-
Postów
0 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
nigdy
Treść opublikowana przez Anulka
-
justyna@a mydło to pikuś w zestawie co można jeść a co nie mamy jeszcze karmę dla psa kwiatki o mięsko przypełzło! i kostkę toaletową która wywołała u mnie stan przed zawałowy Gaja to Mała Artystka...tylko oczy na około głowy trzeba mieć, żeby ja upilnować
-
justyna@Ja nie uważam siebie jako nadopiekuńczej mamy uważam że jestem troskliwą martwiącą sie o swoje dziecko matką ( jednak przez otoczenie jestem uważana za nad opiekuńczą) dbam o mała jak potrafię jak była malutka latałam na każde kwilenie, nie zostawiłam jeszcze nigdy jej na noc po prostu boję sie , w żłobku chce dokładnie wiedzieć co sie działo kiedy zjadła kiedy spała jak zjadła mydło trochę sie martwiłam ale nie zadzwoniłam po pogotowie moim zdaniem nadopiekuńczość to ścisłe kontrolowanie swojego dziecka nie pozwalanie mu na na brudzenie sie na siedzenie na trawie bieganie czasami na bosaka mycie go co 5 min i sterylizowanie zabawek codziennie aby nasze dzieci rozwijały sie prawidłowo potrzeba im( ja to tak nazywam) kontrolowanej swobody i możliwość poznawania świata samemu poprzez doświadczenia mniej lub bardziej przyjemnie czyli jestem zdrowa a mydło czad
-
Nasze metody wychowawcze (metoda kija czy marchewki?)
Anulka odpowiedział(a) na Ann temat w Kącik dla mam
u nas pĂłki co wrĂłciĹa tablica do Ĺask...zauwaĹźyĹam teĹź, Ĺźe nasza konsekwencja zbiera Ĺźniwo...MikoĹaj co raz czeĹciej wycofuje sie ze swoich zagrywek wiedzÄ c Ĺźe i tak nimi nic nie wskĂłra... -
galopekTrochę poszperałam i wpadło mi w oko coś takiego"Każde dziecko może nauczyć się reguł",znacie? Polecam, własnie skończyłam czytać. Krótko, konkretnie, sporo dobrych rad, które odnalazły miejsce w naszym zyciu... Polecam!!! Każde dziecko może nauczyć sie reguł - Annette Kast - Zahn
-
JulPoszedł ksiądz na targ kupić coś do jedzenia, bo miał mieć w parafii wizytację biskupa i biskup miał zostać na kolację. Podszedł do gościa z rybami i mówi: - Oj, jaka piękna, duża ryba! Sprzedawca na to: - Pięknego skurwiela złapałem, co? Ksiądz się obruszył: - Panie, ja wszystko rozumiem - piękna duża ryba, ale żeby zaraz przy księdzu takie epitety wstyd! Sprzedawca wyjaśnia: - Ale proszę księdza - skurwiel to jest nazwa tej ryby, tak samo jak płotka, okoń czy pstrąg. - Aaa no to w porządku. Poproszę tego skurwiela. Przygotuję go na kolację z biskupem. Przychodzi ksiądz na parafię pokazuje rybę siostrze zakonnej. Zakonnica: - O jaka piękna duża ryba. A ksiądz na to: - Ładnego skurwiela kupiłem, co? Zakonnica: - Ale co ksiądz - takie słownictwo? A ksiądz wyjaśnia, że to ta ryba się nazywa skurwiel - tak jak inne, płoć czy szczupak. - Aaaa. to rozumiem. Ksiądz polecił zakonnicy żeby ta przygotowała skurwiela na kolację z biskupem. Stoi zakonnica w kuchni, skrobie rybę a tu wchodzi kucharka. - O jaka piękna duża ryba - mówi kucharka. Siostra na to: - Piękny skurwiel, prawda? - Ależ co siostra? Nie poznaję! - obrusza się kucharka. A siostra, że ta ryba się nazywa skurwiel - tak jak inne się nazywają, karp czy lin. Siostra kazała przygotować skurwiela na kolację z biskupem. Wieczorem przyjeżdża biskup, siada przy stole z księdzem i zakonnicą. Kucharka wnosi główne danie - rybę. Ksiądz biskup: - Jaka piękna, duża ryba! Na to proboszcz: To ja tego skurwiela znalazłem i kupiłem. Odzywa się zakonnica: - A ja tego skurwiela skrobałam. Na to włącza się kucharka: - A ja tego skurwiela usmażyłam i przyrządziłam. Ksiądz biskup uśmiechnął się, wyjął z torby litr wódki i mówi: - K**wa, widzę, że tu sami swoi! ****** Jasiu wrócił na wieś z pracy w Anglii. Ojciec: - Weź, rozrzuć gnój. Jasiu: - What? Ojciec: - Łot krowy i łot konia. ****** Przychodzi gruba baba do lekarza. Lekarz pyta: - Bierze pani te tabletki na odchudzanie? - Tak, biorę. - A ile? - Ile, ile... Aż się najem!! ****** Wchodzi facet do apteki i cichutkim głosem mówi: - Nerwosol poproszę... - Co proszę? - NERWOSOL KUR*A!!! ***** Mąż wraca z delegacji, wpada do domu, zagląda pod łóżko, do szafy, na balkon i nic - nikogo nie ma. Podchodzi do żony, czule głaszcze ją po włosach i mówi: - Starzejesz się kochana ****** Wraca żona do domu i widzi kartkę na drzwiach: - "Sprzedam żonę za 360 zł". I Mówi do męża: - Czyś Ty zwariował, mnie sprzedasz i to za 360 zł, skąd to wziąłeś? Mąż na to: - Wiesz, 80 kilo wagi razy 2zł, kilo żywca plus 200 zł obrączka. Na drugi dzień mąż wraca i widzi kartkę: - "Sprzedam męża za 1,10zł". Mąż zdenerwowany mówi: - Ja wszystko rozumiem ale za 1,10? Skąd to wzięłaś? A żona mówi: - 2 jajka po 0,30 groszy i rurka bez kremu po 0,50 groszy! ****** Przychodzi facet do sklepu i pyta się: - Czy są majtki kosmiczne? - A po co panu majtki kosmiczne? - pyta sprzedawczyni. - Bo moja żona ma dupę nie z tej ziemi. ****** Wchodzi facet do domu i krzyczy w drzwiach: - Stara, wygrałem w totka! Żona siedzi przy stole i szlocha. - Co płaczesz kobieto?! Wygrałem milion w totka. - Mama umarła! - krzyczy małżonka. - O ja pier**lę KUMULACJA! ****** Idą sobie dwie zakonnice ulicą i spotykają dwóch metali. Jedna do drugiej ze zgrozą: - Ojej, oni chyba w życiu nie widzieli prysznica! Zakonnice poszły, a metale miedzy sobą: - Ty, co to jest prysznic? - Nie wiem, jestem niewierzący. ******* Tato, harcerze z mapą idą, będą o drogę pytali! ******* Przy stole: - Tak, tak, hrabino! Mam hemoroidy!... - Oh, hrabio! W istocie?!... - Nie, hrabino! W dupie!... ****** Janie! - Tak, Panie? - Kto wysiusiał na śniegu: Wesołego Alleluja Panu Hrabiemu? - Ja, Panie. - Przecież nie umiesz pisać! - Ale Pani Hrabina trzymała pióro... ******* Na budowie robotnik taszczy na plecach dwa worki cementu. Spotyka go szef i pyta: - Nie lepiej byłoby na taczce? - Może i lepiej, ale kółko trochę w plecy gniecie. ******* Na budowie Kowalski lata w te i z powrotem z pustą taczką. Widząc to kierownik, pyta: - Co tak z tą pustą taczką latacie? - Panie kierowniku - mówi Kowalski - taki zapierdol, że nie ma kiedy załadować. rozwaliły mnie te dowcipy pierwszy i ostatni najbardziej chyba
-
Witaj Aneta! Zapraszam do pogaduch :)
-
zakupiłam pieluszki wielorazowe...oglądałam program z udziałem włascicielki Pieluszkarnia - Organiczne BaweĹ�niane Pieluszki dla Dzieci i powiem szczerze, że mnie przekonała...do tego napisałam do niej maila z zapytaniem co mam kupic i okazała się przemiłą babeczką... zobaczymy co to za cudo...wyliczyłam że jesli Maja porzuci pieluchę w wieku najwcześniej dwóch lat to wydam ponad 800 zł na pieluchy...a to mnie będzie kosztowac maksymalnie 220 plus od czasu do czasu wymienne wkłady...nie wspomnę o względach zdrowotnych bo te jednorazówki to blokada dostępu tlenu i te chemiczne żelowe kulki...wrrr...
-
u nas jeszcze nie pada, ale pochmurno
-
za spokój w sercach za zdrówko nasze i naszych dzieci za szczesliwe małżeństwaAsiu spokojnego dnia w pracy!
-
jeszcze ciasto marchewkowe dorzucam
-
wpadam na kawke i zycze miłego dnia!
-
Agnieszka31 a ja smigam wlosy farbowac, podobno przed 12 tc nie mozna a dzis mija 12 tc i na siebie patrzec nie moge wiec wsio zgodne z zalecaniami, zegnajcie siwulce!!!!!!!!!!!!!!!! do jutra papapa Agnieszko mozna po dwunastym tygodniu kiedy kończy sie organogeneza . Jaki efekt farbowania?
-
dzien dobry zapraszam na kawkę
-
dzień dobry miłego dnia!
-
książe z bajki Jutro zaś...
-
dobrej nocy
-
ZefiR
-
z serem idziemy spać czy zostajesz?
-
skończony imbecyl Chyba pójdę spać
-
pieczarki-grzyby-las
-
jak
-
czarna pierogi czy krokiety
-
AfronT
-
na tym cierpię Czy całe zło tego świata
-
nie wydałaś