Regina
Użytkownik-
Postów
0 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
nigdy
Treść opublikowana przez Regina
-
Ale syf na zewnątrz. W ramach przerywnika wyszłam z psem, ale połazić się nie da. Śnieg jakiś taki obrzydliwy leci prosto w oczy (cyngle mokre), od razu topnieje, do tego wieje paskudnie. A w domu cisza ... Dziwnie tak bez dziecka.
-
Ale syf na zewnątrz. Pada śnieg, ale jakiś taki obrzydliwy i od razu topnieje. I do tego przejmujące zimno. W ramach przerywnika wyszłam z psem. Myślałam, żeby z 15 minut połazić, ale nie da się. Wam też życzę "hucznych (?) Walentynek. Myśmy z mężem (z mojej inicjatywy) postanowili tego "święta" nie obchodzić. Dla mnie to sztuczne, ale ... może miłe. Tak więc bawcie się dobrze! (hihi)
-
Ano właśnie (oby tylko zwycięstwo). Spadam, bo mąż właśnie wyszedł, więc chata wolna, mogę "szaleć". Cisza, spokój. Czasem z rozrzewnieniem, że kiedyś tak było non-stop. Z drugiej strony, jak Michała nie ma to cisza jakaś nienaturalna, hihi. Buziaki. Może potem wpadnę w ramach przerywnika. A jakby nie, to udanego weekendu życzę, Kochane i zdrówka!!! :36_3_16:
-
Justynka, co u Was? Jak Gajunia?
-
ja też z kawą w garści. Synuś u moich rodziców, a ja zasuwam. A wyspana jestem, że już nie pamiętam, kiedy tak spałam. Prawie osiem godzin.
-
Cześć, Ja już bez dziecięcia. Walczę. Pusto w chałupie bez Miśka, ze hej. Wieczór upłynął przed kompem z drinkiem w garści. Chyba jesteśmy z mężem uzależnieni.
-
Idę spać, bo po tych 3 godzinach z hakiem snu, padam na pysk, dosłownie. Buziaki, dobre, spokojnej nocy.
-
Ja też kończę drinka, i lecę do wyrka. Buziaki. Rano jadę na drugą stronę Warszawy z Miśkiem do moich rodziców. Wracam i kuję.
-
Mnie już nie ma co się kurczyć.
-
Justyna, mój wujek kiedyś przez pomyłkę wypił ciotki mleko (opowieść ta krążyła po rodzinie przez lata. Mówi jej tak: Dziwne jakieś to mleko. Skwaszone, czy co? A ona mu na to: A co ty za mleko wypiłeś? Jak jej powiedział, ze to, które stało na parapecie, to ... oddał jej ... wszystko.
-
Dobre to 5 minut wstydu.
-
Trzymaj trzymaj. Mam takiego cykora, ze hej. Dawno się tak nie bałam. Pamiętam, ze przed pierwszą magisterką nie mogłam spać na tydzień przed. Przed drugą, już tylko na dwa dni przed. A teraz koszmary mam od 4 listopada, kiedy na Radę poszła moja praca.
-
Spoko, ja mogę mieć, tylko leniwa komisja ... Im w dzień powszedni trudno się zebrać. Trzymaj kciuki we wtorek rano - zdaję dwa egzaminy, potem w piątek rano - język obcy, a w następny wtorek walczę na serio serio
-
tusia13A doktorat na jaki temat. To ja juz rozumiem dlaczego masz tyle pracy. Z prawa rzymskiego. Oj, roboty kupa. W najbliższy wtorek dwa egzaminy, w piątek angielski, a 24 obrona.
-
Oj, administracyjne! też za tym nie przepadałam. Najważniejsze, żeby lubić to, co się robi.
-
Andzia, co w niedzielę?
-
W jakiej gałęzi prawa się specjalizujesz? Przepraszam, ze dopytuję, ale za (matko przenajświętsza!!) 12 dni będę doktorem nauk prawnych
-
Jesteś prawnikiem? Myśmy mieli plan w zeszłym roku pojechać na narty. Z trzymiesięcznym dzieckiem. Ale szybko nam przeszło. Za dwa lata chcemy uczyć Michała jeździć na nartach.
-
No fakt. Ja pierwszy raz zostawiłam Michała jak miał 8 miesięcy. Nie było nas chyba pięć dni. Wcale nie tęsknił. Fakt faktem karmiłam go jedynie przez pierwsze trzy tygodnie życia.
-
Oj, to szkoda. A co? Mała nie da się zostawić?
-
Odbiję to sobie. No i mam nadzieję, ze jednak nasz wypad na narty wypali.
-
Tusia, mogłabyś zazdrościć, gdybym inaczej ten czas od Małego miała wykorzystać, ale nie na ślęczenie nad robotą od świtu do nocy, bo tak to będzie wyglądało przez najbliższe dwa dni, niestety.
-
A moja teściowa ... temat rzeka. W każdym razie, jeśli chodzi o sprawiedliwe rozdzielanie "dóbr" między dzieci, to ona jest super. Kocha synów taka samo, dzieli wszystko tak samo, tylko, ze mój mąż zawsze był i jest w tyle. Problem w tym, że on, choć młodszy, zawsze był samodzielny, a jego starszy o 5 lat brat, siedział pod spódnicą mamusi. No i był oczkiem w głowie, chyba (tak to wygląda). Ona z nim nawet za granicę jechała, żeby ściągnąć do Polski samochód, a potem go rejestrowała, choć chłop miał już dobre 30 lat i własną rodzinę. Itd, itp. Temat rzeka ... A ja dzisiaj robię sobie labę. Spałam dzisiejszej nocy całe 3,5 godziny, więc i tak nic do łba nie będzie chciało wejść. Winko, może drink, mąż obok i se posiedzimy, o ile szybko nie odjadę.
-
Iwcia, trzymam kciuki za następny raz. Oby to był ten RAZ. A ja dzisiaj postanowiłam, że wieczór spędzam z mężem przy winku czy innym drinku. Po takiej nocce, i tak niewiele do łba wejdzie. Poza tym jutro nadrobię (Misiek u dziadków do soboty, więc "chata wolna".)
-
Współczuję Ci Justyś. Szkoda Malutkiej. :36_3_16: Dobra, znikam póki co do sklepu póki mąż w domu. A potem praca praca praca