Witam Moniu Współczję Wam bardzo...
Mnie ten problem dotyczy po części ( poroniłam w 8tc), ale moja najstarsza siostra 27-01-1999 rodziła synka Śp. Pawełka, urodziła dziecko z wadą która była widoczna na usg, po prostu wina lekarzy bo ich nie poinformowali przeszedł 3 operacje ( urodził się z jelitkami na wierzchu)... Mały zmarł 30-01-1999 siostra nawet nie miała okazji przytulic małego do serca... 3 miesiące poźniej zaszła w ciąże nie ukrywamy że wszyscy się baliśmy...
Dziś jest mamą 1 aniołka i 3 zdrowych synów. Jak to powiedziała boleć NIGDY nie przestanie, po prostu z biegiem lat ból łagodnieje, ale nie da się zapomnieć poza tym NIE CHCE Pawełka zapomnieć, chłopcy wiedzą, że mają braciszka aniołka.