desperatkaHej!!
Dziś nieco mniej optymistycznie się z wami przywitam gdyż u mnie nie najlepiej.
Wczoraj rano dostałam bóli kręgosłupa tak bardzo, że myślałam, że to bóle porodowe i pojechałam na pogotowie w Wiśle. Tak na sygnale przewieźli mnie do szpitala na sygnale do Cieszyna od razu na... porodówkę!!!
Okazało się, że to na szczęście (!) nie poród a najprawdopodobniej kamienie na nerce. Nic nie mogli mi podać i bóle po jakimś czasie same ustąpiły. Diagnoza niepotwierdzona i nie wiem kiedy znowu mnie to złapie bo nie dostałam żadnych leków. Ogólnie nikomu tego nie życzę bo ból nie do wytrzymania, normalnie jak poród. Mam nadzieję, że u was święta minęły radośnie i wszystko z maluszkami jest w porządku!Miłego dnia!!! Desperatko - żyję z kamieniami nerkowymi jakieś 20 lat, więc mogę Ci tylko bardzo współczuć...Mam porównanie do tego - rodzenie kamienia i dziecka i skurcze są faktycznie blisko do siebie podobne.... No cóż, trzeba z tym paskudztwem żyć, bo ja już wieleeeeeeee z tym przeszłam i nic nie pomogło...