-
Postów
0 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Mari
-
Całą ciążę się czułam bardzo dobrze do tego stopnia, że jak bylam w 9 miesiącu, mój mąż wciąż zapominal, że jestem w ciąży ;) Poza małymi mankamentami oczywiście, jakimiś chwilowymi mdłościami, czy bezsennością pod koniec ciąży, alezadnych innych dolegliwości nie miałam. I pracowałam prawie do końca maja, a urodziłam 13. czerwca ;)
-
Dzięki dziewczyny, więc wychodzi na to, ze to wszystko jest normalne... a ja się martwilam, że może źle odczytuję co mały chce mi przekazac, ze tak często chce jeść... że może go przystawiam do piersi, a on co innego chce mi powiedzieć? No ale w takim razie bedę spokojniejsza skoro mówicie, że się unormuje... Efektywne jedzenie mu wychodzi bardzo :] o to się nie martwię, a ja przysypia to robie "idzie pani na szpileczkach" - po pleckach ;P i jest przebudzenie jak nigdy ;) inne sposoby nie dawały takiego efektu ;)
-
mamamajki3To my teraz chyba ten skok w 5 tygodniu zaliczamy, bo cięzko mi dojść z gutkiem do ładu - marudzi bez powodu i najchetniej siedziałby tylko na rękach. Jak je to w trakcie się denerwuje, zwłaszcza przy cycu - z butli je lepiej. Spi masakrycznie mało :( U nas jest dokladnie tak samo... dzisiaj rano przy przewijaniu był taki krzyk, jakiego jeszcze nigdy nie słyszalam od Julka, a zazwyczaj był spokojny przy przebieraniu, chyba że byl głodny... ale nigdy nie było takiej paniki jak dziś! Nocka nie mam pojecia jak przebiegła, bo cały czas przysypiałam, małego wzięłam do łóżka już przy pierwszej pobudce, ale to nei był dobry pomysł, bo jestem cala połamana... Mija drugi dzień bez bólu brzuszka...
-
No i wszystko jasne co z moim Julkiem od wczoraj (czy od kiedy tam... dni mi się mieszają...) jest, czemu tak chcę na ręce i czemu nie może zasnąć... oto znalazłam (a natchnęła mnie mamalina): http://parenting.pl/noworodki-i-niemowlaki/2063-skoki-rozwojowe-1-rok-zycia.html
-
Tak mi isę przypomniało, Wasze dzieci tez tak czasem niespokojnie oddychają przy zasypianiu? Julek niby pochrapuje, za chwilę robi takie "yyyyy!" kilka razy, jakby się zdziwił... martwi mnie to :( nagrałam na telefonie, zamierzam pokazać pediatrze za tydzień.
-
mamamajki3Ale karmienie o 6-7, żeby go jeszcze uspić, zaliczamy w moim łózku z cyca na leżąco. Ja przysypiam, on ciamka i też zasypia. Jak zamruczy to cyc w dziób i znowu jest cisza... Czasem tak do 9 się uda :) Ale jak tylko go podniosę z poduchy po spaniu i chcę go przebrać, to ulewa mu się na maksa - chyba wszystko co z tego cyca wyciągnął :( I często się przy tym krztusi i kaszle. Zresztą ogólnie często się zachłystuje i na momant traci oddech - bardzo zachłannie je, zwłaszcza bezposrednio z piersi. Heh, robię to samo nad ranem ;) ale później przepłacam gazami Julka :( Choć dzis dzień się kończy i mały nie miał w ogóle problemów z brzuszkiem :) No i ma problemy z ulewaniem straszne... dzisiaj jakoś tak zwłaszcza... aż się przestraszyłam, ale no cóż... sama się uczę, szkoda, że on cierpi, bo kto mądry tak szybko po jedzeniu kładzie dziecko na brzuszku i zmusza do ćwiczeń :/ zamiast poczekać dlużej na odbicie dosżlam do wniosku, ze mu się nie chce odbić... I też je zachłannie i też się zakrztusza... dzisiaj też mialam akcję - masakra, aż mi się ze strachu w głowie zakręcilo, ale szybko go na ramię i klepię.... pomogło... głuptaski z nich, przecież nikt im tej piersi nie zabierze...
-
Kurcze, wychodzi na to, ze mam calkiem normalne dziecko i sytuacje :] i bez powodu panikuje... dziekuje Wam naprawde :* Zasypiania na brzuchy nie probowalam... moze sie opatule ta wielka poducha niby do karmienia w ksztalcie podkowy, zeby byla asekuracja... to tylko kwestia kilku miesiecy, prawda? dzieci z tego wreszcie wyrastaja... A te moja panike maz niepotrzebnie nakreca, musze mu dac forum do poczytania, zeby zobaczyl, ze to normalka.
-
Postanowiłam dołączyć do wątku, bo jestem mamą miesięcznego Julka i jest to moje pierwsze dziecko i pierwsza przygoda z karmieniem piersią i mam z tego powodu niemałe problemy... Mamusie, jak sobie radzilyście z usypianiem? Julek czuje ode mnie tylko mleko i usypianie jeśli mi wyjdzie, to zajmuje masę czasu... W sumie to jestem zrozpaczona, bo je co 3 godziny, a potrafi jesc 2, czy udawać, że je... obojętne, czy to dzień, czy noc. Uprzedze, że mamy jakąś tam rutynę. Spacer o tej samej porze, kąpiel również... No i od wczoraj non stop na rekach chce być, dziś i tak lepiej, bo wczoraj co godzinę chciał jeść... Jestem coraz bliżej podania mu butelki... ;(
-
ja nie mogę spać jak Julek jest w łóżku, bo jak zaśnie to ja staram się tak ułożyć, żeby go tylko nie obudzić, w rezultacie śpię jak połamana... Do tego mam małe piersi i mały strasznie dużo powietrza łyka jak je na leżąco... Spróbuje za jakiś czas jak mu problemy przejdą z tym brzuszkiem, może się jednak uda. niecierpliwa nie odbijasz Izy w nocy? Z tego wszystkie zapomniałam napisać, że dziś zaliczyliśmy pierwszy poranek od dłuższego czasu bez płaczu i problemów brzuszkowych... :)
-
No tak, tak usypia, ale tylko go odłożę do łóżeczka to 5 minut i się budzi... Nie wiem co mu się stało, przecież od początku tam spal, zresztą nie tylko po odłożeniu do łóżeczka się budzi, próbowałam też na łóżko go kłaść. Po prostu nagle nie chce schodzić ode mnie z rąk, a przecież nawet go nie przyzwyczajałam do tego... Oho! teraz słyszę o co chodzi... kupka poszla...
-
Noc koszmarna, ale tylko dlatego, że mi brakuje siły i łącznie z tym cierpliwości i spokoju :( Powiedzcie proszę, że Wam też się zdarza pokłócić przy dziecku i moje nie będzie przez to upośledzone emocjonalnie :( obiecałam sobie, że tak nie będzie :/ Mały obudził się o 23, potem o 2.50i nie spał do 4.15 - w sumie nie tak źle... no i potem spał do jakiejś 6-6.30 więc całkiem dobrze. Dziewczyny w jaki sposób usypiacie swoje dzieci? I w nocy, i w dzień...
-
To jest jakis koszmar :( dalej nie potrafie uspac wlasnego dziecka. Przeciez nie moge calej nocy przesiadywac na fotelu! ;( teraz ja placze, a maz walczy z placzacym Julkiem. Jak ja mam spokoj zachowac?
-
Nie mam Masz kapelusz?
-
matko zaza często jak Ciebie czytam to jakbym siebie czytała... teraz na przykład o tym stresie... Co do chustowania. Ja Julka często wsadzam do chusty jak płacze, nie poddawaj się wtedy. Dziś mialam taką sytuację, nie mogłam go uspać, wreszcie zapłakanego do chusty wsadziłam - dalej płakał, więc ja szybko buty na nogi i z jeszcze płaczącym wyszłam na spacer z psem, uspokoił się jak zaczęlo nim kołysać i usłyszał szum dworu... było to dwie godziny temu :) wróciliśmy po 20 minutach, a on do tej pory u mnie w chuście spi, a ja sobie pracuję :)
-
autostrada 1 auto 2 strata 3 tata 4 data 5 trasa 6 sad 7 soda 8 rosa 9 suto 10 tort kalendarz
-
Daffodil Chyba wszyscy mężowie mają ten feler Ja dzisiaj też dwie pary nowych butków przytargałam U mnie to mąż jest kolekcjonerem butów, kiedyś potrafił kupić kilka par w miesiącu i je potem przede mną ukrywał ;)
-
zaza26 najbardziej dziwi mnie to, że nie może zrobić kupy, a potem robi wodnistą (znaczy się taką jak zwykle) ... w ogóle to strasznie nie lubię tych jego kup, bo dla mnie to wygląda jak biegunka, ale położna i pediatra twierdzą że na piersi takie kupy mogą być, a ja się boję, że przegapię prawdziwą biegunkę :( Dokładnie tak samo u mnie wygląda... Męczenie się, żeby zrobić kupę, czasem jest placz przez dobrych kilka godzin, a i tak nie zawszę się tą kupą kończy... Niby to normalne, niby to dlatego, że mają mało ruchu, czytałam też teorię, że to dlatego własnie, że są takie wodniste... w sumie coś w tym może być, bo łatwo nie jest jak się ma biegunkę... My wczoraj usypialiśmy małego do 24... nie bez winy męża, bo jak i psałam on go wczoraj usypiał, znów mu włączył karuzelkę, ja przychodzę, a Julek na rękach u męża i oczy szeroko otwarte ;) mąż do mnie "on chyba nie chce spać", ja do niego na to "jasne, że nie chce, światełka, muzyka, jakby Tobie ktoś zrobił imprezę, to byś poszedł spać?" ;D zrozumiał ;) No i tak spał do 3.50 (znam tak te godziny, bo śpię niemal z zegarkiem w ręku ;) ) a potem go na zmianę usypialiśmy do 7... Mój mąż podobnie jak mąż wiktorio do mnie z tekestem dzisiaj "to sobie trochę dzisiaj pospalaś", jasne... ja go bawiłam do 5 rano, a potem od 6 :] tak, tę godzinkę się przespalam ;) ropuszka mój też zachłannie je jakbym mu zaraz miała tę pierś zabrać ;) Robi przy tym taką minę przebierając oczkami mówiącą "mam, wreszcie dorwałem!" ;) ropuszka chyba coś przeoczyłam, czemu mieliscie pobierana krew? zaza też mi się oberwało trochę za to, że tak powiedziałam, ale delikatnie, coś w stylu "chyba tak nie myślisz na prawdę", co do tekstu Twojego męża, to chyba nie tylko Ty chciałaś dziecka, zdenerwowalabym się, gdyby mi tak powiedział... alatra zdziwisz się, ale ostatnio to akurat mnie wszyscy na butelkę namawiają ;) a ja się boję jej dlatego, że podobno dzieci butelkowe mają częściej kolki, i normalnie się boję zaognienia sytuacji. Chociaż jak Was tu czytam to problem z kolkami mają akurat dziewczyny karmiące tylko piersią, albo mi się wydaje... Przed chwilką była położna, powiedziała mi słuszną rzecz. Julek ma największe bóle nad ranem, powiedziala, że może to z powodu bardziej kalorycznego pokarmu w nocy? Może... może jego jelitka nie potrafią sobie z tym tłuściejszym pokarmem jeszcze poradzić... stosujemy Sab Simplex i nie jest źle na razie... jakby lepiej delikatnie. mamamajki widzisz, utwierdzasz mnie, ze każda z nas przechodzi takie gorsze chwilę, moja siostra zrobiła dokładni to co Ty, przy pierwszej swojej córce po prostu ją rzuciła na poduszkę z tej rezygnacji... no ale... jej się też nie dziwię, bo nie miała w ogóle pomocy ze strony bylego już męża... Ja do Julcia w najgorszych momentach potrafiłam po prostu krzyknąć, albo kiedy już nie mam siły to wsadzam go do łóżeczka i próbuje się uspokoić. A co do picia herbatki, też próbowałam Julkowi dawać - guzik! Nie daje się w konia zrobić tak jak i Gucio się nie daje :] Herbatkę to ja mu mogę dawać jak go z moją mamą zostawiam :] A teraz uwaga, uwaga - tego posta piszę chyba od 10 rano ;) Julek je dzisiaj co godzinę i prawie nie śpi :] przynajmniej nie płacze tylko ogląda świat. Dziś drugie podejście do lustra mieliśmy :) ale dłuższe, zapoznałam go z Julkiem-odbiciem ;) podotykał lustra i wiecie co? szeroko się uśmiechnął do swojego odbicia! i był to uśmiech, bo wyczekiwałam jeszcze dziubka mówiącego, że to ruchy jelit, albo kupka, ale nie! uśmiech! ;) pierwszy świadomy, nie przez sen ;) wiktorio u nas to co opisujesz na zrobienie kupki nie działa - małego co najmniej raz dziennie kłade w czasie czuwania na brzuszku i ma co najmniej dwie drzemki w tej pozycji, masuję go codziennie rano, a nóżki ćwiczymy... no często... i mi to już nie pomaga, pomagało swojego czasu.
-
wiktorio3mam dość dzisiejszego dnia młoda mało śpi i drze koparę cały dzień wykąpana, najedzona powinna spać - guzik śpi na rekach a w łóżeczku drze koparę :((((( ehhhhhh Widzę, że wszystkie po kolei przez to przechodzimy :( trzymaj się wiktorio
-
Migotka5 Pamiętam jak dziś z forum kulinarnego jak rozprawiałaś nt tego,że akurat może Twój Juluś będzie tolerował truskawki i inne pożywienie otóż. Zacznę od początku... No cóż... truskawek już nie zdążyłam sprawdzić, tyle co zjadłam jak był już to było ok ;) Macierzyństwa nie da się przewidziećJa też miałąm wszytsko pięknie poukładane w głowie.Wierzyłam,że karmienie piersią to same pozytywy,można wszytsko jeśc tylko po trochu( mit numer 1),że od karmienia piersią się chudnie( mit numer 2),że życie będzie prawie jak do tej pory i będę starała się robi prawie wszytsko po staremu i ,że mój Maż skoro pragnął dziecka będzie idealnym ojcem i mi pomagać będzie( mit nr3)-to tak gwoli nurtujących i gryzących Cię problemówgłowa do góry! Nie problem w tym, że sobie coś poukładałam, bo nic nie układałam, ani nie wyobrażałam sobie cudownego karmienia piersią - wiedziałam, że tak będzie, wiedziałam, że będę z tym sama, to znaczy, że mąż będzie musiał dużo pracować i wiedziałam, że będę miała takie doły jak właśnie mam :] bo mam do tego skłonności, ale mogę tu zawsze przyjść i się wygadać :) Mitu nr 1 się bałam i do świadomości nie chciałam dopuścić ;) Mit nr 2 oby! Mit nr 3 u mnie nie jest mitem - dowód mamy teraz ;) ja tu siedzę, a mąż dziecko usypia ;) Po pierwsze-czy przyjrzałaś się swojej diecie?Czy jest ona typowo pod maleńkiego Juleczka?Do pierwszego miesiąca wierzyłam,że mogę jeść wszytsko po trochu-przystopowałam z tym próbowaniem potraw jak Adaś zaczął mieć identyczne objawy jak Twój Julek.Spokorniałam,zaczęłam gotować pod dziecko,aby jemu ulżyć (fajne przepisy dla mam karmiących)już nie miałąm sił patrzeć jak cierpi i boli go brzuszek. Od 6 tygodnia po każdym karmieniu a dokładnie po pierwszej szczepionce właśnie zaczął się prężyć i trzeba było go nosić.Próbowałam wielu specyfików-jeden tylko pomógł-DELICOL w kroplach,który Adaś miał podawany przed każdym jedzeniem aż do 5 ego miesiąca życia...Prężenie ustało.Dodatkowo dla dobra sprawy odstawiłam nabiał na 2 tygodnie.Naprawdę pomogło.Adaś nie był typowym skazowcem co to po zjedzeniu do razu plam dostawał ale wysypywało go bolał brzuszek i czasami ulewał.Odstawienie białka od krowy pomogło-na początku łatwo nie jest ale da się z tym żyć. Odstawiłam nabiał i czekam na efekty. Ja karmiąc, czy nie, dbam o to co jem i o to, żeby nie było ciężkie... i żeby było zdrowo i mi wszystkiego dostarczało... Bez nabiału będzie trudno, ale jakoś wytrzymam te kilka miesięcy I piszesz o spacerach wyjściach do marketu itp? W co ubierasz Julka?Czy po ubraniu dziecka zadajesz sobie pytanie-czy Ty byś tyle/to założyła?Czy aby mu nie za gorąco?Jak patrzę na niektóre noworodki opatulone w ciepłe skarpety przykryte kocami i ubrane w 2 pary body to od razu matce bym kazała założyć tyle warstw na siebie gdy na dworze 21 stopni na przykłąd. Ubieram go tak jak siebie, biorąc pod uwagę, że w budzie jak świeci słońce szybciej się robi gorąco. Nie udało mi się go chyba jeszcze przegrzać ;) do tego teściowa ma skłonności... ehhh... Płacz w markecie mógł wynikać z bolącego brzuszka,ale też z nadmiaru bodźców.Dla takiego maleństwa market to taki natłok wrażeń-na nas starcyh jak działają markety( chodzimy często jak w hipnozie) a co dopiero takie maleństwo być może trochę wystraszone-taki wielki sklep z takimi światłami tyle różnych dźwięków i szumów.Nie dziw się Mamusiu,że Twoje dziecko uspokoiło się w twoich ramionach-ale pewnie zaczęło płakać bo mu się za ciepło zrobiło w tym co miał na sobie+Twoje mamusine ciepełko Tak też myślę, że nadmiar bodźców, więc wzięłam go na ręce i się uspokoił, zasnął i włozyłam do wózka... no ale kiedyś musi zacząć poznawać świat, a ja muszę kiedyś zrobić sobie zakupy ;) bo mąż mi kremu nie kupi ;P Chłopem się nie przejmuj-to nieskomplikowane stworzenia.Na pewno sobie wszystko ułożysz.Ważne,żebyś mogła wyjść z domu nawet na 1-2 h dziennie nawet by pochodzić sama ze swoimi myślami. Mam taki czas dla siebie, jak z psem wychodzę, nie są to 2 godziny, ale pół co najmniej. Rzeczywiście polepsza samopoczucie... niestety nie codziennie mogę sobie na to pozwolić. I pytałaś kiedyś o " Język niemowląt"-polecam. Już mam! :) do połowy przeczytane, ale trudno wprowadzać metody pani Hogg, kiedy małego brzuszek boli. a co do twoich odczuć nt macierzyństwa to się nie martw, mnie się już wiele razy zdarzyło pomysleć, że decyzja o dziecku to była pomyłka zaza dziękuję, że to napisałaś, wiele razy tak pomyślałam, raz powiedziałam nawet mężowi, że żałuję... ale nie chciałam tu tego na forum pisać... Kurcze, no mam NAtibaby i specjalnie poszłam po instrukcję, żeby nazwy nie pomylić, jak pisałam tamtego posta. Mam przy koali napisane, że dla trzymających główkę... ale jak się przyjrzeć to główka jest podtrzymywana przez chustę... A kieszonka zaczęłam wiązać, bo Zawitkowski nią wiązał na filmie :)
-
źle zrozumiałam ;)
-
alatra dziękuję, dla sprostowania dodam, że ja o sprzątanie i gotowanie nie dbam, nie boję się powiedzieć, że nie dam rady nic ugotować, a sprzątanie to działka mojego męża. Do niedawna coś przebąkiwał "mogłabyś chociaż pozmywać" ale pewnego pięknego weekendu zobaczył, że mały cały dzień mnie zajmuje... Nie należę do perfekcjonistek, które muszą mieć wszystko idealnie wysprzątane, jedyny mój grzeszek, to to, że pragnę udowodnić sobie, że wlaśnie, że będę potrafiła żyć choć w połowie jak przed ciążą... ale czasem myślę, ze coś ze mną nie tak, że się tym wszystkim tak nie zachwycam jak inni...
-
ale po co mi czujnik, jak mam łóżeczko obok siebie? Co do wody, to przepraszam, że się wtrącam, bo i tak każda z nas ma swój sposób na swoje dziecko, a;e mi mówili, że jeśli chcę dawać juz wodę (czasem biorę, żeby go "oszukać" na spacerze), to żebym brała przegotowaną, ale mineralkę z pozytywną opinią Instytutu MAtki i Dziecka... ja się bałam zwykłej wody dawać nawet do herbatki z koperku...
-
myślalam, że będę się bała, że on nie będzie potrafil, bo nigdy wcześniej na oczy nawet noworodka nie widział, nie mówiąc o pielęgnacji, a do szkoły rodzenia nie chodziliśmy. A tu? Sam z siebie potrafi zrobić wszystko i o nic nie muszę się martwić.
-
madziaaaa0701 Mari rozumiem cie z tym czuwaniem ja z michalem też tak czuwałam co chwila sie budziłam i patrzyłam czy oddycha ... teraz juz mniej ale też zagladam ale nie tak czesto i w nocy sie tak nie budze I wiesz jak to jest? budzę się i sama ze sobą walczę "śpij kobieto, przecież wszystko będzie dobrze, nie ma prawa przecież być coś nie tak, o wszystko zadbalaś", ale kurde i tak wstaję i sprawdzam!