AnulkaU nas odkąd pamiętam Świeta były u babci. I tak będzie dopóki ona bedzie z nami. Jest zwykle 21 osób. Uwielbiam ten hałas i zamieszanie zanim siądziemy do stołu, obowiązkowo równo z pierwszą gwiazdką . Kolędy, prezenty, uśmiechnięte i szczęśliwe twarze, czasem łzy gdy kogoś zabraknie w danym roku lub radość, gdy pojawia sie nowy obywatel . To Wigilia i TEN dzień uwielbiam najbardziej. Kolejne dni to wycieczki od rodziców do teściów, siedzenie przy stole i zajadanie sie du upadłego, a potem wyrzuty i strach, ze znowu nie wejdę w swoje ulubione spodnie Anulka az mi się łezka zakręciła jak to przeczytałam.
Hałas, krzątanina, przebrani Mikołaje, wspólne śpiewanie kolęd i to ciepło rodzinnych świąt....
i zawsze u Babci na wsi.
Od kilku lat moje święta wyglądają zupełnie inaczej.
Jest ciepło i świątecznie ale nie tak jak kiedyś, kiedy było z nami więcej osób.... W święta najczęściej wyjeżdzamy na narty, rodzinnie oczywiście.
Wynajmujemy większy dom z kominkiem ;) w dzień narty i sanki a wieczorem krzątanina, szukanie Mikołaja.
Jednak w sercu zawsze będzie ich brakować :(