Skocz do zawartości
Forum

j_kaminska

Użytkownik
  • Postów

    0
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

    nigdy

Treść opublikowana przez j_kaminska

  1. Wooow dziękuję ogromnie. Super :) Aż nie mogę uwierzyć
  2. Oosaa gratulacje :) Co do Twojego karmienia piersią, to jeśli masz nawał pokarmowy to przede wszystkim musisz sobie z nim poradzić. Trwa on niby do 2 dni, ale musisz uważać żeby Ci się zapalenie nie zrobiło. Przede wszystkim najpierw ściągaj trochę pokarmu z piersi i wtedy gdy pierś zmięknie próbuj przystawiać małego do cycka. No i bądź cierpliwa - dzieci które posmakowały butli są leniwe, bo muszą przy cycku popracować. Więc często kończy się to płaczem i nerwami. Też tak miałam z obojgiem moich dzieciaków, a finalnie Kubę karmiłam cyckiem ponad rok, a teraz Weronika też tylko na cycku. Musisz być przede wszystkim cierpliwa!!! Jeśli piersi Cię bolą, to może dzidzia źle łapie cyca. Poszukaj w okolicy doradcy laktacyjnego, który pomoże Ci prawidłowo przystawiać malucha. I nie ściągaj mleka z piersi zupełnie do zera, bo dla piersi to sygnał o zapotrzebowaniu, stąd może ten nadmiar pokarmu. Życzę powodzenia i trzymam kciuki, abyś karmiła piersią :) U nas póki co bez większych problemów. Młoda ładnie przybiera na wadze, pięknie je i śpi. Jedynie przez ostatnie 2 dni mocno się pręży i napina, a nawet popłakuje, gdy chce puścić bączka lub kupę zrobić. Obawiam się, że to może jakieś kolki się zaczynają... Mam nadzieję, że jednak nie, a to tylko jakieś takie małe wzdęcie. Poza tym wszyscy w domu się wysypiają dobrze, na spacerki chodzimy i ogólnie pełnia szczęścia :)
  3. Droga Redakcjo, a kiedy zakończenie konkursu? Bo testowanie miało trwać 3 miesiące... :) Ahhh, już znalazłam w regulaminie, że do 5.06 :)
  4. Natka przepiękny ogród. Zazdroszczę. U mnie większość to trawa, aby dzieciaki miały gdzie w piłkę grać. Do tego plac zabaw, kilka drzewek i krzewów owocowych, no i oczywiście warzywniak. Od wczoraj poporodowo nadganiam zaległości w odchwaszczaniu, bo masakra się przez okres ciąży zrobiła. Chwasty lepiej rosną niż cokolwiek innego ;) Jak na razie to widać zioła oraz poziomki, truskawki i winogrona :) Cieszę się, że po tej paskudnej zimie drzewka są w dobrej kondycji i ładnie rosną. Tylko maliny dostały troszkę po tyłku i kilka gałązek niestety przemarzło. Ale krzaczki jako tako mają się dobrze. Jak już popielę, a mąż mi przekopie ziemię, to chcę ciut warzywek posadzić. Wiem, że późno już, ale w tym roku to tak symbolicznie chociaż cokolwiek wsadzę. Jakoś zupełnie nie mam wizji mojego ogrodu, a Twój Natka cudny i taki spójny. Nie wierzę, że i mój mógłby tak kiedyś wyglądać... Od czego zaczynałaś? Miałaś jakiś swój projekt, wizję? Czy tak po prostu samo wyszło?
  5. biedron_ka u mnie krem też stoi na nakrętce, a przy smarowaniu też najpierw wyciskam krem sobie na rękę (no bo jak inaczej?), a pomimo tego krem gdzieś między palcami ucieka. Może nie zupełnie cały, ale niestety część tak. Może mam po prostu tak drobne ręce albo palce ;) Tak czy inaczej efekt tego jest taki, że krem wypływa nieco wolniej czy też wypływa go nieco mniej. Jednakże tak jak już pisałam jest to stosunkowo niewielki minusik.
  6. Mika_152 dzięki :) Mój teraz to już w takim wieku chyba jak Twój :)
  7. Znalazłam jeden minusik nowego kremu, a właściwie jego opakowania. Sterylny zaworek jest niewątpliwie dużym plusem, jednakże przez to powietrze nie dociera do środka tubki. I tak przy końcu kremu jest go zwyczajnie ciężko wycisnąć, bo krem "przemieszcza się" po tubce zamiast bez problemu wyjść. Bywa to uciążliwe i denerwujące, jednakże można się do tego przyzwyczaić i trochę pokombinować ze sposobem wyciskania kremu. Dlatego właśnie minusik ten jest dość niewielki w porównaniu z wszystkimi innymi zaletami tego cudownego specyfiku :)
  8. Super konkursik :) W takim wypadku ja dodaję swojego małego przystojniaka pod krawatem :)
  9. Ja również bardzo bym chciała przetestować te kosmetyki. Dlaczego? Cóż... Po dwóch ciążach moja skóra bardzo oberwała :) W czasie obu ciąż stała się bardzo wysuszona, mocno straciła na elastyczności, a przez problemy z tarczycą w czasie drugiej ciąży jest w takim stanie, że niejedna starsza pani mogła by się wstydzić takiej skóry, a co dopiero kobieta w moim wieku. Teraz po ciążach widzę ich "efekty" na mojej skórze. Skóra wygląda bardzo kiepsko, pojawiła się masa zmarszczek, popękanych naczynek i przebarwień. Bardzo bym chciała poprawić wygląd mojej skóry, ponieważ wiem, że powinnam wyglądać dużo lepiej, a przede wszystkim jako mama zasługuję na to, aby wyglądać lepiej. Chciałabym zrobić coś dla siebie i poczuć się lepiej, gdy moja skóra zacznie być bardziej elastyczna i gładka.
  10. To pewnie Ulla masz na myśli coś, co w sprzedaży ma nazwę przydomowa oczyszczalnia ścieków? Myśmy chcieli u siebie takie coś zamontować, ale w warunkach zabudowy było zwykłe szambo. Jedyne co w związku z tym mogę powiedzieć to sprawdźcie poziom wód gruntowych, bo u nas takie plastikowe szamba jak montowali, to wszystkie wybijały. Tak więc u nas jedynie betonowe wchodziły w grę. Jeśli chodzi o inne parametry to nie wiem co poradzić. Kupcie jak największej pojemności, aby wywozić jak najrzadziej, z reguły cena jest po prostu za wywóz, a nie za pojemność.
  11. Zgadza się - wszystko załatwiasz z pracodawcą.
  12. Gratulacje Magart :) No to też masz wreszcie swoją Kasię na świecie :) To teraz tylko oby nocki były spokojne, a mała ładnie na wadze przybierała i zdrowo rosła :) Zresztą oby wszystkie nasze majowe dzieciaczki tak miały. U mnie na razie nocki baaardzo przyzwoite, mała daje się wyspać mamusi. W dzień za to częściej na cycu wisi, ale generalnie też jest grzeczna. Ze mną też już dobrze, krocze przestało boleć, waga już niższa niż przed ciążą. Tylko ta skóra na brzuchu... Zakupiłam sobie ten Bio Oil, zobaczymy czy cokolwiek zdziała ;) A jak Wy mamusie się czujecie? Dzieci dają spać? Jak Wasze samopoczucie? Pozdrawiam Was wszystkie :)
  13. Jeśli jesteś na L4 to musisz tylko pracodawcy dostarczać na bieżąco kolejne zwolnienia. W momencie gdy urodzisz, to w szpitalu dostaniesz zaświadczenie, że urodziłaś i to zaświadczenie musisz dać pracodawcy (albo ktoś z Twoich bliskich). Od tego momentu (od daty porodu konkretnie) pracodawca nalicza Ci urlop macierzyński. I to wszystko :)
  14. Wiesz co ja powiem szczerze, że w tym szpitalu co rodziłam to byłam zaszokowana, bo lekarz jak mnie badał i powiedział, że jest rozwarcie na 4cm, to przedstawił mi różne opcje - oksytocyna, masaż szyjki lub czekamy. I powiedział mi, że to moja decyzja, nie nalegał, nie namawiał. Wszystko co się działo było tylko i wyłącznie moją decyzją. A przy pierwszym porodzie to po prostu przyszli, podłączyli mi kroplówę, a ja nawet nie wiedziałam co to i po co. Także teraz mega pozytywny szok.
  15. Tzn mężowi w przychodni powiedzieli, że położna powinna być minimum 4 razy - 2 razy do mamy i 2 razy do dziecka. Przy czym z reguły wizyty do mamy i dziecka są połączone w jedną, więc wychodzi minimum 2 wizyty.
  16. Wiesz Margeritko to chyba nie do końca tak jest. W sumie nie wiem na pewno, ale tak jak już Ci odpowiadałam w innym wątku, położna powiedziała, że nie ma reguły. A ja jeszcze przed samym porodem naczytałam się niechcący w gazecie, że te komplikacje to z reguły po podaniu oksytocyny - tzn. zwiększa się prawdopodobieństwo pęknięcia macicy. No i przez to nie chciałam kroplówy i się przez noc wymęczyłam skurczami. Ale pogadałam właśnie z położną i ona powiedziała, że po cc porody sn jak najbardziej się odbywają i że nie ma co do tego żadnych reguł, a oksytocyny mam się nie bać, bo oni ją bardzo powoli podają i jestem cały czas pod opieką położnej, gdyby cokolwiek miało się dziać. Więc poprosiłam o kroplówę i ledwie coś poleciało a mi rozwarcie z 4cm na pełne w pół godziny poleciało. Kilka parć, aby główka małej niżej zeszła i w jednym parciu młoda cała na świat wyszła. Może i miałam szczęście, a może nie... Szkoda, że na ten temat tak niewiele informacji i statystyk jest...
  17. Wiesz co my chyba sobie nigdy nie zrobiliśmy prezentu. No chyba, że fakt zrobienia romantycznej kolacji jest prezentem :) Ale tak, aby dać sobie cokolwiek to chyba nie. Szczerze mówiąc to nie pamiętam, abym coś dostała od męża. Może jedynie jakieś kwiaty, ale to też tylko na samym początku.
  18. Jestem już po 2 wizytach położnej, więc podzielę się wrażeniami. Pani położna sama do mnie zadzwoniła, gdy byłam jeszcze w szpitalu. Zapytała kiedy wychodzimy i umówiłyśmy się 4 dni po naszym wyjściu. Przyjechała i widząc, że mała akurat spokojnie śpi, powiedziała, że skorzystamy z tego i w tym czasie zajmie się mną. Zdjęła mi szwy po nacięciu krocza, obejrzała ranę, wszystko ładnie przemyła. Następnie załatwiła sprawy "biurokratyczne", bo mała nadal spała. Powiedziała o wszystkich witaminach, szczepieniach. Porozmawiałyśmy o lekarzach w przychodni. Nic mi nie narzucała, ale też nie pomijała żadnych informacji tylko dlatego, że mam już starsze dziecko. Mówiła w sumie tak, jakby teraz to było moje pierwsze dziecko. Pytała, czy chcę się czegoś dowiedzieć, czy mam jakieś pytania. Później zajęła się młodą, obejrzała pępek, wyczyściła go, zbadała cycuchy u młodej, ciemiączko, skórę. Spędziła w sumie u nas jakieś 1,5 godziny. Byłam na prawdę mile zaskoczona jakością wizyty. Powiedziała, że zadzwoni w przyszłym tygodniu, aby się umówić, ale zamiast telefonu, położna po prostu przyjechała. Zapytała jak ja się czuję. Powiedziała mi trochę o dolegliwościach, które się u mnie utrzymywały. Obejrzała córkę i znów pępek wyczyściła. Druga wizyta była króciutka, bo w sumie też nie było już nic do zrobienia. Czekamy teraz na trzecią wizytę. Położna powiedziała, że zadzwoni po bożym ciele jakoś. Generalnie podsumowując - w pełni profesjonalne podejście.
  19. Temat bardzo fajny. A czemu tak małe zainteresowanie? - nie wiem. Powiem szczerze, że z mojego doświadczenia wynika, że takich miejsc jest coraz mniej. Krawężniki buduje się niskie, restauracje i inne miejsca publiczne są coraz bardziej dostosowane do dzieci i ich potrzeb. Ale pamiętam, że gdy jeździłam z Kubusiem jeszcze w wózku, to zawsze dworzec główny w Gdańsku przyprawiał mnie o palpitacje serducha. Pierwsza rzecz to zjazdy dla wózków - totalna masakra. Mało tego, że kąt nachylenia dość spory i podjechać kobiecie np. moim X-landerem było bardzo ciężko, to jeszcze ten kamień, z którego są zrobione... Każde jedne buty mi się tam ślizgały... Zawsze się bałam, że nie utrzymam wózka i dziecko mi z tych schodów samo zjedzie. Można w sumie jechać windą, ale... gdańskie windy chyba nigdy nie widziały osoby sprzątającej, a bezdomni skutecznie zrobili sobie z nich wychodek. Tak więc do takiego miejsca z dzieckiem też nikt nie wejdzie. Tak więc zawsze jak szłam na spacer i musiałam przejść z jednej strony ulicy na drugą w okolicach dworca, to szłam okrężną drogą. I jeszcze jedna rzecz nieprzyjazna dzieciom, a raczej rodzicom z wózkami w Gdańsku, to stare tramwaje, które mają schodki i żeby do nich wejść, potrzebna jest pomoc drugiej osoby... Na szczęście jeździ ich coraz mniej :)
  20. Na Kubusiu też średnio wrażenie robiło jak się zsiusiał w majty. Ale ja po prostu postawiłam nocnik w salonie i co chwilka go goniłam, aby siadał i siusiał. I jakoś poszło. Na pewno dacie radę :)
  21. Jeśli zajmuję się innym dzieckiem, to traktuję je tak samo jak moje dzieci i musi przestrzegać tych samych zasad. Podobnie jeśli zostawiam moje dziecko sąsiadkom - wychodzę z założenia, że wszystkie dzieci razem muszą być tak samo traktowane. Tym bardziej, że są na tyle małe, że nie zrozumieją dlaczego jedno dziecko coś tam może, a drugie nie.
  22. U nas z reguły było tak, że spędzaliśmy rocznice nasze sami ze sobą. Jedynym wyjątkiem była rocznica, gdy mąż akurat musiał wyjechać w delegację :) oraz ta, gdy Kubuś miał 3 miesiące i akurat go chrzciliśmy. A w tym roku nie wiem jak będzie, bo Weronika będzie miała zaledwie 4 miesiące, więc pewnie wymyślimy coś razem z dzieciakami - może jakieś fajne wyjście
  23. U mnie jest tak, że Kubuś jest bardzo samodzielny i często bawi się sam. Ale oczywiście zdarza się, że za wszelką cenę chce, abyśmy ja lub mąż bawili się z nim. Czasami wystarczy mu, że będziemy z nim siedzieć na podłodze, a on sam będzie np. układał puzzle.
  24. Margeritka dobrze zrozumiałam pierwszy poród mialaś przez cc, a drugi sn? pytam, bo jest to chyba rzadko spotykane, jak się czujesz? Tak Margeritko, pierwszy to cc, a drugi poszedł sn. Niewątpliwie jest inaczej :) Ale teraz przy drugim porodzie akcja tak szybko poszła, że w 50 minut córcia wyszła. Bałam się komplikacji, ale nic się nie wydarzyło, a mała do tego całkiem spora była. No i to uczucie, gdy dostajesz dziecko na piersi - bezcenne. Bo po cc synka nie widziałam wcale (dopiero po 12h). Jeśli chodzi o fizyczne dolegliwości, to w sumie czas dochodzenia do siebie dość zbliżony (miałam nacinane krocze, więc i ból i dyskomfort spory przy siadaniu), tylko boli w innym miejscu ;) . No ale poruszać się po sn jesteś w stanie szybciej. A jak pytałam położnej w szpitalu o sposób porodu po cc, to powiedziała, że nie ma reguły. Więc chyba to nie taka rzadkość (przynajmniej w tym szpitalu, w którym rodziłam).
  25. Witam ponownie, Ankieta oczywiście dawno wypełniona i wysłana. Chciałabym też podziękować za możliwość poznania tak dobrego produktu, jakim jest Biovilon. Odporność synka zdecydowanie wzrosła i wydłużona zima i wiosna minęły nam bez większych chorób, a jedynie z przelotnymi katarkami. To akurat duży sukces, zwłaszcza, że byłam akurat w ciąży, więc i mnie nieco mniej groziło :) Kuba od września idzie do przedszkola i na pewno zanim pójdzie, zaczniemy się wzmacniać Biovilonem. Raz jeszcze dziękujemy za tę wspaniałą możliwość testowania syropku.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...