-
Postów
0 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Mari
-
Ja też słyszę takie historie, że w ciąży mają tyle ochoty. No dobra, ochotę i ja mam, ale nie mam siły i na ochocie się kończy, bo zwykle mi to sprawia ból. Ostatnio byłam dwa dni po opuchnięta, więc już dziękuję - wytrzymam. Pamiętajcie, że po porodzie też nie będzie od razu mogły się kochać, te 6 tygodni to dla mnie optymistyczny scenariusz, bo mi po pierwszym porodzie około roku zajęło dochodzenie do tego co było wcześniej. Najzwyczajniej mnie to bolało i już w depresję wpadałam, że już nigdy nie będzie jak było ;( A wszystko było ok, bo sprawdzałam u dwóch lekarzy. Podobno też pięknie się zagoiłam, a ból był... No ale potem sobie odbiliśmy Teraz mi pozostały tylko wspomnienia na jakiś czas ;) i tylko siebie dobijam to wspominajac ;) rybcia pytasz o parasolkę, ja nie miałam takiej i nie widzę potrzeby. Julek szybko zaczął chodzić, a ponieważ jest z czerwca to po skończeniu roczku zwykle na szybkie zakupy chodziliśmy pieszo, a jak potrzebowałam go w coś włożyć poręcznego to miałam rowerek trzykołowy taki z rączką dla rodziców. Ewentualnie na długie trasy miał spacerówkę z naszego 3 w 1. Ja się nie odzywałam bo intensywny dzień mieliśmy. Najpierw Perła Zachodu, potem Świeradów Zdrój, a na koniec zamek Czocha... jutro planujemy wjazd pod Śnieżkę wyciągiem. Chłopcy jeśli chcą to sobie wejdą na górę. Ale dzisiaj w nocy i rano miałam stres... miałam na IP jechać. Brzuch mnie bolał, a że w naszym stanie trudno zlokalizować przyczynę to nie wiedziałam o co chodzi. Koszmarnie się czułam, a wyszło na to, że to przez obiad ,którym poczęstowała nas wczoraj żona mojego taty: smażona w panierce karkówka i odsmażane ziemniaki... ale przetrawiłam i ból ustał. Dziś za to nie lepiej... słaby wybór w tych knajpach :/ do tego upał mi się daje we znaki. Dużo nie pochodzę. No i to spojenie łonowe! ;( ono mnie zniechęca do chodzenia.
-
Ja mam jak Aneta na plusie 4 kg, z tym ze bez żadnej diety, ale juz wiem ze taka moja uroda po pierwszej ciąży, więc sue nie martwię. Zostało mi jeszcze okolo 10 tygodni a mam nadzieje ze mniej, na koniec sie troszke spada z wagi, wiec szacuje, ze jeszcze z 2 kg mi przybędzie. Aneta ja Ci powiem, ze w pierwszej ciąży tez różnie przybieralam i np. kiedy w srodku ciazy juz ladnie po 1.5 kg na 3 tygodnie mialam tak nagle miedzy 30 a 34 tygodniem tylko pol kg... teraz tez juz gorzej jem bo mi mala uciska skutecznie żołądek, ale teraz mam na nia juz sposob ;) piję koktajle warzywno owocowe i dodaje jakichś plynow typu mleko owsiane, ryżowe itp. Płynne rzeczy jakos lepiej przechodzą ;) Co do Adamexa to ja mam Royala i jesli wszystkie modele sa tak solidne to polecam te firme. Tym bardziej ze to polska firma :) My wyjechaliśmy z godzinnym opiznieniem. Przed nami 200 km do taty po klucze i na obiad i 150 potem do Jeleniej. Ciężki jeszcze dzien przed nami.
-
I jeszcze dodam, że mnie spojenie pobolewa, ale szyjka na bank w porządku, bo w piątek byłam na wizycie :)
-
Ja tak na szybko. ania125 to przekichane z tą cukrzycą, o indeksie wiem więc niewiele, bo jakoś nigdy nie musiałam się tym przejmować, wiem, że moja dieta jest zbilansowana pod tym względem, bo kiedyś sprawdzałam i to by było na tyle z mojego zainteresowania ;) To co możesz jeść z węglowodanów? Płatki owsiane? CO do słodziw to przy małym dziecku jest się mocno ograniczonym, bo jak mówiłam miód, ksylitol, stewia odpadają, no i ten syrop z agawy bio kupuję czasem, aczkolwiek u nas najlepiej się sprawdza do deserów na zimno banan, a jak gotuję to słodzę jabłkiem. Zresztą za dużo słodzić nei trzeba bo już samo mleko owsiane czy ryżowe jest słodkie ;) Pytasz o body to kup z krótkim rękawem bo na zimniejszą noc nawet, czy dzień pod sweterek, czy pajaca Ci się przyda, a w sierpniu na pewno jeszcze będzie ciepło. Pampuszka mnie boli spojenie, zazwyczaj po nocy przestaje, ale muszę odpocząć, po nocy jak dziś, kiedy spię po 4 godziny ;P to wstaję z bólem. Zwykle mnie boli po całym dniu chodzenia.
-
ewulka Ty tu dobranoc piszesz, a ja dopiero Julka położyłam, bo nam się zeszło w poszukiwaniu butów. Dobrze, że mama z nami pojechała, bo byłam wymęczona dzisiejszą temperaturą. A jeszcze tyle do zrobienia, bo jutro wyjeżdżamy. Planujemy najpierw do Jeleniej zajechać, w niedziele do zoo do Wrocławia, a potem do teściów. Tam robimy trzecie urodziny Julka. Muszę jakieś menu zaplanować, chciałam też do Warszawy do siostry wyskoczyć. Trochę mnie przeraża ta intensywność planów ;) kasia optymistka jesteś z tymi lodami kupnymi ;) W pierwszej ciąży pytałam się zawsze zanim kupiliśmy gałkowe, żadna nie używała jajek ;) znam chyba ze dwa miejsca, gdzie można kupić tradycyjne lody, ale to się nie zdarza często ;) Co do salmonelli to może ginie, ale mi nie zależy na tych lodach teraz. Robiłam takie tradycyjne też rok temu na Julka urodziny, wyszły pysznie ;). Tylko wiecie, w naszych zamrażarkach zawsze te lody będą zawsze twarde. Potrzebna jest maszynka do lodów, żeby mieć takie miękkie lub zrobić na patyku (w Ikei mają foremki). Ania125 przepisu nie mam na tamte lody ;) robię większość rzeczy na oko. Ostatnio zmieliłam po prostu jagody z mlekiem kokosowym (tylko ja mleko sama robię, wychodzi taniej a jest bez konserwantów i nie z puszki). Jak chcesz to odszukam przepisy na lody jaglane :) chcę je wypróbować na urodziny Julka w tym roku. Napisz coś więcej o tym syropie z agawy czego się naczytałaś ;) Czytałam kiedyś o nim, właśnie jak słodziwo właściwe dla Julka wybierałam, ale to chodziło o modyfikacje genetyczne chyba? W każdym razie myślałam, że bio załatwia sprawę. Tak czy siak my przerzuciliśmy się na słodzenie bananami, suszonymi owocami lub miodem, w ostateczności cukier trzcinowy. Inez tak, ja staram się zrozumieć i zaakceptować męża, ale dzieci zmieniają trochę jednak. Kiedyś się z tym godziłam, zreesztą on i tak sobie coraz lepiej radzi z nerwami, no ale ja nienawidzę krzyku i obiecałam sobie, że nie zafunduje takich awantur w domu dzieciom, jakie ja miałam. Uciekłam od krzyków w domu nie po to, żeby we własnym je mieć. mmadzia ja witamin dalej nie biorę ;) ufff.... Zaczyna mnie ogarniac chęć wicia gniazda :) to dobrze! wreszcie może zacznę coś tu dla Róży przygotowywać, bo do tej pory jakby do mnei nie docierało, że jestem w ciąży, mimo że brzuch rósł.
-
kasia prawdopodobnie tak
-
Nie wiem co Wy tam przy cukrzycy możecie, ale ja robie z mlekiem kokosowym i np.karobem, czasem dosladzam bananem lub jakimś syropem z agawy (ze stewia i ksylitolem trzeba czekac do 3 rż dziecka). Prawdziwe domowe lody robi się z surowym zoltkiem wiec odpada w naszej sytuacji. Na Julka urodziny rok temu tez robilam ze smietanki na pol ze śmietanka z mleka kokosowego. mmadzia ja tez sie trzese tak czasem, ale ja dobrze wiem ze to z głodu. Tak samo tez mialam caly okres karmienia piersią. Bez żadnych sygnalow ostrzegawczych typu burczenie w brzuchu po prostu zaczyna mi sie robić slabo i musze zjesc natychmiast. Dlatego musze . pilnować regularnych posiłków.
-
Julita rzeczywiście masz niskie żelazo. Lekarz kazał coś Ci brać? Ja pisałam w piątek, że udało mi się podnieść żelazo dietą samą(nawet bez Tosiowych tabletek z suszonego buraka się obyło ;)) i to roślinną, ale ja miałam żelazo i tak w miarę ok bo z 11,7 do 11,9 podniosłam. Co do hartowania sutków ostatnio coraz częściej się mówi, że guzik to daje. Niby hartowałam jakoś w peirwszej ciąży, ale i tak się nie uniknie bólu, bo nic na to piersi nie jest w stanie przegotować, ale dziewczyny to nie trwa wiecznie. NAwet nie zauważycie, że przestało boleć. Choć zapewne nie raz się krew poleje dosłownie... no ale tylko dobra maść (ja używałam wychwalanego przeze mnie na każdym kroku Palmersa) i wietrzenie jest w stanie Wam pomóc. Ja chodziłam bez stanika ładny czas, a i czasem bez koszulki ;) bo było upalnie. Co do teściów i rodziców to my mieszkamy z dala. Tylko moja mama mieszka w Zielonej, przeprowadziła się, jak Julek się urodził, ale na szczęście na drugim końcu miasta ;) Teściów mam złotych, uwielbiam ich, ale za nic bym z nimi nie mieszkała. Nie wiem czy pamiętacie, ale kilka miesięcy temu mój mąż wpadł na genialny pomysł przeprowadzki do nich :] u mnie gorzej wyglądają relacje z moimi rodzicami... Z mężem powiedzmy, że rozmaiamy normalnie. Zobaczymy jak nam wyjazd wyjdzie wspólny. On wyjechał w niedzielę, w domu spokój i cisza i Julek od razu spokojniejszy i się nawet nie buntuje tylko ze mną współpracuje. Muszę z mężem poważnie porozmawiać. Nie zrozumcie mnie źle, mąż nie robi nam jakichś awantur patologicznych, tylko jest wybuchowy i często reaguje podniesionym głosem. WKurza się o byle co, a to wszystko nakręca, wpływa na nas i tak idzie... on się wkurza, my się denerwujemy i tak idzie.... Ja jestem zmęcozna bardzo, ale mam wiele rzeczy do zrobienia przed wyjazdem, bo jedziemy na długi weekend do Jeleniej Góry i Wrocławia, a potem do Łodzi i może Warszawy. Muszę szybko zaliczyć księgową, bank, ZUS przed wyjazdem. Zostało mi tylko ogarniecie papierów i zawieźć to do ksiegowej i zajść do banku. Dzis jeszcze kupno butów Julkowi, bo się zorientowałam, że w trampkach skórzanych może byc mu za gorąco w najbliższych dniach.... i jedziemy po jakieś sandały...
-
My namy zarabisty Dzien Dziecka. Jestesmy z Julkiem rozbici po tygodniu z mężem. Ja płaczę, on płacze.... dzień zaczęłam cudownym telefonem od męża i jego krzykiem ze mu kichnelam do słuchawki. Rozlaczylam sie bo nie mam na to siły,ale humor mi popsul. Nie mam ochoty z nim rozmawiać i nijak sie kontaktować. Najbardziej mnie denerwuje ze wynyslil sobie ze będziemy prowadzić razem firme i super. Wymaga zebym byla poswiecoba temu w 1000% jak on. Tylko on ma tylko prace na swoich barkach i tylko o tym ma pamiętać. Ja poza jego wymysłem mam swoje obowiązki zawodowe, male dziecko, ciążę, dom. A on swoimi wybuchami nijak mi nie pomaga. Mam beznadziejny nastroj. Przeplakalismy z Julkiem prawie caly ranek.
-
Pola przeczytałam Twój post jak tylko napisałaś i od tamtej pory cały czas próbuję się postawić na Twoim miejscu. Mnie zmroziło czytając co napisałaś. Prawda jest taka, że żadna z nas nie zna Twoich relacji z mężem i żadna z nas Ci nie podpowie jakie rozwiązanie jest właściwe. Ja z mężem przerabiałam tematy typu "co by było gdyby" i zdanie mamy niby podobne - jesteśmy zbyt rozsądni i nigdy byśmy nie przekreślili dla chwili uniesienia całego naszego życia, ale nigdy nie można być pewnym nawet siebie. Zresztą moje życie mi często pokazywało, że zdrady to nic nadzwyczajnego niestety i niespotykanego. Swojemu mężowi ufam nad życie, ale jednocześnie wie, że ja nie chcę wiedzieć, gdyby coś miało miejsce. Ufam mu i jednocześnie staram sie nie zadręczać myślami co robi na licznych szkoleniach i imprezach firmowych na które ja siłą rzeczy nie chodzę, bo jak nie karmię piersią to jestem w ciąży. Widzę, że narobiłam zamieszania tutaj żaląc się na męża ;) Staram czasem sobie tłumaczyć, że on jest facetem, że faceci są inni, inaczej postrzegają świat. Jutynka my sobie też ustalaliśmy i ustalamy wiele, ale w praktyce przy wybuchowym charakterze męża to nijak nie ma zastosowania. Co z tego, że on wie, że nie można się kłócić przy dziecku, że widzi jaki tego jest skutek. Nie jest w stanie sie powstrzymać. Wręcz zauważyłam zależność, jak tylko Julek zaczyna płakać lub jest drażliwy to momentalnie i on zaczyna się kłócić dolewając oliwy do ognia. Też my kobiety potrafimy analizować sytuacje związane dziećmi, a faceci jak już wreszcie zaczną stosować jakieś zasady to bezmyślnie ;) PRzedwczoraj jedliśmy kolację właśnie, JUlek powiedział, że nie jest głodny, że chce do ubikacji, potem była kąpiel, spanie i nagle przed spaniem Julek chce jeść. Mąż dobrze zrobił mówiąc że teraz czas na spanie, bo jedzenie przed samym spaniem to słaby pomysł, pomijają fakt, że dzieci czasem tak chcą odwlec moment spania, ale nie tamtego konkretnego wieczoru. JA szybko przeanalizowałam sytuację, kiedy jadł ostatnio, czy ma prawo być rzeczywiście głodny, ile godzin snu przed nim i dałam mu kolację, bo była 21, a on od 17 chyba nie jadł, a i wtedy tylko podziubał. Mąż wściekły, że podważam jego autorytet, ale jak mam to zrobić dyskretnie, jeśli on tylko stoi i krzyczy nad nami. Tak to wygląda. Faceci nie kodują faktów związanych z dziećmi. Nie wiedzą kiedy robiły kupę, jaką, o której jadły, ile, o której zasnęły i wstały. Kobieta koduje. JEdnocześnie staram sobie tłumaczyć jego zachowaniem tym, że my mamy instynkt naturalnie, wiemy instynktowanie jak sie zachować, a faceci tego się podobno uczą. Tu znów pod górkę, bo ja wiem jak chcę Julka wychowywać i na razie moje metody się sprawdzają. Jestem z niego niesamowicie dumna, bo pięknie radzi sobie ze złością, smutkiem, tym że chce itp. Lepiej niż ja czasem i często mu tego zazdroszczę i jestem pod wrażeniem tego jak rozumie sam siebie, jednocześnie stara się walczyć też ze swoim strachem i nieśmiałością, stara się być odważny. NAwet nie wiecie jak takie małe sukcesy dziecka typu że podejdzie do innych dzieci zapytać, czy może pograć, cieszą, a jak potrafi sobie poradzić, kiedy oni powiedzą, że nie - jeszcze bardziej ;) No i tu nagle przyjeżdża mąż, krzyczy, kłóci się, wymusza jakieś zachowania, oczywiscie jednocześnie okazując w miedzyczasie mnóstwo miłości i poświęcając czas, ale i mnei i Julka ta huśtawka emocji denerwuje. Kompletnie nie rozumiem absurdu sytuacji, że mąż siedział z Julkiem, który przy nim chciał zjeść śniadanie, a ten wykonał niby ważny telefon, powiedział Julkowi,żeby był cicho bo musi zadzwonić i zaczął gadać przy Julku. Oczywiście Julek był głośno (niespodzianka!), bo to 3-latek stęskniony za tatą, więc mąż poszedł do drugiego pokoju, więc JUlek za nim, bo jedyne co chciał to usiąść obok niego i zjeść śniadanie, więc mąż do znów do drugiego pokoju, więc JUlek z talerzykiem dalej za nim. Mąż się wreszcie zamknął pięknie przed nim w łazience. I tu się zaczęła histeria Julka i ja go rozumiem, bo mu zamknął drzwi przed nosem. Nikt tego nie lubi, nie chcecie wiedziec w jaki szał wpada mój mąż, kiedy ja mu tak zrobię, więc czemu on się denerwuje, że JUlek zaczął tak bardzo płakać, że chce do niego, kiedy on mu drzwi zamknął przed nosem? Oczywiście mi się oberwało, też za to, że próbowałam mu wytłumaczyć, że niespełna 3 letnie dziecko nei wie co to chwilka, on żyje tym co jest tu i teraz. Nie wiem czego się spodziewał, sam sprowokował tę sytuację. Ale się rozpisałam ;P W każdym razie Justynka ustalenia życie weryfikuje niestety :/ tłumaczyć też można i prosić, on przecież wszystko wie i rozumie, będzie pamietał, a potem dalej to samo. Ktoś tu pytał o tętno dziecka. Ja nawet nie sprawdzałam nigdy ile ta moja córka ma, lekarza nie pytałam, on nie mówił, aż dziś zajrzałam do karty ciąży, a tam było napisane, że 144. Lekarz mówił że wszystko pięknie, więc pięknie ;) olga pytasz o samopoczucie. My mieliśmy intensywne dwa dni z Julkiem. Zrobiliśmy mu weekend z rodzicami w ramach dnia dziecka :) W sumie od jego urodzenia założyliśmy, że zamiast prezentów dla dzieci na ten dzień to będziemy im poświęcać cały dzień i jakoś fajnie go spedzać razem. Zabawek to on dostaje za dużo moim zdaniem :/ więc ja jestem wykończona...
-
Aneta zebys wiedziala ze sie wystraszylam tym pomiarem z palca! Ale kobieta powiedziała, ze ok to ok. Tlumaczylam to sobue jakos tak jak Ty napisałaś, ze pewnie to inaczej z palca wychodzi. Madzia a jakie masz wyniki morfologii i ciśnienie? Ja id tygodnia jestem strasznie senna i jest jak mówisz. Jak usiade to trudno mi wstać, wiec najgorzej mi jest się zatrzymać na chwile i usiąść, bi nue wstanę. Wczoraj przebimbalam cale 4 godziny, bo nie mialam siły nic robić. Aż głupio. Ale usprawiedliwilam sie tym ze spalam cale 5 godzin a i to tez nie ciurkiem. Stalam sie przez to nerwowa, z mężem sie non stop o kloce, bo on tez wybuchowy z natury. Przez to Julek distaje nerwow i mnie trafia, bo ze świetnego dziecka stal się maruda. A maz chodzi potem za mna i na mnie krzyczy ze dziecko rozpiescilam. Tylko problem pojawia sie wraz z jego krzykiem. Jak jestem sama z Julkiem to rzadko mam z nim jakikolwiek problem. Sam sie ubierze, sam zje, bez gadania sam sprząta. Ale jak widzu ze na siebie krzyczymy to czuje sie niepewnie i chce za wszelką cenę na sobie zwrocic nasza uwage. Dzisiaj to mnue serio wkurzyl maz. Mieli jechac na basen. 1.5 godziny siedzial, gral i pil kawe. Nagle wstal i mowi do Julka "ubieraj się. Wychodzimy". Julej jak ti dziecko. Ubiera się ale robi smiechy bo sie zaplatal w rękaw, albo ubierze bluzke i musi chwile pobiegać, a temu nagle sie spieszy i zaczyna mu grozic i na niego krzyczeć, bo ma sie ubrac i juz. Oczywiście sie poklocilismy bo probowalam mu na boku wytłumaczyć ze dziecu w tym wieku nie wstana i sie po prostu nie beda ubierać. Tym bardziej jak go zostawił samego w pokoju z ubraniem polozonym byle jak na fotelu. Oczywiście awantura. Ja probuje dyskretnie a on krzyczy. Wiecie jakie sa konsekwencje tego? Placzliwy Julek, ktory nie wie co ma robic, di tego zdenerwowany, rzucajacy wszystkim i bijacy. Ale za Chiny tego mężowi nue moge wytłumaczyć. Czasem chce mi sie płakać, bo nijak nie rozumie ze mi jest ciężko juz teraz, a nerwy bezsensowne dzialaja destrukcyjnie. No ale jest plus w jego zachowaniu. Wreszcie nauczyl sie przepraszac za bezsensowne wybuchy złości. I mnie, i Julka. Kiedys uwazal ze za krzyk sie nie przeprasza.
-
Aneta te normy z palca muszą być sporo wyższe, ale tak właśnie myślałam. Mi z palca wyszło 105 na czczo, nie 91, pomyliłam się, a jednak powiedzieli, że ok i na czczo wyszło 71 z żyły. LEdwo się na normę załapałam, bo norma u nas od 70. mmadzia mnie kuli 3 razy z żyły i najpierw z palca, żeby sprawdzić, czy na pewno na czczo nie mam za wysoko i czy tę glukozę mogą mi podać. Co do zawrotów i ogólnie samopoczucia to ja w peirwszej ciąży czułam sie o niebo lepiej. zawrotów nie miałam, zmęczona byłam dopiero od końca 8 miesiąca. Teraz to zrzucam na karb niewyspania i zmęczenia, bo jednak teraz prawie nie mam czasu n a odpoczywanie, nie mówiąc o spaniu. Kasia ja chyba coś przeoczyłam, czemu pojechałaś w ogóle na IP? Będzie dobrze na pewno, ale kciuki trzymam :)
-
mmadzia Twoj wynik jest bardzo ok :) a co do osłabienia to ja bym zwalila na 3 trymestr. Znów będziemy senne i zmeczona. To znaczy ja juz jestem i zawroty glowy mam. Co do glukozy z palca to sa chyba jakieś różnice przy pobieraniu krwi z żyły, bo mi pobierali z palca najpierw przed badaniem i mialam 91 a potem pobrali z żyły i bylo 71 chyba. Bylam dzisiaj tez u lekarza i wszystko ok. Przybylo mnie 1.4 kg ale nie wiem czy to czasem nue ta wypita woda, bo ostatnio o wiele cieplej mi jest i duzo wiecej piję. Dowiem się przy następnym ważeniu ;) ale 1,4 kg w 3 tygodnie to taki bardzo fajny i idealny przyrost wagi :) Aaaaa! Tosio mozesz byc ze mnie dumna. Tez podnioslam sobue hemoglobine i hema cos tam samą dietą i to prawie bezmiesna, bo 2-3 razy w tygodniu jemy ryby. Reszta wynikow w absolutnej normie i nawet mojej alergii i astmy w morfologii nue widać!
-
mmadzia ja myślę, że też świadomość możliwych zagrożeń i komplikacji nam nie pomaga, ale Ty też jesteś starsza niż w dwóch poprzednich ciążach i to też na pewno ma znaczenie. MY planujemy jeszcze trzecią ciążę za 5 lat około. Będę wtedy miała 34 lata i już się boję, że nie będzie tak lajtowo jak w tych dwóch ciążach. Aneta o laktatorze pisałam już kilka razy, że przy pierwszym dziecku przez całe 25 miesięcy karmienia nie odczułam ani przez chwilę potrzeby użycia laktatora, więc teraz też sobie daruję. To znów też i wygoda z mojej strony, bo odciągając laktatorem pokarm można sobie laktację zaburzyć. Dziecko ssąc i zgłaszając swoje potrzeby częściej lub rzadziej reguluje ilość produkowanego mleka idealną dla siebie. Bałam się, że coś popsuję odciągając, że zacznie się za mało produkować lub za dużo. Ufałam Julkowi, że zrobi tak żeby było najlepiej ;) A do lekcji wróciłam po 3,5 miesiąca. Mogłam spokojnie między karmieniami na 2 lekcje wyskoczyć :) silv Ruchliwe te nasze dziewczyny :) Róża wyrabia te 10 ruchów zapewne w peirwszych minutach każdej godziny ;) Chiyo ja też przemyślałam wyprawkę i tak naprawdę to nic nie kupiłam, ale też niby niezbędne rzeczy mam. Poza pieluchami ;) Dobry pomysł z tą listę. Mnie raczej takie większe rzeczy czekają jak przemeblowanie i wymiana mebli i z tym zwlekam. Mój umysł nie potrafi tego na razie ogarnąć... Na razie wczoraj zaczęłam oglądać kosze mojżeszowe. Znalazłam dwa ładne, ale nei zamiawiam, bo nie mam miejsca ;) W czerwcu muszę się ogarnąć, ale na razie wyjeżdżamy w środę i wracam koło 17 czerwca? Jakoś tak.
-
ewcia o kurcze, Tobie to rzeczywiscie mało czasu zostało. Mnie tu już przerażenie bierze czasem, że nie zdąże z niczym, a mam jeszcze dobre 3 miesiące, ale Ty jak pójdziesz do szpitala na 4 tygodnie to niewiele juz zrobisz.
-
liza podobno tylko przy pierwszym dziecku tak boli karmienie, ja się tej nadziei trzymam ;) Nie zamierzam używać kapturków tylko wolę znieść ból, bo ja sama lubię sobie upraszczać życie bardziej niz utrudniać, ale też może dlatego mam takie zdanie, że Julek nie miał problemów z ssaniem i jakoś od razu się dopasowaliśmy. Aczkolwiek ból, łzy w oczach i zaciskanie zębów w pierwszym miesiącu są chyba nieuniknione...
-
CHciałam jeszcze jedno. Jasne, że Wasze dzieci mają lepsze i gorsze dni i same się przekonacie niedługo ;) JAk każdy z nas. Julek urodził się na sam początek wakacji burzliwych. Jego humor i płaczliwość zmieniały się wraz z ciśnieniem chyba ;) To jest to co nie mogę mężowi wytłumaczyć. On wymaga, żeby Julek był zawsze posłuszny, w dobrym humorze, nie marudził, nie płakał, jednocześnie sam swoje nastroje zmęczeniem lub pogodą tłumaczy. Nie rozumie, kiedy tłumaczę mu, że to tylko człowiek i do tego dziecko i tak samo będzie drażliwy, jak będzie zmęczony ;)
-
Kilka dni temu na fb pisałyśmy o tym jakie dzieci nasze były w brzuchach a a jakie potem i wyszło na to że te spokojne były niespokojne potem, a te szalone w brzuchu były aniołkami po porodzie. Choć ja sobie tłumaczę to, że tak dobrze ją czuję tym, że to moja druga ciąża i lekarz potwierdza, że w kolejnych ciążach lepiej te ruchy są odczuwalne. Może też to, że na pewno mam mniej tkanki tłuszczowej a więcej mięsniowej (choćpojęcie "tkanka tłuszczowa" w moim przypadku brzmi śmiesznie ;)) ma jakiś wpływ? Olga ja w pierwszej ciąży czerpałam informacje tylko od lekarza, sióstr i poradnika "W oczekiwaniu na dziecko". Czasem naprawdę być nieświadomym i się nie zadręczać. Byłam nieświadoma jakie komplikacje mogą wyniknąć przy porodzie, ponieważ miałam wyniki badań w porządku i lekarza na każdej wizycie potwierdzał że jest ok to nawet się nie przejmowałam mniej lub bardziej aktywnym dniem dla dziecka, czy innymi rzeczami. Tak samo o karmieniu piersią wiedziała tlyko tyle, że jest naturalne i że urodzę, będę miała mleko, przystawię dziecko, a ono będzie ssać ;) No i tak było ;) Potem dowiadywałam się, że jakieś tam problemy mogły wystapić, nawet nie wiedziałam za wiele o diecie matki karmiącej! Ufałam swojemu instynktowi :) Zdawało egzamin :) Co do pociachanych sutków i brodawek to ja polecałam już maść Palmersa na brodawki. Bardzo szybko goi. Moje znów był poobgryzane kilka dni do krwi niestety, ale ta maść szybko je goiła, za to ponieważ każdek olejne karmienie zaczynalismy dwie godziny po skończeniu poprzedniego i trwało każde godzinę, to moje sutki były prawie non stop w wilgotnym. Przez to był nieprzyjemnie tkliwe i bolesne, ale i z tym Palemrs dał radę :)
-
olga ja Rozyczke czuję caly czas, mniejsze lub wieksze ruchy. Mam wrażenie, ze czuje ja nawet jak spi... czasem jak mocno zaśnie to mam chwile spokoju. Ale zaskocze Wam, bo ona nie miewa czkawek. Do tej pory raz ja na tym zlapalam. Julek mial je bardzo często i do tej pory ma często, wystarczy, ze sie mocniej zacznie śmiać. mmadzia ja nic nie lupilam jeszcze. Nawet komody, bo zeby ja kupić to musze zrobic miejsce w pokoju., zeby bylo miejsce w pokoju to maz musi wynieść tv z domu. Ale w sumie mam wszystko po Julku wiec niczego specjalnie nie potrzebuje. ania125 dzięki za informacje. Czasem chyba lepiej byc nieswiadomym ;)
-
ania125 numerek z mężem podziała, ale mycie okien moze dac taki efekt jak u mnie 3godzinny spacer, czyli odejście wód ;) można niby cxekac na skurcze jak zaczna odchodzić wody i mi powiedzieli ze jesli ta oksytocyna nie podziala to bedziemy czekać. Tym razem bede chciala chyba poczekać. Możesz napisac cos więcej co poczytalas o tej oksytocynie?
-
ania125 a czego sie naczytałaś o tej oksytocynie? Ja miałam ją podaną, bo w 38 tygodniu wody odchodziły, a skurczy nie było. U mnie wyglądało to tak, że podali oksy, ledwo zaczęła lecieć, poszłam pod prysznic i już były skurcze - moment dosłownie ;) Z drugiej strony moja siostra - 3 ciąże, wszystkie o prawie 2 tygodnie przenoszone, na nią już oksytocyna tak nie działała, ale wreszcie podziałała. Z tego co wiem to oksytocyna potęguje ból skurczy dlatego teraz mam nadzieje obyć się bez niej. Poproszę, żeby zwlekali jak najdłużej z nią,chcę zobaczyć jak to by było bez niej. Generalnie po prostu podają Ci kroplówkę i czekają aż zadziała. Co do pieluch to ja strasznie ubolewam, że nie ma Huggiesów :( Teraz mamy paczkę Baby Dream, chyba każdy rozmiar próbowałam, ale te pieluszki szybko przeciekają. No ale to co się sprawdziło u chłopca nie musi sie sprawdzić u dziewczynki. Na pewno kupię zielone Pampersy, z nich jestem zadowolona. Białe mi nie podeszły, nie pamietam czemu, ale pamiętam, że tę paczkę męczyłam. Pytacie o te wycięcia, ale prawda jest taka, że dla mnie to one są zwykłym chwytem marketingowym, bo zwykłe pieluszki można wywinąć. Pytacie o termometr. My kupiliśmy SilverCrest z Lidla. Mam kilka sprzętów tej marki i z każdego jestem zadowolona. Termometrem można mierzyc temperaturę w uchu lub na czole. Mam też zwykły z apteki elektryczny pod pachę lub pod język. e2e2 pisze częściej i mam nadzieję, że końcówkę ciąży przechodzisz spokojnie. Ja mam dzisiaj ucztę jak lubię Na śniadanie zrobiłam nam kaszę jaglaną na mleku kokosowym z truskawkami i granatem :) Mąż wczoraj nam kupił ciasto ze szpinakiem z bitą śmietaną kokosową, a na obiad kotlety z soi i słonecznika nawet nie wiecie jak mi takie menu humor poprawia. No i dawka żelaza porządna pójdzie :)
-
Kup na pewno rozmiar 2. Będą na większe dziecko ok, na mniejsze mogą być za duże odrobinę, ale też będą ok na tymczasem, jesli będziesz chciała koniecznie 1 kupić. Julek ważył 3050 g i miał 52 cm, a 2 były w porządku. Co do jakości to mówię - kwestia upodobań. Każda mama co innego poleca. Wiele poleca PAmpersy, ale równie wiele zachwyca się Dadą czy BabyDream. Mało opinii o Happy znam, w sumie tylko moją siostrę.
-
rewolucja a w którym pensjonacie jesteście w Ustce? moja siostra cioteczna ma tam pensjonat od kilku sezonów :) larin sama musisz sprawdzić na swoim dziecku które pieluszki będą się sprawdzać, bo co mama to opinia. W szpitalu dla Julka używaliśmy szpitalnych Dady chyba 1. My mieliśmy kupiony zapas Pampersów zielonych w rozmiarze 2 i Huggiesów. Pampersy 2 Julek przesikiwał co noc :/ Huggiesy 2 były idealne! I choć Julek był mały to od razu 2 używaliśmy. Za to kolejne rozmiary to Pampersy były na noc a Huggiesy na dzień. Teraz jestem w kropce. Zastanawiam się nad Happy.
-
olga1 nie ma czegoś takiego ja niewartościowe mleko matki ;) ono zawsze jest wartościowe ;) inaczej dzieci karmione np w Afryce by nie przeżyły, a ich matki mają tak jak i my pokarm dopasowany do dziecka. Co więcej zmienia się on wraz z rośnięciem dziecka i inne jest dla noworodka, inne dla niemowlaka, a inne dla dwulatka. Różne jest też w dzień i w nocy. W nocy jest najbardziej tłuste i wartościowe. Inne jest też to na początku każdego karmienia, bo ono ma za zadanie poić, a inne po chwili ssania. Dlatego dzieci na piersi się nie dopaja i dlatego w upały mogą częsciej chcieć pierś i ssać tylko to początkowe mleko. A co najbardziej lubię w karmieniu piersią to wygoda, bo nie trzeba się bawić w butelki, mleka, nie trzeba liczyć czy dziecko zjada wystarczającą ilość lub czy nie za dużo. Obserwuje się wagę, jak przybiera to ok ;) Nie muszę też się martwić długi czas, czy dostaje wszystkie witaminy i wartości odżywcze jakie potrzebuje, bo ma wszystko w moim mleku. Problemy z karmienie pojawiają się, ale na przykład przez to, że dziecko nie potrafi prawidłowo ssać, bo moze mama ma wklęsłe sutki, bo dziecko ma krótkie wędzidełko. Pytacie o butelki, smoczki i mm. Ja mogę Wam moje zdanie powiedzieć i moje doświadczenie. Mleka modyfikowanego nie kupowałam i nie miałam. To znaczy miałam tylko te próbki co w szpitalu dostałam ;) Z mojego doświadczenia i z tego co rozmawiam ze znajomymi wynika, że dzieci na piersi niechętnie przyjmują butelkę i smoczek. Ja nie nalegałam. Jeśli musiałam wyjść z domu to robiłam to między karmieniami. NAwet w pierwszym miesiącu życia Julka. Początkowo miałam 2 godziny przerwy maks, potem te przerwy się zwiększały. Julek butelki nie chciał całkowicie, dlatego jego butelkę przejmie Róża ;) jest całkowicie nieśmigana ;) Też mamy Aventa. Smoczek to temat rzeka. U mnie w rodzinie żadne z dzieci naszych nei chciało (to jest ani ja i moje rodzeństwo, ani nasze dzieci, czyli Julek, 3 siostrzenice i dwóch siostrzeńców), a nie każde było tylko na piersi. Julek nie chciał i nie byłam zaskoczona ;) Początkowo zazdrosciłam, że inni rodzice mogą włożyć dziecku smoczek do buzi i mają święty spokój, szybko doszłam do wniosku, że to i lepiej, bo nie będę musiała go oduczyć, a wolę, żeby sam nauczył się uspokajać, a nie ja mu będę buzię zatykać jak mi placz będzie przeszkadzał. Bo dzieci szybko się uczą uspokajania się samemu. Początkowo wkładają piąstkę i to chyba było w pierwszym miesiącu już, a koło trzeciego kciuka. Julek przestał kciuka ssać jak tylko ząbki zaczęły mu wychodzić :) Ale ja ssałam dłuuuugo - zęby proste, mówić szybko zaczęłam. Aczkolwiek moje długie ssanie kciuka mogło wynikać z nerwowej sytuacji w domu :] Tak więc byłam szczęśliwą mamą, której dziecko oszczędziło konieczności oduczania od butelki i smoczka :) uffff.... Róży nawet nie będę próbowała dawać tych rzeczy. A jeszcze do smoczka to tak - Julek miał ogromną potrzebę ssania, zapewne jak wszystkie dzieci. Ja go jednak po prostu przystawiałam do piersi i tyle. Pisałam kiedyś, że na początku nasze karmienia były co 3 godziny a jedno trwało godzinę ( w nocy też ;P), ale warto było :) podchodziłam do tego, że chwilę się przemęcze, ale potem będzie mi lżej ;) chiyo trudne pytanie zadałaś odnośnie pojemności soli fizjologicznej... nie mam pojęcia, kupię chyba mniejsze? Nawet nie wiem jakie miałam ;) kasia2307 co do bujaczków to my mamy Fisher Price ich sztandarowy model ten z wibracjami, ale Julek nie lubił wibracji ;P w rezultacie baterie się w nim rozlały i po jabłkach. Wibracji nie będzie ;) Ale bujak ten polecam, bo ma mnóstwo opcji regulacji położenia dziecka i na początku można ustawić tak, zeby leżało. NA długo też służy, bo jest do 15 kg chyba? Dla porównania to 3-letni Julek waży 13,5 i dalej mógłby z niego korzystać, gdybyśmy mieli na niego miejsce w pokoiku ;) dobrze też się go pierze w pralce.
-
Lusia w trzecim trymestrze będziesz bardziej zmęczona i senna znów, a co do kłucia to mnie czasem kuje. Rzadko, więc się tym nie martwię, bo u lekarza zawsze ok.