-
Postów
0 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
nigdy
Treść opublikowana przez marciołka
-
Ja się nawt nie ważę... ale pewnie jutro już będę musiała ;)
-
Ja pewnie dostanę teraz na wizycie skierowanie na glukoze :/ Bosh, byle mnieć to za sobą ;) Bleeee
-
Heja, ja w domciu, leżę pod kocykiem, Zocha baję ogląda, mąż czyta wiadomości, a ja się obcieszam, bo nie wytrzymałam jednak i piorę ciuszki dla niuni ;) Dzownili do mnie z medicover - jednak trzeba czasem aferę zrobić... No i zła wiadomość jest taka, że raczej sie bez antybiotyków nie obejdzie (podobn, tak przynajmniej mówi koordynator opieki), ale dobra taka, że w końcu te wyniki gdzieś są... No i jutro o 13 idę do gina, kurcze znów antybiotyk, dziś znowu mnie brzuch bolał, nie wiem, czy się nie wkręcam, ale chyba znów lekko nerkę czułam... Ech :( Rosół gotuję, wierzę, że pomaga na wszystko ;) Z kosmetyków ja jestem wierna bambino i ziajce. Lubiłam jeszcze bobini chusteczki takie bez zapachu. A J&J odradzam - moją małą wysypało przeokropnie po tym, później już nie eksperymentowałam. A i Oilatum jest gites też.
-
Jeny ditta śliczny ten wózek. Matko, takie mi sie właśnie podobają, aż mi szkoda, że nie kupujemy nowego... Izzi ja też sprawdzę patent z latarką ;) A co do wyników, bankowo są jakieś bakterie, bo już w ogólnym wyszły. A wyniki już mają tylko kurde nie publikują mi ciapki jedne... :/ Ja myślałam o tych pieluchach wielorazowych, ale kurcze ja i bez tego z prania nie wychodzę. Kosza nie udało mi się opróżnić do zera od jakichś 2 m-cy... Także pozostanę przy pampkach A raczej dada jak się nada
-
Sylwianna, właśnie kurde nie mam - wkurzył mnie ten medicover okrutnie, bo znów mnie brzuch zaczyna boleć i posikuję co chwilę a wyników nie widzę. No i zrobiłam aferę przez telefon - mam nadzieję, że coś wskurałam. Już jedną skargę on-line złożyłam, ale jak mi dziś nie dadzą wyników to jutro pojadę do nich i złożę normalnie oficjalnie na piśmie. Nie może tak być, że będąc w ciąży robię badanie, które wynika z problemów i nie jest rutynowe przy każdej wizycie, a wyniki gdzieś fruwają i nikt się nie poczuwa :/ Co do szczepień - ja szczepiłam Zo zgodnie z programem, tyle tylko, że skojarzonymi szczepionkami. A z dodatkowych to się wypruliśmy na rota, ale moim zdaniem to były pieniądze wyrzucone w błoto... Zoś i tak przeszła kilka razy jelitówki, ona akurat jest odporna, ale znam kilkoro dzieci, które mimo szczepienia na rota lądowały w szpitalu...
-
Hejka, witam nowe mamy i te "staruszki" co tu siedzą też :) My nie mówimy jakoś specjalnie do brzuszka, tj. Zośka mówi, a my po prostu ze sobą dużo rozmawiamy. Dziecko musi sie z głosem osłuchać, ja i tak gaduła, więc mnie słyszy ;) Ja kupuję 2 staniki do karmienia a potem po kilku dniach już zacznę normalne nosić - też dawałam radę tak karmić Zo, więc nie sądzę, żeby teraz było inaczej. Koszulę jedną muszę dokupić, no i majtasy jednorazowe - ja akurat byłam zadowolona ;) Ale to wszystko kupię za jakiś czas, na razie mi nie spieszno ;P Kasia111 my też Zośce puszczaliśmy muzę, tj nie jakoś szczególnie dla niej, ale dużo słuchaliśmy, przeróżnej, głównie mocno energetycznej, łącznie z takim ciężkim brzmieniem. I jak mała była mniejsza to nie lubiła żadnej takiej delikatnej - tańczyła tylko do mocnego rocka, do hip hopu, zresztą dalej lubi jak w muzyce się dzieje :) Za to pamiętam, że w 1 dzień na kolki nie pomagało nic poza mantrami buddyjskimi - cały dzień leciały ;P
-
A ja po pracy szlam do auta moim normalnym tempem... ale nienormalnym w ciazy i taki mnie zlapal skurcz ze tez myslalam ze do auta nie wsiade. Teraz leze a maz myje naczynia :) czekam na czat z lekarzem bo nie opublikowali mi wynikow posiewu a taki lekarz na czacie bedzie mial do nich dostep. Mialam dzis poodkurzac ale mam taki ciezki tydz w pracy ze nie mam sily... leze i marze o kanapce z powidlami a ulka kopie :)
-
Heja A ja się nie ważę jak nie muszę ;) Ale wszyscy mi mówią, że ładnie, że tylko brzuszek mam i cycki, no ale ciężko się już niestety robi ;) Też już skarpetki tylko na siedząco, buty też, golenie porażka... ;) Chyba lusterka będę musiała zacząć używać ;) Ja własnie miałam ocenę od szefowej (taki zwyczaj, co pół roku mamy). I usłyszałam same pochwały co mnie cieszy. I najważniejsze - nawet jeśli pójdę na roczny macierzyński to będzie na mnie miejsce czekało, bo nawet jak moja zastępczyni się sprawdzi to dla niej będzie inne stanowisko :) Hurra My własnie kupiliśmy dla Zosi do pokoju wykładzinę, więc lada dzień kończymy jej sypialnię i bierzemy się za naszą Cichadoro, ja 3D robiłam Zośce w 26 tyg i też wyszło super :) Niesamowite przezycie i świetna pamiątka
-
Jeny co tu się dzieje ;) Taki dzień - w robocie nie nadążam, tu nie nadążam... ;) Dobrze, że wieczór się zbliża. Ja się niepokoję, bo wciąż nie mam znaka z medicoveru w spr mojego posiewu i tak myślę, że to oznacza, że jednak coś tam sobie hodują z moich siuśków... Jutro przedzwonię, bo jutro będzie tydzień i 1 dzień więc cokolwiek powinno być.
-
hejka poniedziałkowo, pracująco, zmęczono ;) Co do znieczulenia - ja czytałam, że teraz te obecnie stosowane znieczulenia są bezpieczne, a większym stresem dla dziecka jest stres mamy zw. z zabiegiem na żywca niż samo znieczulenie. Ja się obawiam, że też b ędę musiała pójść, a boję się panicznie, więc póki nie boli to unikam ;) Cichadoro, teraz bankowo będziecie się urządzać. Po nas widzę, że syndrom wicia gniazda chyba w jakimś stopniu dotyka też przyszłego tatusia ;) Kurcze a propos tatusia - mój mąż znów wczoraj rozwalił kolano, to samo co ostatnio, podmalowywał coś tam pod sufitem i schodził (kurde nawet nie zeskakiwał, tylko własnie schodził) z krzesła i padł blady wijąc się z bólu... Masakra jakaś... :/ Dobra, musze maile ogarnąc, bo w pracy jestem, ale będę zaglądać ;P
-
łoooo ja po obiedzie, ledwo się ruszam, a tu te podłogi czekają... ;) Zocha własnie sama sobie zadała karę ;) A teraz jak się okazało, że ją obowiązuje to zaczyna negocjować, cwaniak mały. Ania, może faktycznie za tłusto zjadłaś - wiesz teraz mamy te flaki wszsystkie poupychane i pewnie się jeszcze trochę pomęczysz. Weź sobie ciepłą kąpiel jak możesz. Nie zaszkodzi, a woda relaksuje. Malinka, wiesz niby mnie ten remont cieszy, w końcu ileż można płacić pełnej raty za cały dom, a mieszkać w 2 pokojach ;) Ale martwi mnie to, że na kuchnię wciąż nie mamy kasy. Ja gotuję na kuchence turystycznej ;) Piekarnik mam taki przenośny stary. Jakoś sobie radzę, nie powiem, nawet całkiem dobrze, ale jak mam sprzątać kuchnię to mi się słabo robi - każda szafka z innej parafii, zlewozmywak myję, ale on stary i w sumie nie widać ;) Pomijam, że zmywarka mi się po nocach śni już ;) Ja chciałam część rzeczy dla maluszka teraz kupić, ale widze, że przez to urządzanie się na niewiele mi wystarczy. Poczekam ostatecznie chyba do marca wtedy premia to zaszaleję ;) A dziś wyprałam kocyki Nie wytrzymałam
-
I ode mnie niedzielne dzień dobry :) Moja córa i mąż malują pokój na górze, a ja się cieszę, że mogę sama sprzątać ;) Serio, ja wiem, że mloda to niezły pomocnik, ale wszystko mi idzie 2 razy szybciej jak robię sama ;) Ale teraz piję kawę, zjadam kawałek czekolady i się będę zabierać za podlogi, mycie łazienki i potem zrobię obiadek (polędwiczki w sosie, makaron i mizeria). Na popołudnie zaprosiliśmy znajomych, mam nadzieję, że wpadną, to się dzieciaki pobawią. Izzi, jak możesz to odpoczywaj. Łożysko przodujące jak nie zakrywa całkowicie ujścia to może się przesunąć - u mnie tak własnie podobno się stało, że już odkryło, jest jeszcze stosunkowo blizko, ale ponoć powinno być ok. Także trzymam kciuki. A odpoczywaj, bo jak sie mała urodzi to już nie odpoczniesz ;) ;) Malinka, mi się tez tak napina, i to od 14 tyg, w pierwszej ciąży od 20 - podobno taka cecha osobnicza - reaktywna macica, czy jakoś tak się to zwie.
-
Izzi, jeśli to łoż przodujące to dużo się oszczędzaj i jak tylko malutkie krwawienie to leć do szpitala. A żeby zyskać pewność i wiedzieć na czym stoisz to gina zapytaj czy to placenta praevia. Życzę zdrowia w każdym razie i trzymaj się. My dziś byliśmy po zakupy - farby, tapety, panele i wykładziny. I powiem wam, że błędem było branie Zośki ze soba - jestem nią tak zmęczona, że szok. Teraz poszła z mężem na górę robić remont ;) Ech, więcej latania za nią niż oglądania towaru... No i koniec końców mam tapetę, która mi się jednak nie podoba, no ale może na ścianie jakoś będzie wyglądała. Wykładziny nie kupiliśmy i i tak będę musiała szukać w necie. Już mi sie nie chce. A teraz nastawiłam pranie, męża t-shirty - jakoś zwalczyłam chętkę na pranie śpioszków, choc przyznam, że chciałam sobie tym humor poprawić. Mąż mi odkurzył parter to chociaż tyle dobrze, ale podłóg już dziś nie myję , bo znów mnie kłuje w boku jak [rzy tej kolce. Tylko poskładam rzeczy i się kładę :)
-
Izzi, powiem ci, że spoko masz tego lekarza - fajnie, że reaguje itd :) Trzymam kciuki, żeby się okazało, że wszystko spoko! Olga, cieszę się bardzo, że z małą jest dobrze, dla pewności może poleguj sobie teraz? Wiesz, wody się odtwarzają, więc jeśli to jednak wody to na pewno pomoże leżenie. A jakieś badania ci robili bakteryjne albo coś? Zeby sprawdzić czemu te upławy takie obfite? Co do spania z maluszkiem - wydaje mi się, że szanse przygniecenia są rzeczywiście małe. Ja jednak zostaję przy spaniu osobno - jak znam życie to ostatecznie obie dziewczynki wylądują u nas, mam tylko nadzieję, że przejściowo ;) A co do czujnego snu - ja też mam czujny, śpię jak zając na miedzy, ale... Zośka jak była mała to miała takie kolki, że chodziliśmy jak zombie niewyspani. I jak miała niecałe 3 m-ce to nam spadła z łóżka. Bo właśnie na moment zasnęliśmy głebokim snem i dopiero płacz nas obudził. Dobrze, że była zawinięta w becik i że spadła na dywan ;))
-
Agataluk, dokładnie, ja też nie spałam z małą i teraz też nie chcę. Moja i tak później do nas zawędrowała, ale te pierwsze miesiące na luzie sama w łóżeczku :) Ja dziś pracuję z domku i właśnie ziemniaki robię na obiadek. A mąż pokoje na górze robi. Kurcze, u Zosi jeszcze tylko sufit i garderobę domalować, lampę przykręcić i wykładzinę położyć :) Wybrałam dziś tapetę do sypialni, w sumie totalnie zmieniłam koncepcję, ale już się nie mogę doczekać Kasia, ja ciuszki prasowałam, zresztą Zosine do dziś prasuję, ale ja taki żelazkowy zboczuch jestem - mi to po prostu sprawia przyjemność :) Już na studiach się tak relaksowałam
-
Izzi jak masz wątpliwości to zgłoś się do lekarza - stres działa niekorzystnie na maluszka, więc nawet jak nic się nie dzieje, to dla spokoju sumienia sobie idź. A co do bakterii - ja brałam antybiotyk amoksiklav, on wybił bakterie, ale teraz znów się oczywiście pojawiły. Czekam na wynik posiewu, żeby dobrano odpowiedni lek, nie ma co się faszerować na ślepo. No i podtsawowe zalecenie to dużo pić, zajdać żurawinę, pić wodę z cytryną. Ogólnie to mam wrażenie, że te infekcje będą nas już do końca męczyć niestety... :(
-
Siemka :) Z kolei pod Wrocławiem zimno i wietrznie brrrr Anelwi, ja przy Zosi nie miałam pokoiku dziecięcego - młoda spała w sypialni w łóżeczku. I szczerze mówiąc teraz też tak będzie. My mamy dom i na razie mieszkamy tylko na parterze. Ale jak się Ulka pojawi to Zosia musi mieć swój pokoik skończony, więc urządzamy górę. I powiem tak - robimy pokój Zosi bo to już szkoła od września i musi się wysypiać. A Ula będzie z nami na poczatku i najwcześniej za kilka za rok zrobimy dla niej pokój. Te pokoje dla niemowlaczków są słodkie, ale ja tam jestem zdania, że takiemu brzdącowi wystarczy łóżeczko i przewijak. A potem dla malucha od ok roku już się na pewno przydadzą mebelki - regały na książeczki i zabawki, pudła na maskotki, stolik i krzesełko.
-
Ja będę prała tak jak Zosi rzeczy jak była mała - proszek dla dzieci i w automat. No i prasowanie. Na bank nic ręcznie ;) ale też nie z moimi, bo ja piorę nasze rzeczy w płynie z lidla i wychodzi mnie taniej ;) Izzi, masakra z tymi drogami moczowymi. I tak sobie myślę, czy ty też nie miałaś kolki nerkowej - mnie też tak właśnie z boku bolało, promieniowało na plecy i do pachwiny z jednej str. I nie przechodziło... :/ Teraz czekam na wynik posiewu - pewnie na pocz przyszłego tyg będzie. Malinka, ten zły sen - to pewnie umysł sobie radzi ze stresem, nie przejmuj się tym, w ciąży skupiamy się przede wszystkim na maluszkach i na sobie i takie tego efekty ;) Poczytaj sobie greya do poduszki to może zamiast koszmaru jakiś erotyk będzie ;) Ech, dopiero do domu zjechaliśmy. Idę się umyć i biorę się za wyszukiwanie tapetki :)
-
Ja też olewam szkołę rodzenia - w pierwszej ciąży też nie chodziłam, mój gin też był zdania, że nie jest to konieczne. Zresztą miałam cc ;) A opeika nad maluszkiem - moja córcia była pierwszym dzieckiem, jakiemu w ogóle w życiu zmieniłam pieluszkę - i dałam radę ;) Po to są położne w szpitalu i potem w przychodni, żeby nakierować. Ja muszę sobie jeszcze staniki nowe kupić - jakieś do chodzenia na codzień na teraz, bo mi piersi urosły, no i do karmienia, choć nie wiem, czy będę karmiła ;) Ale ze 2 kupię na wszelki wypadek, najwyżej później się dokupi. Tak jak Iga pisze - poci się niezmiernie po porodzie, hormony buzują i człowiek wciąży ma wrażenie, że brzydko pachnie. Ja jeszcze non stop czułam taki zapach krwi, blee... A no i gatki muszę jednorazowe pokupować (zwykłe bawełniane też - dupka rośnie ;))
-
Agataluk to dobrze, z beziecznie dolecialyscie Olga to tak jak ja - tez sie nie wyrywam;) ale przyznam, ze przy zoe mialam juz w siodym miesiacu lozeczko rozlozone i poscielone ;) bez sensu, potem wszystko i tak pralam hihihi a teraz to ograniczam sie do ogadania wciaz na nowo ciuszkow Ja dzis skonczylam szkolenie - szkoda, bo byly trzy dni wczesniejszych powrotow i darmowych obiadkow na miescie ;) a jutro pewnie sajgon bedzie w pracy... Odebralam dzis wyniki moczu i morfo. Krew w miare ok, ale siuski znowu zle ;( bakterii mam prawie 3000 wpw a norma cos kolo 150...
-
Hejka Izzi, zadzwoń choć do lekarza, cięzko tak cokolwiek powiedzieć, moja niunia się czasem jakoś tak ułoży, że mi brzuch napina, ale nie trwa to jakoś strasznie długo. Na pewno lepiej sprawdzić. A jak poleżysz to mija? Co do koszul - ja mam gdzieś te 2 po poprzednim razie, też nienawidzę tego badziewia i nie mam zamiaru dokupować. Na pewno kupię za to piżamę rozpinaną na górze. I kapcie :) Bo my w domu nie nosimy i teraz sobie uświadomiłam, że potrzebne mi są ;) A co do wyparzania, prania itd - tak jak pisze kasia - zdecydowanie za wcześnie:) No chyba, że ktoś ma chęć i czas, żeby robić to 2 razy ;)
-
Hejka hejka Miałam dziś połówkowe - babka potwierdza, że na 99% dziewuszka Juhuuuuuu Waży 384 g, wymiarowo odrobinę młodsza ciąża (z usg) niż z ostatniej miesiączki. I wszystko ok, rączki, nóżki, brzuszek, główka, seruszko I widziałam kawałek buzi, tj tak od oczek w doł, resztę zasłaniała ;) I spał śpioszek, raz się tylko lekko na boczek gibnęła. A moja Zosia zachwycona siostrą :)
-
heheheh cichadoro no nie ma to jak skacowany facet ;) Mój miał wczoraj - oj jaki biedny ;) I spać poszedł razem z młodą ;) A dziś wracam z pracy i widzę, że myje podłogi - no to już wiem, że focha ma, bo sprząta. To już serio wam powiem - jak ma być taki sfochowany (że niby laski obrażalskie?? jasne...) to ja wolę sobie sama posprzątać, przynajmniej nie marudzę i nie robię z tego wielkiej afery i łaski... Normalnie aż mi się nie chce w domu siedzieć... Dobrze, że miałam szkolenie i szefowa poprosiła o popracowanie chwilę po godzinach, to mam spokój ;P Malinka, zabiję za takie lody Ja mam nawet maszynkę do robienia lodów, może w weekend jakies machnę :) na razie blaszka szarlotki do zjedzenia... agataluk, u nas, przynajmniej we Wro pogoda jak w UK - mokro i w sumie niezbyt zimno. Od rana chlapa, nic tylko spać. No a ja miałam dziś zrobić badanie moczu, ale mój szanowny spał zamiast pojechać po pojemniczki do apteki, a ja jak już wstanę to koniec - muszę siusiu i już. No ale jutro mam o 9 rano usg połówkowe to od razu wszystkie badania zrobię - pojemniczki na siusiu kupiłam, a że to rano to i z badaniami na czczo nie będzie kłopotu :)
-
Hejka, jestem w końcu w domu Znów mnie naparzała nerka i w końcu podjechałam na ostry dyżur. Zrobili mi usg brzuszka, nerek i szyjki, zbadali gin też. No i mam lekko powiększoną prawą nerkę i mały zastój. Lekarz zaproponował 2 wyjścia - albo mnie kładzie na oddział i jutro mi robią badania, albo jadę do domu i jutro robię badania. Wybrałam drugą opcję ;) Kazał duzo pić, dużo siusiać, brać nospę i paracetamol. No i jesli się pojawi gorączka, nawet niewielka, to od razu mam cisnąć do szpitala, bo oczywiście może to prowadzić do odmiedniczkowego zapalenia nerek. Ale jestem póki co dobrej myśli :) I z dzidziulkiem wszystko dobrze, szyjka też git. No i wróciłam do domu i nie wytrzymałam - musiałam upiec szarlotkę Także dziś kolacja na słodko Laski, czy wy też macie wrażenie, że nie macie się w co ubrać?? Na mnie większość ciążowych rzeczy, które mam jest za duża jeszcze, a moich za mała. No i aż mi się płakać chce... A szkoda mi kasy na takie przejściowe łaszki :(
-
Jenu juz 20, a mnie wciaz ten bol trzyma. To chyba kolka nerkowa, wzielam teraz no-spe i paracetamol i jakby ciut lepiej. brzuch nie twardnieje na szczescie, a niunia kopie. kurcze szkoda, ze nie jestem w domu, jutro chyba od razu po sniadaniu wracam.... izzi, hihihi jak wspomne koszule, w ktorej rodzilam to wolalabym cos szytego na miare ;) dostalam z przydzialu taka co rozciecie od gory miala do ponizej piersi i tylko 1 troczk na gorze ;) a konczyla mi sie na wysokosci kosci biodrowych ;)