Skocz do zawartości
Forum

renataki84

Użytkownik
  • Postów

    0
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

    nigdy

Treść opublikowana przez renataki84

  1. Troszke zazdroszcze juz Adze, ze ma to za soba, chociaz ja ciagle mam obawy jak sobie poradze z takim malenkim dzieckiem- czy bede umiala je nosic, mam nawet obawy czy nie upuszcze (masakra! Ale takie mam). Wrzucilam na poczte swoje zdj, dzisiaj jest drugi dzien dziewiatego miesiaca. Wydaje mi sie, ze mam brzuch bardzo wysoko...
  2. Jutro ( juz dzisiaj wlasciwie, bo po 12) miedzy 10, a 11 przychodzi moja polozna z pierwsza wizyta, mam triche stresa..:)
  3. Ewelinchen zobaczysz- nie ma nic, nic, a jak przyjdzie to nagle. Tez mam przeczucie, ze niedlugo bedziesz relacje z porodowki zdawac :) W ogole to wydaje mi sie, ze niedlugo (kwestia dni) pojdzie kilka naszych na raz:).
  4. Eszel, to jest związane może z wielowodziem, czy nie..?
  5. Hej Eszel, dzięki za odpowiedź. Ja w szpitalu byłam tydzień temu i dzisiaj. Tydzień temu lekarz dał mi papiery do wypełnienia i kazał się zastanowić jak chciałabym rodzic. wtedy tez miałam ktg, usg i mnie badał (brzuch na zewnątrz- rękoma sprawdzał ułożenie Małej- główkowe). Dzisiaj nie badał mnie w wszpitalu tylko rozmawialiśmy o tym cc i wyznaczył wstępną datę, badał mnie za to mój prowadzący (po szpitalu byłam u niego) i on powiedział mi o tym worku owodniowym. Mała dalej ułożona główkowo, tylko chyba ta główka jest wyżej niż powinna w worku owodniowym... Eszel, a pamiętasz moze jakie jest zagrożenie i co kazał robić Ci lekarz- jak reagować? Bo az mi się robi słabo jak miałabym wracać do swojego prowadzącego i pytać go o rade... A zaczynam sie trochę bać..
  6. Czyli Eszel będzie następna :P:P Eszel jak się do tego ustosunkujesz?? Kurde, ten mój lekarz prowadzący powiedział dzisiaj coś o worku owodniowym, co nie do końca zrozumiałam (wydaje mi sie, ze istnieje ryzyko sączenia się powolnego wód z worka owodniowego- które można przeoczyć). Chyba kupie sobie te papierki lakmusowe, zeby sprawdzać co jakiś czas czy wszystko ok i czy to np tylko sluz, czy już wody... Trochę się wystraszyłam, ale w książeczce nie ma nic, nic nie napisał...Mówił coś, ze dziecko w tym worku ma głowe wysoko. A wyczytałam coś takiego w necie: "Pęknięcie pęcherza płodowego jest niebezpieczne w sytuacji, gdy część przodująca (niezależnie czy są to pośladki czy główka dziecka) ułożona jest wysoko nad wchodem miednicy, jednocześnie występuje już duże rozwarcie szyjki macicy lub bardzo intensywna czynność skurczowa, która może nam sugerować taką możliwość. Wysokie ułożenie części przodującej nad wchodem miednicy lekarz w badaniu określić może: „wysoko balotuje nad wchodem”. Wtedy to ani główka ani pośladki i nie uszczelniają tej powstałej „dziury” w pęcherzu płodowym, może za to dostać się tam pępowina. Obawiamy się wtedy wypadnięcia pępowiny lub jej przyciśnięcia. W praktyce na szczęście, nie jest to ani tak często spotykane, ani aż zbyt wiele nie ma takich możliwości by taka sytuacja zaistniała. Najczęściej bowiem już pod koniec ciąży część przodująca zaczyna przypierać się do wchodu, szczelnie wypełniając całą przestrzeń". I myślę sobie, ze może chodziło mu o to...
  7. Nic się tutaj dzisiaj nie da zrobić, jakaś masakra...
  8. Ruda i dobrze zrobiłaś, z takimi nie ma co dyskutować, trzeba zmienić i się więcej nie denerwować. I mi naprawdę nie chodzi o to, ze szukam lekarza, który będzie spełniał moje życzenia, uważam tylko, ze jeśli istnieją alternatywne metody, które niosą ze sobą takie same lub prawie takie same ryzyko co poród siłami natury to powinna mieć prawo decydowania o tym, którą z metod chę wybrać, bo tylko ja wyłącznie będę podejmowała tego późniejsze konsekwencje. Mi bardzo podobała się postawa lekarza ze szpitala, który będzie mnie operował (więc ponosi większe ryzyko niż mój prowadzący, któremu nota bene ch..j do tego- za przeproszeniem), powiedział do mnie: "Pani Renato, jest to troszkę cesarka na życzenie- mimo tej wady nie ma większych wskazań do zabiegu, niemniej jednak żyjemy w XXI wieku, a to nie jest kraj trzeciego świata- dlatego roumiem i szanuje Pani wybór. Jeśli by Pani chciała zmienić zdanie- w tą czy inną stronę to też istnieje zawsze taka opcja" I to rozumiem.. A z moim prowadzącym nie ma co dyskutować. Ostatnio mu powiedziałam, ze zdania lekarzy w kwestii przeprowadzania cc przy dużej krótkowzroczności są podzielone- a to znaczy tylko tyle, ze mogą się mylić zarówno Ci, którzy uważają, ze poród sn nie ma wpływu na pogłębienie się wady, jak i ci, którzy twierdzą, ze ma. Tylko dlaczego w całym tym "sporze" ja mam ryzykować?? :) Powiedziałam mu też, ze dziekuję za jego opinie, ale to jest jego subiektywne zdanie. Oni by chcieli, zeby ludzie cały czas traktowali ich jak wyrocznie. Bogu dzieki czasy się zmieniają i mam nadzieję, ze to przyjdzie i do Polski, ze pacjent będzie traktowany w myśl zasady: "Klient nasz Pan" , z pełnym szacunkiem.
  9. Aga, widziałam zdjęcia na naszej poczcie. Synuś jest przecudny!!! Super, ze dajecie rade, z każdym dniem będzie lepiej!!
  10. Ruda82 Szlag mnie trafi napisałam pół strony i wzystko mi wcieło!nie wiem co się dzieje z tym forum Ruda, ja miałam dzisiaj to samo, w ogóle zalogowanie się tutaj było ledwo możliwe...
  11. Ruda82 Odnośnie cc ja wczesniej poszłam do psychiatry dostałam zaświadczenie o panicznym lęku i niech tylko spróbują to zlekceważyć w szpitalu wojewódzkim to będzie dym.Bo bez tego zaświadczenia i tak jestem umówiona do innego szpitala już na konkretny termin i mam tam skierowanie Paniczny lęk tez jest wskazaniem do cc :)
  12. Hej dziewczyny, pospałam się, właśnie wstałam. Cóż, nie chodzi o to, nie chcę się absolutnie chwalic (czy cos w tym stylu), ale mojej siostry mąz jest lekarzem, mam koleżankę anestezjolog, która znieczula do cesarek, moja siostra jest przedstawicielem farmaceutycznym już ponad 10 lat- jeździ po szpitalach- robiła mały rekonesans w mojej sprawie (pytała się kilku ginekologów położników)- wszyscy oni zalecają mi cc:). Mało to- znajoma mojej siostry - ginekolog na oddziale położniczym, na jej pytanie czy cc czy sn (w moich warunkach) powiedziała, że "tak się składa, ze wszystkie jej koleżanki po fachu (wszystkie) lub ich córki- wszystkie miały cc na życzenie bez wyraznych przyczyn, nie rodziły naturalnie- resztę moze moja siostra dopowiedzieć sobie sama" Ja nikogo nie namawiam na cesarke, ani na sn. Można mieć złe doświadczenia z cesarką, ale można też z sn. Powiem tylko, ze cesarke demonizuje się bardzo- napewno za bardzo (wg. mnie)- z jednej prostej przyczyny: koszty. Przy cesarce musi asystowac anestezjolog, położna no i lekarz oczywiscie, przy sn- często tylko sama położna (lekarz, gdzieś na samym końcu). Dodatkowo po cc pobyt w szpitalu jest dłuższy. Ostatnio czytałam fajny tekst dziewczyny, o tym jak lekarze straszą tym, ze po cc: ryzyko alergii u dzieci wzrasta, ryzyko depresji poporodowej u matki- także i 1000 innych powodów. Ta sama dziewczyna rodziła bardzo duże dziecko- podczas porodu pojawiły się komplikacje, skończyło się na tym, ze dziecko było podduszone do tego stopnia, ze walczyło o życie. Napisała ona, ze w jej wypadku "straszenie matki alergią- jako konsekwencją cc, matki której dziecko walczy o życie, to jak straszenie śmiertelnie chorego katarem". Nie wiem czy Wam o tym juz pisałam, być moze tak.. Ja pamiętam, jak przy pierszej wizycie - w 8 tygodniu mojej ciąży (chieliśmy tą ciąże u mojego doktora wtedy potwierdzić) jedno z pierwszych pytań, które doktor mi zadał to było: "czy chcemy tej ciąży" (w bardzo delikatny sposób). Pomyślałam wtedy, ze to dziwne pytanie, bo jakbym chciała usunąć to raczej pierwsza zasugerowałabym mu w jakim celu do niego przyszłam :) I nagle po 8 miesiącach, kiedy przychodzę do niego z prośbą o wypisanie wskazania do cc (prośbą podpartą konkretnym argumentem), zabieg ten urasta do rangi co najmniej przeszczepu serca:):) Wnioskuję po tym, że do aborcji każda kobieta ma predyspozycje, ale do cesarki już nie . Żle wykonana aborcja może skutkować tym, że kobieta nigdy nie będzie miała dzieci (mało to się nasłuchałam takich historii..). Hipokryzja i nic więcej... Cały czas uważam, ze jesli kobieta chce naturalnego porodu, męczyć się 20 h bez znieczulenia- bo jest to dla niej jakieś mistyczne przeżycie- to jest jesj decyzja i jej sprawa, niech sobie tak rodzi.. Ale w drugą stronę także powinien być wybór.. Eszel, tutaj jest tak, że dobrze jeśli masz poparcie w swoim lekarzu prowadzącym, ale jeśli nie to i tak dogadujesz się ze szpitalem i decyduje szpital (dla którego jestes tutaj klientem). I nawet sama silna obawa przed porodem stanowi już wskazanie do cc- słusznie z resztą, moim zdaniem. Mój lekarz prowadzący zwyczajnie należy do tych nawiedzonych, dla których czasy się nie zmieniły i kobieta ma rodzić w bólach (jak w Piśmie Świętym zostało zapisane: "I w bólach rodzić będziesz")- ot tak dla samej zasady, bo nic się nie dzieje, bo taka jej natura (żeby cierpieć, jak tylko jest okazja do tego cierpienia:)
  13. Jezu, co sie dzieje z tym forum dzisiaj..? Nie moglam sie dostac z mojego lapka..jak nie "przerwa serwisowa" to "serwer nie odpowiada". Pisze z telefonu. Ja po dwoch wizytach juz dzisiaj: pierwszej- w szpitalu, o ustalenie terminu cc (15.12- wstepny termin), druga u mojego prowadzacego. Moj prowadzacy jest troche nawiedzony bym rzekla.. Okazal sie wrogiem cesarek i juz 2 tyg temu mi powiedzial, ze " owszem, wzrok zly, ale wskazania do cc on nie widzi i zebym szukala sobie takiego lekarza co zobaczy". Wtedy tez pytal sie mnie gdzie zdecydowalam rodzic, ja odpowiedzialam gdzie, na co On: " tam cesarki pani nappewno wie dostanie"- akcentujac to " napewno". Bylam troche w szoku.. Za to jakiez bylo dzisiaj jego zdziwienie, jak otworzyl moja ksiazeczke, a tam: "planowane ciecie cesarskie w dn. 15.12" i pieczatka szpitala. Wierzcie mi lub nie ale od tego momentu zaczal byc do mnie bardzo oschly, arogancki. Zrobil mi wymaz z pochwy, badal reka tez gdzie jest glowka - przez pochwe (tak w ogole ostatni raz robil mi badanie przez pochwe w 10 tyg.) i na koncu zadal pytanie, ktore nie do konca zrozumialam ( ale chyba chodzilo o to czy mam jakies wycieki wod z worka owodniowego). Poprosilam o powtorzenie i wyjasnienie bo nie do konca to rozumialam. A on do mnie, ze "to wszystko przez to, ze nie chodzilam do szkoly rodzenia- dlatego nie rozumiem". Podirytowal mnie tym ale tez i zmartwil, bo do konca nie wiem o co chodzi.. W ksiazeczce nie napisal nic.. A tak reszta w porzadku. Co do mojego zelaza, to hemoglobina podskoczyla mi, za przeproszeniem - wielkie gowno (na poczatku pazdziernika bylo 10,8 , a teraz 11,1- szalenstwo..). Przez dwa tyg. Przybralam tylko 200 g ( nie dziwne, bo nie mam apetytu wcale). Przez cala ciaze to juz bedzie ok 12 kg. Tak wiec 15 .12 mam sie stawic do szpitala na 6:30, o 8 cesarka. Dzien wczesniej badania kwalifikujace do cc ( czy nie ma przeciwskazan). Nie wiem czemu ale caly czas czuje, ze urodze wczesniej ( a niebardzo bym chciala..)
  14. gosia19900 Ale się rozpisalyście. Każda pewnie leży brzuchem "na bok" i się nudzimy to forum kwitnie. Co do żelaza to ja biorę tradyferon 2 tabl rano 30min przed jedzeniem, ale przyznam szczerze, że mam z tym trochę problem. Bo mi jest po tym niedobrze jak zjem na pusty żołądek i czasem zapijam pół godziny herbatę, kawę, a nawet zdąży mi się zjeść np kostkę czekolady lub gryz czegoś innego. Wyszłam z założenia, że lepiej dwa kęsy suchego chleba do tego niż to zwymiotować. Żelazo dostałam przy spadku do 10,6. Nie robiłam jeszcze wyników i ciekawa jestem jaki jest efekt, gdyż biorę to od 3 tyg. U mnie dzisiaj postęp bo spakowalam wreszcie torbę do szpitala. Temat był już kilka razy poruszany, ale jeszcze Was dopytam. Nie kupowałam nic specjalnego do higieny intymnej tylko planuje zabrać to co używam cały czad- zwykły płyn z biedronki. Nie kupowałam nic na szybsze gojenie. Nie mam żadnej specjalnej maści na brodawki- planuje używać jak coś bepantenu, który zabieram dla małej. Co Wy na to? Hej Gosia, a ja zdecydowałam, ze chyba nie będę kupowała Medeli Purelan na sutki tylko pójdę i zapytam w aptece o czystą lanolinę. Można karmić bezpośrednio po posmarowaniu sutków, nie trzeba zmywać czy coś. z resztą chyba niedługi czas temu Eszel o tym wspominała. Lanolina ponoć kosztuje grosze.
  15. Eszel, będę musiała wprowadzić trochę rzeczy z twojego jadłospisu:)
  16. Ja zawsze żyłam w przeświadczeniu, ze brak apetytu- w ciazy zwłaszcza to błogosławieństwo:) Teraz jestem odmiennego zdania. Boje się, ze Malutka nie za bardzo bedzie przybierać jak ja tak marnie jem. Dzisiaj 2 tosty ( z dwugodzinnym odstępem pomiędzy jednym a drugim- mam tak skurczony żołądek...), później ugotowałam krupnik z duża ilością warzyw i tego zjadłam dużą miche- bo uwiebiam. No i teraz waniliowy serek homogenizowany. najgorzej jest rano- mam dosłownie wstręt do jedzenia. Trwa to ok 2 tygodni już.. Może jak brzuch się obniży to będzie lepiej (zgaga bedzie lżejsza). Przed ciążą nigdy nie miałam anemii- hemoglobina zawsze wzorowa, do tego pracowałam jak wół, tyle godzin na nogach i miałam siłę na wszystko. Ale to nie ma co porównywać życia w okresie ciąży do tego sprzed- z każdym dniem dowiaduje się o tym coraz bardziej
  17. Moja starsza siostra mówiła mi, ze szła do porodu z hemoglobiną na poziomie 13, tylko, ze brała żelaza przez dłuższy okres swojej ciąży. Ja jestem przeciwna braniu wszelakich medykamentów na zapas, ale uważam, że w kwestii żelaza mój lekarz trochę się pomylił- przypisując mi je dopiero w 30 tygodniu (gdy hemoglobina była już na poziomie 10,9)
  18. Na ostatniej wizycie (2 tyg temu) pobrali mi krew i zobaczymy jak teraz ta moja hemoglobina wygląda )jutro mam wizyte)...Do konca opakowania zostało mi jeszcze ok. 6 kapsułek.
  19. Kornelia, co do mojego żelaza (Ferro Sanol Duodental 100 mg), to tam jest napisane, ze jedna kapsułka zawiera 567,7 mg zelaza.. Mam brać (i tak biore) 1 kapsułke na czczo, na około pół godziny- godzine przed sniadaniem. najlepiej jak popije witaminą c (mam takie tabletki rozpuszczalne, musujące z witaminą C i tym popijam). W środku jest 50 kapsułek
  20. Hej,hej dziewczyny:) Ja także nie spałam do 4 rano bodajże, była zgaga, na szczescie wymiotów nie było... Wstałam dopiero o 10, wzięłam żelazo, zrobiłam się głodna (z czego się ucieszyłam bo poczułam apetyt i ochotę na tosty z serem i pieczarkami) no i jak wzięłam się za robienie tych tostów to zaczęło mi się robić trochę słabo. Apetyt przeszedł, ochota na tosty tez. Wcisnęłam jednego na siłe za godzinę może spróbuję drugiego. Powiem Wam, ze przez brak apetytu to nawet nie mam siły i ochoty gotować, na sam widok żarcia- jakiegokolwiek robi mi się niedobrze.. A jeśli chodzi o łóżeczko, to odpisali szybko na maila dzisiaj. Zapytali się czy nie mogłabym dokupić brakujących elementów tutaj na miejscu w OBI, a Oni zwrócą kase, Odpisałam, że "nie", ze mam obawy, ze kupie jeszcze nie takie co trzeba, to stwierdzili, ze jutro wyślą. Zapytali się też, czy na pewno brakuje tylko tych śrub, więc porobiłam zdjęcia wszystkich elementów konstrukcyjnych które wysłali, porównałam z tymi wyszczególnionymi w instrukcji i napisałam co wg. mnie brakuje, ale napisałam też, że wysyłam im zdjęcia żeby zweryfikowali także ze swojej strony ewentualne, brakujace elementy, które ja mogłam przez przypadek pominąć:) Nie chcę póżniej sytuacji, ze czegoś będzie brakowało i to bedzie wyłącznie moja wina, "bo przecież nie napisałam". Mam nadzieję, ze to już koniec złych przygód z tym łóżeczkiem:) Eszel, zostało jeszcze dosłownie troszke, na pewno nie jest tak źle jak Ty to widzisz, jestes już zwyczajnie tym zmęczona tylko...
  21. A ja znowu pewnie nie usne do 3, pozniej pospie ok 3 h, wstane, wezme zelazo, wroce do lozka cos obejrzec na lapku i zasne do 11. I caly dzien rozwalona. Jeszcze po tej ciezkiej nocy mnie to lozeczko dobilo, tyle czekania... Chcialam juz wszystko poustawiac, tak jak mialoby byc docelowo. W srode przychodzi polozna i wszystko mialo byc juz na 100 procent. Eszel wybralam akurat to lozeczko bo bardzo mi sie podobalo, no i mam za swoje...
  22. Moja ma ułożenie główkowe od ok 32 tygodnia. Nie przejmuj się tak bardzo, bo z tego co wiem to ma jeszcze wzglednie 2 tyg na to aby się obrócić, może się jeszcze zdecyduje :)
  23. Hej, a co do tych biustonoszy do karmienia jeszcze, to gdzieś tam czytałam, ze nie za dobrze jest wybierać te z fiszbinami, które niby uciskają kanaliki mleczne i może to powodować problemy z laktacja. Ile w tym prawdy- nie mam pojęcia..
×
×
  • Dodaj nową pozycję...