Skocz do zawartości
Forum

marciołka

Użytkownik
  • Postów

    0
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

    nigdy

Treść opublikowana przez marciołka

  1. Jeszcze przeczytałam posty wcześniejsze - tu pewnie chodzi właśnie o poważne odparzenie, kiedy naprawdę trzeba działać szybko i skutecznie. Przy takich bolesnych podrażnieniach (jak właśnie np. w trakcie silnej biegunki) zwykłe maści typu sudokrem nie zawsze się sprawdzają. Ale tak jak pisała bodajże Asja - jak tylko zaleczymy pupkę tormentiol lepiej odstawić i zastąpić go innym, łagodniejszym środkiem.
  2. Ja uzywałam tormentiolu jak Zosia miała straszną biegunkę i pupa była aż buraczkowa w kolorze, taka jak poparzona. Dwoje pediatrów niezaleznie od siebie poleciło mi wtedy tormentiol i faktycznie była mega skuteczny! Ale stosowałam go tylko do wyleczenia, a tak to używałam maści pośladkowej Ziajka albo sudokremu.
  3. Hejka :) U nas znów ponuro, ale polazłyśmy na dwór... i mała zaliczyła takiego fikołka w błoto, że ho ho No i po 10 minutach musiałyśmy wracać, bo wyglądała jak błotny troll :) Ja własnie mam ochotę upiec jakieś ciasto, mam wiśnie w syropie od mamy to wrzucę do środka i będzie pychotka! Co do zabaw - Zo też się dużo bawi sama, dużo rysuje, coś tam z klockami drewnianymi kombinuje, polata z wózkiem albo powłazi do tuneli... i tyle. Jeszcze jest za mała na zabawy typu platelina czy farbki (nie kuma o co chodzi) dlatego pytam o jakieś pomysły... Nawet próbowałam ją wkręcać w pomoc w kuchni (mycie obranych warzyw, pomoc w wykrawaniu ciasteczek, ale efekty są jakie są - syf hihihihi). Teraz śpi (w końcu) a wstała dziś o 6.30!!!! Aaaaaaa!!!
  4. Ziemniaczki i młoda kapustka duszona z marchewką
  5. Aleście się rozgadały laski :) Ale teraz nie mam nawet jak tak na szybko was poczytać, bo mała zaraz wstanie. U nas pogoda do bani :( Chciałam dziś nawet wyjść z Zosią na chwilę na dwór, ale jak ją ubrałam to lunął deszcz i tak leje non stop.... Zosia jeszcze śpi, a ja rozdarta, bo z 1 strony fajnie, że śpi, bo sobie miejsca nie może znaleźć w taką pogodę i marudzi, a z 2 strony jak za długo pośpi w dzień to wieczorem diabeł w nią wstępuje Pytanko - co robiłyście z dziećmi jak miały 1,5 roku w taką pogodę? Bo mi już brak pomysłów, nawet wzięłam ją ostatnio do sali zabaw, ale się bała (widocznie jeszcze jest za mała).
  6. Yo laski :) Witam nowe mamusie, a o was "staruszki" też nie zapomniałam... tylko kurde jak taka pogoda to ze mną się straszne rzeczy dzieją. Nic tylko bym spała, od 3 dni mnie boli głowa, wczoraj nawet ucho bolało, ale na szczęście przeszło. A już się bałam, że jakieś choróbsko mnie bierze, a tu jutro panieńskie mojej siostry! Zo już zdrowa, jeszcze tylko ciut kaszle i ma katar, ale na dwór chodzimy, oczywiście w miarę możliwości... Dziś byłam kupić coś dla młodej na panieńskie. Składamy się z kuzynkami i Agata dostanie od nas księgę gości na wesele (bo chciała), sexy koszulkę nocną i dziś jej dokupiłam świecące kości miłości :) Takie 2 kostki, na jednej części ciała (pupcia, piersi itd), na drugiej czynności (pieść, całuj itd). Chyba się przyda A jakie plany na wieczór dziewczyny? Ja polazłam do sklepu i kupiłam piwko, bo choć tyle frajdy na dziś :)
  7. hejka babeczki stare i nowe :) Moja Zo przeziębiona, właśnie śpi, ale jak wstanie to lecimy na dwór, bo szału dostaje jak siedzi w domu. Noc nieprzespana, bo spał u nas brat męża i musieliśmy spać w Zosi pokoiku, więc się przebudzała co chwilę, a jak zobaczyła, że mamusia i tauś są u niej to się chciała bawić... Niech się to choróbsko już skończy, bo zwariuję ze zmęczenia. Ja właśnie zajadam pyszną zupkę szparagową od teściowej i biorę się do szykowania obiadu dla M.
  8. Hejka babolki :) I jak tam? Meldowac co nowego :) Jak syskoteka? Jak w ogóle wam minęła majówka?????? Ze staroci - kolacja była super, jedzenie wyśmienite, restauracja taka trochę snobistyczna, ale towarzystwo ok, więc wieczór był uroczy. I na dodatek obdarowano nas winem :) A degustację prowadziła świetna babka, taka po 50, ale naprawdę fajna. I mimo, że jest somelierem, co mi się jakoś tak niedostępnie kojarzy, to była taka otwarta, nie była absolutnie zadufana w sobie i całą degustację prowadziła z jednej strony fachowo (naprawdę dużo się dowiedzieliśmy), a z drugiej na luzie. My po długim weekendzie ok, Kuba we Wro, ja teraz na kilka dni u rodziców, bo musze pozałatwiac sprawy w urzędach i banku, a w czwartek chcę już jechac do Boszkowa z Zosią. Mała leci na cetalerginie, nie kaszle już nocami, choc w sobotę jak słonko przygrzało i latały pyłki to kaszlała bidunia. Dziś byłam w szmateksie, obkupiłam Zosię, a jutro się znów wybieram z siostrą, może uda mi się coś dla mnie kupic. Ok laseczki, czekam na jakieś wieści od was, a teraz zmykam :)
  9. Pieczone udka, do tego ziemniaczki, duszone pieczarki i surówka z czarnej rzepy
  10. heheheh postaram się ;) A tak serio to ja nie jestem taka winkowa, wolę piwko, ale darowanemu koniowi.... A ta kolacja to taka wiecie biznesowa, takie zalety posiadania męża, który projektuje instalacje, bo producenci różnych urządzeń chcą się co jakiś czas przypodobać Kiedyś nawet bal mieliśmy, taki z prawdziwego zdarzenia, okrągłe stoliki, duży wybór alkoholi, masa jedzenia, świetna muzyka, pokaz tańca i fajerwerki... Ale nastał kryzys i bale się skończyły hehhehehe My nie narzekamy, szczerze mówiąc to wolimy właśnie jakieś pikniki czy kolacje, bo ludzie są bardziej wyluzowani :) Minusem jest za to właśnie ubieranie :/ Bo tzreba wyglądać na miejscu, nie jak jakaś panna z pretensjami, ale też jakoś tak, żeby się czuć nieskrępowaną, bo jednak idziesz w miejsce, w którym nie znasz większości ludzi, a czasem nikogo. Ale winko pomoże
  11. A u nas na razie koniec z inhalacjami - Zosia nie dała się przekonać, reagowała panicznym strachem na sam widok inhalatora, więc pani dr powiedziała, że skoro nie ma współpracy to odpuszczamy i szukamy innej drogi. Dała receptę na cetalergin i mamy sprawdzić, czy działa u nas. ] A inhalacje to sobie będzie robił mój mąż, który jest zapalonym windsurferem i niestety często ma problemy z zatokami. Może jak mała będzie widziała, że tatuś się inhaluje to się sama przekona :)
  12. Hejka, u nas tez pogoda taka sobie. Byłyśmy na spacerze, myślałam, że jest zimno, ale jest ciepło tylko wietrznie. Kwiatuszek, Zosia nie kaszlała w nocy :) Ale dziś w tvn mówili, że jeszcze dzisiejszy dzień będzie ok dla alergików, a od jutra znów silne pylenie :( Także jak Zo wstanie i zje obiadek (resztka lasagne, okazało się, że mała uwielbia) to skoczymy na spacer i do apteki. Ja właśnie pomalowałam paznokcie, dałam się wykorzystać mężowi (co było mało wymagające ode mnie w zw. z pomalowanymi na świeżo pazurkami hhihihihihi) i czekam aż mała się obudzi. A wieczorem mamy zaproszenie na kolację. Taką full wypas, z degustacją win, w eleganckiej restauracji itd. Musiałam sobie pożyczyć jakieś ciuchy od siostry, bo ja to nie bardzo mam takie wyjściowe, a ona lata po szmateksach i ma masę fajnych kiecek. Opieka do Zo już załatwiona, jedziemy chyba taxi z Kuby kolegą, bo skoro degustacja to trzeba korzystać, nie?
  13. U nas była lasagne, pychotka :)
  14. Yo :) U nas już też cisza, też nam popołudniowy spacer pogoda zepsuła, ale jakoś dotrwaliśmy do wieczora. Kwiatuszek, gratulacje :) Fajnie, że teraz Gabi będzie taka przedszkolaczka Patusia, buziaki dla dziewczynek :) my dziś też zaliczyłyśmy znów lekarza, dostałyśmy recepte na syropek cetalergin, ale dziś jej nie dam, bo padał deszcz i teoretycznie, jeśli to alergia, to powinien być w nocy spokój. Zobaczymy...
  15. Dzień dobry :) Aniołek, Zosia jak dotąd tylko ten jeden raz zrobiła siku na nocnik :) Ale radośc jest, bo się już tego nieszczęsnnego nocnika nie boi My dzis byłyśmy w zoo, Zośkę najbardziej zachwyciły karpie i wzdręgi, czyli wystarczy jak ją zimą wezmę do rybnego ;) A po obiadku (którego Zo nie tknęła) pojechałysmy na długaśny spacer do parku, gdzie widziałyśmy wiewiórkę i zbierałyśmy kamienie i szyszki... A teraz mnie czeka jeszcze walka o spanie z małą i wyjazd po zakupy do tesco :/ I powiem wam jeszcze, że kurde chyba muszę jeszcze raz podejść do lekarza, Zo nie chce brać inhalacji, jak widzi, że rozkładam aparat to ucieka i się chowa z płaczem :( Chyba będziemy żebrać o inne metody...
  16. Dzięki dziewczyny Pierwsza inhalacja za nami... ufff.... ciężko było. Zosia się wyrywała, darła, buraczkową twarz miała, nie wciągnęła wszystkiego, rzucała się na wszystkie strony, byle tylko uniknąć maseczki... Spazmatyczny szloch jeszcze pół godziny po inhalacji. Ale się udało i mam nadzieję, że będzie ok. Może z czasem będzie w stanie wysiedzieć, bo dziś nic kompletnie nie działało kojąco. Zresztą nieźle ją pobudziło (pani dr mówiła, że może albo się wyciszać, alb wręcz odwrotnie), do tej pory nie śpi :)
  17. Dziękuję :) My mamy właśnie też maseczkę dla dziecka, ale też myślę, że nie da sobie włożyć. Spróbujemy z bajką... mam nadzieję, że się uda, choć jej w ogóle nawet na bajce ciężko wysiedzieć. A jeszcze pytanie z trochę innej beczki - inhalacje mamy prowadzić rano i wieczorem, ale powiedzcie mi, czy ma znaczenie pora, tj. czy mam to robić tuż przed snem, czy mogę jak jeszcze lata po pokoju?
  18. Heheheh aż taką optymistką chyba jednak nie jestem :) Bo ledwie przedwczoraj była bez pampka i zlała się mojemu M na krzesło przy biurku! Ale siadamy na nocniku codziennie, choć przyznam, że nie za często, bo nie chcę jej zrazić. Ale jak sie zsiurała to były oklaski itd
  19. Ziemniaczki z patelni z sosem czosnkowym, kalafior i jajo sadzone :) A do picia maślanka :)
  20. Aaaaaa zapomniałabym a miałam się chwalić :) MOje dziecko wczoraj przylazło do mnie z nocnikiem (!!!) i na migi pokazuje, że chce siadać. Posadziłam ją więc, ale bez jakiejś nadziei,a tu... niespodzianka! Zosia zrobiła siku!!!! Hurraaaaa
  21. Moja córeczka ma zapisane inhalacje rano i wieczorem. Dziś w końcu doszedł do nas inhalator i mamy walczyć. No właśnie - mamy inhalujące dzieciaczki, czy macie jakieś sposoby? Moja Zo jest wariatka i nie usiedzi, może jakieś podpowiedzi ?? Będę wdzięczna :)
  22. Hello lasencje :) Patuś, no już końcówka tygodnia, a następny będzie lepszy. Nawiasem mówiąc, to jakiegoś pecha ma ostatnio Natalka - najpierw noga, potem głowa... Mam nadzieję, że to już koniec takich niemiłych przygód. Wielkie buziaki od cioci Marty U mnie chwila luzu, Zo śpi (choć opornie jej szło zasypianie), czekam na M i właśnie zżarłam mleko w proszku. Dziś przyszedł inhalator, będziemy wieczorem walczyć, mam nadzieję, że się uda zapodać Zosi lek.
  23. Oj moja Zoś to się raczej nie nachodziła do lekarza, bo ona naprawdę rzadko miała jakies problemy ze zdrowiem, ale jak już pójdzie to szał Jestem aż ciekawa, jak to będzie na szczepieniu, bo kiedyś to nawet nie zauważała wkłucia, a teraz na widok lekarza wrzask ;)
  24. Hejka No niby tak, ale... Zosia kaszle co noc od co najmniej 3-4 tygpdni. Już raz brała juakieś leki, ale nie pomogły, no i nic jej się nie zbiera, bo zaczyna od takiego duszącego suchego kaszlu, a dopiero potem jej się jakaś ślinka zbiera, także już nią nawet zwymiotowała :( No i byłam u lekarza, babka poradziła, żeby jednak kupić inhalator, mam małej jakiś tam lek podawać w ten sposób i jak będzie poprawa to super, a jak nie to po niedzieli znów do przychodni. Lekarka obejrzała gardło Zosi i mówi, że nie ma tam śladu flegmy, tylko śluz taki przezroczysty właśnie. I osłuchowo czyste drogi oddechowe. Pytała, czy może w domu ktoś ma astmę albo alergię. U nas wszyscy ok, ale mówi, że skoro Zo miała nietolerancję mleka krowiego to też znaczy, że może być podatna na alergie. No nic, właśnie zamawiam na allegro inhalator i będziemy walczyć. A moja mała tak dała czadu u lekarza, że aż mi się śmiać chciało - dzikie wrzaski, łapanie mnie rękami jak małpiątko, czerona jak buraczek, a że jest naprawdę głośna to cała przychodnia wiedziała, że Zo jest na badaniu :)
×
×
  • Dodaj nową pozycję...