Vena127
Użytkownik-
Postów
0 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
nigdy
Treść opublikowana przez Vena127
-
Paulina ja zakładam tylko bawełniany pajac i do woombie,a później jak będzie większy do śpiworka. Na zimne noce mam pajace z polarkowe lub welurowe.
-
Kinia będzie dobrze, 2kg to jest często waga, gdzie wpisują wcześniaki do domu… trzymajcie się Dziewczyny!
-
O Kini myślę często, ale wiem że w szpitalu to może nie mieć siły, ani ochoty klikać. Mam nadzieję, że nas czyta. Kciuki cały czas mocno zaciśnięte! Szotka BTW super, że ogarnęłaś cukry, wczoraj przez ten ból głowy to kiepsko było rano u mnie z koncentracją. Magda tak samo Tobie nie napisałam że bardzo mi się kocyk podoba i u mnie kolor było widać. Lubię taki odcień mięty. Secondtry rozumiem pokusy… ech u mnie często 5 pasmowe autostrady i aż żal jak widzę te sportowe auta, które mnie mijają … dlatego właśnie vana nie chce, ciężka krowa … jeszcze moja Honda po włączeniu eko jazdy ma fajne przyspieszenie, ale to tylko wtedy gdy sama jeżdżę ;) Na kurs warto bo powietrza otwiera oczy, ale też daje spokój, bo wiesz jak reagujesz w poślizgu … ja bawiłam się świetnie, a lekcja na całe życie. Pod Warszawą jest co najmniej 2 lub 3 dobre szkoły. I takie hasło, że przekracza się prędkość żeby być szybciej … to badania potwierdzają, że jazda o 30km/h szybsza od dopuszczalnej daje tylko ekstra do 10 min … jak dla mnie szkoda zdrowia, ale do tego musiałam dorosnąć.
-
Nat moja ukochana Ciocia miała prawko przez 30 lat i zaczęła jeździć przed 50tką ;) wszystko przed Tobą. Jestem chyba jedna z niewielu kobiet z mojego otoczenia, która aktywnie jeździ … nie wyobrażam sobie życia bez auta z dziećmi, a już na pewno nie tu gdzie Meisn mieszkam. Koleżanki ciągle czekają na mężów i są zdane na nich żeby gdzie dalej dojechać. Jeszcze te z samego miasta to jakoś z komunikacja sobie radzą, ale tu wyczyn, bo dopiero od roku rozłożone wózki w szycie można zabrać do metra i autobusów. A przy dwójce dzieci, zakupy i złożony wózek to dla mnie mission impossible. Ataa mąż zrobił tym kursem dobra robotę, ale stwierdził że nie chce być młodym wdowcem … Tak w ogóle to takie szkolenia bezpiecznej jazdy powinny być obowiązkowe dla młodych kierowców, bo taki 21 latek w furze pożyczonej w piątek od ojca to odbezpieczona bomba …
-
Ataa do mojego męża też średnio dociera, że za 5 tyg będziemy w domu z Klarą, a to jego trzecie Ha, to u mnie włosy zrobione i czuję się lepiej :) Co do depilacji to jeśli ktoś chce pierwszy raz i waha się między woskiem, a pastą cukrową to radzę pastę, mniej boli. No i warto poszukać salonu z dobrymi opiniami, bo technika ma znaczenie i nie warto cierpieć bardziej, bo ktoś kiepsko robi … Flawia to moja mała pewnie będzie już wielkości Twojej :) Secondtry myślę, że mąż będzie starał się wybrać najlepiej ma dużą motywację. Choć rozumiem, że byś chciała w tym aktywnie uczestniczyć … dużo przyjemności omija nas w tych ciążach, a Ciebie to już w ogóle … ciągle wiatr w oczy, ale Kobieto jeszcze tylko 5 tyg i Wracamy do żywych
-
Dzień Dobry-miłego popołudnia ;) Temat fotelika był u mnie na tapecie przez ostanie 3 tyg. Z racji tego że nie chcę zmieniać 3 letniego suv'a na vana stanęło, że młoda będzie jeździła w mocowanym na stałe, tyłem do jazdy typu convertable. Jedyne co da się dobrze zrobić z trzema fotelami na tylnej kanapie. Z mojego doświadczenia tylne miejsce za pasażerem. Od chodnika wygodnie i bezpiecznie można wszystko robić przy dziecku. Nie mam z miasta dobrych doświadczeń, żadne auto nie zwalnia na widok kobiety z niemowlęciem które trzeba zapakować z ruchu ulicznym za kierowcą. Co do tego że kierowca chroni swoją stronę … cóż ja mam inne refleksje po szkole bezpieczniej jazdy. Mój mąż kupił mi szkolenie bo ostanie lata przed pierwszą ciążą jeździłam w długie samotne trasy typu Kraków-Wiedeń, a mam duszę rajdowca i ustawiony alarm w swoim aucie na prędkości 150 km/h z przyjemnością ignoruje… ignorowałam. No więc na szkole prowadzonej przez kierowców rajdowych na profesjonalnych autach pokazano mi, że nie mam umiejętności żeby mieć kontrolę nad autem jadącym w poślizgu z prędkością powyżej 95 km/h. To jest moja osobista, powtarzalna prędkość. Statyczną dla aktywnego kierowcy z 10 letnim stażem jest 90 km/h, kierowca rajdowy ma wahania +/-10-20km/h więcej. Brutalne, ale przy prędkości 100km/h musimy oddać swe życie w ręce losu i liczyć, że nasze auto wytrzyma testowane linie zgniecenia i systemy bezpieczeństwa zadziałają prawidłowo. Po szkoleniu przestałam jeździć jak rajdowiec po autostradzie i jak mam ochotę na szybka jazdę to tylko na profesjonalnych torach i sprzęcie. Za bardzo lubię swoje auto, żeby ryzykować wychodzenie z poślizgu.
-
Zaczerpnięte od Marcowek, popłakałam się ze śmiechu, choć to bardziej tragiczne niż śmieszne … http://babyonline.pl/lekarz-rozcial-brzuch-mamy-a-dziecko-w-tym-czasie-wyszlo-drogami-natury,aktualnosci-artykul,19151,r1.html
-
A co szpital robi jak kobietę z przystanku zabiera karetka … też ma na IP zrywać hybrydy … nonsens. Zresztą każdy szpital pisze inaczej. Szczerze to ja ostanio miałam krem tonujący CC i tusz na rzędach :P panokcie też pomalowane i sorry dopóki nie mam ponad 1cm tipsów to dziecka nie podrapię. Bbbbbb mnie też to wkurzą! Do tej pory pamiętam uczucie jak w więzieniu przed cc kiedy wszystkie laski stały w przedoperacyjnej czekając na wydanie ubrania i pielęgniarka gromkim głosem każdą pytała: Wygolona? Normalnie najwyższy poziom kultury… szkoda gadać.
-
Magda to w końcu ja będę mogła coś Ci doradzić za te wszystkie Twoje razy kiedy nas uspokajałaś. Na trądzik i problemy z włosami spróbuj czarne mydło afrykańskie. Kiedyś kupowałam w mydlarni na Stradomskiej… nie wiem czy wciąż tam jest ale na pewno znajdziesz. Jest genialne, nie wysusza, ma witaminę E, A, żelazo, właściwości antyseptyczne … Co do depilacji przy cc to i w Polsce i w USA robiłam sama ;) też zawsze mam na gładko. Zresztą myślę, że tyle fryzur już w szpitalu widzieli, że ich nic nie dziwi ;) I takie wnioski z korzystania z szatni fitness w Stanach gdzie wszystkie babki bez względu na wiek chodzą nago bez żenady to wariantów jest masa i spokojnie zakładam, że 20%też wybiera moją ulubioną, czyli na zero
-
Hehe, u mnie same wypadną… tak po 8 tygodniach karmienia zaczynam wyczesywać całe pasma :( Na szczęście już wiem, że dorastają jak tylko mogę zacząć pić biotynę. Mi już czasem chce się zjeść coś niezdrowego i słodkiego, ile można. Nawet pączek mnie w tym roku ominął :(
-
Nat u mnie był do tej pory szampon taki po każdym myciu, ale już nie mogę patrzeć na swoje odrosty … czuję się jak kobieta jaskiniowa: cycki bez stanika leżą na brzuchu :P, póki co jeszcze ogolona, ale to zasługa lasera, chód kaczki z przetrąconym zadkiem… trochę tego za dużo. Dlatego olewam te wszystkie teorie i przy okazji wizyty po leki w aptece kupiłam farbę L' Oréal. Tak patrzę na swoje drugie śniadanie i obiecuje sobie za niecałe 6 tygodni Twój zestaw gofrów ;)
-
Ewee, Miila to nie jest do końca tak, że BLW oznacza latające jedzenie i malowanie ścian. U mnie w mieszkaniu 90% podłogi to dywan, dosłownie! Mam linoleum :P w aneksie kuchennym (4mx2m) gdzie dzieci nie mają wstępu i kafelki e łazience z prysznicem, cała reszta to długowłosa wykładzina dywanowa… zmienić się tego nie da, nie mój pomysł tak jest w całym bloku. Koniec końców może dywan nie wymaga prania co chwilę ewentualne drobne wypadki były i wystarczła mokra gąbka. Bo tak na prawdę mniej brudzi upuszczony brokuł niż jego papka. Przy nauce picia z kubka w ruch poszły jednorazowe kieliszki do szotów, bo były odpowiednio małe ;) A jak dzieci były w nastroju do wyrzucania jedzenia to (muszę uderzyć się w piersi wyrobiłam u nich efekt Pawłowa) max dwa razy podniosłam, trzecie rzucenie jedzenia na podłogę oznaczało koniec posiłku. Po kilku razach już nie próbowały. Poziom zmęczenia: zapakowałam 10 zimowych sewetrów do worków próżniowych, wyciągnęłam odkurzacz żeby odessać, schowałam do szafy … i dyszę jak samowar, plus telepka serca… oficjalnie mówię że czuję się jak wieloryb na mieliźnie!!! Jeszcze tylko muszę pomalować włosy i mogę rodzić!
-
Ataa ostanio mnie naszła refleksja, że i u nas i u facetów powoli zaczyna wychodzić efekt zmęczenia materiału. Tekst sprzed paru dni wypowiedziany w Walentynki: już tak długo jesteś w tej ciąży … od tyłu miesięcy nie tańczysz… a tak w ogóle to ile przytyłaś? No rzesz k***mać! Mój prezent walentynkowy został na następny rok :P Od 3 tygodni mówię, że trzeba zadzwonić do salonu Hondy bo mamy zniżkę 10% na serwis i naprawę do końca lutego. Wczoraj wpisałam przypomnienie do telefonu dziś dalej olewka, powiedziałam że już więcej nie powtórzę tylko sama po porodzie zrobię serwis :P
-
Miszka moje chłopaki nigdy się nie zakrztusili, nawet na początku dawałam specjalnie całe surowe, zimne marchewki zamiast gryzaków przy ząbkowaniu, żeby skrobali sobie przednimi zębami i uczyli się jak dużo mogą włożyć do budzi. Brokuł średnia różyczka … tak, żeby musieli sami uczyć się kawałkować jedzenie. Marta na zatkane uszy dziecka przy stracie i lądowaniu niezmiennie pomaga pierś/butelka/smoczek. Takim maluchom właśnie ten problem bywa zwykle obcy. No chyba, że masz dziecko zakatarzone, ale to już inna kwestia.
-
Miszka ja miałam inny problem z blw, musiałam zmienić przedszkole jak mały miał 10 miesięcy, bo nic nie chciał w nim jeść, mieli dużo jedzenia typu purée i jogurtów. Z tego co widzę po znajomych to dzieci karmione metodą blw niechętnie zmieniają nawyki (czyli nie chcą wracać do papki) i cenią samodzielność jedzenia, więc jeśli przedszkole/żłobek tego nie wspiera to tu może pojawić się problem.
-
Marta moje książęta latają od pierwszego miesiąca życia i to na trasach długich, typu San Francisco-Kraków. Pediatra nigdy mi nic nie mówił że nawet mniejsze nie mogą …to chyba nastawienie samych rodziców, że mają opory. Ja tam lubię z takimi latać, gorzej jak są większe ;)
-
unatu to się wymienimy… właśnie po kolejny proch na głowę wstałam :( do rana będzie pozamiatane coś czuję, że od migreny nie ucieknę… Heltinne hej wilczyco, trzymaj się tam ciepło w lesie… i podglądaj nas. Przy starszaku nawet jak chciałam to słoiki nie wychodziły w grę on od 9 miesiąca zrobił bojkot na wszystkie papki i tylko jedzenie do gryzienia tolerował, czyli blw. Z jeden strony fajnie, bo nie trzeba karmić tylko rzucasz na tackę,z drugiej strony czasem tak wygodnie wyciągnąć słoik i gotowe, nie trzeba kąbinować co dziś dać jeść. No ale on indywidualista od urodzenia i trzeba to akceptować ;) Z drugim etap słoikowy trwał może ze 4-5 miesiące, bo też stwierdził, że woli jeść z mojego talerza. On to nawet już wysokiego krzesła nie miał tylko z racji swego wzrostu od razu siadał na podkładkę na zwykłym, więc karmienie go było skazane na porażkę. Generalnie moje dzieci jedzą to co my od momentu kiedy do ich diety wchodzi pełen repertuar produktów, więc tak bym strzelała, że po skończonych 14 miesięcach to koniec zabawy w dwa granki itp. U mnie 70% to warzywa reszta kasze, mięso bez hormonów i antybiotyków (przynajmniej tak lokalni mają w statutach produkcji wpisane i takie maks certyfikaty …). Nabiał też od lokalnych producentów. Tłuszcze głównie olej kokosowy, lniany i awokado, dużo ziół mało soli i przetworzonej żywności, więc nie chce mi się bawić w kilka garnków. Mam szczęście, że mieszkam w regionie gdzie organiczne jedzenie jest w tej samej cenie co zwykle i gdzie postawiono na rodzinne biznesy, które dają gwarancję jakości … do marketu muszę półtorej godziny jechać ;) to co nazywam marketem to duży sklep osiedlowy Poza tym mam umowę z pediatrą dopóki dzieci ładnie rosną to nie zamierzam stawać na głowie, żeby jadły każdy posiłek. Jemy wszyscy, jak nie chce któryś to kolejny posiłek za 3h widać nie był głodny. Jeśli mam inną opcję posiłku to mogę uwzględnić ewentualną ochotę na coś innego, ale nie ma u mnie wybrzydzania, że tego nie będę jadł, a mama staje na baczność i gotuje niejadkowi kolejny posiłek. No ale mogę tak, sobie pozwolić bo dzieci zdrowe ;) i zawsze w górnych normach siatek centylowych.
-
To tak, żeby nie było że ja taka alfa i omega ;) Groszek Ty też niedługo sobie wszystko ułożysz. A bransoletkę polecam, bo fajna jest jako przypomnienie na spacerze, czy w gościach mi się często zapomina z której ostanio było ;)
-
Właśnie przypominałam sobie z mężem największe absurdy z naszym pierworodnym. Np musiał mieć przez pierwszy miesiąc pobieraną krew z racji mojej tarczycy i cukrzycy … no więc za pierwszym razem mało nam nie zamknęli laboratorium, bo było do 14.00, a od 10.00 nie chciał młody zasnąć… no i jak jechać kiedy nie śpi … a jak będzie płakał? Laboratorium było 5 min drogi z autem. I jeszcze hit. Zakup wiatraka w Castoramie, bo jest upadł i dziecko przez 3h płacze… płakał bo był głodny, a ja przez cały dzień byłam dumna że na piersi wytrzymał. O 20.00 przyszła mój anioł-położna i kazała dziecku mm dać, a wiatrak zwrócić do sklepu
-
Groszek świetnie, że sobie planujesz tylko pamiętam, jak bardzo przeżywałam swoje "porażki" kiedy życie weryfikowało moje założenia i te ulgę kiedy pozwoliłam sobie na luz. Warto mieć kilka zasad których twardo się trzyma, ale nie warto o wszystko się zadręczać. Pamiętaj, że nawet jeśli koleżanki mówią jak to u nich cudownie to prawda leży po środku To jak z tą amnezja ciążową ile to przytyły i jak szybko miały płaski brzuch ;)
-
Groszek szczerze to nigdy nie miałam czasu żeby korzystać z takich dzienniczków, więc trudno mi coś o nich mówić… Zresztą ja elektroniczna jestem … wszystko notuje na smartfonie… Przy pierworodnym miałam problem z ilością pokarmu to zapisywałam w apce na telefonie godzinę posiłku, ilość mleka z piersi i mm, przez pierwsze dwa miesiące… przy drugim odpalałam timer na 4h i miałam bransoletkę, żeby pamiętać z której piersi karmiłam. Teraz też tak planuję.
-
Tak sobie przypominam swoje założenia z pierwszej ciąży i co z tego zostało … i tak myślę, że bilans wychodzi na plus. Dzieci uparte, żywe, ale dobrze ułożone i jeśli raz na jakiś czas cieszę się, że w danej sytuacji wpadają lepiej od rówieśników to znak, że warto po raz -enty zwracać uwagę, bo mimo wszytko to moje gadanie gdzieś zostaje ;) Trudno porównywać pierwsze dziecko do pozostałych, bo to na nim się uczymy, faktem jest, że słodyczy nie lubią mimo dostępu do nich, jeśli już to tylko straszy weźmie raz na jakiś czas. Soku nie wezmą do ust i nawet nie wiem czemu, ale nie nalegam, bo owoc mimo wszytko lepszy. TV nie mamy, ale programy dla maluchów oglądają przed kąpielą i trudno zabronić 2latkowi, żeby bajki nie oglądał razem że straszym. Klara jak będzie później chodziła spać to pewnie też będzie oglądać wcześniej pierworodny… Przy drugim dziecku słoiczki to było moje wybawienie w te gorsze dni, kiedy wszystko się wali na głowę. Fakt, że pocieszam się myślą, że wybieram organiczne, ale doba 24h i gdzieś trzeba poświęcić swoje ideały w imię odpoczynku i mile spędzonego czasu z dziećmi. Prawda jest taka, że czasem wolę na szybko wrzucić do kosza piknikowego gotowe rzeczy z marketu, ale wyszaleć się z nimi na plaży bo zamarzył im się lunch na kocu i zamki z piasku.
-
Wrrr masakruje linki dlatego wyrzuca błąd, że nutę może znaleźć wideo. Ale na blogu znajdziesz po nazwie skrótów
-
Ataa to jest "skip skip knit" wrzucony przez iknitwithcatfur może tym razem odpadli XSjfPTSh_U4[/yt]]link I drugi to "knit front to back" ta sama autorka pQEeyziY0N8[/yt]]link A tu jest strona jej bloga z video tutkami http://www.sapphiresnpurls.com/p/free-knitting-videos.html?m=1
-
Ech, dziś pada deszcz … ta wilgoć plus wiar od oceanu=rany boskie spojenie mi rozerwie! Chodzę jak kaczka kołysząc się z boku na bok, żeby tylko nie przestawiać nóg. Miila natchnęłaś mnie tym kaszmirowym kocykiem mam na niego pomysł na taki wzór