Skocz do zawartości
Forum

Monik

Użytkownik
  • Postów

    0
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

    nigdy

Treść opublikowana przez Monik

  1. kathi kochana, nie wiem jak to jest ale ten amol naprawde pomaga!!!!!DZIĘKUJĘ :) normalnie wczoraj zasnęłam i spałam ładnie do rana... :) co do twojej teściowej, to chyba jakaś znieczulica ja dopadła i sama zapomniała co to znaczy byc w ciąży, a zwłaszcza w ciązy w której trzeba niestety się oszczędzać. Wielka szkoda, przecież mogłaby zająć się waszą córką do powrotu męża z pracy potem on by przejął opiekę i jakoś by się dało..ech..niestety do niczego jej chyba nie zmusicie.
  2. Nulka, póki co żadnych pajączków nie widzę, ale dziękuję za ostrzeżenie.W mojej rodzinie od strony mamy wszystkie kobiety cierpią na żylaki, zarówno moja babcia jak i jej córki, w tym moja mama- i to nie są takie ledwo widzoczne żylaczki, tylko wielkie, wystające żylaczyska. A wszystkie kobietki są drobne i szczupłe, więc to na pewno nie od zbyt wielkiego obciążenia- co w moim przypadku by mnie nie dziwiło. Nie pozostaje mi nic innego jak obserwować. Na tą chwilę zaczęłam smarowanie amolem, zgodnie z radą Kathi.
  3. Kathi, wiem, że łatwo się mówi-leż i odpoczywaj zwłaszcza jak się ma małe dziecko, które wymaga uwagi i opieki. Ale tak jak piszesz, trzeba jeszcze powalczyć o pobyt dziecka w brzuszku. Ostatnio czytałam o tych skurczach, co je widać a nie czuć. Podobno pojawiają się około 4 tygodni przez porodem... Ja mam wizytę dopiero 4 stycznia. Po raz trzeci mam przyjść z wynikami na toksoplazmozę i będzie mi robił badania na obecność paciorkowców z grupy B. Podobno jest tak, że można być nosicielem i to niczemu nie zagraża, ale podczas porodu gdyby dziecko się zaraziło może być problem. Dlatego, gdy stwierdzą obecność tych paciorkowców to podają kroplówkę z antybiotykiem podczas porodu czy jakoś tak. Miałyście może to badanie? podobno robi się je po 35 tygodniu, to akurat tak mi przypadnie.
  4. Cześć dziewczyny, czytam o tych waszych cukrach i naprawdę nie zazdroszczę... ponarzekam dzisiaj troszkę. Spędziłam dzisiejszy dzień w biurze, bo audyt, koniec roku i takie tam. Takie siedzenie to już naprawde nie dla mnie.. Poza tym nie wiem co się dzieje, może maluch sie jakoś inaczej układa, albo coś-bo jak tylko coś zjem to od razu mi niedobrze, nie wiem, może ciśnie na żołądek.. Do tego problem z łydkami, nie mam skurczy, tylko one mnie tak ciągną, nie wiem jak to opisać, w każdym razie źle mi się siedzi, źle mi się leży i chodzi też. Przepraszam, że tak wieje ode mnie "optymizmem" ale czuję się powoli zmęczona i ten brzuch wielki się robi z dnia na dzień-dosłownie...
  5. Witaminka, dobrze że babcia cała...ale chyba rzeczywiście warto pomyśleć o jakiejś pomocy, bo może to wszystko się kiedyś źle skończyć. U znajomych był podobny przypadek, staruszeczka z powodu "oszczędzania" nie gotowała, mało się ogrzewała itede itepe. i nie z powodów finansowych. Do tego nie dbała o sprawy kardiologiczne i nie wykupywała leków. Finalnie została umieszczona w domu pogodnej starości, w którym sporą część emerytury przekazuje na utrzymanie- ale w tym jest wszystko, opieka personelu medycznego, zakwaterowanie, leki, wyżywienie. Wszystkim ulżyło, a i starsza pani podobno jest zadowolona. Współczuję problemów, zwłaszcza że ze starszymi ludźmi nie jest lekko. Solange-twoje bułki wygladają apetycznie. :) Ja mam samotny wieczór z psem, brzuchem i wypożyczonymi filmami na dvd. Mąż na wigilijnym "barszczu" z kolegami. A niech korzysta... :)
  6. Witaminkoo, mam nadzieję, że z babcią okaże się że to tylko niepotrzebne nerwy i wszystko jest dobrze. na razie nie otworzę linka do historii o której piszesz, bo..unikam póki co takich emocji. Twoja postawa jak najbardziej godna podziwu, nie kazdego stać na gest jak Twój. Też wychodzę z założenia, że cieszmy się tym co mamy. Czasami jak zastanowię się nad sobą i swoimi "problemami", rozejrzę się dookoła, to sama do siebie mówię, kobieto o co ci chodzi?! Ja wróciłam z ostatnich (na szczęście) zajęć w szkole rodzenia. Jestesmy certyfikowani i gotowi-bynajmniej na papierze hihi. A tak poważnie to mielismy wykład na temat połogu-to jest dopiero jazda. Mój mąż powiedział, że się boi co będzie jak wrócę z małym do domu...Ja sobie tlumaczę, że człowiek boi sie tego co nowe, jakoś sobie przecież poradzimy.miałam dzisiaj mały poślizg-na chodniku, i mimo że buty mialam na "traperku" to niestety na lodzie nic nie pomaga. skutek taki, że przybralam pozycję jak do szpagatu i tak mnie teraz krocze rwie że szkoda gadać..
  7. kathi, dzięki, spróbuję z tym amolem, a jeśli chodzi o ułożenie bobasa, to mój chłopczyk już od kilku tygodni jest głową w dół :), chociaż lekarz uprzedził że to się podobno w ostatniej chwili może zmienić (!?) możliwe to? dzisiaj przeczytałam rozdział o porodzie w książce "w oczekiwaniu na dziecko". Na koniec się poryczałam.... :( coś wrażliwa się robię, ale mam nadzieję, że jak przyjdzie rodzić, to nie będę się mazać tylko zepnę poślady :)
  8. Jomira zostawię te canpole, ale jest chyba tak jak piszesz, żeby kupić coś porządnego trzeba troszkę wydać i tyle. Pretko szkoda nerwów, ja myślę że dla ciebie najlepiej będzie jak podejdziesz do tematu, tak jak napisałaś- atmosfera zależy od teściowej. kathi pisałaś że smarujesz nogi amolem- czy to pomaga na te "niespokojne nogi"??? bo jeżeli znowu będę się przewracać w łóżku pół nocy to zwariuję. Jutro słuchajcie mam ostatnie zajęcia w szkole rodzenia. Będziemy certyfikowani hehe... a tak poza tym to głosu nie odzyskałam. Do tego brzuch mnie boli i taki napiety dzisiaj. Idę pod prysznic i leżakowanie...
  9. Mafinka ja to wybiorę się gdziekolwiek, byle fotel był wygodny :) W tym roku bez szaleństw, z wiadomych powodów. Nie mamy planów,więc będziemy u rodzinki i tyle- najlepiej u mojej mamy, która co roku na sylwestra robi furę pączków i faworków, jak dla mnie git
  10. listonosz mnie dzisiaj odwiedził! łał! przyniósł paczkę, z zamówionymi stanikami do karmienia. Ło matko, jak je zobaczyłam to zdębiałam...dwa kawałki materiału z wypustami na...arbuzy? istny koszmar..mój mąż szykował się do pracy i ja założyłam jeden z nich, to zaczął się śmiać że sam sex w każdym razie staniki do karmienia canpol-niewypały, nie pomyslałam o tym, że nie mają drutów, więc wiadomo że nie są usztywnione. zostawię je póki co, ale wybieram się do jednego z centrów, w którym jest specjalny sklep dla ciężarnych i karmiących kobiet. Tyle, że ceny staników do karmienia tam to 80-200 złotych....a canpole za 30. Jeżeli macie jakieś namiary na coś porządnego i w rozsądnej cenie to z góry dzięki :)
  11. Karim, no i ja się pozachwycam-zdjęcia naprawdę super, z resztą wyglądasz jak rasowa modelka w odmiennym stanie więc co się dziwić :) witamikaa tak sobie czytam o teściowej... no cóż, ja mojej też nie kocham za bardzo hehe, a powodów sporo. Na szczęście mieszka prawie 300 kilometrów ode mnie więc widujemy się rzadko. Mimo to, nawet na odległość potrafi zaleźć za skórę. Jeżeli chodzi o święta, to moje przygotowania zakończyły się na zakupie prezentów na szczęście. Nie wyobrażam sobie przygotowywania wigilii. Przede wszystkim dlatego że nie lubię gotować. My jedziemy do mojej mamy na gotowe, z resztą u nas wigilia wygląda tak, że cała najbliższa (okolo 25 osób) rodzina się schodzi do mojego rodzinnego domu, jest podział kto co gotuje/piecze i w sumie nikt nie jest narobiony po pachy. My w tym roku mamy pierwszą małżeńską wigilię, i już daawno było uzgodnione że spędzamy ją u mnie. Ja jestem z tych, co to nie lubią być z jednym tyłkiem na 5 weselach, więc mimo że rodzice mojego męża mieszkają 30 kilometrów od moich, nie jedziemy na 2 wigilie jednego wieczoru, co wiem że niektóre młode małżeństwa praktykują.Nie przewidziałam jednak, że będę w ciąży, i wyjdzie tak, że moje dziecię pierwsze swoje święta spędzi u mojej teściówki. Co zrobić :P
  12. kathi, zadziwiasz mnie dzisiaj :) Twoje plany porządkowe już mnie powaliły, a jeszcze pieczenie :) Jomira odnośnie prowadzenia auta to wszystko co piszesz to niestety prawda. Właśnie dlatego że ciężko się oddycha już staram sie ograniczać samodzielne wyprawy. Ale prawda jest taka że mojego męża więcej nie ma niż jest w domu, i nie da rady ze wszystkim na niego czekać.. witaminkaa jestem w szoku, o tym co napisałaś odnosnie synka...bardzo ci współczuję ale jeszcze bardziej szkoda dziecka. plakaty tego typu były i w poznaniu jakiś czas temu, takie wielkie nawet na całą ścianę ogromnej kamienicy. Nie sposób było tego nie zauważyć, więc mnie to zszokowało, a gdzie tu małe dzieci... komuś po prostu brakuje wyobraźni...
  13. Hej kobietki :) dzień dopiero zaczynam. po tym świątecznym firmowym spotkaniu wróciłam póóóźno troche mi się dzisiaj pospało. niestety zła wiadomośc taka jest, że się przeziębiłam i tracę głos. chrypkę miałam od kilku dni, ale jest coraz gorzej. Wezme moje homeopaty i wracam do łóżka. Spotkanie musze wam powiedzieć, całkiem udane, chociaż za bardzo jeszcze nie zdązyłam się za nimi wszystkimi stęsknić. I dotykanie mojego brzucha-wrrrr Lubię sobie posiedziec i poczytac to nasze forum.. :) Jeśli chodzi o prasowanie, to ja skończyłam w niedzielę, i załatwiłam temat do rozmiaru 68, bo nie wiadomo jak duża będzie dzidzia. Z moim meżem wyjeżdzamy za tydzień do rodziców ( całe 300 km...) i wracamy po nowym roku. Nie chciałam zostawiać prania i prasowania na styczeń, bo różnie może być. O waszych sąsiadach poczytałam z niekłamaną ciekawością. I ja mam wybitne elementy nad sobą. Kobita, o 5.30 wstaje, od 5.45 lata w mieszkaniu waląc obcasami. Z mieszkania wychodzi o 6.30 i tak stuka tymi szpilami że na bank wszyscy się budzą. Jej małżonek uwielbia poranne awantury, tak koło 6 rano, w slowach nie przebiera, więc zwłaszcza latem przy otwartych oknach dzień zaczyna się paskudnie...Jestem obecnie w takim stanie, że niewiele mi brakuje aby tym bladym świtem im nagadać do słuchu... Mieszkamy na nowym osiedlu, same młode małżeństwa/pary tu mieszkają, cisza i spokój a ci po prostu nadrabiają za wszytskich razem. Do tego obcasowa sąsiadka skutecznie utrudnia zycie na parkingu. Tak parkuje, że zawsze zastawi obok stający samochód i nie ma szans dostac się od strony kierowcy do samochodu. Czara goryczy sie przelała, gdy zastawiła mnie tak 2 razy w jednym tygodniu. niestety, babol wstretny drzwi nie otworzył, chociaż samochód stał przed blokiem, więc nie pozostało mi nic innego jak wcisnąc sie w fotel kierowcy od strony pasażera. Z brzuchem, to same możecie sobie wyobrazić jaka to przyjemność. Po powrocie z zakupów zaparkowałam jej sposobem, także nie miała szans otworzyć własnego. Chyba dotarło, bo ostatnio takie sytuacje miejsca nie mają.... Solange jeśli chodzi o depilację.. :) ja już od jakiegoś czasu wychodzę z łazienki z zadyszką, a gdzie tu takie rzeczy. Mój M początkowo się wzbraniał, ale ja nie zniesę dżungli, więc nie ma zmiłuj.. :) Mam dwa nowe spostrzeżenia odnośnie mojego stanu: 1) źle mi się jeździ samochodem 2) zrobiła się ze mnie niezdara. ciągle się o coś obijam, potykam, wszystko leci mi z rak. zakręcanie butelki od wody= nakrętka na podłodze. Irytacja sięga zenitu, bo trzeba się schylić a krzyż boli.... Na szczęście nic nie muszę robić w związku ze świętami. Jedziemy do rodziców za tydzień "na gotowe" :) tylko ta trasa ( 300 km) trochę mnie przeraża...
  14. Jomira no cóż, przekaz jasny i prosty, tak samo jak w przypadku Solange. Ja nie jestem jakoś przewrażliwiona na punkcie swoim i swojej ciąży. Od kiedy mam częstszy kontakt ze służbą zdrowia ( czytaj:od kiedy jestem w ciąży) coraz mniej mnie dziwi...a wrażliwości to trzeba chyba schować do kieszeni, nie ma na nie miejsca. wolę być prosto i rzeczowo poinformowana, ostrzeżona niż lekceważona. A my akurat jesteśmy w takim stanie, że OBAWY wszelkiego rodzaju są jak najbardziej uzasadnione. Uciekam, bo wieczorem to słynne firmowe spotkanie wigilijne-więc trzeba się doprowdzic do ładu i składu. Miłego wieczorku Wam życzę
  15. solange63Cześć mamuśki. Wróciłam ze szpitala. Uwielbiam delikatność duńskiej słuzby zdrowia; zrobili mi zastrzyk, po czym pani mówi "i teraz siedź 15 minut, bo czasem możesz zwymiotować, albo zemdleć, a nie chcemy żebyś się ubrudziła, albo potłukła" Niestety USG nie zrobili, bo "nie ma takiej potrzeby, ani wskazań i wszystko jest na pewno dobrze" Solange, chyba nie powinnam ale uśmiałam się z Twojego posta. Nie możesz powiedzieć, że sie o Ciebie nie zatroszczyli :)
  16. Kathi to są właśnie "niespokojne nogi" :) ja też tak mam. Jakbym miała opisać to uczucie, to jest tak, że nogi nie moga uleżeć w miejscu, czasami mam ochotę je wyprostować, ale czuję wtedy że chce złapać mnie skurcz. Pytałam dok., czy to może oznaczać problemy z żylakami, to powiedział że nie.
  17. Jednak biały jeleń niezastąpiony :) Pretka dzięki za adres, tam mają nawet proszk do prania biały jeleń :) nie wiedziałam że i proszek mają.
  18. witaminka moje gratulacje!!!!! Solange z tymi piernikami to działasz podobnie jak moja mama, która jest cukiernikiem :) wiem, że pierniki od jakiegoś czasu już czekają na święta. Kojarzę, że lukier to robi z cukru pudru i czegoś tam jeszcze..no ja zdecydowanie talentu cukierniczego nie odziedziczyłam. Mafinka ...ta lista jest straszna, oj wspolczuje wyrzeczen,zwlaszcza w okresie swiatecznego obzarstwa.
  19. Z tymi golfami na brzuch, to ja nie mam problemu przy dzinsach. Kupiłam w H&M z kolekcji "ciężarowej" i sztruksy i dżinsy i jestem zadowolona. Powinnam się w nie zmieścić do końca (mam bynajmniej taką nadzieję).ale legginsy są też wygodne- i ciepłe przede wszystkim.. Solange, chyba żadna z nas nie mysli o odpoczywaniu w szpitalu, ale raczej o pomocy w pierwszych godzinach po porodzie. W szpitalu, do którego najprawdopodobniej się wybiorę pokoje są jedno i dwuosobowe, oddział świeżo oddany po remoncie, więc warunki naprawdę extra. Ale to mnie szczerze mówiąc mało obchodzi. Boję się tylko, że będę tak obolała,że nie dam rady od razu, na 100 procent zająć się dzieckiem, które jest przy mamie od chwili urodzenia-o ile jest wszystko ok :)..
  20. Poszukam męskiego w rozmiarze XXXXXL- powinnam się zmieścić ;)
  21. Jomira, do karmienia to te rozpinane-domyślam się że najwygodniej :) ja tylko mam problem co założyc na siebie do samej akcji poród
  22. Mam pytanie do mam, które już rodziły. W czym do porodu? kupiłam chyba ze 3 koszule rozpinane przy piersiach, ALE położne ze szkoły rodzenia mówią, że najlepiej to sobie kupić takiego wielkiego t-shirta do kolan, a później go po prostu wyrzucić. A Wy co radzicie????
  23. Jomira wiesz co, im więcej tym gorzej. Polna to jeden z najlepszych szpitali z oddziałem neonatologicznym w Polsce. Zjeżdzaja tam kobiety z całego kraju. Problem jest taki, że to "wylęgarnia" noworodków, że tak to brzydko nazwę. średnia urodzeń na dobę to 17 , podczas gdy szpital drugiej opcji to 5 :) Jeden szpital kusi super sprzętem i specjalistami "w razie problemów", ale ta super opieka tylko do porodu, potem co by się nie działo radź sobie kobieto. Czy Twój poród trwał godzinę, czy 20. W tym szpitalu 24 h jest istny baby boom :) 2 razy miałam przyjemność zaliczenia izby przyjęć..dzieje się :) Drugi nie jest tak super wyposażony, ale jest tylko 1,5 km od szpitala numer 1 więc gdyby coś się działo z dzieciną to jadą i tak do szpitala numer 1.No i jest tam bardziej kameralna atmosfera. Wydaje mi się, że jeśli nie ma jakiegoś zagrożenia i ciąża przebiega prawidlowo, to nie ma co się pchać do szpitala klasy Polna. Wymyślam może ale nie moge się zdecydować.. Tak czy owak i tak będziemy się "przebijac" przez miasto...
  24. justyna.sanko to jak dobrze, to zdam Ci relację :) mamy jeszcze trochę czasu, więc się zobaczy co i jak...
  25. aktualna waga: +8 i 3 brzydkie krechy na brzuchu...
×
×
  • Dodaj nową pozycję...