Skocz do zawartości
Forum

asioczek84

Użytkownik
  • Postów

    0
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

    nigdy

Treść opublikowana przez asioczek84

  1. Witajcie Dziewczęta, ja krzyżykuję, choć ostatnio mam zaległości trochę, bo M. nie ma i Mały tylko na mojej głowie, a poza tym wieczorami wybywam na fitness.. Co do początków, to Wam powiem jak było u mnie: zaraziłam się od babci.. pierwsze gazety dostałam od niej.. nigdy nie wyszywałam na gotowej kanwie z nadrukiem- zawsze ze wzorów graficznych.. do wyszywania kupuję zawsze kanwę taką na metry, leciutko usztywnioną- dopasowuję do wielkości obrazka.. na kanwie rysuję sobie ołówkiem tylko kratkownicę i licząc krzyżyki na wzorze "lecę z koksem".. nie haftuję na tamborku, bo mi niewygodnie, ale wiem, że niektórym osobom pomaga.. zaczynam haftowanie od tła, bo rajcuje mnie jak już całe wyhaftuję i widzę zarysy tego, bo jest w środku..:) nie haftuję pełną nicią tylko dzielę na 3- po dwie nitki.. igłę mam taką do haftowania- bez zaostrzonego końca, żeby nie pokłóć palców, ale oczywiście jak ktoś ma wprawne paluszki to zwykłą można też.. do spruwania mam taki specjalny szpikulec- cienko zakończony i dzięki temu precyzyjny, więc unika się poprzecinania tego, co chcemy zostawić.. kosztował chyba całe 2zł. w pasmanterii..:) igły do haftowania mamy po 1zł. kanwa u nas to w zależności od wielkości, ale na obrazek 30x40 chyba ok. 5zł. no i nici- aktualnie 1,70zł za sztukę.. aha- uwielbiam i polebam haftowanie gobelinów włóczką.. wychodzą piękne, robi się szybko i bardzo prosto..szkoda, że nie znalazłam wątku wcześniej- chętnie bym Ci iszmaona coś tam podpowiedziała.. a jak to jest Twoja pierwsza robótka, to gratuluję..:)
  2. Ullano właśnie...i nie ma dla mnie tłumaczenia, że to samo jakoś tak wychodzi...to my rodzice to napędzamy i później zrzucamy to na coś lub kogoś innego... Otóż to niestety.. sami siebie nakręcamy- żeby być lepsi, żeby pokazać się lepiej niż sąsiadka itp.
  3. A my mamy to samo, co wczoraj..
  4. asioczek84

    Narzekalnia cd

    Oopsy DaisyJak Wam dzień mija leniuszki?Ja opatulona szalem leżę pod kocem z laptopem na kolanach :-) Ja się wybieram do łazienki.. sama się wykąpałam już, ale jeszcze Małego muszę wypucować i położyć.. potem zamiar mam poczytać.. i napić się na spokojnie herbatki..
  5. asioczek84

    Narzekalnia cd

    Oopsy DaisyW końcu mamy weekend-nie musimy nic robić Otóż to..:)
  6. Ullaojojo jak ja lubię temat prezentów na komunię...często działa zasada zastaw się a postaw się...i komu te prezenty mają służyć...jak widać w większości sytuacji komunia sprowadza się do zamówienia dobrego lokalu i zrobienia listy prezentów...a gdzie miejsce na duchowe znaczenie (główne) tego święta...ehhhh Dokładnie.. jakoś im dalej jesteśmy, tym niestety gorzej.. w mojej komunii uczestniczyli poza rodzicami- chrzestni, dziadkowie- w tym prababcia jedna:) i wsio.. wszystko odbyło się w domu.. mama ugotowała dobry obiad, upiekła ciasta.. jakoś najważniejsze było to, że ten dzień to będzie taka przepustka do innego, dorosłego chrześcijańskiego życia.. prezenty owszem były- Pismo Święte, składak, magnetofon i i trochę złota od babć.. człowiek był dumny nie z tego, co dostał, tylko z tego, że na niedzielnej mszy będzie mógł ze starszymi pomaszerować do komunii.. niedawno była komunia mojej chrześnicy i to już nie było to samo.. słyszałam jak dzieciaki jeszcze w kościele rozmawiały o tym, ILE kto dostał.. szkoda, że napędzamy się bardziej na to, żeby mieć, niż zadbać o duchowy wymiar tego święta.. ehh..
  7. Margeritkachodzi za mną napoleonka Ja Ci powiem Marg, że mnie na tej białkowej diecie w ogóle się nie chce słodyczy.. a jak już się zachce, to wystarcza mi kubek kakao.. albo puszka dietetycznej coli..
  8. Margeritkaszkoda, że nie było rozmiaru dla was... No szkoda, szkoda.. bo ona nie są drogie, a naprawdę jakościowo dobre.. A tak w ogóle to wczoraj podczas zakupów w Biedronie skusiłam się na dwie książki: Danuty Wałęsowej i biografię Villas.. na razie muszę pokończyć to, co mam zaczęte, ale już się nie mogę doczekać jak się zagłębię w te akurat lektury.. w sumie opłacało się kupić- 29,90 za sztukę.. w księgarni drożej- koło 40zł. patrzyłam też na allegro- tam niby mniej niż 25zł. ale do tego koszty przesyłki i wychodzi ponad 30zł.
  9. Margeritkaprzypomniało mi się powiedzenie mojej prababki, że w kazdą sobotę choc na chwilę musi wyjść słońce, bo Matka Boska prała pieluchy Jezusowi i musiały wyschnąć hehehehehe ciekawe jak to jest z tą sobotą, przeciż to szabat Ullano niezłe...nie znałam takie stwierdzenia... Ja też nie znałam..:) ale bardzo mi się podoba.. A w ogóle to witajcie Mamusie, dziś od samego rana u mnie sprzątanie.. dom lśni a ja jestem z siebie dumna.. mam jeszcze trochę prasowania, ale jakoś nie mam na to siły.. w ogóle to sprzątanie to zrobiłam dziś ostatkiem sił i chęci.. bo generalnie to mi się ostatnio nic nie chce.. gotuję właśnie obiad dla Małego i dla siebie.. spacer sobie dziś odpuszczam.. pogoda paskudna i w ogóle potrzebuję trochę odsapnąć.. Mały mam nadzieję mi wybaczy.. i sama sobie też chyba zdołam wybaczyć ten jeden dzień.. posiedzę z książką, kawą.. potem może jeszcze Małemu zrobię kilka bułeczek drożdżowych.. na większą aktywność chyba się nie skuszę.. dobrego dnia Wam życzę Mamuśki..
  10. Dla Małego gotuję rybkę w jarzynkach z ziemniaczkami. Dla siebie mam pieczoną pałkę i coleslaw w wersji dukanowej..
  11. Shaq44Cóż... Sam jestem tatą, który był przy porodzie. Powiem tak. Wszystko zależy od nastawienia obu osób. Nie tylko mamy - ta wiadomo przeważnie chce, by ktoś przy niej był. Ojciec, lub partner sam musi czuć, że sytuacja go nie przerośnie. Poród to nie tylko II faza. Często kobiety trafiają do szpitali w I fazie - a to ładnych parę godzin czekania w skurczach. Wówczas ktokolwiek - kto może podać ręcznik, z kim można pogadać choć chwilę, kto może poprawić poduszkę, podać wodę lub pomasować plecy - jest na wagę złota. Tu mężczyzna przydaje się świetnie. Do tego dobrze, by cały czas móc wezwać położną lub lekarza, którzy przecież na stałe nie są przy rodzących mamach - przynajmniej w I fazie. Co do kulminacji samego porodu - czyli parciu etc. Ja byłem do pełnego rozwarcia i próby urodzenia małego. Synek był jednak za duży i musiało się wszystko skończyć cesarskim cięciem. Powiem tak. Nie wyobrażam sobie być gdziekolwiek indziej wówczas, ale rozumiem facetów, którzy mają przed tym opory. Można się umówić, że np przy badaniu rozwarcia facet będzie wychodził z pokoju... To już jakiś kompromis. Nie jest niezbędny, a obie strony mogą mieć większy komfort. Nie ma co wszystkiego brać na klatę - choć większość decydujących się panów na bycie przy porodzie chce "być" cały cza Podsumowując - facet przy porodzie bardzo się przydaje, ale nie jest niezbędny. Polecam tatusiom bycie przy mamach w tym momencie. Poprzedzić to jednak musi dogłębna rozmowa o tym, czego się boimy albo jak to sobie wyobrażamy. A i apel do mam - jeśli wasz pan za Chiny ludowe nie będzie chciał być w kulminacyjnym momencie porodu - nie znaczy to że nie kocha. A oznacza to tyle, że się obawia, stresuje etc. Przegadajcie, może przestanie, ale nie zmuszać na siłę. Pożytku w takim przypadku z niego i tak nie będzie. Bardzo dobrze napisane..
  12. zaza26Margeritkaw biedronce sa fajne body niemowlęce, kupiłam białe hello kittya ja zielone z Kubusiem Puchatkiem Ja niestety nie kupiłam, bo największe było w rozmiarze 80, a to już na mego smyka za małe..:( ale widziałam, że fajne te bodówki.. i wiem, że jakościowo też niczego sobie, bo jak był mniejszy, to kupiliśmy kilka sztuk..
  13. audiulubiony kwiat doniczkowy??
  14. dla mnie NOTfilmy z Brucem Lee??
  15. obżarstwoco jest dalej: siłownia czy basen??
  16. bordowe legginsy, biała koszuklka i różowy szlafrok.. do tego skarpetki- różowe..
  17. nie mama masz może koszulę, która wymaga przyszycia guzika??
  18. a mam..a masz może słownik poprawnej polszczyzny??
×
×
  • Dodaj nową pozycję...