Skocz do zawartości
Forum

mafinka

Użytkownik
  • Postów

    0
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

    nigdy

Treść opublikowana przez mafinka

  1. solange63Mafinko to nie za fajnie. ja idę w środę na konsultacje do innego gina i może on coś poradzi. mi też zrobił się wianuszek koło rury wydechowej (cudne określenie ), ale dostałam tylko parafinę. myślałam, że zapisze jakieś czopki na złagodzenie sytuacji, no i żeby nie dopuścić do takiego stanu jak u Ciebie. Nie ma co chodzić do ginekologa, bo to nie jego działka. Dzwoniłam wczoraj na Klinikę dowiedzieć się gdzie mam udać się z tym problemem, czy do nich czy na chirurgię. Najlepiej iść do chirurga a ideałem było by odwiedzić proktologa. Trzymajcie za mnie jutro kciuki.
  2. solange63Oszczędze Wam cudownych rad mojej mamy o "masażu odbytu" i innych naturalnych metodach pomagających przy zaparciach Dawaj, dawaj po dzisiejszym chyba już nic mnie nie zdziwi
  3. Solange lekarz przepisał mi czopki Procto - Glyvenol (których nie miałam okazji jeszcze wypróbować, bo jakoś boję się majstrować w tych okolicach) oraz mam łykać Diosminex żeby uchronić się przed następnymi występami gościnnymi z tyłkiem w roli głównej po zagojeniu się ran mogę zacząć stosować maści z heparyną żeby guzki się nie wykrzepiały. Przed zabiegiem stosowałam maść Aesculan (wyciąg z kory kasztanowca i lidokaina), którą mogę polecić z czystym sercem bo przynajmniej łagodzi świąd i czopki Procto - Hemolan ale u mnie powodowały natychmiastowe wypróżnienie, a co za tym idzie nasilały się dolegliwości bólowe.
  4. Solange najlepsze jest w tym, że ja nigdy nie miałam problemów z wypróżnianiem. Taką mam biegunową naturę, nadwagi nie mam jedynie ciąża. Z podrażnieniem jeszcze bym wytrzymała ale w czwartek wyszedł mi jeden guz, który się wykrzepił a w sobotę miałam już wianek dokoła rury wydechowej . Ponacinali guzy i wyłuskali co się dało. Niestety nikt mi nie dał gwarancji, że się to nie powtórzy Najgorsze w tym wszystkim jest to, że zrobiły mi się żylaki z przodu na hym ... Widocznie Młode uciska na splot naczyń i stąd te przeboje, lekarz powiedział mi, że takie rzeczy to raczej po 30 tygodniu się dzieją i zaczynam się bać co będzie dalej
  5. Trzeba mieć takiego pecha jak ja pół dnia spędziłam dzisiaj na SORze. Od czwartku miałam problem z żylakami w pewnym nieparlamentarnym miejscu, ból był nie do zniesienia, nie spałam przez dwie noce, więc pojechaliśmy na dyżur do chirurga. Efekt krwawy zabieg i obolały tyłek na szczęście boli mniej niż przed zabiegiem, no i mogę w miarę normalnie chodzić. Niestety po porodzie trzeba będzie zoperować się. Proszę o dopisanie do listy - mafinka - 9.02 - synek (niestety z imieniem wciąż mamy problem ).
  6. Solange oj przerąbane masz z tym badaniem. Jaki masz poziom glukozy na czczo? I nie denerwuj się, bo niestety nerwy nie sprzyjają temu badaniu, w sytuacji stresowej występuje wyrzut insuliny, no i badanie psu o budę (zresztą i bez tego badanie jest psu o budę). Trzymaj się i gratuluję dziewuszki Karim ładny brzuszek. Co do badania USG po 30 tygodniu, to miałam umawiać się na wizytę w tym samym gabinecie w którym miałam robione badanie połówkowe, ale ze względu na mój stan będę miała wykonane badanie na Klinice, jestem teraz po stałą opieką wojewódzkiej poradni patologii ciąży. Najlepsze jest to, że USG wykonuje tam ta sama lekarka więc zaoszczędzę 250 zł.
  7. witaminkaaJa tam w wagę dziecka na podstawie USG nie wierzę. Filip miał się urodzić z niecałymi 3 kg a urodziłam pączka o wadze 4210. Moje dziecko ostatni raz było ważone w 22 TC i wtedy miało 341 gram. Zastanawiam się nad kolejnym badaniem prenatalnym w 30 tc U mnie w pierwszej ciąży wszystko się sprawdziło, ginek na dwa dni przed cc wymierzył Myszaka idealnie. Co do obecnych wymiarów to ostatnie USG miałam robione tydzień temu i Młode ważyło sobie 655 g.
  8. Dziewczyny dzięki za ciepłe przyjęcie też tęskniłam za Wami. Tak czytam i czytam i widzę, że przybyło Nam trochę lutowych mam i dziewczynek a tak po za tym to glukoza na tapecie mnie ta wątpliwa przyjemność zarówno w pierwszej ciąży, jak i tej ominęła szerokim łukiem Co do mnie to czuję się jako tako, mam raczej polegiwać i nie męczyć się ani fizycznie ani psychicznie, jedynie co mnie dobija to ta cholerna dieta - nic surowego, smażonego tylko gotowane i to jeszcze na parze fuuuuuuj + plus cała apteka. A tak z fajnych rzeczy to podczas mojej nieobecności mąż z niemałą pomocą (głównie fizyczną) rodziny przeprowadził Nas do nowej sypialni, po trzech latach dłubania w końcu udało się zakończyć prace. Myszak ma swój pokój, ja sypialnię z garderobą i łazienką, no i do lutego dysponujemy pokojem gościnnym oraz w końcu mam swój wymarzony gabinet z biblioteką w który przemieniła się Nasza dotychczasowa sypialna na dole. Najbardziej zadowolony jest z tego wszystkiego mój M. w końcu zbudował dom (co prawda trwało to równe 5 lat), zasadził drzewo i spłodził dwóch synów.
  9. Hej ciężarówki, dzisiaj wróciłam do domu po trzytygodniowych wczasach spędzonych na klinice. Totalnie odmóżdżona (niektórym współlokatorkom ciąża ewidentnie rzuciła się na mózg), głodna (jestem na diecie) i ... niedomyta (fatalne warunki sanitarne). Może zacznę od początku, z fotela u ginka trafiłam od razu na oddział, tam zapadła decyzja że potrzebne jest założenie szwu na szyjce i to na cito. Założyli, było ok, dopóki nie zrobili mi całego panelu badań, w tym prób wątrobowych ... no i odezwała się stara znajoma z poprzedniej ciąży cholestaza. Niestety wyniki były bardzo niepokojące, więc zostawili mnie na dłużej, dopiero dziś wyniki były takie że mogę sobie radzić z tym w domu na diecie. W poniedziałek mam się stawić na badania i do kontroli i jeśli będzie ok (tzn wyniki nie pójdą w górę będę mogła cieszyć się wolnością). Na razie muszę przyzwyczaić się do warunków w domu, no i dopieścić Myszaka, więc nie będę wpadała za często.
  10. Hej babeczki dzięki za słowa wsparcia, leżę, leżę zaraz bok mi odpadnie od tego leżenia. Czy któraś z Was zażywała Fenoterol? czuję się po nim, jak po wybuchu bomby atomowej Trzymajcie jutro za mnie kciuki, żeby wszystko było ok. Na wizycie ma zapaść decyzja czy będę miała zakładany pessar i czy potrzebna jest hospitalizacja. Powiem szerze, że jest mi to cholernie nie na rękę zwłaszcza, że 14 Myszak ma urodziny. Justyna, Anula gratuluję chłopaczków. Co do pobierania przez państwowe szpitale czy przychodnie opłaty za płytkę z nagraniem USG położniczego to pierwsze słyszę. Nie ma takiej procedury w umowie z NFZ, fundusz płaci jedynie za wykonanie badania z opisem, w przypadku gdy zachodzi podejrzenie wady płodu albo nieprawidłowościach w jego rozwoju lekarz nagrywa badanie w celu dalszej diagnostyki, wtedy pacjentka z takim nagraniem wysyłana jest do specjalistycznego ośrodka. W szpitalu w którym pracuje, standardowo nagrywa się na płyty badania TK, MR, echo serca, kolonoskopii i wtedy pacjent dostaje za free płytkę. Po drugie nie mogą żądać opłaty za wykonanie zdjęcia płodu, bo tak samo mogli by żądać opłaty za USG nerek, pęcherza czy żołądka. Solange powodzenia na badaniu, no i wiesz co
  11. Pretka gratuluję synka Co do obecności męża przy badaniach, to mój M. zarówno w pierwszej, jaki i drugiej ciąży nie opuścił żadnej wizyty. Wchodzi ze mną do gabinetu, jest obecny nawet przy badaniu. Nawet przez jego wyjazd na delegację wizytę musiałam przełożyć z 4 na 11 października. Witaminkaa powodzenia na badaniu. Czekamy na wieści. Jomira hym trochę to skomplikowane. Nie wiem, ale ja na Twoim miejscu decyzję o przyjęciu określonej wiary pozostawiłabym Majce. Dorośnie i wtedy zadecyduje. Wczoraj miałam trochę przebojów pod wieczór, Myszak pokazał różki, summa summarum dostałam takich boleści, że musiałam zadzwonić do ginka. Niestety musiałam jechać do Niego na dyżur. Więc spakowałam dziecko i siebie do samochodu i pojechałam. Na szczęście w szpitalu byli już moi rodzice i wzięli Myszaka do siebie. Okazało się, że szyjka jest skrócona, lekko się rozwiera i są skurcze. Chcieli zostawić mnie na obserwację, ale stwierdziłam że lepiej i tak będę miała w domu. Dostałam kupę leków i mam leżeć, leżeć i jeszcze raz leżeć, hym łatwo powiedzieć z wykonaniem trudniej. Dzięki Bogu jutro wieczorem M. wraca domu. A w poniedziałek na wizycie ma zapaść decyzja co dalej robimy.
  12. Agrafka jak na trojaczki to bardzo przyzwoita waga maluszków. Jestem dobrej myśli. A może ten najmniejszy jest też najmłodszy, np kilka dni młodszy od reszty, bo i takie przypadki się zdarzają. Karim no i trzeba było się tak stresować, fajnie że wszystko ok. Jomira ależ przygoda mój to by przez telefon dostał. A ja mam ciąg dalszy lenia, spać mi się chce ...
  13. Asiunia25latWy też macie jakieś problemy z dziąsłami czy wszystko w porządku? Ja codziennie jak myję zęby to mi krawią. Mi też przy myciu krwawią dziąsła, ale to nic od jakiegoś tygodnia mogę myć zęby bez naciągania na wymioty
  14. Tatiana gratuluję córeczki Jomira rachunki Ci się pomyliły, to już czwarta. Jeśli się nie mylę to Figunia też ma dziewuszkę, no i Agrafka księżniczkę nosi. Tak więc, nie jest źle
  15. JomiraHehe... a mi sie znow udalo system wykolowac i zalapalam sie na badania krwi :) hehe... Bylam z jedna pania jako tlumacz u ginekologa, tego, ktory nam zrobil Maje :) I przy okazli spytalam, czy moze powinnam sie niepokoic, ze to juz 22 tygodnie, a ja wciaz nic nie przytylam (oczywiscie sie nie niepokoje, bo jak sie startuje z wyzszego pulapu wagowego, to tak jest), ale Pani jest niezwykle sympatyczna, zreszta Maja jest jej dzielem, wiec na wszelki wypadek zrobila mi badania krwi :) Sie kurde czlowiek musi nakombinowac :) To się chyba życiowa zaradność nazywa skoro system do bani, to i nakombinować się trzeba. A ja jakoś z sił totalnie oklapłam, spać mi się chce jak nie wiem co. No ale tak to jest jak się poprzedniej nocy do 1 Harrego Pottera czytało. Powiem Wam, że jestem zaskoczona, niby książka dla dzieci (no młodzieży) a wciąga i taka fajna.
  16. witaminkaa Ja przy tej ciąży mam już inne nastawienie i nikt mi nic nie wmówi, w pierwszej kupowałam wszystkie nowinki a w tej ciąży spokojnie. Skąd ja to znam, też tak miałam ale dzięki przytomności mojego M. nie wykupiłam różnego typu badziewia niezbędnego dla "Twojego dziecka".
  17. solange63no to widzę, że po mnie poszła lawina. nie żebym wam źle życzyła, ale cieszę się, że nie jestem sama w moich mękach na pocieszenie mam dobre wieści- w końcu po długich oczekiwaniach wyznaczyli mi termin usg. poniedziałek 11 października o 9.30 (matko, będę musiała wstać bladym świtem, żeby tam dojechać). To chyba jestem jedną z ostatnich, która pozna płeć dziecka, co? już się nie mogę doczekać... Nie jesteś sama, mnie dopadła stara znajoma rwa kulszowa No proszę przypomnieli sobie, też mam wizytę 11 tyle że o 17
  18. Amelka gratuluję synka Agrafko witaj i trzymam mocno kciuki jutro za całą Twoją trójeczkę, a zwłaszcza a najmniejszego W temacie zaparć nie będę się wypowiadała, bo ich nie mam. Za to co najmniej raz w tygodniu musi mnie gruntownie przeczyścić. Moim sekretem są orzechy włoskie, teraz są świeżutkie więc sobie na nie pozwalam w nieograniczonych ilościach. Poza tym codziennie co najmniej dwa jabłka muszą zostać wciągnięte, od czasu do czasu winogrona, no i hektolitry Piwniczanki robią swoje.
  19. Widzę, że Nasz wątek coraz bardziej kulinarny się robi. Ehhh te zachcianki, chodzą teraz za mną śliwki nałęczowskie w czekoladzie, chyba pojadę do sklepu
  20. solange63dziewczyny czy was nadal bolą brzuchy, coś podobnego jak na okres? nie wiem czy to ciągłe rozciąganie macicy czy powód do niepokoju. Może to skurcze, które na tym etapie ciąży mogą być już odczuwalne. Spróbuj wziąć Nospę, jeśli ból nie przechodzi, jest ciągły i bolą krzyże to skonsultuj się z położną albo jedź do szpitala.
  21. patusia23Dla mnie to nigdy nie powinny "dopalacze" jak i inne narkotyki pojawić się na rynku. Wierz mi, narkotyki pojawiły się na "rynku"znacznie wcześniej niż sądzimy. Co do "dopalaczy" sam komentarz właściciela całego tego interesu mówi sam za siebie "Moi klienci to debile". Nic dodać nic ująć, trafnie to ujął.
  22. Jomira Wlasnie sobie podsluchiwalam Maje na tym "kontrowersyjnym" urzadzonku. Chyba jeszcze za wczesnie no i ucho mam przeciez niewprawne, wiec nie wiem czy to co slyszalam to serducho. Za to jak sie Maja zorientowala co jest grane, to zaczela tak naparzac w maszynke, ze lepsze to bylo niz bicie serducha :) Dziewczyna na pewno ma sie dobrze, hehe... bez najmniejszych watpliowsci :) Kobyłka nie dziecko
  23. Ludzie umierają nie tylko po dopalaczach, bo i po narkotykach, alkoholu jeśli nie wskutek zatrucia alkoholowego to wskutek chorób spowodowanych długotrwałym jego spożywaniem. Same zakazy nic nie dadzą, po to się ma rodziców żeby umieli pokazać dziecku i tak nim pokierować, żeby nie miało ochoty sięgnąć po dopalacze, narkotyki. Poza tym trochę źle skonstruowane jest pytanie, bo brzmi ono Dopalacze zakazać czy akceptować???, a więc bardzo ogólnikowo a z tego co widzę to dyskusja schodzi na tor zakazu sprzedaży dopalaczy nieletnim. Co do statystyki dotyczącej zmian w kodeksie za jazdę pod wpływem alkoholu lub substancji narkotycznych, to niestety nie powala ona na kolana pod względem znaczącej poprawy.
  24. A czy zakaz coś zmieni? Pomyślmy, narkotyki zakazane i co, jeśli ktoś chce to nie ma problemu z dotarciem do dilera. Była prohibicja, ludzie masowo pędzili bimber. Jest zakaz sprzedaży alkoholu nieletnim i co, młodzież jakoś sobie radzi z zakupem piwa czy czegoś mocniejszego na imprezę. Aborcja zakazana, ale jeśli masz pieniądze nie będzie z niczym problemu, jazda o pijaku surowo jest karana i co? dalej mamy na drogach masę pijanych kierowców etc, etc ... można tak cały dzień. Nikt nikogo nie zmusił i nie zmusi do życia w czystości, trzeźwości. Nie pomogą żadne ustawy, zakazy. Zaraz będą protesty, że państwo zbytnio ingeruje w życie społeczeństwa.
  25. No i gołąbki już dochodzą w piekarniku, jeszcze sosik i będzie można jeść i tym sposobem mam obiad na dwa - trzy dni M. na delegacji do piątku, więc mogę szaleć Wspominałam kiedyś, że mam zamiar zabrać się za literaturę angielską, a więc przy okazji kapuściano - mięsnych zakupów, kupiłam całą serię Harrego Pottera, to tak przyszłościowo dla Myszaka.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...