nie potrafię go nazwać słowami, ale unosił sie na całym oddziale zakaźnym, gdy byłam z Mikim kiedyś w szpitalu...strzelające, wodniste kupy, wymioty...to musi być rota...
boję sie o Majeczkę, żeby się nie zaraziła, ale raczej to nieuniknione
póki co nux vomica, china rubra z homeopatii i orsalit poszły w ruch...węgiel zwymiotował