Skocz do zawartości
Forum

Joaś

Użytkownik
  • Postów

    0
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

    nigdy

Treść opublikowana przez Joaś

  1. Joaś

    Styczeń 2010

    Noszę okulary, mam krótkowzroczność. Ostatnio była u okulisty na kontroli i nic niepokojącego nie zauważyła, mówiła że ok. Ale w sumie nie mówiłam jej o tych zaćmieniach bo zapomniałam, muszę popytać i tak mnie czeka pewnie okulista jeszcze niedługo.
  2. Joaś

    Styczeń 2010

    Cześć dziewczynki na styczniówkach znowu ucichło coś, wszystkie pracują chyba ciężko w pracy i w domkach. Gosiorek ale masz rozrzut w tych terminach, prawie miesiąc to strasznie długo. Ciekawe kiedy dzidzia się postanowi wydostać. Mnie coś dzisiaj głowa boli w pracy, może to od tego kompa. Staram się trochę od niego uciekać ale za bardzo nie mam gdzie. Dzisiaj nawet już miałam mroczki przed oczami tzn w sumie takie zamazane widzenie przez dłuższy czas kilka minut. Straszne to jest, już mi się tak zdarzyło ze dwa czy trzy razy. Muszę się podpytać od czego to bo tak nagle mnie złapało, już tak miałam też jakiś czas temu i to nawet chyba przed ciążą jeszcze a w ciąży już też drugi raz chyba. Bardzo to nieprzyjemne. A jak u Was samopoczucie??
  3. Joaś

    Styczeń 2010

    Cześć, jak tu cichooo dzisiaj, jak makiem zasiał. Gdzie się kobiety podziewacie?? u mnie lato wreszcie nadchodzi, ciepełko i słoneczko. Tak w sam raz, nie za gorąco ale przyjemnie. Niestety w pracy głównie przez okno sobie mogę słoneczko podziwiać. Ale i tak jest fajnie, od razu lepiej wstaje się rano. nadal bez dolegliwości szczęśliwa jestem. Póki co jedynie do kibelka biegam ciągle ale to da się przeżyć nawet w pracy. Oby tylko czas szybciutko leciał do 16tej i dni do weekendu. Ani się obejrzałam a już minął tydzień od wizyty. To dzidziol już pewnie ze 2 cm ma, skoro miał wtedy 18 mm. A może i więcej troszkę. Fajnie
  4. Joaś

    Styczeń 2010

    i już jakoś powoli dobujałam się do końca dnia prawie (do 16 pracuję) no i poniedziałek z głowy. Dawno nie miałam takiego lenia w pracy, aż wstyd. Ale szef się mnie boi chyba bo warczałam ostatnio, więc się nie zbliża hihihi. I mam luzik. Margolcia dobrze że u Ciebie w porządku, jeszcze trochę i po mdłościach nie będzie śladu
  5. Joaś

    Styczeń 2010

    samopoczucie ok. mało objawów mam, jedynie senność (ale to już trochę przechodzi) i siusianie. Mdłości mnie ominęły. Trochę marudna jestem i z jedzeniem mam problemy tzn nie mam często na nic chęci ale reszta ok. To i tak chyba szczęściara ze mnie, no chyba że coś mnie jeszcze czeka.
  6. Joaś

    Styczeń 2010

    Goska - dzieki za pocieszenie w poniedziałek. a co do ciuchów - ja to głownie z obżarstwa odczuwam jakieś ciasnoty ale póki co wchodzę w to wszytsko w co dwa miesiące temu. Muszę się opanować ze słodyczami bo inaczej bieda będzie, zawsze miałam kłopoty z waga. Przed ślubem schudłam 25 kg co było ogromnym sukcesem. po ślubie w niecały rok wróciło 8. także wolałabym nie przeginać.
  7. Joaś

    Styczeń 2010

    i ja się witam, z pracy niestety ale tak mi się nie chce tu siedzieć że szok. oby do weekendu. na razie to pół biedy te siedzenie tutaj ale czuję że późną jesień to niezależnie od samopoczucia to spędzę w domku bo ciężko będzie wysiedzieć przy biurku a nie mam za bardzo możliwości zmiany miejsca pracy. poza tym ciężko mi będzie się z 4tego piętra staczać zimą pewnie hahaha. póki co dzisiaj mamy tu ładną pogodę, ciepło i słonko, oby lato już przyszło bo powoli w spodniach się zaczyna ciasno robić pewnie z obżarstwa. a latem to zawsze wygodniej i luźniej w ciuchach.
  8. Joaś

    Styczeń 2010

    Oj bidulki, współczuję Wam tych mdłości. Aż czasem mam wyrzuty sumienia i jakieś takie obawy że ja nic zupełnie ani razu praktycznie. Ale już niedługo oby z końcem I trymestru Wam się polepszyło. buziaki.
  9. Joaś

    Styczeń 2010

    Cześć kobietki jak niedziela mija?? u mnie leniwie, poleguje sobie i objadam się ciastem z truskawkami od teściowej. Muszę trochę popuścić te słodycze bo za gruba będę przez to. Przywiozłam sobie swoją wagę od teściowej i będę sobie teraz trochę kontrolować przyrosty zeby nie przegiąć. wczoraj posiedzieliśmy rodzinnie na działce, pogoda byla słoneczna więc przynajmniej ze świeżego powietrza pokorzystałam. jeśli chodzi o samopoczucie to u mnie wzorowo, zero dolegliwości poza siusianiem. jutro niestety już do pracy bleee, nie chce mi się, oby jakoś do sierpnia do urlopu się przebimbac.
  10. Joaś

    Styczeń 2010

    ja też mam ciągoty na słodkie, a zawsze miesożerna byłam i za słodkim nie przepadałam. A teraz śniadanka na słodko, kolacyjki też, naleśniczki itp tematy. A jak popatrzyłam na te pierogi z jagodami to już mam smaka na nie. Moja mam jednak twierdzi że tak miała z moim bratem w ciąży więc odwrotnie niż powszechnie się mówi że to córa. Mój mąż oczywiście syna by chciał ale to głównie z uwagi na fascynacje zabawkami i elektroniką. Jak coś to moja córka będzie miała wszystkie lale z wbudowanymi komputerami najwyżej
  11. Joaś

    Styczeń 2010

    Halo stycznióweczki, gdzie się podziewacie??? Cisza tu jak makiem zasiał... Ja sobie siedzę w pracy ale się nie przemęczam za bardzo, jak byłam na urlopie to jak dzwonili to miałam wrażenie że nawał pracy mnie czeka po powrocie a tutaj o dziwo póki co luzik. najgorzej rano jest wstać z wyrka w ogóle, zawsze miałam z tym problemy ale tera to już masakra jakaś. Dzisiaj się czułam jak bym odbywała jakąś zakrapianą imprezę dzień wcześniej. Poza tym wieczorem wczoraj napchałam się pizzy i może dlatego jakoś ciężka się obudziłam. AAa mam pytanie, jak u was z kawą, pijecie czy nie, a jeśli tak to jaką i ile bo ja sama nie wiem czy lepiej wcale na razie nie pić ?? Co myślicie? i co u Was kochane?
  12. Joaś

    Styczeń 2010

    hej, Mamaski współczuję kłopotów w pracy, ale jak piszesz tak zrób - nie przejmuj się bo zdrowie maluszka najważniejsze. Nie wiem czemu pracodawcy zaraz podejrzewają że te zwolnienia w ciąży to na życzenie są czy jak. Może i zdarzają się takowe przypadki ale na pewno nie jest to większość. Przecież to nie frajda zamknąć się w domu na kilka miesięcy. u mnie w pracy póki co luzik, szef zawsze nam mówił, że jak któraś zajdzie w ciążę to nie problem, on rozumie bo sam ma dzieci itd. no zobaczymy dalej w praniu bo ja pierwsza jestem. Powiedziałam mu i poszłam na urlop (wcześniej zaplanowany) i chyba dzięki temu nabraliśmy oboje dystansu. Wcześniej już się nerwowa i wybuchowa robiłam jak się praca nawarstwiła i się nie wyrabiałam, on teraz twierdzi że gdyby wiedział o ciąży to by inaczej to rozłożył itd. No zobaczymy, do nastepnego nawału roboty jak będzie.
  13. Joaś

    Styczeń 2010

    Dzięki dziewczyny, Lindo - to razem z Margolcią mamy ten sam termin wg suwaczków, mi co prawda gin wyliczył jeden dzień później ale to tam niewielka różnica, póki co nie zmieniam. A dzidzia i tak pewnie wyjdzie zupełnie kiedy indziej hihi. Monika75 - GRATULACJE egzaminu. I to za pierwszym razem - sukces, brawa. Ja zdawałam 4 razy hihi ale to dawno było bardzo.
  14. Joaś

    Styczeń 2010

    Cześć dziewczynki przedstawiam Wam moją dzidzię: całe 18 mm szczęścia. i życzę miłego dzionka, u mnie pogoda taka sobie smętna ale nie pada więc tragedii nie ma. Może niedługo wróci słonko czego sobie i Wam życzę.
  15. Joaś

    Styczeń 2010

    no właśnie kuszące w tym wszystkim jest to, że jak pracujesz u kogoś to czy jesteś w pracy czy na zwolnieniu to masz tą samą kasę. No ale rzeczywiście nie ma co przeginać. Ja póki co zamierzam pracować. Trzeba przecież dbać o swoje miejsce pracy, żeby z obiegu nie wypaść.Poza tym atmosferę w pracy mam oki póki co więc dopóki mnie tu będą dobrze traktować to będę sobie pracować.
  16. Joaś

    Styczeń 2010

    witam się i ja dzisiaj już niestety z pracy, jeny normalnie tak mi się nie chce że szok. tak fajnie było na urlopie. kusiło mnie nawet żeby sobie na l4 pójść, ale pomyślałam że powinnam się cieszyć że nie muszę więc zrezygnowałam z tego pomysłu. w sumie do urlopu sierpniowego tylko 2 miesiące, tak sobie planuje na przełomie sierpnia i września. zapomniałam wczoraj u gina zapytać o zaświadczenie o ciąży do pracy, jak to jest, chyba powinnam mieć coś takie i dać do kadr??? to od gina musi być bo czytałam w necie że chyba nie, więc w sumie mógłby mi rodzinny dać chyba?? Macie doświadczenie w tej materii?
  17. Joaś

    Styczeń 2010

    Oj popierdzieliłam coś w ostatnim poscie, 8 tydzień, nie 9 miał być.
  18. Joaś

    Styczeń 2010

    Cześć dziewczyny, ja już po wizycie, wszystko jest w porządku z fasoliną spokojnie sobie mieszka. Wszystko się niemal idealnie zgadza z moimi obliczeniami. Wg gina jest 9 tydz i 3 dni, a termin porodu 23 stycznia. Serducho pika pełna parą. Także uszczęśliwiona jestem. miłego popołudnia wszystkim.
  19. Joaś

    Styczeń 2010

    Cześć kobiety Drazka, barcelonka - witajcie. Margolcia Ty się ciesz że lepiej się czujesz i oby jak najdłużej. Ja w ogóle nie mam mdłości i sie tym martwiłam, ale jak mnie jeden raz złapało to pożałowałam. Nie wyobrazam sobie w ogóle funkcjonować w pracy z mdłościami i podziwiam te kobiety które to robią. Mi się bez tego nie chce pracować. Najchętniej bym całą ciążę leniuchowała ale wiem że nie ma co przeginać. Jutro mam ostatni dzień urlopu i powrót do pracy wrr. A no i jutro dzidziola swojego zobaczę pierwszy raz bo do gina w końcu idę. Mam nadzieję, że tam wszystko OK.
  20. Joaś

    Styczeń 2010

    Margolciu w mojej sałatce jest fasola, kukurydza, papryka, cebula i wędzony kurczak. Sos się robi z jogurtu, majonezu, odrobiny koncentratu pom, przyprawy meksykańskiej kamisa i czosnku. Najważniejsza z tego chyba ta przyprawa bo ma specyficzny smak i jak kiedys dałam inną to nie było to. A do morza mam 8 km, właśnie miałam sięwybrać wczoraj bo mąż się w pracy wybieral ale pogoda do bani była - lało i wiało, więc nici z wycieczki. Ja kocham góry, zwłaszcza karpacz, byłam tam conajmniej 5 razy. W tym roku też chciałam jechać ale tak czuję że we wrześniu nie połażę za wiele po górach, poza tym bałabym się trochę bo to jednak zawsze się poobijać można. Ale tak jeszcze`Praga mi się marzy, byłam tam 2 lata temu przez 4 dni, coś pięknego.
  21. Joaś

    Styczeń 2010

    Witajcie Wanilijko witaj na styczniówkach. Fajnie że do nas dołączyłaś, im nas więcej tym weselej. U nas nadal pogoda do bani masakra, leje, wieje i zimno. Nici z wylegiwania się na ballkonie. Jak już pisałam pewnie jak do pracy wróce to się jak na złość poprawi. No cóż. Wyskoczyłam dzisiaj tylko na szybkie zakupy. Naszła mnie chęć na sałatkę meksykańską i właśnie ją przygotowałam, ciekawe jak długo potrwa chęć na nią. Ostatnio co zrobie czy kupię to jak przychodzi do jedzenia to bleeee nie smakuje już. Od tej pogody to już w oóle człowiek zamulony i nic się nie chce. Moznaby w sen letni zapaść normalnie.
  22. Joaś

    Styczeń 2010

    Cześć dziewczyny, witaj Lindo wśród styczniówek. Ja dwa dni leżałam głównie, jakaś zupełnie nie do życia jestem, zaspana, zakręcona i marudna. Podejrzewam że to wina pogody - wiatry, burze i deszcze brrrr. Nawet się nosa nie chce wystawiac. A mi się podczas wolnego marzyło czytanie na balkonie hahaha. Pewnie jak wrócę w środę do pracy to pogoda wróci. Margolciu mi też się już konczą pomysły jedzeniowe, jak coś kupię to mi potem szybko ochota mija blee, i nic nie smakuje no ale jeść trzeba. Na kolację dzis mam pizzę jedynie ona do mnie dzisiaj w sklepie przemówila z półki. Gorzej mam z piciem, bo zupełnie nic nie wchodzi, musze się jednak do picia wody zmobilizować bo mi nawet dzis w wynikach wyszło coś że mało piję tzn lekarka mnie o to pytała. Pęcherznadal mam na graniocy normy i morfologie i zobacze co gin we wtorek powie, we wtorek moja pierwsza wizyta. Już się nie mogę doczekac. AAA syn mój to Adaś będzie, córka Lenka, no chyba że coś się zmieni w ostatniej chwili ale te imionka to już dawno wybrane.
  23. Joaś

    Styczeń 2010

    cześć dziewiewczynki, coś cichutko tu dzisiaj. Ja się nadal urlopuje. Lenia mam że szok, sprzątanie poszło w kąt, może jutro ruszę coś do przodu. Goska - super, gratulacje fajnie ze wszystko ok, no i że widziałaś fasolkę. Ja się już nie mogę doczekać 16tego kiedy mam wizyte u gina, w sumie pierwszą. Do tej pory telefoniczne konsultacje były. Już mi się nawet w nocy dzisiaj śniło usg, ze widziałam swoją fasolinę. Nomi - nie martw się, jeśli lekarz tak radzi to na pewno jest to konieczne. Często kobiety w ciąży chorują i leczą się i dzieciaczki zdrowe są. A jak Cię zaatakowało zapalenie bakteryjne to innej rady nie ma, tego sie nie da po prostu wyleżeć, bądź dobrej myśli i zdrowiej. Ja dzisiaj korzystając z wolnego czasu odwiedziłam okuliste na kontrolę bo juz dawni nie byłam. Przy okazji wystawiła mi zaświadczenie dla gina, przeciwskazania do parcia i wskazanie cc, oczywiście w przypadku przedłuzajacej się akcji porodowej. Ja jak na razie nie myślę jeszcze o porodzie, bardzo odległa to przyszłość póki co, no ale co ma być to bedzie a przebadać się trzeba - dawno tylu badań nie robiłam.
  24. Joaś

    Styczeń 2010

    Cześć dziewczyny Hej Margolcia, dzisiaj i mnie dopadło pierwszy raz bleee - głowa bolała i niedobrze było. Udało się ominąć kibelek ale nie była za fajnie. Na szczęście mam teraz wolne, więc mogłam to wyleżeći teraz już jest ok. Mam mimo wszystko nadzieję że to jednorazowy atak był hihi. Trochę sobie posprzątałam i wybieram się na pocztę i jakieś zakupy. Fajnie tak nie być w pracy.
  25. Joaś

    Styczeń 2010

    Cześć dziewczynki witajcie niedzielnie. Jak tam pogoda?? u mnie właśnie zebrało się i pada, cały ranek deszcze wisiał w powietrzu i w końcu spadło. Na szczęście pospacerowałam sobie rano z mamą na zakupy i jakaś taka bardziej żywotna dzieki temu jestem. ale pewnie po poludniu i tak padnę ale przynajmniej poruszałam się trochę. mnie z kolei odrzuca od mięsa, zawsze byłam mięsożerna a tu klops. Nie mam już pomysłów na obiady, najchętniej w ogóle bym ich nie gotowała bo nie mam ochoty na nic, ale szkoda męża. tak samo mam z piciem, nie wiem już co mam pić, to za słodkie to za kwaśne itd. najbardziej cola mi wchodzi ale znowu z colą to chyba nie mozna przeginać, co sądzicie? miłego popołudnia
×
×
  • Dodaj nową pozycję...