Skocz do zawartości
Forum

marciołka

Użytkownik
  • Postów

    0
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

    nigdy

Treść opublikowana przez marciołka

  1. marciołka

    Listopad 2008

    łe, to ja się czuję świetnie fizycznie w porównianiu do ciebie - żadnych takich dolegliwości, jak obrzęki czy wymioty. Za to brzuch już mi się trochę obniżył (żeby nie było, że sama się wkręcam, spytałam o to gina i potwierdził). Ja jestem dobrej myśli, ale z drugiej strony teraz się jak idiotka jakaś wkręcam. Kazali mi liczyć ruchy małej i ja tak leżę skupiona na tym i wciąż mi się wydaje, że rusza się słabiej... I teraz nie wiem, czy to takie wrażenie z nerwów, czy faktycznie tak jest... Jednak chyba lepiej jak lekarz nie mówi, co się dzieje ;) Poza tym mam strasznego lenia! Miałam sprzątnąć mieszkanie, a siedzę cały czas w piżamie i oglądam tv... Ale chyba już się zbiorę chociaż pod prysznic. No i dziś mam chyba święto - WYSPAŁAM SIĘ!!! A jak u was sobota dziewczyny? U nas we Wrocku pięknie, słonecznie, więc chyba spacerek zaliczę :)
  2. marciołka

    Listopad 2008

    Kurczę, widzisz i tak źle, i tak niedobrze... Ja mam obiecane zzo przy zwykłym porodzie, zresztą od początku się na to nastawiałam i na to liczyłam. Ale jak gin uzna, że faktycznie dla Zosi lepsze będzie cc, to nie mam wyjścia. Ja też się trochę boję, bo jednak jakby nie patrzyć to jest operacja... No ale nie mnie o tym decydować. Teraz mam tylko zmartwienie z tą małą wagą... Mam liczyć ruchy; jeszcze wczoraj się wkurzałam, że tak mocno kopie (jest jak widać wyjaśnienie, skąd ma wciąż tak dużo miejsca), zwłaszcza w pęcherz, a dziś cieszę się z każdego kopniaka, jakiego dostaję. Boże, mam nadzieję, że wszystko będzie ok! No i chyba sprawdzi się przeczucie, że mała wyskoczy wcześniej :) A tobie zostało już jakieś 2 tygodnie, co? Masakra, jak czas teraz szybko leci...
  3. marciołka

    Listopad 2008

    Hihihihihihi moja mała dalej nie chce ujawnić talentu aktorskiego! Ale próbujemy... Byłam dziś u gina, Zosia jest malutka, powinna ważyć jakieś 2800-2900 a waży 2340. Także kurczę się martwię. Ale lekarz mówi, że będziemy teraz ją kontrolować co tydzień, bo to wina łożyska (już nie jest tak wydajne, jak w środku ciąży) i jak nie będzie przybierać na wadze to wcześniejszy poród. No i zaproponował mi cesarkę, bo jak mówi, przy tak małym dzidziusiu też jest wskazana. W ogóle fajny ten mój lekarz - mówi, że jak się tak boję porodu to też da się coś z tym zrobić - zawsze można zrobić cc :) I izolatkę mi załatwi :)
  4. marciołka

    Listopad 2008

    Kurczę, moja Zosia też jakaś taka nieśmiała :) Zresztą powiem wam jedno - z taką kamerką wcale nie jest najwygodniej, ciężko się ułożyć tak, żeby było widać brzuszek, ale jakoś sobie poradziłam. I wtedy Zośka poszła spać! Ale zaraz spróbuję znowu, bo naprawdę się napaliłam na taką pamiątkę :) Powiem wam laski, że już nie chce mi się chodzić w ciąży! Ta nos była chyba najgorsza - mała kopała mnie non stop w pęcherz, płakać już mi się chciało z bólu... No i nic nie można na to poradzić. Także teraz już z niecierpliwością czekam na początek porodu :)
  5. marciołka

    Listopad 2008

    Bolą, bolą, ale na szczęście jakby przeszły, więc sama już nie wiem :) Ale faza na sprawdzanie objawów już mnie dopadła ;) Za nami zakupy - w końcu kupiliśmy aparat i kamerkę! Teraz już mogę rodzić spokojna, że Zosia będzie mieć kiedyś pamiątkę! Mąż mi polazł na meczyk z kolegami, a ja co prawda już śpiąca, ale czekam, może mała zacznie łobuzować w brzuszku to ją ponagrywam...
  6. marciołka

    Listopad 2008

    AgaWi - ja też dziękuję za ten wątek! Naprawdę współczuję, ale tak jak Asanna myślę, że twój mały aniołek po prostu wolał pozostać aniołkiem - może po to, żeby w przyszłości zaopiekować się rodzeństwem?? Bo wierzę, że na pewno uda się powiększyć rodzinkę o kolejnego maluszka!!!! Asanna - tobie potrzeba więcej wiary w to, że wszystko będzie ok! Ja trzymam kciuki i myślę, że te strachy o małą są związane ogólnie ze strachem przed tą całą akcją (której się też boję). Trzeba wierzyć, że wszytsko będzie dobrze i tego się trzymać w najcięższych chwilach! Ja jakoś się dziś uspokoiłam - byłam w końcu w tym szpitalu, w którym będę rodzić. Położne zrobiły na mnie przemiłe wrażenie, odpowiedziały na wszystkie moje pytania... Jakoś tak się poczułam bezpiecznie :) Jedyny minus to to, że właśnie trwa tam remont w związku z czym nie ma odwiedzin! Ale postaramy się o izolatkę, bo powiedziały, że wtedy da się "przymknąć oko na pobyt męża"... No i najważniejsze - dziś rano miałam silne bóle, takie jak przy miesiączce - to podobno jeden ze zwiastunów zbliżającego się porodu... Aaaaaaaaaaa!!!!
  7. marciołka

    Listopad 2008

    Hihihihi byłam wyłączona z obiegu na 2 dni, bo mój luby tak grał w siatkę (na kacu :)), że stopę potłukł. Nawet myśleliśmy, że może jakaś kostka w śródstopiu pęknięta, bo nie mógł stanąć na tej nodze, zaliczyliśmy pogotowie, ale na szczęście to tylko stłuczenie... Ale i tak kuternoga teraz z niego, choć mogło się skończyć gorzej - jakby dostał gips to byłoby źle z transportem do szpitala do porodu, a tak przynajmniej ten problem nie narósł :) Ok. Lecę na pocztę. Dziewczyny, trzymajcie się - już niewiele przed nami. Ja co prawda noce zarywam, bo co wieczór mnie boli brzuch i cały czas sprawdzam, czy mi wody nie odchodzą, ale za to rankiem odsypiam i jest git!
  8. No ja zajrzałam też wcześniej, ale nie miałam czasu na napisanie czegokolwiek. Teraz właśnie sobie chwilę usiadłam przed kompem, póki mój facio w wannie się wyleguje :) Wczoraj miałam gościa - odwiedził nas mój dobry kolega jeszcze ze szkoły. No i jak to bywa z chłopami - chwilę posiedzieli, a potem cyk do monopolowego :) I dziś mój mąż chyba nie czuje się najlepiej! Za to chyba go wyciągnę na jakiś spacerek, bo tak pięknie na dworze...
  9. marciołka

    Listopad 2008

    No mnie jeszcze wkurza ta "pomoc". Prosisz o coś, odpowiada, że ok, za chwilę to zrobi. I można czekać Bóg wie jak długo! Najczęściej sama robię wtedy to, o co prosiłam... A z tym ich podejściem do porodu to święta racja - nie ma się czego bać itd... taaaa Tylko szkoda, że jak mój facet ma np. katar to cierpi jakby miał co najmniej zapalenie płuc, a ja mam się nie bać porodu, bo da się to jakoś znieść???? Ale powiem wam, że mimo strachu chciałabym mieć to już za sobą...
  10. marciołka

    Listopad 2008

    Trzymaj się Asanna! W sumie też bym się wściekła... Patrz, niby jako pacjent masz prawo do rzetelnej informacji nt. wszystkich badań i zabiegów, jakim cię poddają. A w praktyce wygląda to tak, że jesteś skazana na łaskę lub niełaskę lekarzy, pielęgniarek, położnych i albo się nie dowiesz niczego (potrafią skubani na złość nic nie mówić), albo dowiesz się, ale po fakcie - jak w twoim przypadku! Paranoja! Mnie mój mąż też trochę wkurza. Zostało nam jakieś 5 tygodni do końca, a ja nawet nie byłam w moim szpitalu! Ba, my nawet nie wiemy, gdzie on dokładnie się znajduje, tzn. znamy adres, ale nigdy żadne z nas tam nie było i nie wiemy, jak wygląda dojazd. A mój ślubny ma wiecznie czas! Wrrrrrr! No i głodna jestem, a nie chce mi się nic robić...
  11. marciołka

    Listopad 2008

    Aaaa zapomniałabym! Mam książkę Tracy Hogg "Język niemowląt" w pdfie, więc jak któraś chce to mogę przesłać na maila! Ja właśnie sobie czytam :)
  12. marciołka

    Listopad 2008

    Łooo ja mogę jeszcze przenosić ciążę i zmieszczę się w tym limicie - na zwolnieniu jestem od raptem miesiąca. Mi się też właśnie wydawało, że lekarz może na max 21 dni wystawić, bo powyżej tego okresu jest już hospitalizacja. Nie taka dobra żona - dziś na obiad miał odgrzewaną resztę z wczorajszej kolacji :)
  13. Ale wam zazdroszczę - Monice tych Karkonoszy, a Alex problemów z fotelikiem :) Ja sobie na razie mogę na mój fotelik tylko spoglądać... A tak poważnie, mój mąż ma już mnie dość, nie mamy gdzie trzymać wózka i fotelika, więc stelaż jest w jednej szafie, reszta na szafie. I biedny Kuba musi co chwilę to wszystko wyciągać, ściągać, rozkładać, bo ja sobie życzę ;) Dziś za to będzie miał romantyczną kolację przy świecach, a co!!! I tak nic nie robię cały dzień, więc chociaż w kuchni się wyżyję :)
  14. marciołka

    Listopad 2008

    Dziewczyny, mam pytanie - jakie zwolnienie lekarskie dostałyście? Pytam, bo ja dostaję tak na 2-3 tygodni, potem mam wizytę i dostaję następne zwolnienie. Także w tych zwolnieniach mam ciągłość. Mi to nie przeszkadza, bo i tak chodziłabym do lekarza, ale dziś się mnie w pracy pytali... Mała dziś mnie podkopuje z boku, niefajnie się robi od tego :) I powiem wam, że dziś caluteńki dzień nie robię w zasadzie nic :) Ale szykuję kolacyjkę dla męża! Wraca o 19 z próby i będzie miał romans z żoną przy świecach :)
  15. A ja powiem z punktu widzenia przyszłej mamy, która sobie to badanie zafundowała - WARTO! Z tego, co wiem, lekarzowi niezbędne jest badanie w 2d, a to w trójwymiarze jest takim dodatkowym bajerem. Ale ja trafiłam na świetnego lekarza, który oprócz pokazania nam naszej niuni (w której się zakochaliśmy od 1. wejrzenia!!!!), pokazał nam baaardzo dokładnie i inne rzeczy - serduszko, narządy wewnętrzne itd. Poza tym na dopplerze pokazał nam jak płynie krew w serduszku, jak ta pompka działa... No i co tu ukruwać, my jesteśmy zupełnymi laikami jeśli chodzi o obraz usg, a na tym widać bardzo dokładnie to wszystko, co doświadczony lekarz widzi na zwykłym, dwuwymiarowym obrazie. Jeśli ceny w twojej miejscowości nie są kosmiczne o decyduj się śmiało - wrażenia są niezapomniane, no i pamiątka (płytka z filmem) pozostaje na przyszłość :)
  16. O widzę, że problemy z cerą nie są tylko moje :) Ja zawsze mam twarz jak pupcia niemowlaka. Ale w ciąży - masakra. Mój mąż nawet żartuje i mówi na mnie Pryszczylla ;) Ale pryszcze mam tylko pod ustami, na całym podbrudku. Pojawiają się, "rozkwitają", siedzą tam sobie kilka dni i znikają bez śladu. Trwałoby to pewnie krócej, tylko ja nie jestem do nich przyzwyczajona i je rozdrapuję... Wiem, wiem, nie wolno. Ja postanowiłam przeczekać po prostu do końca ciąży - zobaczę, czy znikną same, a jak nie to jakaś kuracja w gabinecie kosmetycznym się szykuje :)
  17. marciołka

    Listopad 2008

    Ta mania kupowania dopada chyba każdą z nas :) Ja ledwie przygotowałam miejsce dla małej u nas, a już myślę, że trzeba by kupić też rzeczy do rodziców (mieszkają jakieś 100 km od Wrocka i często tam jeździmy). Potrzebne będą oczywiście łóżeczko, przewijak, wanienka, drugi zestaw kosmetyków.... Ale tak sobie też myślę, czy nie zostawić tego dziadkom, bo moja mama też ma wielką radochę z takich zakupów. Ja rodzę w szpitalu, w którym pracuje mój lekarz prowadzący. Nie rodzę we Wrocławiu (choć tu mieszkam), bo jakoś nie mam zaufania do tychanonimowych molochów, jakimi są miejscowe szpitale... Fajnie wam, że już znacie wymiary maluchów. Ja mam za 2 tyg. wizytę i dopiero wtedy się dowiem, jaka faktycznie mi wyrosła Zośka :) Ale fakt -moja maleńka dopiero teraz pokazuje mi na co ją stać! Jak dziś dostałam kopniaka pod żebro to aż się zwinęłam z jęknięciem :)
  18. hehehe to jak widzę Dolny Śląsk nic tylko się bawi albo robi zakupy :)
  19. marciołka

    Listopad 2008

    Ooooo to nie zazdroszczę - będziesz miała dwoje dzieci w domu ;) Wiadomo, jak facet cierpi, to cały świat razem z nim ;) Właśnie wróciłam z zakupów, kupiłam lampkę na ścianę (śliczny różowy kwiatek) i taką ozdobę na ścianę - Myszkę Miki. Ale czuję niedosyt, chciałam kupić w Ikei taką żabę do powieszenia (taka z siatki, z kieszonkami), ale we Wro jej nie ma!!! A ja się na nią uparłam i koniec :) Jejki, dziś mój brzuch żyje naprawdę swoim życiem, ale to chyba ze zmęczenia - calutki dzień na nogach, także i ja mam dość, i Zosia pewnie też...
  20. marciołka

    Listopad 2008

    Aha no i byłam u gina! Mówi, że Zosia jest drobniutka, ale mieści się w normie. Mnie to nawet cieszy, bo wiadomo, którędy droga na zewnątrz ;) Za 2 tygodnie mam następną wizytę, będziemy wtedy dokładnie mierzyć itd.... No i lekarz mówi, że spóbujemy dociągnąć te "męki" do końca ciąży, także może się urodzi w terminie, jak Bozia da :)
  21. Ale wam zazdroszczę :) Ale nie powiem, ja też po imprezce - parapetówka u kuzyna, no ale ja oczywiście jako jedyna na bezalkoholowo :) Ale za to co się napatrzyłam i nasłuchałam to moje - jak ludzie popiją to się tacy śmieszni robią, że nawet nie wiedzą :) No i grzyby też zaliczone w weekend! Jak zwykle Boszkowo, jak zwykle duuuużo podgrzybków, kilka kozaków i chyba 1 prawdziwek (mąż się uparł i tak długo łaził po lesie, aż znalazł)... Teraz już znowu we Wro. Dziś przyszykowaliśmy łóżeczko, a jutro jadę z siostrą na małe zakupy do Ikei - jakąś lampkę kupię i może parę drpbiazgów do kącika Zosi :)
  22. Moja znajoma tak rodziła, ale w Anglii. To jej pierwsze dziecko, a rodziła bez znieczulenia i sobie chwali. Najpierw leżała w wannie, ale potem w decydującej fazie kazali jej wyjść z wanny i sama wybrała tę pozycję. Mąż ją podpierał, w zasadzie podtrzymywał i z tego co wiem, nawet nie trwało to długo. No ale u nas faktycznie się nie spotkałam z tym, żeby jakaś dziewczyna mogła tak rodzić :(
  23. marciołka

    Listopad 2008

    Co to znaczy list do córci?? Na pamiątkę?? Fajny pomysł - ja kiedyś myślałam, żeby pisać coś w rodzaju dziennika ciąży, ale w sumie na pomyśle się skończyło :) Ja dziś rozłożyłam łóżeczko, pościeliłam i czekam hhihihihihihii
  24. U nas były ziemniaczki, kurczak na pikantno, sałata, ogórek kiszony i pieczarki duszone. A na deser princessa :)
×
×
  • Dodaj nową pozycję...