-
Postów
0 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
nigdy
Treść opublikowana przez Anulka
-
jedzie na 8.10 a odbieram go o 13...tak zdecydowała "ciocia"...dziecko nie zna godzin i minut a jak mu obiecuję, że będę u niego po obiadku to wie kiedy ma się mnie spodziewać...
-
u nas płacz był ale mniejszy...od razu szukał swojej Kochanej Cioci...szkoda że jest przydzielona jedna do kilku grup...
-
radość sercaDzień Dobry :)Fajna ciepła, choć rześka pogoda u nas :) Teraz mam trochę pracy, wejdę na spokojnie później... Miłego dnia :) miłej pracy Asiu
-
Pani Agnieszko, przychodzę do Pani z kolejnym problemem. Mikołaj od 1 września został przedszkolakiem. Odkąd dowiedzieliśmy się, że dostał się do przedszkola przygotowywaliśmy go na to wydarzenie. Opowiadałam o zabawach, nowych przyjaciołach, zabawkach o wierszykach i piosenkach,których się będzie uczył, o rysunkach które będzie malował. Wiedział też, (nie chciałam by był zaskoczony), że może zdarzyc się sytuacja kiedy dzieci będą płakać. A co najważniejsze, bezustannie powtarzałam mu że będziemy go ZAWSZE z przedszkola odbierać. Wszystko to na nic. Rano płacze, krzyczy jak opętany, że nie chce tu zostać na zawsze, że mocno mnie kocha, że jestem jego najukochańszą mamą. Pierwszego dnia płakałam za drzwiami kiedy słyszałam jego szloch w sali. Drugiego i w kolejne dni zaprowadza go tata. Ja nie daję rady. Serce mi się kroi na kawałki. Dzisiaj było troszkę lepiej. Mąż powiedział, że pierwsze co zrobił po wejściu to szukał swojej kochanej Pani. I właśnie...tu jest problem...Pani, którą sobie ukochał Mikołaj to młoda osoba, z rewelacyjnym podejściem, której Mikołaj bezgranicznie zaufał. Jest jednak osobą, która pomaga Paniom w kilku różnych grupach i z powodu braków kadrowych nie jest tam na stałe. (To nowiutkie przedszkole, dopiero została zakończona budowa i doposażanie budynku.) Pani, która jest tam na stałe jest kobietą sądząc po wyglądzie z co najmniej 35 letnim stażem. Kiedy wchodzi się do sali ona albo siedzi za biurkiem, albo chodzi po sali z jakimiś kartkami i ciągle je czyta. Nie potrafi zachęcić dzieci do wejścia, nie potrafi przytulić i powiedzieć ciepłym głosem dziecku czegoś miłego. To nie są tylko moje spostrzeżenia, ale również innych rodziców. Mało tego byliśmy u Pani dyrektor z prośbą o zamianę "przedszkolanki". Pani dyrektor prosi o wyrozumiałość i cierpliwość bo to dopiero początki. Ja wiem, że tak jest i wiem też że i dzieci i Pani zostały rzucone na głęboką wodę, gdyż z racji budowy nie odbywały się zajęcia adaptacyjne. Ale czy pedagog z wieloletnim stażem, nawet jeśli wcześniej nie znał dzieci może nie posiadać umiejętności komunikowania się z dziećmi w taki sposób by dzieciaki ja pokochały??? Co zrobić, żeby Miki chętnie chodził do przedszkola? Co zrobić by zaraz po wejściu nie chciał uciekać? Co zrobić by nie cierpiał kiedy tej ukochanej "dochodzonej" Pani nie ma w sali???? Widzę, że to dla niego stresująca sytuacja. Po powrocie do domu pokłada się po łóżkach, nie odzywa się a jeśli już to tylko dlatego, że my z mężem próbujemy z nim nawiązać kontakt. Nie psoci jak dawniej. To nie to samo dziecko. Jak mu pomóc? Jak pomóc sobie samej bo szczerze mówiąc łapię powoli początki depresji. Kiedy Mikołajek wyjdzie z domu do godziny 13 snuję się po mieszkaniu, nie jestem w stanie nic zrobić. Wiem, że mam jeszcze Majeczkę w domu i nia muszę się zająć, ale to jedyna rzecz jaką robię... Proszę o pomoc... Ania
-
skurcze podczas porodu
Anulka odpowiedział(a) na aleksandra24w temat w Dziś pytanie - dziś odpowiedź
SweethopeO boze drogi moje bole to byly bole nie do opisania....krzyzowe chyba w najwiekszym tego stopnia znaczeniu, nogi mi dretwialy od pasa po kolana..., zadne leki juz nie pomagaly a dostawalam narkotyczne na koncu bo bym pewnie stracila przytomnosc...i tak sie skonczylo cesarka ale te bole to mnie skutecznie odprowadzaja o mysli o 2 porodzie:/ zazdroszcze kobieta rodzacym naturalnie i bez wiekszych ekscesow... no własnie...bóle krzyzowe to masakra..ja Maje rodziłam półtorej godziny i bardziej mnie wykończył ten poród niż poród 6-godzinny z Mikołajkiem... -
^Joasia^ Może to na początku tak będzie.... i jakoś się ułoży... ale jeśli będzie to trwało to chyba będziesz musiała zrezygnować :(Buziaki i trzymaj się jakoś, mam nadzieje, że jutro jak wejdę to będą znacznie pozytywniejsze relacje od Ciebie....trzymam kciuki...
-
no własnie nie...jest apatyczny...tylko łóżka zmienia...i nie psoci jak dawniej :(
-
Joasiu niestety gorzej niż pierwszego dnia to przeżyłam. S Miska odprowadził. Ten kazał tacie do mnie zadzwonić. Płakał do telefonu, że mnie bardzo mocno kocha, że jestem jego najukochańszą mamą i że będzie tęsknił i że nie chce tu zostać na zawsze...Dzielnie go utwierdziłam w przekonaniu że przyjdę po niego po obiadku i że mocno go kocham i nie zostawię go tam za nic na świecie bo jest moim Skarbem największym i się rozłączyłam bo zaczął gorzej zawodzić....po odłożeniu słuchawki wyłam jak bóbr...jeśli to potrwa jeszcze dwa tygodnie to osiwieję...
-
nie wiem...może...póki co jestem zrezygnowana na maksa
-
pytanie już padło na wątku dziś pytanie dziś odpowiedź zatem pozwolisz że usunę ten wątek by nie powielać...każdy ma dostęp do "nieprzeczytanych postów" więc bez względu na to w którym dziale go napiszesz wszyscy go zobaczą.
-
skurcze podczas porodu
Anulka odpowiedział(a) na aleksandra24w temat w Dziś pytanie - dziś odpowiedź
oczywiście nie piszę tego by straszyć bo poród to sprawa indywidualna...moje koleżanki rodziły i właściwie obeszło się bez większego bólu... ja mam za sobą dwa porody i dwa rodzaje bólu...pierwszy taki jak na okres ale silniejszy...dużo silniejszy, a drugi to bóle krzyżowe...nie życzę najgorszemu wrogowi... -
NuSiAaa w Twoim wypadku to wpływ hormonów ciążowych. Miałam to samo. Na to raczej rady nie ma sophie z Tobą jest tak jak z małym dzieckiem...jak jest zmęczone to zamiast zasnąć wierci się, marudzi. Jedyne wyjście z sytuacji jest takie, by położyć się w ciągu dnia chociaż na pół godzinki jak mała śpi. Jesteś po prostu zmęczona i dlatego nie możesz spać. Ogrom obowiązków domowych a w związku z tym masa myśli plączą się w głowie a do tego zmęczenie fizyczne.
-
zrobiłam ciepłą herbatę... Miała nadzieję, że...
-
mariku nas kolejny przedszkolny dzien zaliczony w miare na plus ... jak tak zostanie to nie bedzie zle...Asiu przytulam zazdroszczę...
-
Izuś wszystkiego NAJ NAJ NAJ!!!!!!
-
Asiu dacie dacie, w końcu od czego masz nas
-
Sorki ale denerwuja mnie te reklamy..
Anulka odpowiedział(a) na basica31 temat w Dziś pytanie - dziś odpowiedź
jak rozmawiam z Pania to wszystko jest według niej ok...a potem od takiej drugiej młodziutkiej dochodzącej dowiaduję się, że nie do końca bo np. płakał...nie ufam jej...byliśmy u dyr z prośbą o zmianę ale póki co za mało mają kadry...musimy czekać :( -
Miki też pięknie sam zjada posiłki, ładnie się ubiera ale stres podczas zostania jest ogromny i cały czas jak opętany powtarza, że zostanie tu na zawsze i że ni lubi Pani
-
Sorki ale denerwuja mnie te reklamy..
Anulka odpowiedział(a) na basica31 temat w Dziś pytanie - dziś odpowiedź
basica31AnulkaSuzyMummyja rozumiem na innym forum... ale na forum gdzie równiez są ciężarówki ??!!! mnie te reklmy zaraz wyprowadzą z równowagi.... :36_2_42: a podobno nie mozna sie stresowac policz do dziesięciu...to pomaga ja zawsze musze do 50 przynajmniej - nie mowie juz o reklamie tylko ogolnie - np jak Julia usiluje mnie z rownowagi wyprowadzic a ja usiluje sie nie dac wyprowadzic to licze do piecdziesieciu i pomaga bo do 10 dalej jestem jak dynamit 20 gram mniej 30 lapie oddech 40 widze ze nie ma sensu sie denerowac a 50 jestem jak nowo narodzona Anulka widze ze cos masz humor do bani??? mam Basica,moje dziecko kolejny dzień płaczu w przedszkolu...nie mam siły :( S go zaprowadził...Miki płakał bardzo, więc S zadzwonił do mnie i dał Miśkowi telefon...Mikula mówił że nie chce tu zostać na zawsze, że jestem jego ukochaną mamą i że mocno mnie kocha.....nie wiem czy go tam ktoś straszy czy co, bo zawsze mu powtarzałam że po niego będę wracać -
nie mam siły :( dzisiaj znowu płakał Sebastianowi...bardzo...Seba zadzwonił do mnie i dał Miśkowi telefon...Mikula mówił że nie chce tu zostać na zawsze, że jestem jego ukochaną mamą i że mocno mnie kocha.....nie wiem czy go tam ktoś straszy czy co, bo zawsze mu powtarzałam że po niego będę wracać...
-
ja jestem u kresu załamania...dzisiaj był znowu płacz...nie wiem czy go ktoś tam straszy ale jak opętany powtarza że nie chce tu zostać na zawsze...wydawało mi się że go dobrze przygotowałam na ten dzień, ale gdzieś chyba popełniłam błąd...Miki mówi że Pani jest brzydka i głupia i fakt Panią ma beznadziejną...byłyśmy nawet u Pani dyrektor ale niestety nie da się póki co zrobić kadrowej roszady...za mało ludzi do pracy...wyć mi się chce :(
-
hej Monia ja się napiję a najchętniej zamiast kawy mocnego drina :36_2_49::36_2_49::36_2_49::36_2_49::36_2_49::36_2_49:
-
Może tutaj znajdziesz odpowiedź na swoje pytanie...http://parenting.pl/9-miesiecy-ciaza/656-blizniaki.html
-
roniaPROSZĘ O POMOC. Potrzebuję wyczerpującej odpowiedzi.Z góry dziękuję. Jakiś czas temu zacząłem podejrzewać swoją żonę o zdradę. Skąd się dowiedziałem? No bo zachowywała się typowo dla takich sytuacji. Gdy odbierałem telefon w domu, po drugiej stronie odkładano słuchawkę. Miała często spotkania z koleżankami, niespodziewane wyjścia na kawę czy po książkę. Na pytanie z kim z naszych wspólnych znajomych się spotyka, odpowiadała, że są to nowe przyjaciółki i ja ich nie znam. Zazwyczaj czekam na taksówkę, którą ona wraca do domu, jednak żona wysiada kilkaset metrów wcześniej i resztę drogi idzie na nogach, tak że nigdy nie widzę jakim samochodem przyjeżdża i z kim.Kiedyś wziąłem jej komórkę, tylko aby zobaczyć która godzina. Wtedy ona po prostu dostała szału i zakazała dotykać jej telefonu. Przez cały ten czas nie mogłem się zdecydować, by porozmawiać z nią o tym wszystkim. Pewnie nie dowiedziałbym się prawdy, gdyby nie przypadek. Pewnej nocy żona niespodziewanie gdzieś wyszła. Ja się zorientowałem, że coś nie tak. Wyszedłem na zewnątrz. Postanowiłem schować się za naszym samochodem, skąd był doskonały widok na całą ulice, co pozwoliłoby mi zobaczyć, do jakiego samochodu wsiądzie. Kucnąłem przy swoim wozie i nagle z niepokojem zauważyłem, że tarcze hamulcowe przy przednich kołach mają jakieś brunatne plamy, podobne do rdzy. Proszę mi odpowiedzieć, czy ja mogę jeździć z takimi tarczami hamulcowymi, czy trzeba je stoczyć? Jeżeli natomiast trzeba ja wymienić, to czy można zamontować tańszy zamiennik, a nie oryginalne, a jeżeli tak, to które najlepiej?
-
roniaFaceta bolały bimbały. Kumpel poradził mu żeby poszedł do lekarza. Lekarz nakazał przeprowadzić różne badania. Facet wrócił z wynikami, lekarz je przejrzał i stwierdził, że wszystko jest ok, gość jest zdrowy i w ogóle. Facet wrócił do domu ale jakoś tak niepewnie sie czuł i zwierzył sie koledze. Kumpel spojrzał na wyniki i mówi - Stary, masz przechlapane, patrz co tu piszą "OB-" - A co to znaczy? - Obciąć bimbałki. - Kurde, rzeczywiście źle. A co to znaczy "Rh+"? - Razem z chujem...