-
Postów
0 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Mari
-
tylko w jaki sposób go uspokajasz? bierzesz na ręce? i co jak się rozpłacze? no i jak to sie ma do usypiania w nocy albo w dzień? Też przytulanie, cyc i do łózeczka?
-
ja w Tesco kupilam jedne przed kolano, drugie szorty, ale nie za krotkie, bawelniane oczywiscie. Tylko to bylo w maju ;)
-
nadinn jak to robisz z tym usypianiem? Tam jest napisane, żeby w tej pierwszej fazie dziecko położyć do łóżeczka, ale jak jak mam ją rozpoznać po ziewnięciach, jak on mi przy piersi usypia i odlatuje... i co potem? wkładasz go do łóżeczka i co? Ja mam kolejny problem taki że ode mnie nie chce smoka... tylko od mojej mamy. Ode mnie czuje mleko i koniec kropka. I nie wyszło mi... dziś znów nie pojde spać wcześniej ;( jako że powoli wracam do tłumaczeń, mam troszkę do sprawdzenia ich (ale raptem moze 2 strony) plus pismo do US, bo mały dziś mi nie dał w dzień chwili, żeby to zrobić... kiszka, wczoraj w nocy 3,5 godziny snu, dzisiaj 5 godzin i zero dosypiania w dzień... ile dam radę tak? Mój mąż miał go dzisiaj uspać, po 5 minutach wyszedł z sypialni twierdząc, ze on nie potrafi, bo położył go najpierw na łóżku u siebie i POWIEDZIAŁ mu żeby spał, a on się wiercił, potem w łóżeczku położył i KAZAŁ mu spać, włączył karuzelkę z melodyjkami, światełkami i potem wziął na ręce, a mały się zaczął kręcić... Wyszedł po tym wszystkim ten mój mąż do mnie i mówi "jemu się chyba nie chce spać" - kurcze... nic dziwnego po tym wszystkim :/ mamamajki i jak tam? pijesz tę kawę? ja od dwóch dni piję rano i koło 3. Robię napar rano z jednej kapsułki i najpierw robię z połowy, a potem z drugiej połowy, żeby za mocna nie była, a i tak na mnie dziala
-
niecierpliwaHej!Ja to dzisiaj jestem załamana. W nocy mała często się budziła i od piątej rano też prawie nie śpi. Cały dzień szykuje się żeby wyjść na spacer i chyba nic z tego dzisiaj. Co chwile chce być przy piersi a jak ją chcę odłożyć to płacze. Już nie wiem, co mam z nią zrobić. Jakbyś mój dzień opisala ;) z tym że u nas ostatnio początek dnia o 4.30 lub 5 to normalka, planuje przejsć na tryb życia synka ;P bo nie daję rady chodząc spać o 24 i budząc się o 5 w międzyczasie raz karmiąc. No i spacery... moj jak ładnie spał ponad dwie godziny non stop na spacerze, tak teraz trzy dni z rzędu budzi się po godzinie i muszę go karmić... dzisiaj z jego spazmatycznym placzem szukałam lawki gdziekolwiek, wczoraj karmilam na stojąco, bo poszłam do lasu, przedwczoraj na schodach usiadłam, gdzie nikt nie chodzi...
-
o matko! 4880! Ładnie ładnie! :) ale rada rezygnacji z nocnych karmień słuszna, bo wtedy najtłuściejszy pokarm :) a ja tu się 3600 mojego Julka zachwycam ;) dzisiaj byla u nas położna własnie i rozmawiałam z nią o ewentualnym odciąganiu pokarmu lub sporadycznym podawaniu mleka modyfikowanego w wypadku, gdy na dłużej muszę np. wyjść. Nie ukrywam, że pomysł się zrodził dzisiaj po zaproszeniu nas przez znajomych na kajaki za dwa tygodnie ;P (sami mają synka dokładnie miesiąc starszego). Oj przydałoby mi się odetchnąć... Dzisiaj rejestrowałam też Julka na szczepienie i USG bioderek. USG, które powinno być w 6. tygodniu będziemy mieć w jakimś 9. bo nie ma terminu... :( A! i zdradziła mi jedną sztuczkę :) jeśli mały nie może się ode mnie oderwać i potrzebuje mojej bliskości to mogę spróbować dać mu do łóżeczka moją pieluchę, której używam do karmienia, przesiąknięta moim zapachem i zapachem mleka, to może będzie dłużej spokojnie spał :) Sprawdzimy! :) Jutro powiem jak wyszło :)
-
i jak na złość dostałam właśnie maila od zatrzymajrotawirusy.pl ;)
-
nadinn własnie ja mojego w dzień tylko na brzuchu kladę (chyba, że wracamy ze spaceru i on jeszcze śpi), ale też uwielbia na brzuchu i daje się spokonie do łóżeczka odłożyć i nawet jak się przebudzi to zaraz zasypia :) Dziękuję za odpowiedź odnośnie usypiania. Przy dzieciach trzeba być konsekwentnym i musi być rutyna jakaś, żeby dziecko czuło się bezpiecznie, ale i rodzicom to pomaga, bo potem nie ma dyskusji, że już kąpiel np, bo kąpiel jest codziennie o tej samej porze. Ona prezentuje tai chów brytyjski, ktory dobrze poznałam i zawsze chciałam u swoich dzieci stosować, bo będąc au pair, opiekując się trójką chłopców (3, 5, i 7 lat) przysięgam, że przez caly rok, ani razu żaden nie marudził, że jeszcze nie chce iść do łóżka, to było proste, godzina 19, dzieci w łóżkach bez problemów. Rodzice szczęśliwi i dzieci szczęśliwe :) No i moja koleżanka tak była wychowywana i miło to wspomina. Dlatego muszę się dobrze wczytać i zacząć stosować, cieszę się, ze to mozliwe. mamamajki Należę o tych co Ty, też wolę być sama, z tych samych powodów co Ty. Jak muszę coś zrobić, a mały płacze to mogę go zostawić i nie ma gadania, zę jestem wyrodną matką. A u mnei wyglada to tak samo, jak jest mąż, a dziecko płacze to on panikuje, czemu on tak płacze, że coś jest nie tak, coś mu jest, a ja mu odpowiadam, ze placze, bo jest dzieckiem... i tak nie rozumie... Odnośnie szczepionek to będę widzę w mniejszości, ale absolutnie jestem przeciwko tym szczepieniom. Dla mnie to tylko zbijanie pieniędzy i zamierzam Julka szczepić tylo obowiązkowymi i nieskojarzonymi. Z prostego powodu, boję się jego organizm tak obciążać! bo czym są szczepionki jak nie wszczepionymi wirusami... a do tego dodam jeszcze, że ja to przeszłam to nie wiem czemu i moje dziecko miałoby z tym problem. No i karmienie piersią uodparnia dziecko, więc tu mój plus. No i przeraża mnie historia znajomej, która wzięła skojarzoną szczepionkę dla synka. Nie mógł być szczepiony w pierwszy terminie, bo był przeziębiony, wiec koleżanka mu wzięła tę skojarzoną, źle musieli małego przebadać, czy jest już zdrowy, widać jego organizm był jeszcze osłabiony, bo po szczepieniu tym skojarzonym wsadziła go do fotelika samochodowego, on zasnął i już się nie obudził :( Co to rotawirusów jeszcze i pneumokokach, swojego czasu się tym interesowałam i kilka razy natknęłam się na historię, gdzie dziecko było zaszczepione, a i tak zachorowało.
-
Ja tak w sumie dzisiaj zaliczyłam próbę ręcznego odciągania i nie wiem, czy chociaż 5 ml wyszło ;) dałam spokój. Tak się chwalę, że mam tyle pokarmu, ale może mam tyle co Wy? przecież ja nie wiem ile tam jest, wiem za to, że mały się najada, że jak przestanie ssać to nie mam problemu z wyciśnięciem kropli do posmarowania sutka i że po najpóźniej godzinie od karmienia zaczyna ze mnie znów lecieć (ostatnio to nawet wystrzeliło...). nadinn mam wersję elektroniczną ;) ale wolę papierową i już też mam :) własnie o usypianie mi chodzi i spróbuję wcielić w życie ten jej plan. Wiem, że jest kontrowersyjna, ale z drugiej strony, nie mówi o żelaznej rutynie, tylko o takiej, która jest potrzebna dziecku, żeby czuło się bezpiecznie. Nigdzie nie mówi, zeby z zegarkiem w ręku karmić co 3 godziny np. Nadinn od kótergo momentu życia Jasia wprowadziliście jej metody? od urodzenia?
-
wiktorio ja herbatek na laktację boję się pić, przy mojej laktacji... piersi mi by chyba pękły ;) Dziewczyny, czytała któras "Język niemowląt" i stosowała te rady? Ciekawe, czy mi się uda cokolwiek wprowadzić. Fajnie się czyta, ale jak to w praktyce wygląda?
-
Kiedy po porodzie odzyskałaś swoją atrakcyjność?
Mari odpowiedział(a) na Margeritka temat w Kącik dla mam
Ja jestem z tych co Daffodil i na wyjście ze szpitala miałam makijaż ;) ale wtedy się kobieco nie czułam... w ogóle się nie czułam, bo mnie wszystko bolało. Szybko zaczęłam się buntować przeciwko temu rozmemłaniu i chodzeniu w szlafroku. Po 5 dniach chyba byłam najszczęśliwszą osobą, bo ogoliłam wreszcie nogi (wreszcie mogłam podnieść tak nogę, żeby sięgnąć choć trochę), a po 6 dniach założylam jeansy, zrobiłam makijaż, dziecko nakarmiłam, zostawilam teściowej, a sama wzięlam psa i wyszłam z nim na spacer. Pełnia kobiecości wróciła, gdy ból wszelaki minął. Do swojej figury wróciłam po 2 tygodniach, ale bardzo dbałam o swoją kondycję fizyczną i dietę przed ciążą i to zaprocentowało. Teraz po niespełna 4 tygodniach czuję się bardziej kobieca niż kiedykolwiek przed ciążą, a mąż mi tylko w tym pomaga, cały czas (nawet tuż po porodzie) mówiąc mi jaka jestem ładna :) i że ma na mnie ochotę :) i nawet te trochę rozciągnięte mięsnie brzucha mi nie przeszkadzają :) -
luigi a co zlego, ze butla? przeciez to dalej Twoj pokarm i to chyba raczej o to sie rozchodzi co w tej butli jest, a nie, ze butla. Ja karmie piersia, bo do glowy mi inne rozwiazanie nie przyszlo, wzoruje sie na siostrach, a one nie odciagaly. zakup laktatora planwalam na koniec wrzesnia, jak bede wracac do "pracy", ale widze, ze bedzie wczesniej. Problemy z usypianiem zganiam na zapach mleka. ktory ode mnie czuje, tylko takie wytlumaczenie znajduje. I byla dzisiaj pediatra - maly okaz zdrowia :) nikitaka jestem za tym co mowia dziewczyny, jesli zalezy Ci na tym karmieniu piersia to skonsultuj sie z polozna laktacyjna i walcz.
-
zaza on mi w nocy i wieczorem nawet przy cycu nie zasypia :( tzn zasypia, ale nie daje sie do łóżeczka odniesc... tylko mi. a na lezaco nie chce karmic, bo zasysa strasznie duzo powietrza, bo mam za male piersi i potem ma czkawki, odbija mu sie co chwile, ulewa i ma chyba kolke, bo sie prezy.
-
Dzisiaj jadę kupić książkę "Język Niemowląt". Może mi to trochę rozjaśni ;P Czytałam fragmenty, czyta się super :) Będziemy pracować nad tym zasypianiem, bo tata przecież nie może tak co noc :( on musi dużo pracować i potrzebuje się wysypiać, bo mi na zawał serca jakiś padnie :( Żeby nie było, my sobie podzieliliśmy obowiązki, ja dziecko, on praca i obowiązki domowe, ja tylko obiad mam wykombinować. wiktorio czy Ciebie te mamy nie rozpieszczają za bardzo?? ;) najpierw miesiąc u jdenej, teraz druga zabiera jedno dziecko :)
-
u mnie beznadziejna noc... dalej nie potrafię swojego dziecka uspać i dalej zarywam noce. Po 3 godzinach prób obudziłam męża, który go wziął po prostu do siebie, położył obok i zasnął... i pospałam jakies 2,5 godziny... nie wiem co jest ze mną nie tak :( zachowuje spokój, on zasypia na rękach, a zaraz znów się budzi ;(
-
wiktorio nareszcie wrocilaś :) zaza mi lekarz mnie szyjąc też mi założył dwa szwy, które mogly być zdjęte po 5-6 dniach, ale położna mi je zostawiła i po dwóch tygodniach chyba już ich nie było. Jak się martwisz, to zawsze możesz pójść do lekarza. Ja mam krótkie pytanie. Czy my możemy pieczarki? Bo robię pyszny makaron z krewetkami (lub kurczakiem), papryką kolorową, pieczarkami i oliwkami. I zaza jak nie zapomnę to wrzucę na prv przepis na spaghetti, które na pewno możesz zjeść :)
-
Zapomnialam Wam sie pozalic, jestem wsciekla, bo kurde wychodzi na to ze jestem jedyną osoba ktora nie potrafi uspac mojego dziecka :( uznaje mnie tylko do zasypiania przy piersi i spaniu przy niej, a niech sprobuje w rozek zawinac, dac smoczek, a niech sie zorientuje, ze do lozeczka wkladam (choc to mi wychodzi), nie uznaje mojego lulania. Moge go godzine lulac i nic, przyjdzie tata i po 10 minutach maly spi, albo wlozony do lozeczka przysypia, od babci wezmie smoka i tez zaraz zasnie. to tak a propos luigi tej nieumiejetnosci bycia matka :/
-
madzia Ty tak sobie nabiał bez skrupułów jesz? Ja nie wiem czy zaza gdzieś nie pisała, że nie może nabiału :( ale mi się podoba ten ryż na mleku z budyniem! Na to kurcze nigdy nie wpadłam! spróbujemy... aż mi ślinka pociekła ;P Wiecie co, póki się nie przejmowałam tym co mogę, a czego nie, tylko odżywiałam się zdrowo, tak jak wcześniej to nie było alergii. Jadłam nabial, kawałek czekolady, wszystkie owoce i warzywa, to czemu ja się teraz przejmuję? baaa... nawet kakao się napiłam! Teściowie mi tak wkręcili...
-
mamamajki ja słyszałam,ze jeszcze męta wypijana w większej ilości hamuje laktację. No ja z rozsadzonymi piersiami problemu nie mam, bo mały w sumie non stop je. Maksymalna przerwa to 2 godziny. Madzia spróbuj przystawiać małą jak najczęściej, nawet co godzinę, żeby Ci possała, albo laktatorem odssysaj, żeby produkcję pobudzić, może to pomoże? zaza Ty masz jeszcze dużo rzeczy :) ale tak przy okazji to pierwsze slysze, że banany niebezpieczne, mi mówią wszyscy, że bezpieczne, nawet w broszurce od położnej mam, że są ok. Brzoskwinie, nektarynki, porzeczki, agrest, jagody, to z owoców. Z warzyw pozostaje Ci jeszcze cukinia, papryka, kabaczek, bakłażan, groszek zielony (on nie wzdyma prawda?), marchewka, dynia, nie wiem jak z fasolką szparagową. No i avocado moje ulubione :) i szpinak! Z tego da się mnóstwo obiadów zrobić do tego ryby, wołowina przecież też może być, czy inne mięso, nie musi być ten kurczak, a on nawet to słaby jest, bo najbardziej chemią nafaszerowany. O! ostatnio mama mi zrobiła pierogi z soczewicą - to też chyba jest bezpieczne. Tak mi się przypomniało jeszcze, że suszone owoce możesz spokojnie. Ja dzisiaj śliwki suszone wcinałam ;) Małego jak przeczyści dzisiaj to będzie nieźle, bo śliwki rumiankiem popijałam ;) nie z jakiego powodu, tak wyszło ;P No i jeśli przezyje kolejne dni, to znaczy, że nie jest alergikiem. Od wczoraj pofolgowałam sobie z dietą i uważaniem na to co jem. Z nabiałem się nie hamowałam, dzisiaj zjadłam dwie kostki czekolady i dwa paski tej z okienkiem z orzechami laskowymi, wczoraj nawet bobu zjadłam... nadinn o tych kupkach słyszałam to samo co Ty, że karmione piersią może robić bardzo mało kupek i nie jest to zatwardzenie, tylko przyswaja sobie dużo z Twojego pokarmu. Też zauważyłam, że Julek ostatnie prawie tylko sika, kupek jakby mniej robił. luigi znowu isę o Ciebie zaczynalam martwić ;) też się zastanawiałam kiedyś, czy karmione piersią dziecko może się przejeść, bo mój mały je i je, i je, i je... a potem mu się ulewa... Nie przejmuj się tymi odparzeniami itd. jesteś świeżą mamą, nie możesz idealnie wszystkiego robić. Też musiałam to uświadomić mojemu mężowi, że to normalne, że coś nam nie będzie wychodzić, albo czego nie będziemy wiedzieć, bo się przejmował na początku. Mój sobie odparzył pachwinki przy udach... ten upał nam nie ułatwia życia. Co do charczenia, to mój ma to samo, połozna wciąż twierdzi, że to organizm się oczyszcza, do tego czasem poświstuje oddychając, ale chyba nosem, no i w nosku ma coś czasem, ale gruszka idzie w ruch. Zresztą powiedziała mi, że... nie pamiętam dokładnie, że chrząstka w nosie nie jest rozwinięta jeszcze do końca? że jest krótka? coś tam jest jeszcze inaczej, dlatego też te dzieciaczki nasze mają takie noski zadarte, to nie są jeszcze ich docelowe :) podobno z takimi się rodzą, żeby było im łatwiej jeść z piersi :) Co do potówek, to w sumie doszłyśmy tu do tego, że najlepiej nic nie robić, same zejdą. Ja z trądzikiem małego też nic nie robię i schodzi powoli. A jeśli chodzi o wagę to mi położna wazy na cotygodniowej wizycie :)
-
oczywiście i źle sformułowane jest to pytanie, bo on nie jest moją wlasnością, żebym ja decydowała, czy może iść, czy nie. Po prostu jak wolałabym, żeby został ze mną to mu o tym mówię. Ale generalnie może sobie wychodzić na imprezy, byle tylko wracal o tej porze co mówi, bo się strasznie martwię :/ No i to działa też w druga stronę, też mogę sobie wychodzić. Związek to nie więzienie.
-
wow zaza 330 g w tydzień! no pięknie! to na mnie 220g Julka zrobiło wrażenie, ale widzę, że on daleko w tyle ;) Gratuluję Ci wyprawy do lekarza, jak w 1,5 tygodni po porodzie nie byłam nawet w stanie prowadzić samochodu, więc jestem pełna podziwu, ze to ogarnęlaś. I jasne, że dasz radę być mamą :) w sumie to nie masz wyjścia ;) Co do chusty to w upał nie daję rady ;) nie używałam jej od kilku dni, raz w ten upał mały płakał i go rpzywiązałam i tak siedział 2 godziny chyba, ale byliśmy potem obydwoje cali mokrzy. Co do materiału to ja mam swoją "uzywaną" niby, więc dostała wypraną i nie jest zła w dotyku, więc myślę, że to kwestia ponoszenia jej :) kurcze madzia, a może i to jest genetyczne? Ja słyszałam, że mleko tworzy się w głowie, ja się tym w ogóle nie przejmuję, jakoś za naturalne przyjęłam, że mam pokarm i będę karmić i problemów nie mam... chyba że u mnie ten rumianek i melisa rzeczywiście działają ;)
-
nikitaka, madzia i niecieprliwa (nie pamietam ile Twoje dzieciątko ma), weźcie pod uwagę, że po pierwsze my mamy facetów do wyzywienia ;P (choc nie wiem, czy to coś zmienia), a po drugie nasze dzieciaki są starsze o ten tydzień, czy ile i też na pewno więcej jedzą. No i ja nie dokarmiałam swojego ani przez chwilę, nie daję smoka, więc jedyne co ssie to moja pierś na której wisi non stop... więc się nie dziwię, że mam tak pobudzoną laktację. Herbatek tzw. "na laktację" nie piję, ze to piję rumianek i melisę, w sumie nie po to, żeby laktację pobudzić, ale wiem, że te zioła tak działają. madzia podziwiam za odciąganie ręczne, ciekawe ile mi by się udało odciągnąć, ale boję się spróbować... ja jedynie w sytuacji,gdy naprawdę mam nabrzmiałe piersi (przy moim głodorrrriuszku nie zdarza się to za często) odciągam kapkę, żeby ulgę odczuć. niecierpliwa nie trzeba dopajać maluchów wodą, ten pierwszy pokarm, który na samym początku wylatuje z piersi jest bardziej wodnisty, wlasnie dlatego, żeby dzięciątko się napilo. No chyba, że weźmiesz wode na spacer, żeby nie musieć cyca wyciągać publicznie ;) niecierpliwa ja tu piszę i czytam regularnie z telefonu, jak karmię małego ;), a że prawie caly czas je... nikitakaco do witamin to ja od koleżanek, które karmią butelką wiem, że im ich pediatrzy kazali witaminę D podawać, a K jest na pewno w mieszankach. Moje dziecko drugi dzień z rzędu popołudniową drzemkę ucina sobie przy plycie Od Nowa gotycko metalowego zespolu Delight ;) trzeci raz z rzędu leci... zasypia niemal od razu jak włączam ;) Ciekawostka... bardziej obstawiałam, że będzie wolal trip hop, bo ja miałam manię na niego w ciązy ;) a tu guzik ;P
-
mamamajki skopiuje Ci to co najistotniejsze z tego artykułu kofeina jest wchłaniana z przewodu pokarmowego i trafia do krwi po ok. 30 – 45 minutach po jej spożyciu. Następnie jest metabolizowana i wydalana przez nerki. Średni czas półtrwania kofeiny w organizmie wynosi 4 godziny (wahając się od 2 do 10 godzin). Metabolizm kofeiny jest wolniejszy u kobiet w ciąży, dlatego u ciężarnych kobiet utrzymuje się ona w organizmie dłużej.
-
mamalina śliczny uśmiech Lili :) mamamajki ja się doczytalam, że u kobiet w ciaży kofeina dłużej pozostaje we krwi, ale nie wiem jak to się ma do kobiet karmiących... jednak 6 godzin myślę, że spokojnie wystarczy ;) Moja siostra piła karmiąc słabe kawy (do tej pory takie pije ;P) i ona znów mówi, że nie zauważyła jakiegokolwiek wpływu na dziecko. To sprawa indywidualna, ale też i pewnie wiek dziecka ma znaczenie. Ja podobnie jak Ty, mam jakąś nadprodukcję mleka :/ tylko, że ja w ogóle nie odciągam! Jak kapie to sobie kapie... a kurcze kapie mi po godzinie od karmienia :/ i wlasnie chcialam Was zapytac jak sobie z tym radzicie, bo wkladki laktacyjne swoja droga, ale nie chce ich nosic caly dzien... nie wspominajac o nocy, spie z pieluszka wokół piersi, ale jest to delikatnie mowiac meczace. I z jednej strony wygoda podpowiada wkladki, z drugiej polozna mowiaca "wietrzyc"
-
Zgrałam się z Nadinn z tymi wiadomościami o kofeinie :) generalnie ta stronka co dałam jest ciekawa i sobie czytam :) własnie położyłam po raz kolejny Julka... wiecie co dziewczyny, pogoda nas nie rozpieszcza, jeśli chodzi o chowanie noworodków i niemowlaków... burza za burzą, noc w noc, a w dzień upaly - przynajmniej u mnie... front za frontem...
-
alatra u mnie to samo dzisiaj z usypianiem z tą różnicą, że taty nie ma. Może to pogoda? Bo u nas niezła burza i nawałnica idzie... dobrze, że pospalam w dzień ze dwie godziny. zaza Ciebie chyba tutaj na forum nie było jak przechodzilam swój baby blues... doła miałam koszmarnego, dlatego Cię dobrze rozumiem. U mnie było na odwrót, w dzień anioleczek, a noce zarwana i największe doly przychodziły w nocy... mi pomogło wyjście z domu, wyrywałam się jak tylko mogłam choć na spacer z psem, no i byłam najszczęśliwsza na świecie jak udało mi się wreszcie nogi ogolić ;) umyć głowę, zrobić makijaż, normalnie się ubrać, zasmakować normalnego życia. Trzymaj się :* Przejdzie wreszcie... alatra z tym zamykaniem się w pokoju do karmienia to jakbym o sobie czytała ;P tylko, że ja się uzbroiłam w książki i gazety ;) Szybko napiszę o kawie, bo mały znów marudzi. Utrzymuję się średnio 4 godziny, ale to sprawa indywidualna, tu macie do poczytania: Kofeina a zdrowie (EUFIC) strona jakiejś organizacji, wiec chyba godna zaufania