witam ja do pewnego momentu miałam tragiczną teściową, mieszała miedzy nami doprowadzała do kłutni miedzy nami, a ze moj M. nigdy nie był planowany i nigdy go nie kochała jak jego młodszego brata ( usłyszał to prosto w oczy), chciał jej uwagi to trzymał na początku jej stronę. Nawet w nasz ślub mieszała... ale coż choroba mam nadzieję zmienia ludzi, kiedy źle znosiła chcemię jej UKOCHANY synek zawijał d..ę w troki i wychodził, bbyła bez opieki, więc MY po pracy jeździliśmy te 60 km do "mamusi" i jej dosłownie nawet dupę mylam. Jakież było zdziwienie nasze w wielkqanoc kiedy ona przeprosiła mnie przy całej swojej rodzinie. Mysślałqam że spadnę z krzesła, ale to i tak niewiele zmieniło.