sekundko....
placze razem z Wami i szukam sil aby ja Wam przekazac...
nie zawiodlas bo wierzylas tak samo jak Twoi bliscy, nikt nie zawinil, los tak chcial...
tylko dlaczego dano Wam bylo sie cieszyc czyms co nie przetrwalo.. (to bylo wlasciwie podstawowe pytanie jakie ja sobie zadawalam)
moze dlatego by wzmocnic sie i miec wiecej sil na to co dla Was zapisane na przyszlosc,
moze dlatego by odkryc w Was poklady sil ktorych nie znaliscie do tej pory
moze z zupelnie innych przyczyn, ktorych na razie nie znacie... tak czy inaczej, kochana, potrzeba Ci bedzie sil, wiary w pogodniejsze jutro, moze i innej wiary (osobiscie ja ja stracilam, zmeczylo mnie szukanie Bozego planu w tym wszystkim), wsparcia oraz sily by nie odrzucic pomocy innych..
nikt nie jest mocny, kazdy ma prawo do upadku i utraty sil, wesprzyj sie na tych ktorzy zechca pomoc...
mow o tym duzo, wspominaj do utraty tchu, nigdy nie zapomnisz ale ukojenie przyjdzie na pewno.... duzo mysli przebiega przez moja glowe i nie wszystkie potrafie ubrac w slowa...
ale sciskam Cie mocno, ciesze sie ze zdecydowalas sie zalozyc ten watek.... to jest na pewno jakis rodzaj terapii, otworzyc sie i powiedziec o tym wszystkim "oficjalnie", choc minelo tak niewiele czasu...
caluje Cie mocno