Byliśmy na weselu, ale Zuzię szybko takie imprezy męczą. Od pół do szóstej juz popłakiwała, próbowałam ja uspać (pan młody dał nam klucz do swojego pokoju), ale nie chciała zasnąć w obcym miejscu. Wróciłyśmy do domku koło siódmej - Zuzi od razu humorek sie poprawił, pogadała, wypiła mleczko i poszła spać
Ja z Zuzią bywam czasem w centrach handlowych - jak kupuje cos dla niej, to od razu moge przymierzyć tak mniej więcej
Pozdrawiamy