-
Postów
0 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
nigdy
Treść opublikowana przez j_kaminska
-
Wzmacniaj odporność swojego dziecka i wygrywaj nagrody!
j_kaminska odpowiedział(a) na Dorota Zawadzka temat w Konkursy
Super! Dziękujemy bardzo za odpowiedź :) -
U nas zmiany weszły prawie bezboleśnie. Pojemniki na śmieci zmieszane dostaliśmy pod koniec czerwca. Na śmieci segregowane mają być worki, ale póki co ich nie mamy jeszcze - podobno już rozwożą. Tak więc wszystkie kartony, plastiki itp. zalegają po kątach w garażu i przy domu :( Natka a co do szkła, to przecież słoik tak samo może się zbić, jak i szklanka. Mój mąż twierdzi, że to raczej z powodu domieszek chemicznych powodujących, że np. naczynia są żaroodporne czy nietłukące.
-
Wzmacniaj odporność swojego dziecka i wygrywaj nagrody!
j_kaminska odpowiedział(a) na Dorota Zawadzka temat w Konkursy
Droga Redakcjo, Kiedy będą wysyłane nagrody? Bo Kubuś bardzo nie może się doczekać zakupów :) Pozdrawiamy -
Wzmożone napięcie mięśniowe - przyczyny
j_kaminska odpowiedział(a) na Margeritka temat w Noworodki i niemowlaki
Wydaje mi się, że złe noszenie czy przewijanie itp. może jedynie pogłębić te nieprawidłowe napięcie, a nie spowodować. -
Margeritka j_kaminska Ja jak karmiłam synka to nie miałam żadnych oporów przy karmieniu w miejscach publicznych. Dla mnie wtedy piersi to był po prostu bufet i już. Oczywiście nie latałam z cyckiem na wierzchu, tylko przykrywałam np. pieluszką. Ale zauważyłam również, że gdy ludzie widzieli, że karmię, to sami się odwracali i nie gapili się jakoś. Zauważyłam też, że największy problem z karmiącymi mamami mają starsze kobiety. Potrafią spojrzeć się z takim obrzydzeniem i pogardą, że aż dziw bierze. A przecież niejedna z nich też piersią karmiła. I o dziwo mężczyźni prawie uwagi nie zwracają na karmiące matki. Też macie takie spostrzeżenia? na spacerach karmiłam Olę w jednym miejscu, miałam taką zaciszną ławeczkę:) ale jak jestem z nimi dwiema i Emilka płacze i złosci się, to oczywiście cały plac zabaw poza dziećmi patrzy na mnie i czy jak odłożę do wózka i po karmieniu to będzie płakało czy nie...poza tym plac zabaw w środku blokowiska...nie lubię karmić w miejscach publicznych, ale niestety czasem trzeba, bo wyjscia nie ma Ja też zawsze staram się przed wyjściem nakarmić dziecię i tak planować wyjścia, aby kolejny raz nakarmić już w domu, bo to jednak komfort inny, gdy się jest w swoim domku. Ale gdy zdarzy się inaczej, to nie jest dla mnie żadnym problemem nakarmić młodą. W sumie mój Kubuś jest na tyle samodzielny, że przez tą chwilę zajmie się sobą i nikt nie zwraca na nas uwagi. A gdy jesteśmy gdzieś dalej czy dłużej na zakupach, to w samochodzie młodą karmię. Zresztą powiem Wam, że od kiedy młodą w chuście noszę, to zauważyłam, że jak zje to potrafi przespać w tej chuście spokojnie ze 3-4 godziny. Więc jest to wystarczająco dużo czasu, aby wszystko pozałatwiać :)
-
Cudownie Kasiula :) Trzymam mocno kciuki, aby wszystko było teraz dobrze. Niech Fasolka rośnie duża, silna i zdrowa :)
-
Ja jak karmiłam synka to nie miałam żadnych oporów przy karmieniu w miejscach publicznych. Dla mnie wtedy piersi to był po prostu bufet i już. Oczywiście nie latałam z cyckiem na wierzchu, tylko przykrywałam np. pieluszką. Ale zauważyłam również, że gdy ludzie widzieli, że karmię, to sami się odwracali i nie gapili się jakoś. Zauważyłam też, że największy problem z karmiącymi mamami mają starsze kobiety. Potrafią spojrzeć się z takim obrzydzeniem i pogardą, że aż dziw bierze. A przecież niejedna z nich też piersią karmiła. I o dziwo mężczyźni prawie uwagi nie zwracają na karmiące matki. Też macie takie spostrzeżenia?
-
Gratulacje Bettyy i mika - zdolne Wasze dzieciaczki. Mój 3-latek sam się też ubiera, chyba że ma coś lepszego akurat do roboty ;) I na szczęście póki co siostrzyczki ciuszków nie chce nakładać :)
-
Prezent z okazji narodzin dziecka od pracodawcy
j_kaminska odpowiedział(a) na Amamuska temat w Noworodki i niemowlaki
U mnie w firmie było tak, że od samego pracodawcy nic nie było. Ale pracownicy sami się składali (i szefowie również od siebie dokładali do tego) i ja dostałam dla synka leżaczek-bujaczek i matę edukacyjną. Z reguły robiliśmy tak, że pytaliśmy kto co chce dostać lub czego potrzebuje. I ja właśnie chciałam coś z tego, co dostałam. A kaski uzbierali tyle, że wystarczyło na obie rzeczy :) -
Agaluk to będziesz po sąsiedzku, bo my w tym roku skromny urlopik w Kątach Rybackich, również w sierpniu. Blisko w miarę od domu, a córcia dopiero 3 m-ce będzie miała. A chciałabym mocno w góry, bo uwielbiam. Albo Włochy, bo zakochałam się w nich, gdy tam byłam i czuję ogromny niedosyt :) A na przełomie sierpnia i września będziemy mieć gości z Węgier, więc zapewne będziemy z nimi nasze pomorskie strony zwiedzać.
-
Mój chrześniak ma właśnie 6 lat, więc temat mi znany. Nie wiem czy referendum cokolwiek da, ale zawsze to jakaś szansa, aby samo społeczeństwo się wypowiedziało na dany temat. Co do samej szkoły w tym wieku, to chrześniak nie chodził wcześniej do przedszkola i połowę roku szkolnego przechorował. Więc zupełnie nie jest gotowy na szkołę. Poza tym nawet gdyby nie chorował, to mało który 6-latek jest w stanie wysiedzieć na lekcji... Myśmy chodzili do 8 klas podstawówki, system działał prawidłowo, poziom nauki był wysoki, a teraz nie rozumiem, dlaczego zmienia się coś co działa. I to od kilku ładnych lat non-stop. Cała ta reforma szkolnictwa to jakaś totalna porażka.
-
I ja chętnie do Was dołączę :) Synka karmiłam piersią ponad 13 mc-y, a teraz dwumiesięczna córcia też na cycku tylko. No i plan karmienia cyckiem jak najdłużej. Uważam, że mamusiowy cycuś to najlepszy wynalazek ;) - nie trzeba mleka przygotowywać, wody gotować, parzyć butelek, pakować całej torby itp. Wychodzisz i restaurację dzieciową masz zawsze przy sobie ;)
-
Margeritko, a te szaszłyszki to jakoś grilować później? Bo pierwsze słyszę o czymś takim, ale brzmi apetycznie bardzo.
-
Natka gratulacje zdolnego syna :) A mój synuś dzisiaj był pierwszy dzień w przedszkolu na godzinach adaptacyjnych (zaczyna przedszkole we wrześniu). No i w parę minut zapomniał o mamusi... Kurczaki dopiero co go rodziłam, a tu już przedszkolak :)
-
Właśnie w tym rzecz, że w takim kartonie po mleku czy soku, to tego kartonu jest niewiele. W środku jest on przecież wyściełany jakimiś innymi foliami itp. Dlatego właśnie jest to tworzywo sztuczne takie samo jak plastikowa butelka. U nas akurat gmina zrobiła piękną rozpiskę co gdzie wrzucać, a czego nie. Aczkolwiek najbardziej mnie zdziwiło, że domowej zwykłej szklanki nie mogę wrzucić do szkła... Wiedzieliście o tym?
-
Wydaje mi się, że Twój synek mógł się przestraszyć po prostu prysznica. Może jakieś inne wrażenia i już strach gotowy. Spróbuj mu dać słuchawkę od prysznica z lekko odkręconą wodą do zabawy, a później stopniowo próbuj go obmywać nią. Może się przekona, że to nic strasznego, tylko zwykła woda...
-
Witaminy dla kobiet w ciąży i matek karmiących piersią
j_kaminska odpowiedział(a) na izabelas temat w Dziś pytanie - dziś odpowiedź
Tak właśnie ze mną było. Pytałam lekarza mojego przy pierwszej ciąży czy powinnam brać jakieś witaminy, a on mi powiedział, że póki wyniki badań są dobre, to nie ma takiej potrzeby. No i nie brałam nic. -
Kasiula również trzymam mocno kciuki, aby wszystko skończyło się dobrze. Może jednak lekarze się mylą... Tak też się przecież zdarza. Ważne, że masz już swoje jedno słoneczko - synka. A na drugie też przyjdzie odpowiednia pora. Trzymaj się dzielnie i dawaj znać jak się czujesz.
-
Witaj mamaLizzi :) Gratuluję zdrowej majowej dzidzi. Fajne właśnie w Anglii jest to, że położne do Ciebie tak często przychodzą i pomagają. Teoretycznie w PL też powinny kilka razy przyjść, ale nie zawsze tak się dzieje. A wyjść ze szpitala po 20 godzinach to ja bym nie była w stanie :) A tak to sobie posiedziałam z córcią w szpitalu, mąż się synkiem zajmował w domu, ja odpoczęłam, doszłam do siebie i już. A co do szczepień, to sama nie wiem. Mam za małą wiedzę, aby decydować czy szczepić czy nie. U nas póki co szczepienia są obowiązkowe. A i tak informacje, które są na temat szczepień dostępne, są często sprzeczne, więc człowiek głupi i nic nie wie i tak... Tak czy inaczej dużo zdrówka dla Was i wpadajcie tu częściej :)
-
U takich dzieciaczków na pewno dmucha się w buźkę - mieliśmy na szkole rodzenia zajęcia z ratownikiem i on właśnie ten temat poruszył. Chodzi o osuszenie tak jakby tchawicy bodajże. Także klapsy możesz odpuścić. No i dmuchaj w buzię a nie nosek.
-
Witaj Rene, A już myślałam, że to forum całkiem umarło... Fajnie, że maluszek Twój rośnie zdrowo. Co do ortopedy i bioderek, to każdy maluszek w drugim miesiącu musi mieć usg bioderek, więc nie jesteście wyjątkiem, bo to standardowe badanie. Co do szczepień to ja zarówno dla Weroniki, jak i dla synka braliśmy szczepienia skojarzone 5 w 1 oraz szczepienie przeciw pneumokokom. Rotawirusów nie szczepiliśmy, gdyż teraz jest tak mnóstwo odmian, że szansa, że jak już dziecko rota złapie, to tego ze szczepionki, jest bardzo mała i nasza pani doktor polecała znacznie bardziej pneumokoki. Zresztą większość dzieci nawet po szczepieniu ląduje w szpitalach, żeby się nie odwodnić w przypadku rotawirusów. Ale i tak decyzja należy do Ciebie :) i niestety wiem, że nie jest ona łatwa. Szkoda, że nie udało Ci się karmić piersią. Jest to niesamowita wygoda jednak. Ale ważne, że maluch rośnie :) Trzymajcie się zdrowo i oby przestało padać w końcu :)
-
Wzmożone napięcie mięśniowe - przyczyny
j_kaminska odpowiedział(a) na Margeritka temat w Noworodki i niemowlaki
Margeritka dzięki za odpowiedź:) nie słyszałam o tych leżaczkach - bujaczkach... Ja też nie słyszałam i Jakuba normalnie kładłam na nim. I teraz jak spojrzałam na zdjęcia to faktycznie dziecko zawsze leżało tak dziwnie wygięte. Leżaczek jest za szeroki i za miękki na takie małe dziecko i teraz Weroniki już nie kładę. Za to korzystam z fotelika samochodowego, ale w nim mała leży zupełnie inaczej - nie ma zbyt dużo miejsca, więc ciałko układa się prosto. -
Myślę, że jednak jesteś w ciąży. Poczekaj z tydzień, dwa i zrób jeszcze raz usg. Możesz też wybrać się na badanie krwi i wtedy będziesz mieć pewność.
-
Obejrzałam ten serial i powiem szczerze, że mam bardzo mieszane uczucia. Z jednej strony ta magiczna chwila przyjścia na świat nowego człowieka, z drugiej zaś kamera "wjeżdżająca" w najbardziej intymne miejsca w jednej z najbardziej intymnych chwil w życiu kobiety i miliony ludzi oglądających krocze rodzącej kobiety... Jednak gdybym miała wybrać historię, która w jakikolwiek sposób mnie poruszyła, to byłaby to historia z odcinka drugiego. Samotna dziewczyna w ciąży, którą rzucił chłopak - niby historia jakich wiele. Dookoła nas przecież mnóstwo takich kobiet. Co więc w niej takiego wyjątkowego? To, że miała tak ogromne wsparcie ze strony swojej rodziny. Rodziny złożonej z praktycznie samych kobiet. I matka doula, która tak cudownie potrafiła się zająć swoją rodzącą córką, ze świadomością, że to nie kolejny poród, jakich w swojej pracy zapewne miała wiele. Wspaniale wspierała swoją córkę podczas porodu. Śmiem nawet stwierdzić, że dużo lepiej niż niejeden mąż. Ciepło i miłość w tej rodzinie były niemal wyczuwalne na ekranie. Dlatego właśnie ta historia utknęła mi w pamięci najbardziej. Z mojego punktu widzenia jest jedna podstawowa zaleta takiego porodu oraz jedna wada. Mianowicie: - zaleta: "wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej". W tym powiedzeniu zawarte jest wszystko - komfort psychiczny, bliskość każdego, kogo tylko chcemy mieć obok siebie, wszystkie potrzebne rzeczy pod ręką; - wada: brak możliwości szybkiej reakcji w przypadku powikłań. Gdyby mój pierwszy poród odbywał się w domu, zapewne mojego synka nie byłoby teraz na świecie.
-
Natka oczywiście masz rację. Kalectwo czy choroby to oczywiste raczej dla rodzica. Bardziej mi chodziło o takie rzeczy "rozwojowe". No i oczywiście, że raczej rzadkością jest wszechstronnie uzdolnione dziecko. Ważne, że rozwijacie zdolności syna. To chyba połowa sukcesu, gdy dziecko ma możliwości rozwoju swoich zdolności. Każdy rodzic powinien tak postępować w miarę możliwości. Margeritko, jeśli chodzi np. o języki, to ważne jest, aby rozwijać te umiejętności w miarę wcześnie. A póki co dziewczynki Twoje są zbyt małe, aby zobaczyć jakieś ewentualne Twoje braki. Trzeba je jedynie jakoś zachęcić, a tu przykład w góry nie jest konieczny, a jedynie właściwa motywacja :)