-
Postów
0 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
nigdy
Treść opublikowana przez marciołka
-
Ja się smaruję od samego początku ciąży :) Na początku stosowałam Perfecta Mama - pięknie pachnie, ładnie się rozprowadza... Potem dostałam w prezencie Mustelę i też ok, choć jak się skończyła nie kupiłam następnego opakowania, bo kurczę strasznie to drogie. Koleżanka farmaceutka doradziła oliwkę i tak już od powiedzmy połowy ciąży używam Perfecty i oliwki (zależnie od ochotki na zapach). Brzuszek mam szczerze mówiąc modelowy - żadnej pręgi, żadnych przebarwień. Ale to chyba kwestia genów, bo ja taki bladziak jestem, że nawet linea nigra jeszcze mi nie wyszła ;)
-
Ja zaczęłam kupować rzeczy dla dzidzi mniej więcej w połowie ciąży. Wydaje mi się, że to dobre rozwiązanie- kupuje się stopniowo, więc budżet nie jest zrujnowany, a poza tym mnie aż skręca co jakiś czas, żeby kupić coś nowego i takie stopniowe zakupy są świetne! Jeszcze nie mam wszystkiego, brakuje nam np. wózka (ale z nim się aż tak nie śpieszymy, bo szkoda gwarancji), czy kosmetyków, ale poradzimy z tym sobie ;)
-
Mi ciężko rano odnotować pogodę, bo śpię :) Na początku miałam straszne wyrzuty sumienia, że tyle mam do zrobienia a śpię do 10... Ale pomyślałam sobie, że za jakiś czas skończy się to dobre i już przez najbliższe parę lat tak nie pośpię. I wyrzuty minęły :)
-
Mi zgaga też wróciła! Masakra, leżeć się nie da :( Ja też już mam większość rzeczy do szpitala, bo jak my sobie tak lubimy pojeździć, to lepiej się zawczasu przygotować. Też kupiłam tzw. nipletki (te silikonki na brodawki) - moje piersi chyba nie zniosą permanentnego ssania i na wszelki wypadek biorę je ze sobą :) Największy problem miałam z kupnem tych wielgachnych podpasek, a i tak nie wiem, czy kupiłam dobre; no ale zawsze mąż może podjechać do apteki i kupić właściwe :) Brakuje mi tylko szlafroka - i kurczę nie bardzo chce mi się kupować, bo będzie potem wisiał na nic taki wielki. Na początku ciąży myślałam, że spokojnie się wbiję w któryś z tych co mam - niedoczekanie hihihihi. A brzuszysko już takie przeszkadzające się zrobiło - dziś ani razu nie zawiązałam sama butów :) Dobrze, że ten mężczyzna na miejscu i taki opiekuńczy ... SuzzyMummy- to tam u was wszystko płatne? Kurczę, jak widzę to sporo kaski trzeba poświęcić na te przyjemności ;) A to usg to cudna sprawa! Ja wczoraj sobie puściłam filmik z moją Zosią w roli głównej i na nowo się w niej zakochałam!
-
Boże, mój brzuch coraz bardziej przypomina piłkę! Dziś byłam kupić parę rzeczy do wyprawki. M.in. kupiłam sobie biustonosze do karmienia - ale żeby mi się jakoś szczególnie podobały to nie powiem ;) No i kupiłam te śmieszne jednorazowe gatki! Jejku, jak ja się w tym zobaczę to chyba umrę ze śmiechu :) Jeszcze tylko muszę jakoś męża wyciągnąć do sklepu ze mną, bo część rzeczy chyba lepiej żeby on wybierał (jakaś elektronika itp.)... Dzięki ci Boże za mamy, które też kupują w takich sklepach- jak nie wiadomo, co wybrać, zawsze można zapytać jakieś młodej mamusi - one naprawdę wiedzą, co się sprawdza, a co nie :)
-
Moja znajoma zaczęła chodzić z córeczką na basen, jak mała miała ok. 3-4 miesięcy. Jest bardzo zadowolona, Asia nie złapała żadnego choróbska ani uczulenia, mają obie z tego niezłą frajdę. Ja sama planuję chodzić z Zosią, jak tylko będzie to możliwe :) laski, co wy narzekacie na pogodę - ładnie się rozchmurzyło i nawet cieplutko na dworze! My chcemy na jakieś grzybki do lasu uderzyć (tzn. ja bardziej na spacer, bo nie bardzo już u mnie ze schylaniem)!
-
Przede mną dopiero pierwszy poród, ale już teraz stwierdzam - chyba wolę to wkładanie dzidzi do środka :)
-
U mnie pierwsze trzepotki około 15-16 tygodnia, ale takie naprawdę wyraźne ruchy to później :)
-
O matko, mi chyba nic nie mierzyli... Tzn. ja przynajmniej nic o tym nie wiem. Ale mój lekarz jakiś taki uśmiechnięty był ostatnio i w ogóle odniosłam wrażenie, że wszystko się u mnie unormowało, bo był taki spokojny :) Tzn. skurcze jak miałam, tak mam, ciągle biorę ten nieszczęsny fenoterol i on faktycznie coś pomaga (rano, zanim wezmę, to mam brzuch jak kamień). Moja dzidzia na pewno ma miejsce, bo mój brzuch jest spory - już dobijam setki w pasie :) Kurczę, mnie spanie tak męczy, tj. najgorsze jest zasypianie, bo nie dość, że niewygodnie, raz zimno, raz gorąco, to jeszcze wróciła mi zgaga - wrrrrr... No ale jestem dobrej myśli! Zosia mi się dziś śniła i jakoś tak więcej sił mi przyszło na noszenie brzucholka :) Ale im bliżej porodu, tym chtniej dałabym się pokroić ;)
-
Moni - ja też czekam na córcię! Fajna sprawa. Już się cieszę na myśl, jak tatuś zwariuje na jej punkcie ;) Alex - no faktycznie fajna sprawa takie zakupy ;) Mnie już chyba w najbliższym roku ominą, bo Kuba kupił w tym roku chyba ze 3 gajery, więc na razie mamy zgłowy! Ale pomijając wszystkie problemy z rozmiarówką - kupowanie garnituru z mężczyzną jest w ogóle zadaniem ponad ludzkie siły ;)
-
Dziewczyny, byłam u lekarza i potwierdził, że wyniki super. Troszkę pozastanawialiśmy się z mężem, co mogło być przyczyną... No i kurczę chyba doszliśmy - mieliśmy taką śliczną satynową pościel, z której wyłaziły takiemalutkie, bardzo delikatne włókienka. I te włókienka, niezauważalne dla mojego mężczyzny (owłosione ciało, gruba skóra :) - wiecie same, jak wyglądają samce), mnie baaaardzo drażniły. Krostek nie było, bo włókienka mięciutkie, ale jak skóra gładka i taka ponaciągana to od razu reaguje!! Także jak zwykle się okazało, że więcej śmiechu niż strachu!!
-
Hehehe my też może dojedziemy do Gdańska - właśnie kombinujemy z Kubą, czyby się nie udało wyskoczyć nad morze na parę dni, bo ma ponoć mocno wiać, a mój mąż to taki maniak windsurfingu :) Wczoraj byliśmy na weselu - sukces! Wytrzymałam do 1.30 i nawet na początku sporo potańczyłam :) Teraz już z powrotem we Wrocławiu, załamani końcem lata ;) Mój brzuszek wzbudza zachwyt u obcych i u znajomych - też tak macie, że jak tylko ktoś ma odwagę tozagaduje, podpytuje, o spojrzeniach i uśmiechach nie wspomnę? Asanna, dasz radę! Jeszcze tych kilka tygodni pociągniesz :) A do Gdańska na pewno dasz radę dojechać... Ja też jadę tam, gdzie dają ZZO i jestem przekonana, że kurka musi się udać, bo inaczej to chyba zejdę ze strachu :) SuzzyMummy, a u was jak wygląda sytuacja ze znieczuleniem? Też taka kiła jak u nas??
-
Chyba nie ma sposobu :) Moja Zosia też sobie czka co jakiś czas, ale przywykłam :)
-
Moni, to całkiem jak ja :) Skąd jesteś i na jakim etapie ciąży?
-
pochwalcie się co macie dla bobasków (ciuszki i reszta)
marciołka odpowiedział(a) na maczetka temat w 9 miesięcy, ciąża
Świetne te ciuszki!!! Ja mam też już dość wypełnioną szafę Zosi, no i nie mam fotek :( Za to już wszystko czeka gotowe na małą, tylko w trakcie prania, jakimś cudem "zaginął" mi śliczny, żołty pajacyk (kupiony dlatego, że się nazywa "pajacyk Zosia" :) - kurde chyba mam jakieś chochliki w domu, bo naprawdę nie wiem, gdzie i jak się mógł zapodziać)... -
eeee spoko, już chyba po wszystkich sensacjach :) Jakoś poburczało złowrogo koło południa w brzuchu, ale potem już ok, no i nawet zrobiłam dziś spaghetti na obiadedk i po nim też nic się nie dzieje, więc śmiem twierdzić, że sprawa zaleczona ;) Troszkę mnie to niepokoiło, bo ja normalnie mam żołądek nie do ruszenia (nie działają na mnie rzeczy, które u innych powodują rozstrój żołądka - taka mało wrażliwa osoba ze mnie hihihi). Brzuch bolał, ale tak jak boli żołądek właśnie (też od razu bałam się, czy to nie JUŻ), a teraz już w ogóle przeszło. No ale poobserwuję siebie jeszcze, bo jakby coś się znów zaczęło dziać to jadę na pogotowie (mam nadzieję, że do tego nie dojdzie). Asanna, a jak poza tym złym samopoczuciem się sprawy układają? Bo ty z nas chyba najszybciej powitasz dzidzię :) No i jak się sprawdza mąż? :) Mój ostatnio strasznie zapracowany (dobrze chociaż, że pracuje w domu, bo inaczej chyba byśmy się nie widywali), ale codziennie ucina sobie jakieś drzemki w ciągu dnia, dogadza sobie smakołykami - normalnie jak ja w ciąży ;)
-
Ja też się powoli przymierzam do kupna wózeczka. Nie chcemy szaleć z kasą, chociaż to dzidkowie fundują :) Mi się bardzo podoba wózek Baby Smile Twister. Czy któraś coś o nim może powiedzieć? Szczerze mówiąc, jeszcze go nawet nie widziałam na żywo, bo jakoś się nie możemy wybrać do sklepu (we Wrocławiu ponoć można go dostać w dwóch miejscach, ale jak pisałam, czasu i nas ostatnio mało...), także proszę też o takie typowo estetyczne wrażenia :) No i czy ktoś nie wie, czy i jaki fotelik można na tym wózku montować??
-
Ja piorę w 60 stopniach, myślę, że wystarczy - przecież część rzeczy jest zupełnie nowa, a część po dziecku, o którym troszkę wiem (np. że nie chorowało). Mam nadzieję, że wystarczy. Wczoraj byłam u gina. Zosia ułożona już główkowo, miałam ktg - bałam się, że będzie spał mój śpioszek, ale dała czadu i aż mi brzuch przeszedł na jedną stronę ;) Kurczę, lekarz powiedział, że możemy zrobić cc, no i teraz jestem w kropce - z jednej strony chciałabym, z drugiej nie... Dobrze, że jeszcze tyle czasu do rozwiązania :) No i jedna rzecz mnie jeszcze niepokoi - dwa wieczory z rzędu miałam jakąś biegunkę, ale nic poza tym (żadnej gorączki, wymiotów - chociaż niedobrze mi było, nie powiem, ale ja generalnie nie wymiotuję). Dziś wygląda na to, że ok, ale wczoraj w dzień też było spoko, a potem... szkoda gadać! No i nie wiem, co może być poodem takich akcji. Dodam, że nie jadłam nic co szkodzi...
-
GA to wiek ciąży, skróty w - weeks (tygodnie), d- days (dni)
-
Pranie już za mną!! Teraz mam rzeczy małej ślicznie poprasowane i poskładane w szfce :) Jejku, już tylko tego słoneczka brakuje do pełni szczęścia :) A jak wam się śpi? Ja przeżywam męczarnie - nie mogę zasnąć, mam jakieś swędzonki, więc wieczór to jedna dłuuuuga sesja drapania... No i te plecy - nie ważne jak się kładę, budzę się bardziej zmęczona niż się kładę... ufff
-
No nic... Najważniejsze, że wyniki są w porządku, to jakoś to swędzenie przeżyję ;) Dzięki za pomoc!!! I pozdrawiam serdecznie!!!
-
AST 22 U/l ALT 19 U/l To chyba w normie? A krostek właśnie nie mam i to mnie dziwi. No ale może przez jakieś hormony ujawnia mi się jakieś uczulenie, dotychczas nieaktywne? To chyba możliwe?
-
A ja dalejzmulam codziennie przed kompem, próbuję pisać tę nieszczęsną magisterkę, ale na razie to chyba tylko udaję :) A tu już koniec września się zrobił i tak mi minęło pół miesiąca na tym udawaniu... Za to codziennie wypełniam sobie czas takimi przyjemnościami jak pranie, gotowanie, prasowanie... I najlepsze jest to, że ja to naprawdę lubię. Tylko, że w ciąży człowiek się tak szybko męczy, że potem już na nic sił nie ma :)
-
Kasza gryczana, kotlety mielone, do tego sosik myśliwski i ogóreczki - pycha!!!
-
No chyba w porządku - tzn. na moje zupełnie laickie oko ;) Wszystkie wyniki są w normie, jakieś 2 mam poniżej: albuminy 3.8 g/dl GGTP 3 U/l Ale dalej swędzi (noce to masakra - wczoraj pół nocy leżałam i się drapałam, a jak już zasnęłam to przyszedł ranek i budziki mojego męża, który codziennie usiłje wstać o świcie, ale mu nie wychodzi)... Atena, może ty powiesz coś więcej na temat tych wyników?? Robiłam też morfologię i też mam wszystko w normie (poniżej mam tylko erytrocyty 3.79)?? Do gina idę jutro rano, ale widzę, że czeka mnie jeszcze dobra swędziorków :(