-
Postów
0 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
nigdy
Treść opublikowana przez agusia20112
-
Yvonemam wrażenie , ze to takie typowo Polskie- zawsze nagłaśniane sprawy tylko negatywne, tylko bieda, patologia, złe informacje. jak ponarzekać to mnóstwo glosów,, a jeśli pochwalić to już rzadko kto. bo to normalne że krytykujemy jak widzimy 10-12 dzieci,pozbawionych dzieciństwa,podstawowych dóbr,a czasem i pełnowartościowego pusiłku ta rodzina z "nie" -to tatusiowi to bym ucięła "interes"....fajne dzieciństwo dzieciom zafundował ale już ta rodzina z cywilizowanego świata,to inna bajka i aż miło się patrzy i czyta może i jest podobna w Polsce,ale na pewno jest w mniejszości u nas niestety rodziny wielodzietne to dzieci z przypadku
-
Wrocław: kobieta oskarżona o sprzedaż noworodka - Onet Wiadomości
-
MultilacKontakt z innymi dziećmi i aktywność to świetne sposoby na wzmacnianie odporności. A poza tym korzyści na polu "przyjacielsko-koleżeńskim" ;-).Co sądzicie na temat szczepień, Drodzy Rodzice? Czy szczepicie siebie i swoje dziecko np. przeciwko grypie? Macie zamiar zaszczepić córkę przeciwko wirusowi HPV? Czy według Was, że szczepionki są ważne i warto się szczepić? pewnie,ze chcę zaszczepić obie córki przeciw HPV ale jak na razie jest to duży koszt....może doczekam refundacji
-
OlinkaYvoneZ tą więzią u rodzeństwa w rodzinach wielodzietnych to mimo wszystko myślę, ze zalezy od wychowania. oby taka została na całe życie! :)Pewnie to kwestia wychowania, ale jak myślicie, dlaczego w rodzinach z 2-3 dzieci nie ma takich silnych więzi? Rodzice wychowują inaczej? oj są ,są i to czasem bardzo bardzo silne mamy koleżanka jest z rodziny,gdzie była 3 i oni na prawdę są za soba,wogień by poszli jak by trzeba
-
kiedyś psycholog mówił na przykładzie patologii,to tam rodzeństwo szuka w sobie bezpieczeństwa,oparcia...to co powinni dawać rodzice...takie dzieci szybko dorośleją,myślą o zabezpieczaniu bytu rodzinie,po za tym często sa izolowani od rówieśników z powodu biedy i to jeszcze bardziej ich wiąże ze sobą nie wiem jak to się ma w rodzinach wielodzietnych,gdzie nie ma alkoholu ale znam kobietę z rodziny 2 plus 5,gdzie więzi nie było...a sam żal,że nosiła znoszone ubrania,że wszystko po rodzeństwie,że brak własnego konta....i wyjechała i rzadko odwiedza matkę i reszta rodzeństwa też
-
IWA23U mnie na moim rodzinnym osiedlu jest rodzina co ma 12 (chyba bo zgubiłam się w liczeniu) dzieci,lekarze jak była chyba z 8 dzieckiem w ciąży chcieli jej po porodzie podwiązać jajniki ze względu właśnie na częste porody ona się nie zgodziła bo nie będzie pełnowartościowa dla sewgo męża. Ojciec tych dzieci już nie żyje,była tam bieda,dzieci starsze to największa szkoła zawodowa,zajmowali się złomem,mieszkanie małe 42m2,jedyne co bardzo mi się u nich podoba to bardzo są ze soba zżyci bardzo sobie pomagają a zwłaszcza starsze rodzeństwo co ma swoje rodziny pomagają mamie aby młodszemu rodzeństwu było lepiej. tak,to bardzo częste w takich rodzinach....niesamowita miłość miedzy dziećmi szkoda tylko,że tak wygląda dzieciństwo w tych domach,że to często dzieci martwią się o to by zarobić coś...
-
marzen@Yvone w czasach młodości naszych dziadków też umieralność dzieci była spora, choć pojawiły się już antybiotyki i sprawę znacznie poprawiły. Rodzin z 10 dzieci nie było już wtedy tak wiele - częściej niż dziś to pewne, ale jednak nie było to normą - norma wtedy to 4-5 dzieci, za mojego dzieciństwa 2-3, dziś pewnie 1-2. Jeśli popatrze na swoich dziadków to 4 i 4 (z tym, że tu były jakieś poronienia), u męża 3 i 2 (+ 3 aniołków). Ale przecież kilka rodzin nie oddaje przekroju społecznego. A czasy które przytoczyłam w poprzednim poście nie takie zaprzeszłe - to czasy młodości naszych dziadków. Spytaj ich ilu znajomych w ich wieku ma wyższe wykształcenie lub choćby maturę. I ja tu nie mówie o modzie na późne macierzyństwo, tylko o tym do czego przygotowała organizm natura. Wystarczy popatrzeć ile dzieci z zespołem Downa rodzi sie kobietom po 35 rż, a ile młodszym. Moda nie zawsze idzie w parze ze zdrowym rozsądkiem. Owszem, znam kobiety, które tuz przed 40 urodziły zdrowe dzieci, ale nie były to ciąże planowane :) Co do rodziny z artykułu, to oni żyją w realiach UK. I choć chwalebne jest, że starają się pracować, to jednak gdyby nie tamtejszy system socjalny pewnie często nie mieliby co do garnka włożyć. Jest nawet napisane, że prze rok nie naprawiali bojlera bo nie mieli pieniędzy, czyli byli przez rok bez ciepłej wody. A co by było gdyby pani na pół roku wylądowała na patologii ciąży? I 8 poronień na 18 ciąż to jest też jakiś sygnał od organizmu, że nie daje rady. tak samo myslę
-
Yvonemarzen@38 to już też niemało ;)Tak, to prawda, że dawniej było więcej rodzin wielodzietnych, kobiety rodziły po 10 dzieci, tyle, że we wczesnym dzieciństwie umierała połowa. I dzieci w wieku 12-15 lat szły do pracy, bo rodziców nie było stać na utrzymanie licznej gromadki. 4 lata podstawówki i do roboty. Co do tego, że natura tak to wymyśliła, że skoro można mieć dzieci to będzie ok się nie zgodzę - 15-latki też mogą zostać rodzicami, ba nawet młodsze dzieci są fizycznie dojrzałe do zajścia w ciążę/spłodzenia dziecka, ale emocjonalnie jeszcze nie czas. Cóż, w przyrodzie chodzi o przetrwanie gatunku, a nie wychowanie dzieci na poziomie :) A tu taki artykuł "udały mi się te dzieci" - fakt trochę przejaskrawiony, ojciec patologicznie bezrobotny, ale niestety, życie... Wytrzymałość organizmu kobiety też ma swój kres 38 to nie mało, ale jest coraz modniejsze późne świadome macierzyństwo i wiele kobiet dopiero dobrze po 30 decyduje sie na dziecko. a co do tego braku wykształcenia i umieralności. wszyscy przeżyli, wszyscy szkoły pokończyli, założyli własne rodziny, mają dzieci, niektórzy już wnuki. a wcale pieniędzy nie mieli jakoś dużo. myślę. Nie mówię o zaprzeszłych czasach, ale o czasach naszych dziadków. a historia z nie... ło matko. właśnie nie o taką rodzinę mi chodziło.. bo nie chciałam rozmawiac o takich rodzinach, które nie są z świadomego wyboru rodziną wielodzietną tylko z nieodpowiedzialności. i wiem, zę niestety wielodzietność się kojarzy właśnie z takimi rodzinami. agusia myślę, ze jakby w u nas poszukac takich rodzin to też by sie znalazły, ale często się tego nie nagłaśnia, tylko nagłaśnia się tam gdzie jest bieda i niezaradność. niestety. może i są ale nie oszukujmy sie u nas,z pracy fizycznej...stolarz,cieśla inny rzemieślnik nie utrzymasz rodziny gdzie jest 12 osób jeśli są takie rodziny to musiały mieć niezły start już na samym początku i odpowiednie dochody
-
mi właśnie o czasy dziadków chodziło moja babcia urodziła 3 dziecko,niby ciaża zdrowa,donoszona...a dziecko umarło dzis pewnie by przeżyło,ale był to poród domowy i do dzis nie wiadomo co było nie tak,bo sekcja jednoznacznie nie okresliła
-
Yvonewiecie co znalazłam na onecie o tej samej rodzinie tylko trochę inaczej, tamten był praktycznie wywiadem z całą rodziną.a tu jest trochę mniej. Ta kobieta jest supermamą - wychowuje z mężem 11 dzieci - Wychowanie - - Onet Dziecko no i wszystko jasne to nie u nas....na zachodzie inaczej się zyje,jest wspacie dla rodzin i wtedy mozna miec ich wiele niestety ta rodzina z artykułu w "nie" wyglada całkiem inaczej-polska rzeczywistość
-
i tez chetnie bym zobaczyła ten aryków większość które widziałam w tv lub gazetach to były rodziny wielodzietne,gdzie brakowało wszystkiego,a kobiety wyglądały na bardzo wykończone rodzeniem i sytuacją(dom z tyloma osobami to masa roboty)
-
ale i umieralność kiedyś była duża...wiele kobiet umierało przy porodzie.... a przyroda nie ma na wszystko sposobu-niestety
-
marzen@Moim zdaniem naraża się - nie tylko się - naraża dziec, które już ma na zostanie sierotami. Nie ma co się czarować, tyle ciąż, donoszonych czy nie, 11 porodów, to ogromne obciążenie. A dzieci trzeba nie tylko powoływać na świat, ale też wychować - to nawet ważniejsze niż samo urodzenie :) Poza tym ile ta kobieta może mieć lat, skoro najstarsze dziecko jest już na studiach? Pewnie jest po czterdziestce - moim zdaniem w tym wieku świadome zajście w ciążę jest jednak lekkomyślne - zbyt duże ryzyko wad u dziecka. Ale każdy robi jak uważa za słuszne. no właśnie miałam podobne odczucie...nie potępiam wielodzietności,ale to to już lekkie przegięcie...mam nadzieję ,że wszystkie dzieci zdrowe się urodziły pewnie,że i przy pierwszym porodzie może być tragiczny finał,nie znamy dnia ani godziny,ale mając tyle dzieci tym bardziej trzeba "dmuchać na zimne" i zastanawiam się czy to nie poronienia spowodowały takie a nie inne podejście kobiety do dzieci
-
IWA23agusia20112a jak tak z innej beczki zastanawiam się nad fizyczną stroną wielodzietności oczywiście dotyczy to kobiet....jak ta kobieta o której pisała Yvone 8 poronień i 10 dzieci i kolejna ciąża....zakładając brak ciąż bliźniaczych to by było 19 ciążczy to nie wpływa na zdrowie i kondycje kobiety do tego jeszcze jakby doszło karmienie piersią .....duże obciążenie ale to pewnie trzeba by wysłuchać specjalisty na ten temat Przypuszczam że to duże obciążenie,po każdej ciąży,porodzie,karmieniu organizm potrzebuje regeneracji a w przypadku tamtej kobiety raczej niema mowy. no właśnie...czy to nie tak ,że naraża sie
-
a jak tak z innej beczki zastanawiam się nad fizyczną stroną wielodzietności oczywiście dotyczy to kobiet....jak ta kobieta o której pisała Yvone 8 poronień i 10 dzieci i kolejna ciąża....zakładając brak ciąż bliźniaczych to by było 19 ciąż czy to nie wpływa na zdrowie i kondycje kobiety do tego jeszcze jakby doszło karmienie piersią .....duże obciążenie ale to pewnie trzeba by wysłuchać specjalisty na ten temat
-
gratulacje
-
nie wiem o jakiej rodzinie pisała autorka wątku,bo nie widziałam tego reportażu ale wspomniane ,że jest im ciężko-i tak myślę czy nie jest to samolubne z ich strony,w końcu decydują za dzieci ,sami podejmują decyzje o tak licznej rodzinie ciekawi mnie jak w tym wszystkim odnajdują się właśnie dzieci,jak one czują widziałam kiedyś na polsacie reportaż o rodzinie na wsi,niby nie alkoholicy,ale kobieta po 40 wyglądała jak 60 lat,ojciec też zaniedbany,bez zębów dzieci w bardzo wynoszonych ubraniach,mycie w misce,dwie izby i kuchnia...spanie na kupie w sieni walające sie buty,większość mocno pościerana zapamiętałam ten obraz,,,, i to ich,że kochają dzieci....że daru boga sie nie odrzuca,,,, ale mnie powiem szczerze trzęsło ze złości ziemniaki gotowane w obierkach,mleko ...czasem jajka i kura rano chleb z margaryną ,latem jakieś pomidory,ogórki czy w imie sobie pojętej wiary maja prawo skazywać dzieci na taki los
-
Yvoneczęsto tez w opiniach już pomijając kwestie finansowe, to wspominane jest, ze jak się ma tak dużo dzieci, to się napewno nie poświęca każdemu dziecku tyle czasu ile trzeba. a mi siez nowu wydaje, zę czasami ten co ma 10 dzieci więcej poświęca im uwagi i czas niż niektórzy zagonieni za pieniądzem czy karierą rodzice jedynaków. nie mówię, ze to reguła, ale znam rodziny gdzie jest jedno dziecko i potrzebę bliskości, rozmowy itd zastępuje się pieniędzmi, zabawkami, ciuchami, a w rodzinach gdzie jest więcej dzieci, one wcale nie czują się zaniedbywane. a mama i tato orientują sie w sprawach każdego dziecka. i zgadzam sie z Mari, ze pieniądze to nie wszystko i dobre wychowanie to lepsza lokata:) wiadomo,że najlepsza na świecie jest witamina M i również uważam,że pieniądze nie zastąpią ani troski,ani wspólnego czasu nie sztuka dać dziecku najlepszego kompa-i rób co chcesz znacznie więcej daje dziecku rozmowa z rodzicami,to że może rodzicowi zaufać,powiedzieć o wszystkim
-
pewnie,że pieniądze to nie wszytko,ale ja uważam,że patrzyć na świat trzeba też realnie wiem,że jesli wygrałabym 6 w totka,to miałabym jeszcze kilkoro ale nie chodzi mi by kupować wózki za 4 tysiace i firmowe gatki po 100....radzej o bezpieczeństwo dla naszej gromadki żyjemy w niepewnych czasach,i idzie ku gorszemu inna sprawa jak jest wpadka,a inna świadomie nie zabezpieczać się i" co rok prorok" a wiadomo polityka rodzinna to farsa...a z drugiej strony pewnie i znalazły by się głosy,że skoro ktoś decyduje sie na rodzine 2 plus 10,to powinien liczyć na siebie a nie to ,że państwo(my wszyscy za podatki) bedziemu mu ta rodzinę finansować fajnie mieć dużą rodzinę i znam babkę co mają własną firmę,stabilna sutuację i maja 6 dzieci...i nie powiedzieli pas ale ja decydując się na dziecko muślą o tym że trzeba je ubrać,wykarmić,posłać do szkoły,leczyć wiadomo ,że już od dawna nie ma podręczników ktore były by przechodnie...nawet dzieci rok po roku muszą mieć nowe książki i ćwiczenia,szczególnie w nauczaniu 1-3 a co jeśli któreś poważnie zachoruje,a wiadomo,że fundacje mają zbyt wielu podopiecznych i zbiórka trwa czasem latami co jak mąż straci pracę albo ulegnie wypadkowi.....wiem,że los przewrotny i nigdy w 100% nie zabezpieczę rodziny ,ale mierzę siły na zamiary dla mnie dzieci to też skarb-ale wiem,że dzieci to również odpowiedzialność za ich los,ich byt...dopóki same nie pójdą na swoje tak ja myślę i nie znaczy to,że 3 bym wyrzuciła,po prostu robie tak aby go nie mieć znam rodzinę wielodzietną 2 plus 7...i te już większości dorosłe dzieciaki mają bardzo złe wspomnienia...rodzice nie pili i nie byli,ale były wynoszone ciuchy,brak kasy na kino i wycieczki...dokąd nie mogły same zarobić,były izolowane...nikt ich nie zapraszał,nie odwiedzał i mimo iż kochały się to jakby miały wybór to chciały by czegoś innego i żadne z dzieci nie ma więcej niż dwójki swoich a dwójka nie ma wcale bo ma powiedzmy "złe skojarzenie" w tym co napisałam nie doszukujcie sie krytyki,napisałam jak ja patrzę na swoją rodzinę i jak odnoszę się do jej powiększenia i opisałam jak widziała to znana mi rodzina wielodzietna
-
Gratulacje.....super minka
-
dla kolejnych forumowych piękności
-
Sierpień....już sierpień wszystkim sierpniowym mamusiom ,życzę szybkiego i bezproblemowego "rozpakowania się" a przede wszystkim zdrowych maluszków w ramionach
-
sklepik fajny,ale juz nie dla nas....asortyment tam dla maluszków
-
Dziecięce stylistki - nasze gusta, okazje cenowe, marki i sklepy
agusia20112 odpowiedział(a) na Olinka temat w Zakupy i prezenty
Daffodilla lunadziewczyny mam pytanie ile teraz kosztuja buciki dla dziecka w wieku ok roku w Polsce ,tutaj w Hiszpanii sa w cenie 20/30 e wiem, ze ubranka dla najmlodszych dzieci zawsze byly najdrozsze ale jednak mnie sie wydaje ze ta cena jest strasznie wysoka ,kupilam wczoraj coreczce buciki za 20 e po przecenie rozm 18 wiec moze beda dobre jakies 2/3 mies bo ona bardzo szybko rosniePrzyznam, że ta cena nie powala specjalnie, bo w Polsce za butki w Bartku spokojnie można koło 200 zł wydać Jak czlowiek poszuka, pogrzebie, to i taniej się coś trafi, ale jeśli rzeczywiście chcesz porządne, skórzane buciki, to przynajmniej te 100 zł trzeba mieć. ceny obuwia dla dzieci,tego firmowego są faktycznie powalające ale posiadają wszystkie atesty i sa robione tak by sprzyjać prawidłowemu rozwoju małej stopki Ja kupuję tylko takie z atestami i to nie dlatego ,że mam taki kaprys córka ma bardzo grube i obszerne podbicie i buty muszą być w tęgości G,czego nie ma w takich z bazaru...nigdy na przykład nie ubierze kaloszy :-((( po za tym za względu na długą i obfitą w śnieg zimę-obuwie zimowe musi być z gore-tex ciepłe i nie przemakać ,a takie z Ecco,Primigi czy Goex to koszt ok 200 zł w promocji -
łazanki ,moje panny bardzo lubią