-
Postów
0 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
nigdy
Treść opublikowana przez _Alfa_
-
Hej Hej. My wybralismy Radek. Laura ma drugie imie a tu sie zastanawiam. Chyba zostanie przy jednym. No u z tym imieniem kreca nosem, bo przeciez kto to teraz daje takie imie. A w du.pach im sie poprzeeracalo. Damy jak chcemy. Z cora to byly przeboje. Miala byc Aurelja, Ewa, Emilka, oj co ja sie nawymyslalam. No ale stanelo na Laurze i tak juz jest.
-
Niestety chciałabym ale nie mam wyrzutów, bo wszystko robię sama. Wychodzę z psem, sprzątam, zajmuję się dzieckiem, gotuję, robię zakupy. M całe dnie w pracy, teraz znów jedzie za granicę więc w ogóle będę cały czas sama. Basia no moim zdaniem obowiązkiem faceta jest pomóc kobiecie w ciąży. I nie ma że boli. My się szybciej męczymy, dużo rzeczy w ogóle robić nie możemy, nie ma co się zadręczać, że on za dużo za kobietę robi.
-
Equendi łaahaha dobre Też patrzy na mnie taki pasztet drobiowy turystyk z pomidorem albo kiszonym No śledź w śmietanie, ale ciągle mam opory, bo ostatnio kupiłam po grecku rybę taką śmieciową i bleee.. Aanka no właśnie... dlaczego jeszcze nie wiecie!? ;) Agneszka miałam tak poprzednio. Jak jakiś wieprz upocony o chodzie kaczki normalnie. Teraz tylko czuję że upał ale o dziwo nie pocę się. Wtedy kupiłam Bloker z Ziaji i pomagało... Z tą płcią to u nas było tak, że ostatnio każdy wołał chłopak, absolutnie! I d*pa blada, była dziewczynka. Teraz oczywiście kolejne podejście i trafiło się, no chłopak, no trudno, tzn nie żebym się nie cieszyła ale chciałam dwie dziewczynki. No ale co jest to jest. W każdym razie na samą myśl o tym co np babcia będzie przy wizycie mi gadała to mnie skręca. Bo ona ma własne sposoby wyliczeń płci... A z imieniem to tragedia. Z Laurą to każdy miał własne zdanie, teraz to jak ktoś słyszy jakie wybraliśmy to wielkie zdziwienie, bo dlaczego nie Kacperek, Marcelek czy Oskar... O szlag!
-
E tam. Z Laurą tylko słodkie jadłam, już pisałam - pączek i Fanta na śniadanie, po kilka Grześków w ciągu dnia, całą tabliczkę czekolady, od coli mnie odrzuciło po I trymestrze, ale inne piłam. Nawet karmiąc piersią piłam wodę gazowaną i piłam kakao, bo nie umiałam się powstrzymać :P Teraz mi się tak słodkiego nie chce, ogólnie nic mi się jeść nie chce. Z wagą to ja z 51 na 56 poszłam :P Ale to mnie nie martwi, zrzuci się po porodzie samo, nawet jak nie to mi akurat te parę kilo się przyda... A ciążowa demencja... No cóż, bywało gorzej poprzednio to jak cielę potrafiłam stać. Mam gorszy problem. Nie wiem czy i Wy. Ja non stop się wkurzam na świat :P Wkurza mnie kasjerka w spożywczaku, pani w kiosku, no każdy. Już wchodząc widzę jak bym się chętnie pokłóciła :P
-
Aa no i ma dwa suwaczki - jeden na tą malutką i jeden na starszą, o niej nie pisała nic. Nie wiem, może nie jest z nimi, ale całość śmierdzi.
-
Dała numer telefonu - ma gdzie ładować. Poza tym jest na kwietniówkach i tam chyba nic nie pisała
-
Ja już chcę grudzień Żeby już było po, żebym już mogła normalnie jeść!
-
Po pierwsze - widziałam jakiś czas temu ten filmik porodowy z auta. Czad co nie Po drugie - nie wiem w dalszym ciągu jak kończy się ciąża po jednej cc... Ale jeśli nie będzie cc to baaardzo bym chciała znieczulenie. Chociaż u nas w szpitalach to trzeba chyba sądem grozić żeby znalazło się coś dla rodzącej :/ Po trzecie - Sorry ale nie bardzo wierzę w takie teksty, które udaje się wypisywać w internecie, kiedy kobieta nie ma gdzie mieszkać i za co żyć to wg mnie pierwsze co przychodzi do głowy to np mopr - tam znajdą jakiś dom samotnej matki, cokolwiek. Może na co dzień oni dużo nie dają, ale w takich sytuacjach to co innego...
-
Chyba to, że często się słodkie je to nie ma nic do rzeczy. Ja z Laurą jadłam non stop, dzień bez pączka na śniadanie był dniem straconym! Teraz mam odwrotnie, totalnie nie mam smaku, mogłabym jeść tylko pomidory, ziemniaki z sosem i mizerię. Ale wracając do glukozy - żarłam jak głupia czekolady, no wszystko i co? Wyniki w normie. Teraz chyba zacznę codziennie jeść więcej słodkiego coby organizm nastawić na bombę ;) Jak mi słabo to się kładę, nogi wyżej i leżę. Tylko najczęściej to jestem akurat sama z dzieckiem w domu. I to mnie męczy, bo boję się że upadnę czy coś, a ona się będzie bała. Też mam tak jak szybko idę albo się zdenerwuję.
-
Hmm nie wiem czy to zmiana pogody, czy głód, czy zmęczenie, brak jakiejś witaminy... Ale kręci się :/
-
W ogóle - macie zawroty głowy? Ja mam dość często i nie wiem jak sobie z tym radzić :/
-
Ja wczoraj przepuściłam laskę w sklepie, bo miała tylko chleb ;) Ale wpuścić kogoś kto się wpycha nigdy! Nawet bez ciąży. Jest kolejka i już. Jak ja stoję z pełnym koszykiem a ktoś przede mną ma jedną czy dwie rzeczy to puszczam, ja o te dwie minuty nie zbiednieję. Ale takie sytuacje jak Wy opisujecie to nieeee. U nas dziś w nocy burza była. Dorobiłam się z córą kataru i chrypki w gardle. Idę po jakieś specyfiki zaraz. A na obiad co macie? Ja chyba rosołek zrobię...
-
Hej ;) Chrapanie... ja M słyszę czasem z drugiego pokoju :/ Stopery nie przejdą, bo trzeba dziecko usłyszeć... Chciałam mu jakieś tabletki kupić na to, ale szkoda mi kasy :P
-
Zmieniłam avatara i siebie nie poznałam, o ja głupia :P
-
Właśnie, tym bardziej że po cc to w ogóle szybko jeść nie dają. Ja na pewno wezmę full sucharków. Najbardziej mi smakowały No i wody wody, w ogóle żywieniowo strasznie nie dbają o te babki, jakby z niczego miały mleko dzieciom dawać. Przecież to też trzeba mieć siłę na to. Tym bardziej jak od razu dziecko cały czas z matką. Kurna. Ale jak dostałam zupę to w dupie miałam, żarłam wszystko :P
-
Darka nie pękaj, może nie będziesz musiała Może dietkę zaleci i tyle. Bo w normie się mieścisz.
-
Takich chrupiących bym zjadła!! Ja jestem patyk suchy :P Cycków nigdy dla mnie dość, poproszę!! Jak młoda wstanie to skoczymy z psem i do parku. O ile padać nie będzie, bo coś szaro za oknem :/ Na obiad zjadłam ziemniaki z sosem, a że był bez mięsa to z jajkiem sadzonym. Smakowało jajo lepiej niż pachniało :P Nawet Laura weszła do kuchni i stwierdziła, że jej w nosku śmierdzi :P Ale szczerze to chyba zacznę tylko takie sosy robić! O niebo lepsze niż te mięsne. Chociaż mam nadzieję, że po porodzie smak wróci do normy :P Bo już się nie mogę doczekać kanapeczki z masełkiem, szyneczką taką z piersi i serem. Teraz to nie przejdzie :P W ogóle stwierdzam, że jak będę już w szpitalu to zamawiam z domu full takich kanapek. Szpitalne jedzenie jest po prostu wstrętne. No a po cc to w ogóle nic nie dają. Jak szłam z Laurą to o 8 zjadłam śniadanie, o 20 mnie pocięli i dopiero następnego dnia koło 12 dostałam... kleik. Słony jak diabli :/ Wiadomo, wtedy dla mnie to same rarytasy, jak człowiek głodny to zje wszystko ale teraz jak o tym myślę... to wolę się przygotować :P Zabrać full sucharków i biszkoptów, najlepiej jakby ktoś codziennie podrzucał herbatkę w termosie No i te kanapki
-
-
No i ja miałam w zestawie chyba dwie butelki. Dokupiłam tylko smoczki i było ok :) Miałam taki jak ten http://img.szafka.pl/uploads/clothes/d418/428291/1302286878.jpg I teraz taki też bym chciała, ale znajoma da mi tommee tippee. Dla córy miałam butelki Avent i właśnie Tommee Tippee i z każdej piła. Nawet nie wiem czy z tych drugich nie lepiej jej było. Chociaż tu bym chciała te pół roku chociaż karmić. A z Laurą nie udało się i tylko 3 miesiące.
-
I ja nie jem mięsa... Dziś nawet sos robiłam warzywny, bo nie umiem się zmusić. Raz na kilka tygodni jakiegoś kotlecika to zjem ale nic więcej. Cycki... ech cycki ;) Ja mam jakieś małe B :P Mój kopie też nisko, ale lekarz mówił że w ogóle jest bardzo nisko. Wątroba to chyba ciągle przy żołądku jest :P Aaaa pazury... tylko obcinam :P Czasem pomaluję i tyle. Ostatnio zapuściłam je ładnie i od razu obcięłam. Nie bardzo wygodne. Szczególnie przy dziecku, bo ciągle gdzieś nimi drapię. Ucho mnie coś dziś boli :/
-
Mali ja miałam Avent ręczny. Szczerze byłam zadowolona, fakt trochę kciuk od naciskania boli ale jak się dojdzie do wprawy, no i jak mleko ładnie idzie, to jest ok ;)
-
Ja nie mam parcia na rożek. Mam w domu, kiedyś koleżanka mi dała ale jakoś mi on obojętny. W szpitalu młodą miałam w rożku ale ją wyciągałam często. Miałam wrażenie, że jej za gorąco (takie moje zboczenie).
-
Hej hej! Jakoś nie mam weny na nic. Zjadłam herbatnika z czekoladą i się tym meeega zasłodziłam :/ Boju, z Laurą to dzień bez pączka był dniem straconym! A teraz? Patrzeć na jedzenie żadne nie mogę :/ Wchodzą mi tylko pomidory :/ Jak ja glukozę przeżyję jak po jednym ciasteczku mi niedobrze :(
-
Bo ciężki ten mutsy ;)
-
Oj to... przesrane ;) Ale dobrze, przynajmniej masz na chwilę problem z głowy! Znajoma na zaparcia musiała też czopki brać, bo NIC nie pomagało!