Skocz do zawartości
Forum

marciołka

Użytkownik
  • Postów

    0
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

    nigdy

Treść opublikowana przez marciołka

  1. marciołka

    Majoweczki 2014

    A ja właśnie skończyłam na dziś szycie stroju ;) Palec jeden pokłuty i opuchnięty, więc na dziś dość ;) Nie mam maszyny, zresztą nie umiałabym na niej szyć, więc wszystko ręcznie. Skróciłam spodnie męża, z przodu musiałam doszyć taką trójkątną nakładkę, żeby się dopiąć ;) I zrobiłam jedną szelkę. Jutro machnę drugą, doszyję guziki i gotowe ;D I zaraz się kładę, bo już mnie brzuch trochę boli od siedzenia. A moja rodzinka już śpi od pół godziny - istne szaleństwo, wieczór tylko dla siebie, bo padli oboje
  2. marciołka

    Majoweczki 2014

    Ja kopniaki czuję wciąż na dole. W ogóle dobrze, że idę do gina w czwartek bo mi sie brzuch trochę obniżył - lepiej niech sprawdzi czy wszystko ok.... Sporadycznie zdarza się, że mnie kopnie w okolicach powyżej pępka, więc mam nadzieję, że nie schodzi już do rodnego - Zosia mi zaczęła cisnąć właśnie mniej więcej w 26 tyg i zaczęła mi się szyjka skracać...
  3. marciołka

    Majoweczki 2014

    A ja się cieszę, że u mnie większy zakład pracy i i tak mnie rozliczać będzie nasza kadrowa - kaska na czas będzie :) A pamiętam własnie wieczne opóźnienia w pierwszej ciąży jak już poszłam na L4... Porażka ten ZUS Jeśli chodzi o znieczulenie to jeśli będę musiała rodzić naturalnie to będę chciała ze znieczuleniem.
  4. marciołka

    Majoweczki 2014

    Dzień dobry :) Iga, super, że młody sam oddycha, znaczy jest silny :) Trzymam kciuki, żeby tylko nabierał i masy i siły :) Ula, ja na dziś zrobiłam polędwiczki w sosie jarzynkowym i moja sis ma do tego ugotować penne to będzie mieć obiadek dla dzieci i siebie i dla mojego jak wrócimy po pracy. U nas 2 dziewczynka i mój się cieszy, choć żartem mówi, że z 3 babami ma przerąbane ;) Tak po prawdzie to już z 2 ma przerąbane, bo my obie jesteśmy charakterki ;P Laski wymyśliłam strój na ten mój wyjazd firmowy. Przebieram się za bawarczyka - męża spodnie sztruksowe dziś przerabiam na szorty z szelkami, wezmę od niego kraciastą koszulę, pożyczę kapelusz myśliwski, wielki kufel z bezalkoholowym (a potem sok jabłkowy wleję ;)), getry brązowe zrolowane na butach i domaluję sobie wielkie wąsiska Brzuch piwny w końcu już mam
  5. marciołka

    Majoweczki 2014

    Izzi jak ja rodziłam to po cesarce dziecko było z mamą kiedy miała siłę, jeśli była zmęczona to pielęgniarki zabierały maluszki. Anitajas, kumam twoje wątpliwości. W sumie jakbym miała puszczać do szkoły, w której coś się dzieje - czy to remont, czy reorganizacja, to bym też się zastanawiała. Kurcze 10 klas to dużo :/ A przepis na jogurtowe to: kubeczek jogurtu (najlepiej Zott - taki ten mały), potem tym samym kubeczkiem odmierzasz 3 kubeczki mąki, 1-1,5 kubeczka cukru, kubeczek oleju, do tego 3 jaja, 1,5 łyzeczki cukru waniliowego i tyle samo proszku do pieczenia. Wszystko razem miksujesz i do blaszki wysmarowanej i znów pieczesz póki nie odchodzi od patyczka. Ja to robię takie bez niczego bo moja Zocha lubi takie ciasta lekkie, ale można dodać owoce, można sypnąć na wierzch kruszonkę, orzeczy, cokolwiek ;)
  6. marciołka

    Majoweczki 2014

    Anitajas moja Zosia też może jeszcze nie iść, bo ona z 2 połowy listopada. Ale ja ją puszczam - teraz robi zerówkę, dla niej jeszcze jeden rok to byłaby strata. Nie w sensie przyszłej kariery ;P Ale ogólnie jak dziecko sobie dobrze radzi w zerówce, to trzymanie na siłę kolejny rok na tym samym etapie jest bez sensu - dziecko się rozleniwia, bo już nie musi pracować, nudzi się, bo ten materiał jest już za łatwy. U nas jedyny strach nasz to zmiana środowiska, ale to akurat tak czy siak musielibyśmy przejść ;)
  7. marciołka

    Majoweczki 2014

    Anitajas a foremkę biorę albo taką keksówkę, albo taką mam małą kwadratową, ale np moja siostra robiła kiedyś z braku laku w małej tortownicy ;) I tak - moja Zosia od wrzesnia będzie kałamarz :)
  8. marciołka

    Majoweczki 2014

    Izzi ja nie mam żadnej infekcji dróg rodnych odpukać ;) Moczowe mi nawracają, ale teraz zajadam codziennie żurawinę i piję wodę lub herbatę z cytryną i odpukać jest ok. CO nie znaczy, że nerki nie bolą :/ Agataluk - przepis, który nie może sięn nie udać: kostka margaryny, pol szkl wody, 3 lyzki kakao, 1,5 szkl cukru i jeden cukier waniliowy - to wszystko roztapiamy na niedużym ogniu. Potem chwilkę czekamy aż się schłodzi (nie musi być zimne, ale żeby nie wrzało bo się jajka zetną). I miksujemy z 2 szkl mąki, 2 łyżeczkami proszku do pieczenia, 3 jajkami. Zmiksowane wlewamy do foremki wysmarowanej tłuszczem i sypniętej bułką tartą. Pieczemy aż będzie odchodziło od patyczka ;) Można do masy dorzucić orzechy, kawałki czekolady, żurawinę, rodzynki - no co kto lubi ;) Jeju laski właśnie wchłonęłam powiększony zestaw z maca ;P
  9. marciołka

    Majoweczki 2014

    Pewnie, że nie ma co czekać. Załatwiaj wizytę u jakiegokolwiek gina - nawiasem mówiąc, może warto, żeby właśnie inny zerknął, może coś wymyśli Sylwianna, tak pamiętam te wtrącalskie teksty... Dobrze, że ja sie nie cykam i robię i tak po swojemu. Ale jak taka baba trafi na jakąś zahukaną młodą mamę to ta gotowa wpaść w depresję, że sobie nie radzi i na pewno krzywdę robi dziecku... Porażka ;/ Agataluk - ja polecam muzrynka, który zawsze wychodzi (ostatnio z żurawiną piekłam) albo jogurtowe :) Jak chcesz to podam przepisy
  10. marciołka

    Majoweczki 2014

    Ula, mam nadzieję, że jednak to nie infekcja... Trzymaj się. Izzi, a nie masz jak się w dzień kłaść, żeby chociaż półgodzinną drzemkę złapać? Ja wiem, że to niewiele, ale serio coś daje, więc może się uda :) Ja już w robocie, oczywiście jak jechałam sama to dałam radę być o godzinę wcześniej niż zwykle... A mój mąż zawsze twierdzi, że to ja się guzdrzę rano ;) Moja sis dojechała, dzieci nie chciały iść spać, z wrażeń Zośka miała koszmar o pajączku w nocy ;P Także mnie pewnie dopadnie kryzys z niedospania, ale póki co jest git :) Aaa no i jadę w końcu dać mocz do badania, bo w czwartek wizyta.
  11. marciołka

    Majoweczki 2014

    Agataluk właśnie mnie też rozwala takie robienie z dzieci oferm... My się śmiejemy, że nasza Zo jest biedna bo ma leniwych rodziców i musiała wielu rzeczy nauczyć się bardzo wcześnie ;) A tak serio to skoro siedziałam z nią w domu to nie widziałam problemu w tym, żeby uczyć ją kroić nożem jak miała 1,5 roku i robiłam sałatki - wszystko pod moją kontrolą, tępym nożem itd. I podobnie ze wszystkim. Efekt? Ma 5 lat i jest bardziej samodzielna od starszych od siebie dzieciaków. Pomijam tylko poranne ubieranki - wtedy chce być maluszkiem i mam lub tata muszą śpiocha ubierać ;) Kurcze czekam na moją siostrę, coś jej długo nie ma. Ona ma talent do gubienia się, mam nadzieję, że gpsa włączyła i da radę...
  12. marciołka

    Majoweczki 2014

    Agataluk, ja miałam dodatkowo dyskusje na temat wyższości matek rodzących naturalnie nad rodzącymi przez CC. I co tu dużo mówić - niektórych się nie przekona... Ale nie moja wina, jak ktoś jest ograniczony. Ja od zawsze jestem zdania, że nie ta babka jest mamą, która rodzi, tylko ta, która kocha i wychowuje! I nie ma znaczenia rodzaj porodu, sposób karmienia, nawet nie to, czy sama rodziłaś czy adoptowałaś. My mamy to szczęscie, że nosimy dzidziusie w brzuszkach, ale to dopiero od kiedy się z nimi poznajemy zaczyna się ta długa droga. :) Btw moja Zosia też przylepka, nasz mały przytulasek kochany - i choć karmiona pół roku to jakoś czuje, że jest dla mnie najważniejsza (heheh choć teraz zaczyna filozofować, czy aby na pewno skoro zrobiliśmu sobie jeszcze drugie dziecko ;)). Aaa i choruje naprawdę rzadko choć była stosunkowo krótko karmiona ;P I rzadkość dzisiaj - nie ma alergii ;P
  13. marciołka

    Majoweczki 2014

    Hahhahah nawet nie wiecie jak się cieszę, że nie jestem jedyna ;) U mnie już teraz niektóre koleżanki w pracy osądzają, że MUSZĘ karmić co najmniej rok ;P Ja im zawsze odpowiadam, że jak im to pasuje to niech sobie karmią - ja im się w wychowanie wtrącać nie będę, ale to moje dziecko i tak się składa, że to ja podejmę decyzję ;P Niektórym szczeny opadają, że można jawnie mówić, że karmienie cycem nie jest super ;) Dobrze, że ja z tych zahukanych nie jestem, bo bym chyba wpadła w depresję... I sorki, ale dla mnie karmienie malucha, który już chodzi jest fujki fujki. Mam koleżankę, która karmi prawie 2-latka, jest to dla mnie obrzydliwe jak na jakichś spacerach wyciąga cyca - no wybaczcie, ale 2-latkowi jak się chce pić to butelka wystarczy. Na szczęscie ta koleżanka jest poza tym bardzo w porządku, choć sama karmi tak długo to nie uważa się za wyrocznię w tej materii ;)
  14. marciołka

    Majoweczki 2014

    Ja tak jak Iga - nie lubiłam tego :) Tj była wielka satysfakcja, że dziecko przybiera na wadzę wyłącznie dzięki mnie, ale frajdy mi to nie sprawiało. Raczej było obowiązkiem, a bliskość budowałam z Zosią poprzez przytulanie, kangurowanie, buziaki i po portsu bycie ze sobą. I powiem wam, że zakładałam, że będę karmić góra miesiąc, ale że nie miałam problemów, ominął mnie nawał itd to ciągnęłam to pół roku. Teraz też spróbuję, bo to jednak spora oszczędność ;)
  15. marciołka

    Majoweczki 2014

    A ja wam powiem, że mi z miłego dnia już nastrój dobry prysł... Mój mnie wkurza. Kurde mamy zaproszonych gości na 15-16,a ten już przed 12 to ognisko rozpalił i oczywiście jak to ogniskowy - łazi, tu przesunie, tam dorzuci i ma cały świat w pompie... :/ A ja jak durna zapierniczam z odkurzaczem i mopem jednocześnie zabawiając Zoskę, bo jej się nudzi takie stanie i nicnierobienie... wrrrrr... a jakby miała tę piaskownicę obiecaną, co rok ponad już jest w ogrodzie tylko pusta to by miała jak się zająć. A pogoda do tego cud - mój w krótkim rękawie w ogrodzie. Zośka w swetrze tylko. Chyba się z nim dziś pokłócę jak widzę. Teraz na szczęście wzięli obaj z bratem Zosię na spacer. Iga to dobrze, że zakochani ;) Będzie łatwiej powalczyć :) Ja mam w czwartek wizytę, zresztą do neurologa też idę w czwartek, bo mnie bardzo kręgosłup boli. I też już bym zwolniła... Ale jeszcze poszkolę tą nową i wtedy spadam na L4. Czuję, że to i tak będzie ostatni gwizdek. Teraz byłam tydz z Zosią w domu i czułam się bardzo dobrze. A jak tylko wróciłam do pracy to od razu zaczęły się bóle kręgosłupa, nerki, opuchnięte nogi itd...
  16. marciołka

    Majoweczki 2014

    Dzień dobry, u nas dziś piękna pogoda i dzień zapowiada się całkiem dobrze. Ja już poprasowałam, teraz nastawiłam pranie, zaraz szybko odkurzę i umyje podłogi, nastawię obiad i wolne :) Dziś mamy gości - szwagier spał u nas (przyjechał do mamy, bo teściowa operację miała), po obiedzie wpadnie mój kuzyn z żoną i córkami, bo zaprosiliśmy ich na ognisko. Zocha lata jak poparzona, bo jej rozpięli pasy w ogrodzie nad ziemią i uczą chodzić po linie ;) Ma radochę jak ta lala Iga, będzie dobrze! Mały całkiem duży, więc pewnie powalczy! Fasolinka, ja też się wkręcam, ale to takie natyuralne strachy - w końcu czeka nas skok na głeboką wodę, każdy poród inny, trzeba być dobrej myśli. Agataluk, niech sie Zośka maluje :) Takie prawo dzieci Moja starsza i też jej się czasem zdarza zrobić sobie tatuaż ;) Ula, głowa do góry = w ciąży jesteśmy grubaski i już :) Teraz nie ma co rozpaczać, weźmiesz się za siebie po porodzie, spacery, karmienie... to wszystko zrobi swoje i kg same zaczną uciekać. Anitajas, ja miałam taki ebóle głowy kiedyś . W sumie do dziś nie wiem,c o było przyczyną, lekarze mówili, że rosło ciśnienie w gałkach ocznych. Miałam tak, że głowa bolała strasznie, właśnie tak połowa głowy, do tego miałam kurcze tak jakby odebrany wzrok częściowo w jednym oku, wrażenie jakby kurcze taki robak (pantofelek hihihi) pełzał mi na oku, wokół niego widziałam tylko skrawek świata a reszta ciemna. Niefajne uczucie :/
  17. marciołka

    Majoweczki 2014

    Oj Malinka, ja też rosnę, rosnę... A moja waga krytyczna coraz bliżej... Do tej, jakiej nie chciałam przekroczyć zostało mi 2 kilogramy :/ A tu jeszcze 3 m-ce... Liczę, że jak przy Zosi tak i tym razem przestanę później przybierać ;) Ja chuda nie jestem, więc bobolek będzie mieć z czego ciągnąć ;) Teraz leżę w łóżku, Zosia zassnęła w końcu po tym dniu pełnym wrażeń, jeszcze zaliczyłam rozmowę nt. tego jak ją będziemy kochać jak się dzidzia pojawi... Mąż pojechał do mamy w odwiedziny do szpitala, zaraz pewnie wróci, a ja wskakuję w piżamkę i spać ;P
  18. marciołka

    Majoweczki 2014

    My na początek będziemy mieć Ulkę koło siebie. Dziś właśnie szwagier przywiozł rzeczy, więc drewniane łóżeczko będzie w sypialni, a turystyczne w salonie rozłożę. Mam też już mój wózek - kurcze bałam się, że jakiś w nie wiadomo jakim stanie będzie, a wygląda bardzo dobrze. Muszę tylko tapicerkę odświeżyć, mąż podokręca śrubki i będzie git :) Tak patrzę to przywiózł mi też 2 laktatory, nianię, przewijak, wanienkę, leżaczek bujaczek, fotelik... No mam wszycho :) Tj dokupić muszę jeszcze parę rzeczy, ale że jeszcze od siostry do mnie wróci trochę to pewnie skończy się na kupnie smoczków, pieluch i kosmetyków ;) A teraz moja Zosia wyciągnęła bobasa i bawi się w mamę :) Musiałam jej wózek dla lalek znieść z góry specjalnie w tym celu ;) Aaa i koniecznie chciała dziś na mnie testować, czy laktator działa ;) Ledwo udało mi się jej wytłumaczyć, że mama jeszcze nie ma mleczka w cycusiach ;)
  19. marciołka

    Majoweczki 2014

    Iga trzymam kciuki za maluszka szwagierki!! Mam nadzieje ze wszystko bedzie dobrze. Duzy jest a to dobrze wrozy. Ja dzis znow mecze sie z kolka nerkowa... porazka jakas. Lapie mnie zawsze w weekend. Jedyny plus ze moge wiecej lezec. Dzis zaliczylismy urodziny meza chrzesnicy a teraz ogladamy kraine lodu. Przyjechal szwagier z rzeczami po mojej zosi i swoim synku wiec wyprawka sie sama kompletuje :)
  20. marciołka

    Majoweczki 2014

    Hehehh no to Ula u was widzę urodzaj :) Ja bym chciała, żeby moja sis też zaciążyła, choć ona pewnie wolałaby poczekać ;) Ale widzę, że jej synio taki łobuziak rośnie, że rodzeństwo mu się przyda ;) Ja dziś obiadu nie robię :P Mąż chce po południu sobie ognisko rozpalić, kupił sobie kiełbaski to jego mam z głowy. Ja się zadowolę resztą pomidorówki albo właśnie kanapeczkami i już. Musze dziś pranie ogarnąć, sałatkę zrobię, łazienkę też muszę umyć, no i skoro pracuję w domu to też coś do pracy zrobię ;)
  21. marciołka

    Majoweczki 2014

    Cichadoro to wpadnij do mnie - u mnie sporo okien czeka na mycie, nie powiem twojej mamie A tak serio to jak świeci słońce (a dziś świeci) to nie mogę patrzeć na okna - ja mam dom a wokół pola i co umyję okna to tydzień później już zakurzone... Pomijam, że moje dziecię łazi i rozdaje buziaki przez okna tacie - wszędzie ustka poodbijane ;) I rączki... ;) Ja mam zaraz szkolenie online - mam nadzieję, że nie potrwa za długo... A potem jeszcze ogarnę, co musi być dziś zrobione i biorę się za sałatkę, bo wieczorem idziemy do znajomych.
  22. marciołka

    Majoweczki 2014

    Hejka Dziś pracuję z domku i wygląda na to, ze powinnam mieć więcej luzu ;) W pracy codziennie przez 4 godz szkolę moją zastępczynię, więc na moje zajęcia zostaje mi pól dnia i coś nie wyrabiam ;) Heheheh jak czytam to mój mąż to samo - wg niego to ja i Zosia robimy bajzel. Tylko szkoda, że to ja ten bajzel sprzątm. Dziś bunt - wracam wczoraj do domu a tu po jego ostatnich wydrukach pełno papierów - żadnego nie ruszyłam, ciekawe jak długo poleżą ;) Sylwianna, to TSH spadnie, spokojnie, może się okazać, że potrzebna ci ciut większa dawka, ale nie ma siły, żeby hormony nie pomogły. Co do ruchów - ja się wczoraj lekko zestresowałam. W środę byliśmy na koncercie i mała jakoś niespecjalnie się tłukła, potem w nocy kilka razy kopnęła. A rano nic, choć zawsze koło 7 zaczyna harce. I poszłam na glukozę i poprosiłam babkę, żeby sprawdziła, ona doradziła, żebym najpierw tę glukozę wypiła i jak nic nie będzie przez 15 minut to wejdę do gina. Ale jeszcze dobrze na korytarz nie wyszłam jak zaczęła dawać czadu ;) Teraz zresztą też podkopuje ;)
  23. marciołka

    Majoweczki 2014

    Hejka Padam na twarz, więc już dziś nie nadrabiam, ale jutro was poczytam. BYłam na tej glukozie i mam wszystko w normie :) Teraz zmykam spać. Buźka!!
  24. marciołka

    Majoweczki 2014

    Dziewczyny bo was znienawidzę za to wspominanie pączków ;P Teraz siedzę przed kompem i mi ślinka cieknie :) Ja się muszę pochwalić, że dziś jestem w moich zwyczajnych biodrówkach I nawet nie cisną, ale wiadomo - brzuszek już wyżej. Ja się biję z myślami, bo jutro idę na tą glukozę. Miałam odpuścić dziś słodycze, ale koleżanka upiekła ciasto czekoladowe i się na 1 kawałek skusiłam. Ale tak piszecie o tym jedzeniu, że chyba muszę skoczyć jakąś bułę i jogurt kupić, bo co prawda jestem już po obiedzie (daaaawno), ale już mi burczy w brzuszku... My dziś idziemy na koncert, mam nadzieję, że dam radę - zaczyna się o 21 a ja podobnie jak większość z was zarywam noce ostatnio...
  25. marciołka

    Majoweczki 2014

    Hejka kurcze mialam taki zapiernicz ze nawet nie mialam kiedy zajrzec tutaj w dzien... kurcze padam na twarz zwlaszcza ze w nocy spac nie moglam i 2 godz lezalam i rozmyslalam... Sylwianna ja chodze do zwyklego endokrynologa. Mam o tyle fajnie ze nie musze czekac jakos dlugo na wizyty takie zalety prywatnych przychodni ;) Laski dajcie jakies pomysly na przebranie. Dla mnie ;) tematyka ppdroznicza rozne str swiata itd. Kurcze nie mam pomyslu... Ide obrac i nastawic ziemniaki. Bigos sie rozmraza. Nic mi sie nie chce....
×
×
  • Dodaj nową pozycję...