-
Postów
0 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Mari
-
zartujesz! no tego się nie spodziewałam kolejna z szybkim porodem, a dużą córeczką :) GRATULUJĘ wiktorio :) w sumie to jestem zaskoczona, bo kurcze nic się nie chwaliłaś, że masz jakieś objawy, a tu proszę :) i do tego Ty miałaś termin chyba po mnie! kobieto przestraszyłaś mnie... madzia masz rację niby, choć mojego sąsiada za dwulicowego nie mam... jedynie hmm... baaaaaaaaardzo niezdecydowanego ;) i jak wieszał np. zegar, to godzinę go przekonywałam, dlaczego strona jest lepsza od drugiej, a i tak jeszcze zapytał mojego męża, szwagra i brata i dalej nie był przekonany ;) w sumie to pociesznie jest obok niego mieszkać ;) madzia pytam o czop,bo właśnie myślałam, że wygląda tak jak mówisz, ale dziś poczytałam poradniki swoje i chyba może dość różnie wyglądać, dlatego się boję, że się nie zorientuję...
-
nina gratuluję! :) to się pospieszyłaś troszkę :) Zaraz się wysypie worek z dzieciaczkami czerwcowymi :) A ja ewidentnie czuję, że mi isę brzuch obniżył i lekkie przerażenie mnie ogarnia, bo póki objawów nie było, to hardo mówiłam, że się nie boję, a teraz... uuuups ;P ale chyba bardziej mnie przeraża to, że nie wiem, kiedy to nastąpi. Mam też obawy, że nie zauważę tego czopa, bo niby jak mam zauważyć, skoro nie wiem jak wygląda? Co noc mi się on śni... ;P A brzuch obniżony czuję, że po spodniach, bo mi się już nie zapinają ;) i jak się schylam, czy jak siedzę, to mi jakoś brzuch zaczął przeszkadzać ;)
-
Hahaha zaza moim pierwszym powodem dla ktorego chcialam przenosic bylo wlasnie to, ze wole raka niz blizniaki ;) oczywiscie zapytana, czy w to wierze, odpowiem, ze nie ;) ale gdzies tam jednak obawe mam ;) znam tylko jednego blizniaka - naszego sasiada i jest zarabistym sasiadem i kolega, ale gdybym miala z nim byc to bym oszalala ;) choc plus jego za pedantyzm ;) Reszta powodow moich sie wyklarowala z czasem, no i z tym sasiadem zalozylam sie o 2litrowe whisky dla meza, ze bedzie rak, on oczywiscie chce blizniaka ;) Co do reakcji pan w sklepie. Mnie sie ostatnio zapytala jedna, kiedy rozwiazanie, ja jej na to, ze niby za dwa tygodnie. Nie spodziewala sie takiej odpowiedzi ;) powiedziala tylko "ojej to chyba duzo pani nie przytyla!" w sumie to mnie denerwuje to zainteresowanie moja waga, bo kurcze wystarczy, ze sama sie martwie, ze malo przytylam. Patrzac na zdjecia sprzed ciazy to dopiero teraz widze jak niewielka byla i nie chce byc jeszcze mniejsza...
-
Jak Ci na prenatalnym wyszla dziewczynka, to nie pbyc pomylki, a raczej bardzo nie ma na to szans, bo u mnnie nie bylo wskazan do badan prenatalnych zadnych nie bylo, wiec mialam tylko usg, a dzieciaczek na zadnym z wielu nie chcial nam sie ladnie pokazac...
-
alatra dobry ten pomysl z odmowa na pismie, przynajmniej w razie pozniejszych (tfu, tfu) komplikacji, wiadomo kogo do odpowiedzialnosci pociagnac. Do tego brzmi skutecznie. luigisie nakrecasz dziewczyno na ten porod z zaza, ze mi az glupio, bo mamy podobne terminy, a ja chillout i wszystko zrobie pozniej ;) Blad, ze meza tez nakrecilas, bo teraz Cie wkurza, ja od razu mowilam mojemu "spokojnie, ja po terminie urodze" i tego sie trzymamy :) nie moge urodzic do 24. bo wtedy ma ostatni egzamin;) a musze przed 31.zeby juz ZUSu nie placic za lipiec ;) taki mam plan ;) mamamajki nie wiem co mam Ci powiedziec, choc bardzo bym chciala cos podnoszacego na duchu... Hmm... Jak wszedl to musi przeciez i wyjsc, jak mi to pare osob juz powiedzialo ;) trzymam caly czas kciuki, a w poniedzialek, jak to alatra napisala,, w kazdym ze szptali niech Ci dadza pisemna odmowe jesli nie beda chcieli przyjac, bo miejsca miejscami, ale Ty bedziesz juz chyba tydzien po terminie. Dzis moj maz dzwonil do wujka ginekologa do Lodzi, powiedziec, ze ja tutaj jednak zostaje i wiecie co powiedzial? Ze skoro nie ma komplikacji to nie ma powodow, zebym jechala do Lodzi. I ze takim kobietam-gruszkom porod idzie czesto latwiej niz kobietom-szafom (przysiegam, ze tak powiedzial ;)). I tak sie dowiedzialam jaki mam ksztalt sylwetki ;) w ogole uwielbiam jego okreslenia kobiet z ginekolgicznego punktu widzenia, kiedys moja tesciowa nazwal "piekna estrogenna kobieta" - to byl komplement ;D
-
u mnie niespodzianka, Róża może się okazać Różem, tak wyszło na USG w 38. tyg. Ale też nie na 100% :/ i klops... bo nie mamy męskiego imienia i do porozumienia nie możemy dojść. Mi się podoba bardzo Bruno i argument za jest taki, że do naszego długiego nazwiska pasuje, mąż woli Aleksandra lub Arona (on w ogóle jakoś lubi hebrajskie i kojarzące się z Rzymem starożytnym imiona, bo przerabialiśmy też Klaudiusza, Oktawiusza i Samuela) .
-
Skąd brać silną wolę?
Mari odpowiedział(a) na tarja30 temat w Zdrowie i pielęgnacja oraz dobra forma
carycanajważniejszym posiłkiem dnia jest śniadanie, a nawet dwa śniadania. Jak zmobilizujesz się do śniadań oraz do tego by jeść regularne posiłki w ciągu dnia około 5-ciu małych posiłków to będzie sukces i przestaniesz podjadać wieczorkami a zaczniesz chudnąć. Pamiętaj tylko by nie jeść posiłki do oporu, tylko wstawać od stołu nieco głodna!!! Ja się zgadzam plus trzeba zweryfikować też trochę sposób przygotowywania posiłków i tyle. Wszystko dozwolone, ale w rozsądnych ilościach, a jak już ma się tę ochotę na czekoladę to kurcze rano, nie wieczorem. Tylko też, żeby to nie było wymówką dla tabliczki każdego dnia ;) Mój mąż jest na diecie, je 5 razy dziennie, wczesniej jadł w sumie może dwa duże posiłki w ciągu dnia i podjadał cały czas. Do tego nie jadł śniadań :/ Teraz chudnie i ma więcej energii :) A motywacja? Dla mnie motywacją, żeby czegoś nie zjeść jest przeczytanie jego składu ;) i świadomość jaki to ma wpływ na mój organizm. Kurcze, jedzenie ma przecież tylko pełnić jakąś funkcję - dostarczać nam energii i niezbędnych składników odżywczych, co nie oznacza, że nie może być smaczne, ale po co sobie nim robić krzywdę? -
U mnie mąż robił zapiekanki z ciemnego pieczywa z mozzarellą, pomidorami, pieczarkami, papryką, oliwkami, cukinią, ogórkiem korniszonym i nie wiem czym tam jeszcze ;) wrzucił każde warzywo jakie znalazł w lodówce... o i nawet szczypiorek się znalazł ;D
-
madzia powiedz jak Ty to zrobiłaś wszystko dzisiaj? Fakt, ja też się nie oszczędzałam, ale wystarczyło, że ogarnełam kącik dla dziecka i starłam kurze (choć ścierać kurze, kiedy ostatnimi razami mój brat ścierał to nie lada wyczyn ;P), nieco się naszorowałam, trzeba przyznać... i plecy wysiadły... od tego schylania, kucania, sięgania... to chyba jedyna moja udręka... luigi wiedziałam, że wyraz pyska mojego psa będzie znajomy dla Ciebie ;P Twoje shi tzu (dobrze pamiętam?), robi zapewne podobne :] a to zdjęcie jest z pięknych czasów, gdy jeszcze na łóżka nie wskakiwał ;) jak był szczeniakiem, ale ten wyraz pyska ma do dziś i genialnie zdjęcie oddaje jakby chciał powiedzieć "weźcie mnie, weźcie mnie" ;D mamamajki trzymaj się... bo kurcze końcówkę masz niezłą:/ Tak sobie myślę, czy tylko ja nie miałam jeszcze ktg robione? Mój lekarz jakoś nie widzi potrzeby, ja też. Niby jakieś tam skurcze przepowiadające mam coraz silniejsze ale nieregularne, w sumie dobrze. Nie mogę urodzić do 24. a muszę urodzić do 31. :] madzia śliczny kącik, widzę, że i Ty łóżeczko masz koło łóżka ;) mam w podobnej odległości, co bym daleko wstawać nie musiała ;) I kurcze masz już zabawki! Ja nie mam ani jednej, nie wiem kompletnie co dla takiego brzdąca się nadaje.
-
wow mamaola niezłe dzieciątko urodziłaś! ale po zdjeciach widac, że tatuś też jest całkiem dużym facetem, więc pewnie córeczka od niego tę siłę, żeby urosnąć wzięła :) Zazdroszczę takiego szybkiego i bezproblemowego porodu... Ja się dołączam do dziewczyn, które nigdy nie były w szpitalu i w sumie tego się obawiam, bo nie mam pojecia w ogóle co i jak w tym szpitalu jest...
-
ej... nie zdążyłam nawet kciuków potrzymać :/ mamamajki, weź im zrób na złość i zacznij naturalnie sama rodzić, wtedy będą musieli Cię przyjąć :/ Co do męża to spaliśmy osobno (a niedawno pisałam, że nie potrafimy), ale nie ze względu na kłótnie, tylko ze względu na to, że jest chory i okna nie chce otworzyć, a zjadł wczoraj chyba ze dwie główki czosnku i nie bym chyba z nim nie wytrzymała w zamkniętym pomieszczeniu ;P No a dzisiaj rano obudziło mnie śniadanko do łóżka :) a do tego herbatka i kakao :) i przeprosiny ;P ja nie byłam bez winy, ale jestem w ciąży i czuję się jak nastolatka :/ jak mnie się wczoraj zapytał "co tak krzyczysz" to odpowiedziałam "bo kurde jestem w ciąży" ;P Dziś pojechaliśmy od hurtowni z artykułami dziecięcymi i kupiliśmy wreszcie ten materacyk i prześcieradła, kilka drobiazgów ostatnich i kolejny raz wszystko poprzekładałam w komodzie dla dziecka ;) Materac już w łóżeczku, na nim przewijak, szuflada łóżeczka też zagospodarowana. Rozpakowaliśmy też dzisiaj wózek i go składaliśmy, żeby potem się nie zastanawiać jak to idzie ;) Mam kilka zdjęć, to może wrzucę potem :) Pytanie do dziewczyn, które mieszkają w bloku: co zamierzacie robić z wózkiem? Ja mam problem. Duże kółka super pomysł, ale są za duże na schody ;P Z psem ćwiczę... wczoraj w czasie meczu chciał bardzo na kolana, a jak chce, żebym wzięła go na ręce to wygląda tak, jak to widać na załączonym zdjęciu ;) ja mówiłam nie, kazałam się obok fotela położyć, on tam siadał, za chwilę obchodził do około i znów skacze, żeby go wziąć - jestem z siebie dumna - nie ugiełam się :) ale łatwo nie jest... nawet do łazienki chce za mną iść... madzia z tym ,ze nic nie ma w tv to się nie zgodzę, bo o tej porze lubą najlepsze filmy puszczać. Ostatnio o 23 puszczali "Śniadanie u Tiffaniego" - dla mnie to zagadka, czemu tak późno. Tylko trzeba dobrze poszukać...
-
o! to nam się szykują co najmniej dwa nowe bobaski czerwcowe w przyszłym tygodniu? :) no brawo :) ale miło poczytać jak ktoś tak optymistycznie jest nastawiony jak Ty Ropuszko, zero strachu - czysta radosć :) Co do oglądania meczu to czemu nie ? :) jeśli zrobią Ci wcześniej to zdążysz obejrzeć ;) bo macie te fajne telewizory na monety w pokojach, prawda? ;P I moze ja dołącze dziś w nocy lub jutro. Po takich awanturach jak dzisiaj to się zdziwię, jeśli małe nie zdecyduje się wyjść :/ 3 fest kłótnie :/ bo facet chory :/ to ja muszę na paluszkach, ganiać, najlepiej nie oddychać. To mu się nie spodoba co mówię, to mój ton głosu, to że nie siedzę obok niego tak jak sobie zyczy, to że wstaję z fotela nie wtedy, kiedy mu się podoba :/ Ja otwarcia i meczu nie obejrzałam. Zmieniłam brata w firmie, żeby on sobie pojechał obejrzec, bo mamy do 18 otwarte, po drodze zaliczyłam Lidl, znaim dojechałam do domu i im przekaski naszykowałam to było po pierwszej połowie. Na drugiej usiadłam nie tak jak sobie mąż wymyślił i się pokłóciliśmy, więc wyszłam się położyć, bo nie miałam ochoty na jego gderanie, kiedy jednocześnie jego syn mi się wwierca pupą w żebra :/ Za to obejrzałam pierwszą połowe Rosja-Czechy i powiem, że Rosja jest niezła :) drugiej połowy też nie obejrzałam, bo własnie wtedy wstałam z fotela, kiedy jemu się nie spodobało :/ A tak odnośnie Lidla to w przyszłym tygodniu ma być jakiś dzieciowy tydzień. Będzie termometr elektroniczny chyba na czółko i do ucha za dobrą cenę i mają też być ciuszki. Może coś jeszcze przydatnego będzie?
-
ufff.... to mi już trochę mniej wstyd za te ciuchy w łóżeczku ;) kurcze, nie wiem co jest z moim psem, przysięgam, ze od kilku dni zachowuje się jak małe zazdrosne dziecko. Chodzi za mną krok w krok, a jak usiądę to skacze, żeby go na ręce wziąć... i nie odpuszcza, to jest najgorsze, każę mu się położyć obok mnie, to się położy, a za chwilę półśnięty znów mi skacze na ręce...
-
marjaneczka śliczna Amelka :) a ostatnie zdjęcie do ramki się nadaje :)
-
Ja się dziś wzięłam za segregację znów ciuszków ;P tak jak Ty ;) co mojego męża zmobilizowało do przemeblowania i wreszcie mamy takie ustawienie jak sobie wymarzyłam :) Też zrobię zdjęcie naszego kącika dla dzieciątka, tylko najpierw musimy ten materac kupić, wyjąć z tego łóżeczka stelaż i kółka od wózka ;) i ciuchy męża, bo sobie tam szafę ostatnio zrobił ;P
-
madzia lepiej isęprzyznaj ile razy już komódkę porządkowałaś ;) bo ja dzisiaj chyba po raz czwarty ;)
-
To teraz jestem ciekawa szczegółów odnośnie porodu nany :) 3,5 godziny! nana gratuluje! :) Ja się dziś średnio czuję, całą noc śniłam, że rodzę, że mi wody odchodzą w jakimś miejscu publicznym (dziwne, bo tego się nie boję). Wczoraj na wieczór miałam trochę skurczy, a dziś mnie pobolewa podbrzusze... do tego jest upalnie i duszno... choć nie wiem na ile tak jest na prawdę, a na ile to ja po prostu tak to odczuwam ;) mamamajki mam wrażenie, że Ty z jakimś stoickim spokojem przyjmujesz to, że Twój synek nie chce wyjść ;) bardziej chyba my się niecierpliwimy ;)
-
u mnie podejście było podobne jak u marjaneczki "co ma być to będzie" i postanowienie, że z dniem ślubu przestajemy się jakkolwiek zabezpieczać... Dwa tygodnie po ślubie zaszłam w ciążę ;)
-
To ja Ci powiem, że w ósmym przytyłam może z 1 kg? Na przełomie 8 i 9 miesiąca schudłam :/ i teraz w połowie 9. miesiąca odzyskałam to co wcześniej schudłam. Jem też tak, jak czuję, a że dziecko mi naciska na żołądek to za wiele nie jestem w stanie... Do przodu jestem 7,5 kg... no ale pocieszam się, że to akurat tyle co dzidzia waży, wody, macica, łożysko itd... sama duża nie jestem, więc to wszystko duże też nie może przecież być. A lekarz zadowolony, bo wszystko inne w porządku :) to najważniejsze :) Mnie zawsze waży po rozebraniu się, a ja staram się zawsze ubierać mniej więcej tak samo, czyli zazwyczaj ważona jestem w jakiejś koszulce.
-
hahaha ;) ale trafiłam ;) no moje wpisy też są często z tej godziny, bo moja dzidzia się wtedy ożywia i mi skacze po brzuchu i ma czkawki, więc ja już jakiś czas temu zrezygnowałam z prób zaśnięcia wcześniej ;)
-
Ja dziś pracowicie od rana do 18 sobie tłumaczyłam przed komputerem i się powstrzymywałam, żeby na forum nie wejść, bo by tylko uwagę moją odciągnęło ;P Mąż mi się pochorował... :( miał spać oddzielnie, ale nie wytrzymaliśmy ;P nie potrafimy spać oddzielnie, nawet jak się pokłócimy ;) Przejrzałam przed chwilą całe 70 stron z imionami dla chłopców i stworzyłam listę. I tak stanie pewnie na Aleksandrze lub Aronie - to typy mojego męża, a ja się do nich przyzwyczaiłam już, choć mi szkoda Bruna :( Dziś mam pierwszy raz tak intensywne skurcze :/ na tyle, że mi czasem zapiera dech w piersiach... przy każdym gwałtowniejszym ruchu, albo wbiciu się łapki mojego psa :P O ropuszkę bym się nie martwiła, ona lubi tak po północy pisać :)
-
oj biedna luigi ja ten humor przechodziłam w poniedziałek jak dobrze pamiętacie. Masz wszystkiego dość, a tu jeszcze na dokładkę rozstęp w prezencie :/ alatra ja się nie nakręcam, ale lubię wiedzieć wszystko ;) nakręcę się, jeśli wyjdzie, że to mam...
-
Lidl, Biedronka i inne tanie markety - kupujecie?
Mari odpowiedział(a) na Happymama temat w Zakupy i prezenty
Lidl i Biedronka to dwa sklepy, które są najbliżej mnie. Spożywkę mają pod tym względem lepszą, że można znaleźć bez chemii. Np. w Lidlu są jogurty śmietankowe, które mają w sobie tylko ten jogurt, orzechy zmielone i cukier lub np. odnośnie słodyczy, mają sezamki, które składają się tylko z sezamu i miodu. Ze świecą szukać takich w Tesco na półce innej niż eco i w dobrej cenie. Biedronka też ma dużo produktów bez zbędnej chemii np. kabanosy drobiowe, których nie wyprodukowano z 50 g mięsa ;) Trochę kosztują, ale warto, bo są pyszne :) No i odnośnie rzeczy nie spożywczych, to ja się śmieję, że pół domu już tam sobie umeblowaliśmy. Fotele mają 3 lata, żyją... mimo, ze mój mąż 110 kg waży ;) krzesła też żyją, ławę ostatnio kupiliśmy - normalna jak w Jysku, mogłabym tak wymieniać ;P W Lidlu kupiłam blender i się super sprawdza... już nawet nie pamiętam co tam kupiliśmy. Na pewno jeszcze zestaw do pokera ;) służy ;) Nie jest dla mnie ujma na honorze tam kupować, bo jedzenie jest lepsze niż nie jednej znanej marki. -
madziaaaa0701Mari to potem dziecko musi dostawac antybiotyki no tak, ale chodzi mi o to co powodują takie bakterie paciorkowca
-
marjaneczkalezalam na sali (nazwali ja teatrem :O gamonie, faktycznie super mieli show) a o 19.34 zobaczylam na brzuszku najwspanialszy widok swiata... moje cudo malenkie i sie zaaaaakochalam - hehe tatus tez :) theatre to też sala operacyjna :) więc nie masz co się na nich złościć ;) ale przyznaję historia mnie przeraziła i jakieś na moje oko olewackie podejście mieli. Cieszę się, że nareszcie jesteście w domu, naprawdę też się martwiłam tutaj...