-
Postów
0 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
nigdy
Treść opublikowana przez monikouette
-
kurcze dziewczyny, strasznie mi przykro z powodu tych rodzinnych sporow, moja babcia odeszla dwa lata temu ale na szczescie Alzhaimera nie miala bo to tez by pewnie wykonczylo moja mame... starletka, bardzo mi sie podoba Twoja dedykacja, i gratuluje 300 stronki :) co do wczesnego wstawania, u nas sie zdarzylo bardzo sporadycznie i nie wczesniej niz o 6stej to jeszcze przy Natanku bo Noas poki co sypia na medal. a czy to ich wczesne wstawanie nie ma zwiazku z tym o ktorej chodza spac wieczorkiem i ile sypiaja w ciagu dnia?? nie wiem, tak tylko pytam bo ja jakos nie mam z tym klopotu i bardzo bym sie cieszyla jakby wszyscy tak mieli :)
-
starletkaco do relacji rodzinnych to ja się wypowiadała nie będę bo po co sobie psuć humor na święta ;) no to lepiej sie nie wypowiadaj :) po co psuc nastroj przedswiateczny tutaj masz taka babska parentingowa rodzinke na ktora mozesz ewentualnie ponarzekac
-
starletka, ale Ty widzialas godzine??? biuro reklamacji juz dawno zamkniete
-
agnieszka, chyba wszyscy tak mamy, ze od czasu do czasu cos wychodzi na swiatlo dzienne... i lepiej zeby tak bylo bo inaczej gorycz czy jakis zal zezarl by nas od srodka... ja tez jestem bez slubu (bo jeden juz mam za soba i wcale dobrze sie nie skonczyl :) ) i z moja tesciowa sie rozumiem doskonale i nawet troche z nia mieszkalam i bylo bardzo dobrze. ale wlasnie dlatego ze ja nie potrafie nie pomagac, nie uczestniczyc w zyciu domu skoro w nim mieszkam i korzystam z dobroci ludzi z ktorymi tam zyje. a co do Alki, nie jestem pewna czy doczytalas ale chyba przy odbiorze produktu bylo napisane REKLAMACJI NIE PRZYJMUJEMY
-
oj, dobrze Cie rozumiem, patusia... bo Ty na pewno duzo wiecej przeszlas od innych i dlatego tez tak potrafisz na rzeczy spogladac :) jakos dlugo nie dochodzilo do mnie to ze z rodzina to dobrze tylko na zdjeciach, nie myslalam ze i u mnie tak bedzie, szczegolnie ze strony brata!! no a tu prosze, nie tylko u sasiadow takie rzeczy ... i tak samo jak Ty, nie moge zrozumiec jaki cel w takich zachowaniach maja ludzie... czasem sie zastanawiam czy oni po prostu sie nie lubuja w tym jak inni sie kloca....
-
witaj u nas, mam nadzieje ze ilosc babek na forum Cie nie przestraszy i bedziesz sie czesto udzielal
-
Mamusie po 30-stce czyli "k�cik mamutków"
monikouette odpowiedział(a) na gabalas temat w Kącik dla mam
no, monia, super sobie radzisz, tak jak Cie czasem czytam to mam wrazenie ze widze moja mame, bo ona tez sobie zawsze jakos radzi bo na ojca liczyc nie moze... oby sie Emilkowi polepszylo jak najzybciej!! -
dobrze pamietasz, ann, co niedziele z nia rozmawiam przez telefon, wiem sama, ze mama potrafi byc czasem strasznie nudna bo non stop nad czyms mysli, cos rozwaza, ale zawsze chciala dla nas jak najlepiej, nigdy nie robila roznicy miedzy nasza trojka i w miare mozliwosci starala sie abysmy zawsze mieli po rowno... i nadal tak postepuje... zdaje sobie tez sprawe, ze jesli mialabym z nia mieszkac to czasem moze byloby ciezko, ale z tego co widze to ona wlasnie sie stara nie wtracac, czasem cos tam powie czy zauwazy ale zanim to zrobi to sto razy przemysli czy aby sie nie bedzie za bardzo narzucac... wiec czy az tak trudno im jest jakos wspolzyc??? najbardziej boli mnie to ze dom jest duzy, jakies 80m kw na paterze, 100m kw na pietrze i tyle samo na drugim, a mieszkaja tam w sumie obcy sobie ludzie..... i tak sie mijaja.... gorzej niz sasiedzi w bloku...
-
ala, no wlasnie... moj brat mieszka z zona i dwojka dzieci na drugim pietrze... wlasciwie zyja sobie tak dla siebie, on pracuje, ona zajmuje sie dziecmi. to moja mama gotuje im jedzenie i to najczesciej jest jedyny powod zejscia mojej bratowej na dol zeby zabrac obiad do siebie (bo nawet go razem nie zjedza..) czasem schodzi z dziewczynkami na chwile ale nie przesadze jesli powiem ze sie to ogranicza to max godzinki dziennie :) no i mama czasem zostaje z jedna albo druga wnuczka jak bratowa gdzeis jedzie albo potrzebuje cos zrobic. moja mama chetnie by przyjela pomoc ale wiem ze o nia nie poprosi, ma problemy z reumatyzmem, chore stawy itd, a tu sie wziela za mycie okien, bratowa zeszla na dol, widziala, nic nie powiedziala, ani ze pomoze ani pocaluj sie w ****; zabrala obiad i sru na gore... jakos nigdy sie do mamy nie zblizyla, ja jej bardzo nie znam bo juz bylam we Fr jak brat sie zenil... a mam nie chcac uchodzic za zla tesciowa to sie nigdy nie narzucala i nie wtracala. tylko ze teraz jej to na zle wychodzi bo wg mojego brata oni tam biedni, samotni, nikt nic im nie pomaga, w niczym nie ulzy a bratowa biedna co jej nikt nie rozumie i do niej sie nie odzywa.... wiem ze jest tam troche zazdrosci bo babcia (czyli moja mama) zyje po troszku moim zyciem, no bo mnie nie ma na miejscu wiec zawsze sie cieszy jak ze mna rozmawia, jak dostaje zdjecia czy filmiki.... do tego mysle ze polskich wnuczek ma przez bardzo malo czasu... jakies chore te stosunki tam sa w ogole, kurcze, zupelnie inny byl ten moj brat pare lat temu a teraz to go nie poznaje.... zupelnie inny czlowiek... tak mnie to smuci, bo ja w sumie mam tu moje spokojne zycie a tam takie to wszystko rozwalone....i az mam czasem wyrzuty ze mnie tu dobrze... :(
-
no tez tak mysle ann, a do tego wlasnie tak mowilam mojej siostrze (od ktorej te info) ze potem dzieci ich tak samo beda robic tylko ze wtedy bedzie juz za pozno zeby zalowac... ze juz nie wspomne jak oni te dzieci wychowuja, kurcze az mam ochote im to wszystko wygarnac a nie moge bo wtedy bym wkopala moja siostre, bo by sie domyslili ze to od niej mam wiadomosci....
-
dzieki dziewczyny... najgorsze jest to ze sprawy sie tycza mojego rodzonego brata i jego zony i tego jak sie im wspolzyje pod jednym dachem z moimi rodzicami.... zero kontaktow, kompletne niezrozumienie, w niczym mamie nie pomagaja do swiat a na wigilie pewnie zejda jakby sie im nalezalo... a mama kurcze sama sie ze wszystkim meczy... a mojej bratowej do glowy nie przyjdzie (albo udaje ze nie przyjdzie) zeby moze pomoc w porzadkach czy gotowaniu... a przeciez mama dla nich gotuje, zajmuje sie ich dziecmi... sorki ze sie tutaj wyzalam ale tak mi przykro... a ja nic nie moge bo niby nie wiem jak to tam wyglada....
-
witam pod wieczor.. dominika, kurcze, katastrofa z tymi awariami.... co za ludzie zeby tak rozumu nie miec:) obyscie sie przy tym nie pochorowali!!! u nas jak na razie obywa sie bez widocznych skokow rozwojowych, maly spi jak trzeba, czasem sie obudzi bo szuka smoczka ale wyustarczy mu dac i zasypia od razu bloomoo, ciesze sie ze te wszystkie cierpienia i wyrzeczenia przynosza skutki!! a o lekarzu sie nie wypowiem bo bym musiala....%**^&!:* a zdjecia Wasze sliczne!!! patusia, kciuki zaciskam za galarete! katia, fajne zdjecia a woktorek to taki juz duzy!! ann, dlaczego zla??? bo zle wiesci z Polski dostalam i jakbym byla na miejscu to bym pare twarzyczek wytrzaskala porzadnie a tak to jestem tutaj i musze nawet udawac ze o niczym nic nie wiem... wrrrr
-
witam olimpie :) tak tez myslalam ze cos sie dzieje skoro az tak dlugo cie nie bylo :) aniolek, no to jedz za mnie to na pewno szybko przytyjesz paula, serdecznosci dla Oliwki!!! k8i co do miesa to po polsku nie znam ale to chodzi chyba o ten kawalek co jest przy kosci; jak sie robi schabowe, tylko ze kosci trzeba wyciac :) a co do owocow to chodzi w przepisie jak najbardziej o suszone, to dlatego sie je namacza w winie zeby napecznialy :) a jak nie masz wina to w gorzkiej zwyklej herbacie lub letniej wodzie tez mozesz :) inka, zapomnialam wczoraj napisac ze zdjecie rodzinki mikolajkowej przesliczne :) a tak Ci zazdroszcze tego Krakowa, zawsze jak piszecie o Krakowie, Ty Dominika czy jeszcze ktos inny, to az mnie cos za serducho sciska :) witam pozostale, sorki ze nie pojedynczo :)
-
no jak to tylko sobie??? mnie tez, jak najbardziej :) ja wczoraj wieczorem to az sobie tu wrocilam zeby poczytac raz jeszcze pare kawalow bo jestem taka wk"$*%§!&\* po rozmowie z siostra..... to sobie lekko humor poprawilam... normalnie to powinno byc karalne zeby ludziom psuc nastroj zaraz przed swietami!!!
-
no to super Gabi, no bo jak bez choinki zubelek, swietnie ze prezenty juz zrbione :) niezla Ci kombinatorka rosnie, co to chce lalke ale po cichu my tez zjadacze frytek, ale z frytkownicy wlasnie... a kiedys to zrobilismy frytki na obiad, potem po poludniu pojechalismy na zakupy a jak wrocilismy do domu to dymu bylo tyle...... zapomnielismy ja wylaczyc ale na cale szczescie dlugo nas nie bylo. od tamtej pory od razu po zrobieniu frytek wylaczam z gniazdka :)
-
witam szybciutko wieczorem, albo noca raczej :) co do enfamilu, ja znam tylko z nazwy wiec nie polece, co do wplywu na rozwoj intelektualny dziecka, pozwolcie ze podchodze do tego bardzo sceptycznie, czego by ludzie nie zrobili zeby czlowiek kupil taka a nie inna rzecz. dla odmiany powiem ze we Fr wasnie wyszly wyniki najnowszych badan, wg ktorych matczyne mleko wcale nie jest az takie dobre dla dziecka, wiec pozwolcie ze i tutaj karmie malego mlekiem GALLIA, bardzo dobre, malo kolek, smakuje, a reszta mnie nie interesuje. a co do ilosci jedzonka, moje dziecko ksiazkowe wiec raczej sie nie przydam z poradami bo Noah zjada 4x 200ml i zawsze konczy wszystko i to mu wystarcza. niczym go nie dopajam, na podwieczorek zjada mi jakies 30/40 ml musu owocowego (dzis debiut brzoskwiniowo truskawkowy) i tyle. k87i, ale horror z ta historia z osiedla.... ja tez wiem ze trzeba bardzo uwazac na to co sie mowi do dzieci, one wszystko biora na serio .... ale teraz sie juz zegnam i do jutra mowie wszystkim :)
-
gabi, zycze powodzenia w odzwyczajaniu... ja to mam szczescie z Natankiem bo wszelkie procesusy wychowawcze i inne przeszly niezauwazone i bez problemu. nawet smoczek tak samo, razu jednego, jak mial niecale 2 latka, przyjechali do nas znajomi z trzyletnia coreczka, ktora od tygodnia nie miala juz smoczka. powiedziala Natankowi ze go wyrzucila do kosza. na drugi dzien, Natanek sie bawi, ja mu przypominam, "widzisz, Kalima wyrzucila smoczek do kosza, to juz duza dziewczynka" a oon na to, poszedl po swoj smoczek, wrzucil go do kosza, pomachal mu i PO WSZYSTKIM :):):):) zycze tak samo prostego rozwiazania i u Was :)
-
malgosia, widze ze nadal w dobrym humorze, mimo zabiegania przedwyjazdowego :) przyjaciele z silowni sa REWELACYJNI
-
no to niezle zabieganie, ale to taki fajny speed przedswiateczny z ktorego sie smiejemy jak jest juz po wszystkim. no bo poki co to w nerwach czy aby na wszystko starczy czasu :) ciesze sie ze wszystko idzie do przodu jak trzeba, jeszcze zeby tylko sniegu bylo ile trzeba i nie za zimno... bo we Francji juz umieramy, od czterech dni temp minusowa w ciagu dnia!!! to koniec swiata!!! juz sie odzwyczailam od takiego zimna!!!
-
Mamusie po 30-stce czyli "k�cik mamutków"
monikouette odpowiedział(a) na gabalas temat w Kącik dla mam
monia, trzymaj sie kobieto!! wiem ze dasz rade!! nawet jesli juz nie te nerwy co dawniej!! zdrowka dla Emila, za 3/4 dni powinno byc dobrze... albo przynajmniej lepiej..... a Manka, kurcze, jakbym mogla to bym Ci ja wziela na chwile, a tu cholerstwo za daleko..... -
u nas tez Wigilia w domu z tesciami a Boze Narodzenie u nich z reszta rodzenstwa :) ja nie mam mozliwosci spedzenia swiat z moja rodzina w Polsce ale jesli bym miala to wychodze z zalozenia ze kazdy rodzic ma prawo do Wigilii z wlasnym dzieckiem (i odwrotnie) i co roku bym zmieniala raz u moich a raz u jego rodzicow... no bo niby dlaczego tylko ja mialabym byc zadowolona??
-
a, no to moj zadnego proszku by chyba nie polknal, do tej pory nie bylo takiej potrzeby wiec nie wiem czy by potrafil :) mam nadzieje ze mu szybciutko przejdzie i ze w piatek juz w lepszej kondycji bedziecie wyjezdzac :) a jak tam pasztet??
-
mada, jak masz zapedy sado-maso to wsadz Kajtkowi palec do buzi i jak Cie mocno ugryzie to na pewno zabka poczujesz jesli jest juz blisko !!! u nas zabkowanie w miare bezbolesnie jesli chodzi o dziasla ale za to przy kazdej turze zabkowania Natanek lapal zapalenie ucha, ale na szczescie bylo leczone od razu i bez problemu :) a pierwszy przebity zabek pojawil sie w Wigilie 2004, zaraz po skonczeniu pol roczku :)
-
witaj monika :) mysle skromnie ze MONIKI gora
-
a, no fakt, jakos mi trudno to sobie wyobrazic bo Natanek sie nauczyl bardzo szybko i jak mial chyba 1.5 roku to juz potrafil, kiedys chyba jak mial niecaly roczek to smarkal dla zabawy sam od siebie, az jakis filmik nakrecilismy z tym, bo tak nas to bawilo jak znam zycie to drugi nicpon zrobi wrecz przeciwnie od braciszka... :) a swoja droga, frida to rewelacyjna sprawa :)