Skocz do zawartości
Forum

Peonia

Użytkownik
  • Postów

    2,513
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    123

Treść opublikowana przez Peonia

  1. Peonia

    Wrześnióweczki 2016

    No to Wam smaka na sprośną historię zrobiłam, a tu klapa i nudy :-)) słownik urocze gafy wali... Niestety znam tego nowego tylko służbowo. Jednak pracował w mojej branży i zachowuje się z klasą, łącze z nim nadzieje na poprawę:-) Bo dyro mnie tak irytuje, że grzyb bomby atomowej we mnie wzbiera... Ostatnio zapomniał mnie zaprosić na istotne spotkanie, byłam terenie a on dzwoni z pytaniem gdzie jestem i czy o nim zapomniałam... Nóż k...ca mnie wzięła, o czym miałam zapomnieć, skoro nic nie wiedziałam? A potem na jego prośbę organizuję inne spotkanie. Przychodzi czterech panów, komunikuję mu że są i czas zaczynać, a on z tekstem że oni do mnie, a nie do niego. Ledwo się opanowałam, ale że mam niewyparzony język wyrwało mi się pytanie czy on tu do ozdoby, czy jednak do spełniania swych funkcji. Ogarnął się... Taki chłop bez jaj, mam wrażenie, ze jak go okrzyczeć to od razu lepiej funkcjonuje... Nielatwo z takim :(( Chyba ta pogoda taka wzmagająca choroby :-(( U nas był kaszel, potem głęboko siedzący katar, po Flavamedzie się upłynnił i chyba wreszcie mija. Obyło się bez gorączki, antybiotyku i nieobecności w żłobku:-)) Monikae Cała moja trojka odmawiała całkowicie jedzenia przy gorączce i antybiotyku, przy kontynuacji leczenia apetyt był fatalny do czasu brania leku, dopiero potem wracał. Tak najczęściej bywa, nie zmuszaj go, stopniowo nadrobi jak się antybiotyk skończy. Sama w dzieciństwie wciąż chorowalam, przy antybiotyku wchodził tylko suchy chleb i gotowane jajko... Także dzieciom też odpuszczam, nie jedzą to trudno, nadrobią potem. Mila A co u Ciebie? Dogadałaś się z R?
  2. Kaisuis Już straciłam nadzieję, że się odezwiesz, od dawna i priv i email cicho. A tu taka niespodzianka :-)) Może to nowe konto wykorzystasz, jako nowe otwarcie :-)) tęskniłam za Tobą, co u Zosi? Wszystkiego co najlepsze dla Malutkiej! Mam też nadzieję, że z mężem już wszystko ok. Dołącz do grupy na prywatnym, jak dziewczyny piszą, tam jest spokojnie:-)
  3. Peonia

    Wrześnióweczki 2016

    Hehe, a to słownik zaszalał:-)) znam szefa od SENSownej strony miało być.... Qarolina Suknia to marzenie niektórych, niektórych nie, ale to drugorzędna sprawa :-)) niemniej w rodzinie (w moim rozumieniu rodzina to mama, tata, dziecko/dzieci itp niezależnie od stanu cywilnego) ma czasem zadanie ułatwiania spraw. Jak choćby w tym informowaniu o stanie zdrowia, ewentualnego dziedziczenia, a i nie bez znaczenia jest to o czym napisała Szczęściara. Dzieci w takim względzie bywają czasem bezwzględne. Daleka jestem od wtrącania się czy namawiania, nie o to mi chodzi. Ale w życiu różnie bywa, jednak zazwyczaj małżeństwo chroni prawa żony, nasza Mila choćby miałaby prawo do uzyskania jakichś środków na mieszkanie w razie W. Co prawda sama jestem po rozwodzie, mam drugiego męża, no i tamto małżeństwo nic mi nie zapewniło w takim sensie, ale i nie było potrzeby, no to była specyficzna sytuacja - nie mieliśmy ani dzieci ani majątku, sprawa była prosta. Przy drugim poważnym związku jednak oboje z obecnym mężem postanowiliśmy go zalegalizować, pomimo że oboje jesteśmy z tzw odzysku i mieliśmy nieciekawe doświadczenia małżeńskie:-)) Mam w pamięci smutny przykład koleżanki. Na miesiąc przed zaplanowanym ślubem w wypadku zginął jej narzeczony. Ona prowadziła, a choć wypadek nie był z jej winy, rodzina przyszłego męża w niej upatrywała przyczyny nieszczęścia. Z żalu i swego rodzaju odwetu pozbawili ja prawa do ich mieszkania, została z niczym. Bo oni mieszkanie kupili za wspólne pieniądze, ale podczas transakcji kupna ona byla za granicą, z zaufania do faceta i jakiejś niefrasobliwości zakup odbył się tylko na niego, potem o to jakoś nie zadbali... No tak się złożyło, pewnie gdyby zadbali o formalności własnościowe i ewentualne sprawy dziedziczenia to nic takiego nie miałoby miejsca. A gdyby kupili jako małżeństwo, to też byłoby inaczej. No ale rzadko młodzi ludzie myślą o takich przyziemnych sprawach. No fakt, że wiele można uregulować bez ślubu. Tylko w tym wszystkim chodzi mi o to, że żona w obliczu państwa ma różne prawa w prosty sposób, a partnerka w sumie żadnych. To bywa trudne. Jak komuś nie zależy na dużym święcie i tej całej oprawie, to zawsze można skromnie się zwyczajnie zalegalizować, czasami to upraszcza niektóre sprawy. Nie wiem, może to staroświeckie przekonania, ale z perspektywy bardziej komfortowo czuję się jako żona, niż partnerka :-))
  4. Peonia

    Wrześnióweczki 2016

    Monikae Dużo zdrowia dla Was, oby wreszcie odpuscilo, bardzo długo te choróbsko Was nęka. Od zawsze mierzymy na środku czoła, w sumie na skroni nawet nie próbowałam. A że cieplejsza od strony chorego uszka to mnie nie dziwi. Qarolina U nas niezależnie od rodzaju infekcji, jeśli jest antybiotyk to nie pozwalają wracać bez choć tygodniowej przerwie od żłobka, bo antybiotyk wyjaławiając organizm zaburza odporność i wtedy maluch wciąż coś łapie. A nie wolałabyś zalegalizować rodziny? Czasami to ułatwia funkcjonowanie :-)) Mój mąż też leczy nadciśnienie, ma di tego kłopot z przewężeniem naczyń w odcinku szyjnym, przy nerwach tak potrafi się spiąć, ze jakby odcina mu się przepływ krwi, potem o udar łatwo. Już kiedyś też w na IP wylądował. Calineczka, Imbir Wasze codzienne sprawy są tak samo ważne i interesujące jak inne. Piszcie i już:-)) Dziś zmienił się nam szef resortowy. Dyro go u nas dziś oprowadzał i postanowiłam go zainteresować tym co nam po głowie chodzi. Chyba załapał, zresztą go znam i to raczej od seksownej strony. Chyba zmiana na lepsze, no oby :-)) bo do głównego szefa ma też dobre dojście, poprzedniczką raczej nie miała. No zobaczymy.
  5. Peonia

    Wrześnióweczki 2016

    ~Szczęściaraaaa U nas jest dużo plusów za państwowym. Pyszne obiady gotowane na miejscu, jeden rocznik w grupie, zazwyczaj ta sama Pani przez 4 lata, doświadczona kadra, która doskonale znam, duża różnica finansowa i logistycznie gdybym pracowała tam nadal w co wierzę (nadzieja umiera ostatnia) to byłoby łatwiej i szybciej. Na minus to że jest to inne miejsce, Maciuś musiałby się przyzwyczaić od nowa. Ale skłaniam się do tej zmiany. Przyznam, że w takim rozliczeniu korzyści zmieniłabym to przedszkole. Jak już pisałam wcześniej, moje dzieci bez problemu przeszły zmianę placówki, bo też była na plus. Trudna była adaptacja przy przejściu z domu do placówki.
  6. Peonia

    Wrześnióweczki 2016

    Mila Jeszcze będę kursować tą drogą to będzie okazja :-)) A teraz przejdź się trochę, na chłodzie opuchlizna odpuści:-)) i może jeszcze jakaś dobra kawka i ciastko na osłodę? Zobaczysz, będzie wreszcie dobrze :)
  7. Peonia

    Wrześnióweczki 2016

    Mila A i pozdrowienia z dworca Łódź Widzew:-))
  8. Peonia

    Wrześnióweczki 2016

    Mila No powiem Ci, że dużo osiągnęłaś już skoro zdobył się na takie słowa. Może jednak mu zależy, ale dopóki nie postawiłaś sprawy na ostrzu noża, to z wygody nic nie robił? Jego córka przecież wyfrunie z domu. Nie boi sie zostać bez Ciebie i synka przez jej głupotę? Zresztą jej wyprowadzka byłaby zbawienna dla Ciebie. Tak czy owak Tobie też ta separacja wiele rzeczy układa, masz racje, zadbaj o siebie. Dla swojego synka slodziaka też:-)) Mój ostatnio jest moim okupantem... Mamoza na całego... No ale scena: Dziecko siedzi na bidecie bo mu pupę po kupce myję, a on z powagą do mnie " kocham ciebie".
  9. Peonia

    Wrześnióweczki 2016

    Jestem wymęczona po ostatnim tygodniu, a niestety kolejny wysiłek, dziś cala noc w pociągu, jutro wracam, no nie znoszę takich maratonów:-(( Mój mały tak mocno tarmosi pępuszek, że czasami mnie martwi, czy sobie szypuły nie rozciągnie:-) W ogóle to chyba pozostałość po kontakcie przy kp jego łapki z moim ciałem, zawsze mi ją pakował w dekolt. Teraz jak mnie przytula, to glaszcze łapką po ramieniu, taki to mój slodziak :-)) Mila A to nieciekawa sprawa z tą kasą. Nie odpuściłabym, pomijam już fakt że to spora kwota, to jednak gorsze, że nie toleruję robienia z ludzi oszustów, aby wybielić siebie. Grunt że odpuściła, ale porozmawiałabym z wychowawczynią a jak trzeba to i dyrekcją. I nie wpłacałabym na moc innego tej kwoty, wystarczy Ci wydatków, zwłaszcza zbędnych. Może i Ci nielatwo, ale czuć od Ciebie większy spokój. R bardzo łachał Twe poczucie wartości, punktował w przykry sposób na każdym kroku, jakby Twoim kosztem podnosił swe ego... Chyba to słaby człowiek jest, widać musi mieć przysłowiowego chłopca do bicia, aby poczuć się lepiej. Socjopata, z takim nic nie ugrasz i nie wyjaśnisz. Tacy ludzie nie zważając na uczucia innych, na to że niszczą komuś życie, załatwiają swa potrzebę poprawy nastroju. Psycholog powiedział mi kiedyś, że w takim przypadku, chcąc ratować siebie, nie można zrobić nic lepszego jak się odciąć i wzmocnić życiem z dala od takiej osoby. Znam to z własnego podwórka, bo niestety tak musiałam odciąć moją matkę, niszcząc mnie niszczyła też spokój moich najbliższych, krzywdziła dzieci, a na to za nic nie mogłam pozwolić. Tym samym odcięłam ojca i siostrę, pozostających w jej cieniu. To już ponad trzy lata braku kontaktu, jest zdecydowanie lepiej, choć czasem nachodzi mnie smutek i poczucie straty. Ale bez niej jest dużo lepiej. Wreszcie się nie boję, nie muszę odbierać od niej telefonów z wiadrem pomyj w tle. W rachunku zysków i strat przeważa jednak obecny spokój i brak huśtawek emocji, jest dobrze. Także naprawdę rozumiem Twoje rozterki,u Ciebie o tyle trudniej że to tata Igora. Finansowo i bez R stopniowo sobie poradzisz, zobaczysz. Ale zawalcz i o to, bez sentymentów i unoszenia sie honorem, wszak jako ojciec powinien zadbać o dobro syna. Może trzeba też pogadać o alimentach, byłoby Wam łatwiej, w razie czego sąd to roztrzygnie. Jesteś dzielna, dasz radę, nawet jak to nie jest łatwizna. Qarolina Szybko Wam do żłobka pozwalają wracać. Nasza pediatra nie pozwala zaraz po antybiotyku. Tyle, że u nas nie żądają zaświadczeń. Młody miał dotąd dwa razy antybiotyk, wypada, że raz w roku. Siedział w domu trzy tygodnie, tylko ja byłam z nim pierwszy tydzień, potem chodził do babci, to łatwiej. Jednak ta pediatra jak miał dwa latka mówi do mnie, że lepiej go zostawić dłużej w domu, a zaraz idą ferie. Ja na to, że ja ferii nie mam... A ona chciała go zostawić ze starszakami.... Zna ich, wie że to były wtedy dzieci 11 i 13 lat... No nie dla mnie takie numery. Szczęściara Sama nie wiem, czy bym przenosiła dziecko. Ale adaptacja u takich maluchów przebiega dość sprawnie, też byłam raz zmuszona zmienić nagle przedszkole starszakom i w zasadzie tego zbyt nie odczuły. Dla dzieci najtrudniejszą zmianą jest pójście z domu do jakiejś placówki, a jej zmiana to jednak łatwiejsza sprawa. A dlaczego myślisz o zmianie? Dorotka Zdrowia dla Was i wiary we własne siły Ci życzę. Na pewno sobie poradzisz, bo jesteś szczęściara pracując na bazie własnej pasji :-)) Calineczka Coś czuję, że Ci trzeba wyjść z domu :-) dzieci są kochane, dom to też ważna sprawa, ale nie każda kobieta potrafi funkcjonować w tanich ramach. Pamiętam, że sama wymiękłam siedząc tylko w domu. Jak starszaki były małe, robiłam jakieś zlecenia, potem poszłam na pół etatu. Ale przy najmłodszym wcale nie spieszyło mi się do powrotu do pracy. Też chyba dlatego, że jednak miałam etat, do którego można byłoby wrócić. Ciekawe, jak byłoby, gdybym pracy nie miała. Ale moje dzieci wolały, abym byla w domu. W ogóle ona wszystkie są bardzo ze mną związane, nawet jak dziś wyjeżdżałam, to starszaki smętne miny miały:-)) Sevenka U nas trzy razy było zapalenie spojówek, ale w młodszej grupie, teraz jakoś odpuściło, oby nie wracało. Bo u nas działała tylko stara gentamycyna, nic innego. A rozwijało się to ekspresowo.
  10. Peonia

    Wrześnióweczki 2016

    A to taka gwiazdka:-) Kupiona w malutkim Pepco u mnie na osiedlu, w dwóch innych dużych nie było. Wysokość jakieś 20 cm. Koszt 14,99 może szybko schodzą? Bo w naszym były tylko trzy sztuki. Na żywo ładniejsza, mniej niebieska, ma też takie purpurowe ledy, na fotce jednak inaczej to wychodzi.
  11. Peonia

    Wrześnióweczki 2016

    Szczęściara, masz rację, w Pepco sa teraz fajne ozdoby, kupiłam taką ażurowa gwiazdę z błyszczącymi linkami i maleńkimi kolorowymi ledami, bardzo ładnie wygląda zapalona i bez światełek :))) postawiłam juz w domu, nie czekałam do grudnia :)))
  12. Peonia

    Wrześnióweczki 2016

    Szczęściara no jakos mi to oszczędzanie sie nie wychodzi, fakt... a jeszcze na dodatek ostatnie dni wymarzłam sie po kilka godzin w pracy w terenie :((( dziś rozgrzać się nie mogłam zupełnie.... Mila jak kobieta czuje sie w domu jak typowy "murzyn", to znaczy że nie ma tam dla niej szacunku. dla mnie największa odwagą było, że zdecydowałaś się to przeciąć i wyprowadzać, to trudne - a dałas radę. reszta się poukłada powoli. skrupułów przy ewentualnej darowiźnie mieszkania nie miej. może nikt inny nic specjalnego dla tego człowieka nie zrobił, może ujełaś go Twoja troską? a zobacz ile by to Twoich problemów rozwiązało. te piżamki w Pepco są dwuczęściowe, na rozmiarówce dla chłopców od 98 do 128, my też jesteśmy w rozmiarze 92 z H&M, te piżamki mam 92/98 i są takie akurat, a wczoraj kupiłam juz jedną na 98/104 to chwilę poczeka. mamy dwie w dinozaury, jedną w gwiazdy, teraz kupiłam świąteczną i z pingwinem, naprawde fajne wzory i trykot tez bardzo miły. młody spi też w pajacach, mimo, że woła siusiu, ale on ma wyjątkowo pojemny pęcherz, rzadko woła, nigdy od razu po obudzeniu, więc pajace też jeszcze są ok. wole pajace i piżamki dwuczęściowe niz spodenki i body, bo jednak body plus spodenki i pielucha to sporo warstw na pupie jak dla mnie się robi. ale co komu wygodne co lubi :) sa różne pomysły przecież. a i sa pajace na zamek, wygodniejsze niż na zatrzaski, miałam takie ze Smyka. natomiast u nas body nie wchodzi w grę, bo mały musi sobie przez zasnięciem w pepku pogrzebać... przez bodziaka nie da rady i jest wścieklizna :)
  13. Peonia

    Wrześnióweczki 2016

    Jestem wykończona tym tygodniem i nie mam siły pisać :( Mila w Pepco sa całkiem fajne piżamki, wczoraj kupiłam jedną świąteczną, drugą normalną - koszt 19,90 sztuka. moim zdaniem bardzo przyzwoite, dwie poprzednio kupione używamy na bieżąco juz dwa miesiace i troszkę się oczywiście sprały, ale jeszcze zupełnie dobrze wyglądają. a kwestie domowe - mam wrażenie, że R uważał, ze Ty musisz całej rodzinie usługiwać. może tak nie myslał, ale tak wyglądało z Twoich wpisów. nie zadręczaj sie nim, o ile możesz. Igor z czasem przywyknie. to, co sie działo tam to było zyczajnie chore. zadbaj o siebie, aby Igro miała spokojną, szczęśliwą mamę. Qarolina i Monika- zdrowia zyczę! u nas entitis nie dał sie podawać. młody nie chciał przełknąć, nawet mnie ten zapach odrzucał :( Sevenka moj ma ksywkę "kierownik"... wciąz przydziela nam zadania, niestety najczęsciej mnie... wszytsko musi robić z mamą. nawet jak zatrzymujemy sie pod sklepem od razu pada hasło "idę z mamą"...
  14. Peonia

    Wrześnióweczki 2016

    Mila, trzymaj się ciepło! Jeśli podjęłaś decyzję to już bardzo dużo, to jest najtrudniejsze. Reszta powoli się ułoży. Monika Musiałaś się mocno wystraszyć, takie przypadki dla każdej matki to wyzwanie. Też mi takie "atrakcje" raz młody zafundował, na szczęście kiedyś już lekarka podpowiedziała mi to wietrzenie miał wtedy trochę ponad roczek Jeżeli maluch sie dusi kaszlem, to bardzo ważne jest udrożnienie krtani. I nawet zimą najlepiej stanąć z maluchem przy otwartym oknie, bo chłodne i bardziej wilgotne niż w mieszkaniu oknie, potem podać wziewny lek rozkurczający oskrzela, jeśli masz w domu. Ja mam Nebbud albo Budixon. Niektóre maluchy jak pusze Anonimka sa krtaniowcami, bardzo szybko im się zakurcza krtań, ale jak dziecko nie ma takich predyspozycji to nawet to okno naprawdę pomoże doraźnie. A lekarka nie wypisała Ci w razie czego tego wziewnego? Wiem, oni też boją się bo ludzie nieraz nadużywają sterydów, no ale czasami trzeba mamie zaufać, a przynajmniej byłoby w domu w razie potrzeby. Anonimka Współczuję, takie efekty u dziecka to naprawdę bywają spektakularne, strach ogarnia, nawet jak już wiesz w jaki sposób działać.
  15. Peonia

    Wrześnióweczki 2016

    Ruda Mój pediatra zmieniał nam kolejność szczepień, kalendarz szczepień jest orientacyjny. Więc nie sądzę, żeby nie było można zamienić kolejności. Raczej istotne są odpowiednie odstępy między szczepieniami, tego zawsze pilnował.
  16. Peonia

    Wrześnióweczki 2016

    Mila Serce mi się kraje, jak czytam, że najbliższej tak Cię zawodzą. Matka i córka też mają wyczucie... Kurczę, co Ci mogłoby pomóc? Rozumiem Twoją rezygnację, ale może Ci Twój zakochany w Tobie synek choć trochę tchnie dobrej energii. Co Ty też gadasz, nie wierzę, żeby ktokolwiek chciałby Cię stąd wyganiać:-)) Co do szczepionek, to jak rozumiem boisz się nop po mmr? Ja akurat szczepiłam zawsze dość wcześnie, córka i syn poszli do żłobka, więc zależało mi na wczesnej ochronie. Nie bylo złej reakcji, zresztą jak już pisałam znam tylko jedną. Więc akurat we mnie takiego niepokoju nie ma. Raczej bałabym się nie szczepić. Tylko każdy ma do tego inne podejście, inną decyzję podejmie. Jak się bardziej niepokoisz ewentualnymi negatywnymi konsekwencjami szczepienia niż potencjalnym zachorowaniem to może rzeczywiście jeszcze poczekaj, Igor nie chodzi do żłobka, jest mniejsze ryzyko zakażenia niż dla żłobkowiczów. Im starszy maluch tym lepiej wykształcona bariera krew-mózg i raczej mniejsze ryzyko ewentualnych niepożądanych efektów. Alilu Nigdy nie miałam takiej sytuacji, więc brak doświadczenia, jestem zaskoczona tęsknotą Ady:-)) ciężko Wam było, ale to słodkie też jest :-))
  17. Peonia

    Wrześnióweczki 2016

    Widzę, że tu też dyskusja o szczepieniach :-)) na grudniowkach też długa dyskusja. My szczepimy, poza drobiazgami żadne z trójki nie miało NOP. Moim zdaniem obawa przed tym szczepieniem odra/różyczka/świnka jest bardzo rozdmuchana. Starszaki miały mmr, jedno mialo gorączkę i ciut wysypki, drugie przeszło bezobjawowo, taj jak najmłodszy priorix. Wy macie już to dwulatki, Mila dlaczego tak się niepokoisz? Monmonka ma wskazania lekarskie do opóźnienia, a co u Ciebie jest powodem. Koleżanka jest od lat kierownikiem punktu szczepień, wyszczepia wszystkie maluchy z naszego osiedla. Powiedziała, że poważny nop się u nich nie przydarzył, czasem tylko krótkie gorączki, opuchlizny itp. Mnie to uspokoiło. Znam tylko jedno dziecko, które po tej szczepionce miało po kolei objawy każdej z trzech chorób, no ale też bez poważnych konsekwencji . Qarolina Ja wciąż pamiętam koleżankę po polio, powykręcaną i przez to wykluczoną z normalnego życia. Wielu rodzicow nie widziało ani polio ani duszenia krztuścem, czujność uśpiona... Nie potrafiłabym nie szczepić. Niestety nie rozumiem ruchu przeciwszczepionkowego, boję się że przez zbyt niską wszczepialność choroby wyeliminowane wrócą ze zdwojoną siłą, dzieci ktore nie moga byc szczepione czy osoby oslabione na tym ucierpią. Mila Super, że impreza udana i córka zadowolona. Tatuś.... Cóż... A jak Twój nastrój, dalej jesteś poza domem? Monika Zdrowia, już lepiej?
  18. Natka, Zielona Jak znajdziecie czas to zajrzyjcie do nas na prywatne forum. Tam wciąż się dzieje, raz więcej wpisów raz mniej, ale mimo wielu zajęć wciąż jesteśmy razem. Natka To co opisujesz o pierwszym porodzie to jakiś koszmar, długo czekałaś z interwencją, dobrze, że wszystko się szczęśliwie skończyło. I drugi bobas jest :-)) Też nie chciałabym wracać do takich spraw i sądzić się ze szpitalem. Moja koleżanka przez błędy przy porodzie jest w śpiączce, w kwietniu będzie 3 lata. Sprawa w prokuraturze. I nic. Wszystko odpowiednio zamiecione pod dywan. A u nich prawdziwa tragedia. Widzę, że ona zapada się w sobie i już raczej do nas nie wróci. Bzyk Witaj! A jaki miałaś tu nick? Jesteś z pierwszej czy drugiej grupy która wyprowadziła się na fb?
  19. Peonia

    Wrześnióweczki 2016

    U mnie duzo sie ostatnio dzieje, brak czasu na napisanie, nawet czytam Was na raty :) może jutro cos więcej uda sie napisać, bo nie mam w planach pielgrzymki po grobach, dzis to tylko na szybko. Mila, ale z Ciebie laska :)) szukasz chyba dziury w całym, taka zgrabniacha, tylko pozazdrościć :) Szczęściara tez nie lubię rajstop, są kalesonki, nawet w pepco jedne kupiłam, ale najczęściej uzywam z H&M: https://www2.hm.com/pl_pl/productpage.0485549005.html troche kosztują, ale zazwyczaj są fajne, bo miła bawełna i sa trwałe. inna, chyba najlepsza opcja to zakup kalesonków z bielizny technicznej, bo w nich zawsze ciepło, świetne odprowadzają wilgoć i jest ciepło, a nie zbyt gorąco - zeszłego roku były fajne nawet w Lidlu. Wszystkie nasze dzieci (no i my też) mają taka bieliznę techniczną, bo jeżdżą na nartach i uzywamy też tego na zimowe spacery, sanki itp.
  20. Peonia

    Wrześnióweczki 2016

    Mila No tak, zupełnie nie pomyślałam, że te ząbki mogą boleć. W sumie mój syn był starszy, bólu nie sygnalizował. Ciekawe jak to było u Igorka. Ale dobrze, że wszystko dobrze. Powodzenia dla córki R!! Oby wszystko było dobrze. Babcią będziesz:-)) zaraz po macierzyńskim... Hehe, może rzeczywiście R na wnuka zareaguje wyciszeniem godnym dziadka? Może świrował bo tak się synkiem odmłodził za bardzo? Oby było u Ciebie lepiej wreszcie. Alilu Ada naprawdę ćwiczy Twoją cierpliwość.... Musi być Ci trudno. Pocieszające, że kiedyś te bunty maluchom mijają. Pewnie wyrośnie na dziarską kobietkę, która nie da sobie w kaszę dmuchać:-)) to w sumie pozytywna perspektywa. Dorotka Podobnie jak Calineczka jestem niska. Podpatruję Twe stylizacje, fajne są. Niestety mało co dla mnie... Figurę ocenię jak wreszcie będę po operacji brzucha. Na razie wszystkie siły idą na jego maskowanie, chyba nieźle mi idzie, bo wciąż są osoby które nie domyśliły się że mam z bebzonem problem :-)) kopertowe sukienki bardzo lubię, też takie bluzki do wąskich spodni. Moje dziecko postanowilo się odpieluchować :-)) jest z siebie dumny, jednocześnie z chodzeniem w majtkach super się rozgadał. Wczoraj mówi do mnie "kicham mamusię" :-)) mój słodziak... Wchodzi tata i pyta czy jego kocha. Dziecko mówi: Kocham, a po chwili...mamusię... :-)) tata jeszcze musi poczekać:-)) na razie jest wyjątkowy rzut mamozy u nas. Do majteczek dojrzał sam i wtedy jak się zdecydował to od razu bez wpadek, chce chodzić głównie do toalety, nocnik też raczej odstawia. A jeszcze latem jak próbowałam gatek to posikiwał i było mu to raczej obojętne. Acha, a spać mój syn zaczął dobrze, tj do rana u siebie odkąd poszedł do żłobka. Panie go ogarnęły chyba lepiej ode mnie z zasypianiem, bo od tego czasu po prostu się go kładzie do łóżeczka i sam idzie spać. A wcześniej to były niezłe manewry, żeby spać poszedł. Co do nauczycieli w szkole to ja w sumie nigdy się nie kłócę ani nie awanturuję. Tak w skrócie to po prostu proszę o wyjaśnienia, albo o podpowiedzi jak pracować z dzieckiem, aby efekty były lepsze. Robię swoje w taki trochę przebiegły sposób. Oni nie odczuwają kontaktu z matką jako ataku i pretensji, raczej jako prośbę o pomoc. To im trudno się migać :-)) i czują oddech na plecach kogoś, kto ich pilnuje. Wtedy nawet lepiej odnoszą się do dziecka, zwracają na nie większą uwagę. I o to chodzi. Nawet mogą sobie mnie uważać za zbyt przejętą, jak się dopytuję. Ale gila mnie to, bo ja ich zmiękczam celem polepszenia sytuacji dziecka. Nawet jak rozmawiam z dyrektorką to na zasadzie uzewnętrzniania swych wątpliwości, naprowadzania jej aby sama nazwała problem. Wtedy nie ma efektu typu rodzic skarżył się na nauczyciela i ten się obraził. W sumie jeszcze mi się nie zdarzyło, aby był zły efekt mojej interwencji. Dużo zależy od sposobu, w jaki to się robi. Bo jak ktoś może się wykazać czymś dobrym, to zazwyczaj chętniej się za coś zabierze, awanturnika to pewnie oleją i efekt mógłby się rzeczywiście obrócić przeciw dziecku.
  21. Peonia

    Wrześnióweczki 2016

    Mila Trzymam mocno kciuki za Was!! Na pewno Ci przykro, dużo tych ząbków Igorek stracił, ale może pocieszy Cię ze mój najstarszy też długo chodził z usuniętymi jedynkami, stałe ma bardzo ładne. I u Was będzie dobrze. Trzymaj się i ucałuj Igorka:-))
  22. Peonia

    Wrześnióweczki 2016

    ~Martaa32 Hej, znacie może lek Bactrin? Czy któraś z Was może podawała dziecku? to stary lek, mam z nim nie najlepsze doświadczenia, u nas u najstarszego syna (10 lat temu) szybko spowodował koszmarny nieżyt żołądka, wylądowaliśmy w szpitalu. nie podałam potem już nigdy, także pozostałym moim dzieciom. no ale jak każdy lek, może pomoc i nie zaszkodzić. jeżeli go podajesz, to obserwuj malucha, pierwsza oznaką u nas był jasny stolec (nawet nie biegunka), charakterystyczny, taki słomkowy kolor. potem mocny ból brzucha. a lekarze, mimo, że odwiedziłam dwóch tym brzuszkiem, zupełnie nie potrafili pomóc, dopiero w szpitalu zajarzyli, co się dzieje.
  23. Peonia

    Wrześnióweczki 2016

    Dobry wieczór :) nie sądzę, żeby jakikolwiek dwulatek na dłużej mógł się tak naprawdę skupic na czymś. no pewnie zdarzają się wyjątki, ale ogólnie to wiek kiedy ruch jest na topie:) na skupienie jeszcze będzie czas. Sevenka ta lekarka niezła.... mnie kiedyś jedna taka "susiumajtka" próbowała głupio pouczać, krótko ucięłam, żeby dała sobie spokój, bo przyszłam do niej po poradę lekarską a nie wychowawczą i niech przestanie zanim jej powiem cos niemiłego. przymknęła się. Dorotka enterol to drożdżaki, więc sok Ci sfermetuje w szybkim tempie, bezpieczniej jest podawać jak pisałam wczesnie, można ewentualnie w jeszcze mniejszej ilości wody rozprowadzić, myslę, że nawet 1 ml by to ogranął. Monikae może ma podrażnione sluzówki po infekcji i schodzi stan zapalny? Ja bym jak Qarolina pisze robiła inhalacje i jak nie przejdzie przez weekend poszła do kontrtoli na osłuchanie. co do polonistki - to wkurzyłam się na szkołę. raczej na olewactwo nauczycieli. Niektórzy po prostu odwalają robotę i tyle, dzieciaki mają w d.pie. Pani od polskiego u córki zawsze była niekontaktowa, a juz cos takiego jak zainteresowanie uczniów przedmiotem - to nieznane dla niej działanie. ostatnio wywineła taki numer, że zrobiła dyktando bez przerobienia tematu. a nie, bład - poleciła koleżance jak tamta miała zastępstwo w kasie córki, aby przerobiła materiał.tamta przerobiła do połowy, a ta sie nie zainteresowała, aby w ogóle zobaczyć, co dzieci miały.... efekt - 3 oceny pozytywne (tak! 3!!!) w klasie, reszta to 1 i 2... pani to nic nie obeszło. znalazłam materiały, sama nauczyłam córkę zasad. kurde, ale czy to ja jestem nauczycielem??? poprawiła na 4. aaaa, no i oczywiście rozmawiałam o tym z wychowawca i dyrektorką, pewnie cos do niej dotarło, że ktos miał pretensje.... z babką nie gadam, bo ona zawsze rozmowy z rodzicami odbija sobie na dzieciach, tak wredna zniecheca do kontaktu.... no i dzieci tez w klasie miały wąty.... pani w niewybredny sposób je ucięła, no i co? no i na kolejnej lekcji kartkówka w "nagrodę" z homonimów. wyszydziła córke, bo kojarzyła znaczenie wyrazu "rola" jako gry aktorskiej, uprawiania roli nie kojarzyła jako drugiego znaczenia, za to widzi, że ojciec kupuje wielkie rolki papieru do plotera, to nazwała taką duża rolkę "rolą" - drugie znaczenie słowa, no kreatywnie :))) a pani obrażona.... druga gwiazda od historii... kartkówka po pobieżnym przeleceniu tematu w odczytywaniu, który rok to jaka połowa wieku. zero info zeszycie na ten temat, w ćwiczeniach pusto. efekt taki, że kartkówka wróciła po prostu niesprawdzona, była po prostu przekreślona i postawiona jedynka. ale nie wiem w sumie za co..... no to się wkurzylam, bo jak dzieciak ma wiedziec co źle zrobił? sprawdziłam, znalazłam dwa błędy.... i jedynka??? w klasie chodziły słuchy, że nie wolno było pisać cyframi rzymskimi, inne, ze arabskimi - dzieci same nie wiedziały jak pisać te wieki. podobno jak ktos pisał nieodpowiednimi cyframi, to było przekreślenie i właśnie 1. Moja napisała arabskimi. co ciekawe, koleżanka napisała słownie (mam bliski kontakt z jej mamą, więc to sprawdziłam) i było zaliczone. o co kaman?? dla mnie nie ma innej opcji jak określanie wieków cyframi rzymskimi. niemniej patrząc na to, jakie czasami bzdury zawierają podreczniki (np. do przyrody - że kalafior to kwiat... no ciekawe... z tego co wiem z zajęć z warzywnictwa, to jest przekształcony pęd, to w brokule jemy nierozwinięte pąki kwiatowe). dzieciaki teraz dziwnie sie edukuje, więc wcale by mnie nie zdziwiło, ze wieki kazaliby zapisywać w ramach ćwiczeń cyframi arabskimi :)) aaaa... pani historii uczy pierwszy rok. wcześniej uczyła tylko polskiego, historykiem nie jest. może historii nie lubi... córka dotąd miała z historii 5, a tu 1 potem 3 ze sprawdzianu... do zeszłego roku był nauczyciel starej daty, taki co potrafił historię opowiadać, a nie tylko sprawdzac wiedzę :(((( poszłam na konsultacje, pani od historii sympatyczna, coś na początku i mnie próbowała edukować jak zapisuje się wieki, a mnie nie o to chodziło a o to, że lepiej kazać napisac polecenie, wtedy o dzieci i rodzice wiedzą o co chodzi, no ale uparta była i odpuściła jak jej uświadomiłam, że z pierwszego wykształcenia jestem konserwatorem zabytków, to naprawdę zapis wieków nie jest mi obcy... odpuściła sobie. Poprosiłam o pokazanie klasówki. Stwierdziłam, że z tak marnego ksero to mnie nie dziwi, że nie rozpoznała fresku z kaplicy Sykstyńskiej, bo to był czarno-biały obrazek rozmazany przez ksero - wielkości 4 cm x 3 cm. Potem pomyliła odkrywców Ameryki, zapisała źle wieki cyfra arabską a nie rzymską. I tyle na 8 zadań. Coś mi się nie zgadzało, mówię pani, że chyba coś nie halo... No i było. Pani źle zliczyla punkty. Tak z trójki zrobiła się czwórka... A kartkówkę z zapisywania wieków Pani pozwoliła poprawić. Zasugerowałam, że fajnie byłoby jakby kazała dzieciom zapisywać polecenie, to i one lepiej zajarzą co mają zrobić, a rodzicom ułatwi to weryfikację. Pani stwierdziła, że na to nie wpadła, ale pomysl jej się spodobał. Nie wyjaśniła, dlaczego jednej osobie uznała opis wieków słownie, a innym opis cyframi arabskimi kreśliła... Jednak olalam to skoro można poprawić. czy to ja jestem, od tego, żeby dziecku tłumaczyć zagadnienie z lekcji i szukać materiałów do nauki???? przecież to nie ja jestem nauczycielem. do tego nowa pani od plastyki u syna, która ma wymagania jak z liceum plastycznego, a on w siódmej klasie.... więc ucięłam sobie pogawędkę z panią dyrektor. zauważyłam taki objaw, ze generalnie my wszyscy jesteśmy oceniani w pracy. ja przez szefostwo, współpracowników, mieszkańców..... wyciągam wnioski i jak trzeba modyfikuję działania. a nauczyciele zdają się najczęściej myśleć, że są nieomylni, prawie nie zdarzyło mi się spotkać takich, których stać na refleksję na swój temat. to naprawdę rzadkość. a przecież każdy może się pomylić, można coś poprawić w swojej pracy, no postarać się zrozumieć te dzieciaki, przecież to niby pedagodzy... moim zdaniem rodzice mają prawo do obserwacji pracy, dyskusji i oceny pracy nauczycieli, przecież to oni kształtują nasze dzieci, ja chcę mieć na to wpływ. chcę współpracy, nigdy nie chodzę do szkoły sie awanturować, ale pytać co sie dzieje, jaki są mozliwości na rozwiązanie problemu, szukam podpowiedzi jak dziecko poprowadzić, aby lepiej sobie radziło. a mam wrażenie, ze teraz nasza szkoła tłumi chęć nauki. przy poprzednim dyrektorze nauczyciele sie starali. teraz ogólne olewactwo. martwi mnie to, ale nie bardzo wiem, co zrobić. a zmiana szkoły nie wchodzi w grę. no takie rozterki .... bo ja naprawdę nie mam czasu, żeby uczyć dzieci w domu... dobrze, ze problemy dotyczą głównie córki, syn lepiej sobie radzi z wyszukiwaniem informacji i utrwalaniem wiedzy. Mila uwielbiam takich "nauczycieli"... o co mu chodziło z ta Mona Lisą???? Igorek słodziak :) Dziewczyny, dziecko zazwyczaj jest gotowe na odpieluchowanie, jak chocby zaczyna komunikować, że zrobi siusiu/kupę, jak pieluchy nie posikuje, a napełnia raz na jakiś czas, po nocy czy dzremce ma sucho. na siłę to trudno odpieluchowac, zresztą w sumie po co. no chyba, ze komus bardzo zalezy na rezygnacji z pieluch, ja walke odpusciłam, bo jeszcze niedawno wciąz posikiwał majtki. ale teraz moj powoli łapie. przedtem już ponad rok wołał kupę, była wyłącznie w nocniku. a siku nie. od tygodnia zaczyna wołać. ale przełomem było to, ze przekonał sie do chodzenia na kibelek w żłobku. od poniedziałku mamy umowę na chodzenie w majtkach, teraz już mam nadzieję go naprawdę odpieluchować, bo wspólpracuje. a próbowalismy od czerwca, bez specjalnych efektów, więc nie naciskałam.
  24. Peonia

    Wrześnióweczki 2016

    No taka rzeczywistość, jak dziś odbierałam małego, to żłobkowicz obok miał zielone gile wiszące do ust... bleeee, a tatusiowi nawet nie przyszło do głowy noska wytrzeć..... jak mi sie dziś do pracy iśc nie chciało.... trzeba było wziąć zwolnienie do końca tygodnia, jak lekarka chciała :(( Dorotka ja na biegunki itp polecam enterol najszybciej po tym wraca u nas do normy. orsalit w żadnej postaci nie dał sie podać, jednak to słone mimo tych niby smaków. kilka dni to u nas byłą walka z nauczycielami, po co niektórzy wybierają ten zawód, skoro go nie lubią to nie wiem... moja córka jest z deka nieogarnieta, ale jej polonista jeszcze bardziej, do tego dołozyła sie Pani od historii. uciełam sobie pogawędkę z pania dyrektor, wychowaczynią i weszcie pania do historii. z ta menda od polskiego nie zamierzam, bo zawsze jak ktokolwiek z nią rozmawia o dziecku, to baba potem jest wobec niego nieprzyjemna na lekcji, uważa siebie za nieomylną i nie znosi żadnych uwag, tak sobie chyba chce ograniczyć interwencję. to rozmawiam o jej manewrach z dyrektorką. jak ona tak woli, to cóż.
  25. Peonia

    Wrześnióweczki 2016

    monikae Jeny dziewczyny dziękuję za tak szybką odpowiedź! Peonia jak narazie Dzik przyjął dwie dawki i nie ma reakcji alergicznej. Enterolu nigdy nie dawałam. Ale widzę że jest w postaci zawiesiny do wypicia, więc nie będę próbować, bo wiem, że dzik nie wypije i wyrzucę kasę w błoto. Podam w takim razie po 2x10 kropki Dicofloru, bo akurat mam. Katar ma spływający po gardle. Tak powiedział lekarz że widać że mu spływa. Robimy te inhalacje, psikam narazie wodą morską ale mam w domu nasivin soft jakby co. jestem na L4 to wariactwo upływu czasu mniejsze, więcej czasu.... :) hehe, mój też by nie wypił zawiesiny. musze działać sposobem :) ale że i dla dzieci i dla dorosłych to to samo, to ja mojemu rozpuszczam zawartość kapsułki dla dorosłych w 2 ml wody, nabieram w strzykawkę do Nurofenu i tak podaję. wtedy nie ma kłopotu. w ogóle nieraz te leki inne dla dzieci i inne dla dorosłych to po prostu marketing. kupowałam kiedyś grzecznie dla starszaków jak były już w szkole, droższe niż zwykłe kapsułki Nurofenu (takie do łykania) dla dzieci, a okazało się, że tylko różnią się opakowaniem... te dla dzieci były 100 mg, dawka to były dwie kapsułki (czyli 200 mg) - zaczęłam kupowac za radą farmaceutki nurofen czy inny lek z ibuprofenem po prostu 200 mg i tyle....
×
×
  • Dodaj nową pozycję...