Skocz do zawartości
Forum

_Alfa_

Użytkownik
  • Postów

    0
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

    nigdy

Treść opublikowana przez _Alfa_

  1. Hej Hej. My wybralismy Radek. Laura ma drugie imie a tu sie zastanawiam. Chyba zostanie przy jednym. No u z tym imieniem kreca nosem, bo przeciez kto to teraz daje takie imie. A w du.pach im sie poprzeeracalo. Damy jak chcemy. Z cora to byly przeboje. Miala byc Aurelja, Ewa, Emilka, oj co ja sie nawymyslalam. No ale stanelo na Laurze i tak juz jest.
  2. Niestety chciałabym ale nie mam wyrzutów, bo wszystko robię sama. Wychodzę z psem, sprzątam, zajmuję się dzieckiem, gotuję, robię zakupy. M całe dnie w pracy, teraz znów jedzie za granicę więc w ogóle będę cały czas sama. Basia no moim zdaniem obowiązkiem faceta jest pomóc kobiecie w ciąży. I nie ma że boli. My się szybciej męczymy, dużo rzeczy w ogóle robić nie możemy, nie ma co się zadręczać, że on za dużo za kobietę robi.
  3. Equendi łaahaha dobre Też patrzy na mnie taki pasztet drobiowy turystyk z pomidorem albo kiszonym No śledź w śmietanie, ale ciągle mam opory, bo ostatnio kupiłam po grecku rybę taką śmieciową i bleee.. Aanka no właśnie... dlaczego jeszcze nie wiecie!? ;) Agneszka miałam tak poprzednio. Jak jakiś wieprz upocony o chodzie kaczki normalnie. Teraz tylko czuję że upał ale o dziwo nie pocę się. Wtedy kupiłam Bloker z Ziaji i pomagało... Z tą płcią to u nas było tak, że ostatnio każdy wołał chłopak, absolutnie! I d*pa blada, była dziewczynka. Teraz oczywiście kolejne podejście i trafiło się, no chłopak, no trudno, tzn nie żebym się nie cieszyła ale chciałam dwie dziewczynki. No ale co jest to jest. W każdym razie na samą myśl o tym co np babcia będzie przy wizycie mi gadała to mnie skręca. Bo ona ma własne sposoby wyliczeń płci... A z imieniem to tragedia. Z Laurą to każdy miał własne zdanie, teraz to jak ktoś słyszy jakie wybraliśmy to wielkie zdziwienie, bo dlaczego nie Kacperek, Marcelek czy Oskar... O szlag!
  4. E tam. Z Laurą tylko słodkie jadłam, już pisałam - pączek i Fanta na śniadanie, po kilka Grześków w ciągu dnia, całą tabliczkę czekolady, od coli mnie odrzuciło po I trymestrze, ale inne piłam. Nawet karmiąc piersią piłam wodę gazowaną i piłam kakao, bo nie umiałam się powstrzymać :P Teraz mi się tak słodkiego nie chce, ogólnie nic mi się jeść nie chce. Z wagą to ja z 51 na 56 poszłam :P Ale to mnie nie martwi, zrzuci się po porodzie samo, nawet jak nie to mi akurat te parę kilo się przyda... A ciążowa demencja... No cóż, bywało gorzej poprzednio to jak cielę potrafiłam stać. Mam gorszy problem. Nie wiem czy i Wy. Ja non stop się wkurzam na świat :P Wkurza mnie kasjerka w spożywczaku, pani w kiosku, no każdy. Już wchodząc widzę jak bym się chętnie pokłóciła :P
  5. Aa no i ma dwa suwaczki - jeden na tą malutką i jeden na starszą, o niej nie pisała nic. Nie wiem, może nie jest z nimi, ale całość śmierdzi.
  6. Dała numer telefonu - ma gdzie ładować. Poza tym jest na kwietniówkach i tam chyba nic nie pisała
  7. Ja już chcę grudzień Żeby już było po, żebym już mogła normalnie jeść!
  8. Po pierwsze - widziałam jakiś czas temu ten filmik porodowy z auta. Czad co nie Po drugie - nie wiem w dalszym ciągu jak kończy się ciąża po jednej cc... Ale jeśli nie będzie cc to baaardzo bym chciała znieczulenie. Chociaż u nas w szpitalach to trzeba chyba sądem grozić żeby znalazło się coś dla rodzącej :/ Po trzecie - Sorry ale nie bardzo wierzę w takie teksty, które udaje się wypisywać w internecie, kiedy kobieta nie ma gdzie mieszkać i za co żyć to wg mnie pierwsze co przychodzi do głowy to np mopr - tam znajdą jakiś dom samotnej matki, cokolwiek. Może na co dzień oni dużo nie dają, ale w takich sytuacjach to co innego...
  9. Chyba to, że często się słodkie je to nie ma nic do rzeczy. Ja z Laurą jadłam non stop, dzień bez pączka na śniadanie był dniem straconym! Teraz mam odwrotnie, totalnie nie mam smaku, mogłabym jeść tylko pomidory, ziemniaki z sosem i mizerię. Ale wracając do glukozy - żarłam jak głupia czekolady, no wszystko i co? Wyniki w normie. Teraz chyba zacznę codziennie jeść więcej słodkiego coby organizm nastawić na bombę ;) Jak mi słabo to się kładę, nogi wyżej i leżę. Tylko najczęściej to jestem akurat sama z dzieckiem w domu. I to mnie męczy, bo boję się że upadnę czy coś, a ona się będzie bała. Też mam tak jak szybko idę albo się zdenerwuję.
  10. Hmm nie wiem czy to zmiana pogody, czy głód, czy zmęczenie, brak jakiejś witaminy... Ale kręci się :/
  11. W ogóle - macie zawroty głowy? Ja mam dość często i nie wiem jak sobie z tym radzić :/
  12. Ja wczoraj przepuściłam laskę w sklepie, bo miała tylko chleb ;) Ale wpuścić kogoś kto się wpycha nigdy! Nawet bez ciąży. Jest kolejka i już. Jak ja stoję z pełnym koszykiem a ktoś przede mną ma jedną czy dwie rzeczy to puszczam, ja o te dwie minuty nie zbiednieję. Ale takie sytuacje jak Wy opisujecie to nieeee. U nas dziś w nocy burza była. Dorobiłam się z córą kataru i chrypki w gardle. Idę po jakieś specyfiki zaraz. A na obiad co macie? Ja chyba rosołek zrobię...
  13. Hej ;) Chrapanie... ja M słyszę czasem z drugiego pokoju :/ Stopery nie przejdą, bo trzeba dziecko usłyszeć... Chciałam mu jakieś tabletki kupić na to, ale szkoda mi kasy :P
  14. Zmieniłam avatara i siebie nie poznałam, o ja głupia :P
  15. Właśnie, tym bardziej że po cc to w ogóle szybko jeść nie dają. Ja na pewno wezmę full sucharków. Najbardziej mi smakowały No i wody wody, w ogóle żywieniowo strasznie nie dbają o te babki, jakby z niczego miały mleko dzieciom dawać. Przecież to też trzeba mieć siłę na to. Tym bardziej jak od razu dziecko cały czas z matką. Kurna. Ale jak dostałam zupę to w dupie miałam, żarłam wszystko :P
  16. Darka nie pękaj, może nie będziesz musiała Może dietkę zaleci i tyle. Bo w normie się mieścisz.
  17. Takich chrupiących bym zjadła!! Ja jestem patyk suchy :P Cycków nigdy dla mnie dość, poproszę!! Jak młoda wstanie to skoczymy z psem i do parku. O ile padać nie będzie, bo coś szaro za oknem :/ Na obiad zjadłam ziemniaki z sosem, a że był bez mięsa to z jajkiem sadzonym. Smakowało jajo lepiej niż pachniało :P Nawet Laura weszła do kuchni i stwierdziła, że jej w nosku śmierdzi :P Ale szczerze to chyba zacznę tylko takie sosy robić! O niebo lepsze niż te mięsne. Chociaż mam nadzieję, że po porodzie smak wróci do normy :P Bo już się nie mogę doczekać kanapeczki z masełkiem, szyneczką taką z piersi i serem. Teraz to nie przejdzie :P W ogóle stwierdzam, że jak będę już w szpitalu to zamawiam z domu full takich kanapek. Szpitalne jedzenie jest po prostu wstrętne. No a po cc to w ogóle nic nie dają. Jak szłam z Laurą to o 8 zjadłam śniadanie, o 20 mnie pocięli i dopiero następnego dnia koło 12 dostałam... kleik. Słony jak diabli :/ Wiadomo, wtedy dla mnie to same rarytasy, jak człowiek głodny to zje wszystko ale teraz jak o tym myślę... to wolę się przygotować :P Zabrać full sucharków i biszkoptów, najlepiej jakby ktoś codziennie podrzucał herbatkę w termosie No i te kanapki
  18. No i ja miałam w zestawie chyba dwie butelki. Dokupiłam tylko smoczki i było ok :) Miałam taki jak ten http://img.szafka.pl/uploads/clothes/d418/428291/1302286878.jpg I teraz taki też bym chciała, ale znajoma da mi tommee tippee. Dla córy miałam butelki Avent i właśnie Tommee Tippee i z każdej piła. Nawet nie wiem czy z tych drugich nie lepiej jej było. Chociaż tu bym chciała te pół roku chociaż karmić. A z Laurą nie udało się i tylko 3 miesiące.
  19. I ja nie jem mięsa... Dziś nawet sos robiłam warzywny, bo nie umiem się zmusić. Raz na kilka tygodni jakiegoś kotlecika to zjem ale nic więcej. Cycki... ech cycki ;) Ja mam jakieś małe B :P Mój kopie też nisko, ale lekarz mówił że w ogóle jest bardzo nisko. Wątroba to chyba ciągle przy żołądku jest :P Aaaa pazury... tylko obcinam :P Czasem pomaluję i tyle. Ostatnio zapuściłam je ładnie i od razu obcięłam. Nie bardzo wygodne. Szczególnie przy dziecku, bo ciągle gdzieś nimi drapię. Ucho mnie coś dziś boli :/
  20. Mali ja miałam Avent ręczny. Szczerze byłam zadowolona, fakt trochę kciuk od naciskania boli ale jak się dojdzie do wprawy, no i jak mleko ładnie idzie, to jest ok ;)
  21. Ja nie mam parcia na rożek. Mam w domu, kiedyś koleżanka mi dała ale jakoś mi on obojętny. W szpitalu młodą miałam w rożku ale ją wyciągałam często. Miałam wrażenie, że jej za gorąco (takie moje zboczenie).
  22. Hej hej! Jakoś nie mam weny na nic. Zjadłam herbatnika z czekoladą i się tym meeega zasłodziłam :/ Boju, z Laurą to dzień bez pączka był dniem straconym! A teraz? Patrzeć na jedzenie żadne nie mogę :/ Wchodzą mi tylko pomidory :/ Jak ja glukozę przeżyję jak po jednym ciasteczku mi niedobrze :(
  23. Bo ciężki ten mutsy ;)
  24. Oj to... przesrane ;) Ale dobrze, przynajmniej masz na chwilę problem z głowy! Znajoma na zaparcia musiała też czopki brać, bo NIC nie pomagało!
×
×
  • Dodaj nową pozycję...