-
Postów
0 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
nigdy
Treść opublikowana przez marciołka
-
Kurczę następną łamie... Dbaj o siebie, bo lepiej teraz nie chorować, ale jakby się przydarzyło, to koniecznie do lekarza, nawet jeśli to ma być jakieś przeziębienie! W ciąży jednak lepiej takie sprawy konsultować :) Skończyłam filologię czeską. Ale nie wiem jak będzie z tą obroną, bo mi pisanie mgr idzie jak po grudzie. Dziś dałam kawałek pracy promotorowi. On na to: "to chyba nie to"... A jak z nim wcześniej rozmawiałam nt. koncepcji to niby się wszystko zgadzało... Załamka! Chyba się poddam, bo nie mam ani siły, ani chęci. Mam licencjat i chyba mi będzie musiał wystarczyć... No mam doła zwyczajnie! Za to dziś przynajmniej obiadek wyszedł - pachnie na całej klatce moim kurczaczkiem :) A na pocieszenie zacznę szykować kącik dla Zosi w naszej sypialni!
-
Ja też się boję, ale tak serio to chciałabym już! Nie jestem przyzwyczajona do takich gabarytów, jak teraz; spać nie mogę; wszystko mnie już wkurza i męczy... Słowem - poród to chyba jedyne wybawienie ;) Uważaj teraz na siebie, bo ty faktycznie już końcówka, więc lepiej, żebyś miała siły na to wszystko! Ja mam dodatkowo doła - dałam kawałek pracy promotorowi i on mówi: "to chyba nie to". Sam kurna chyba nie wie, bo jak z nim rozmawiałam wcześniej o koncepcji, to wszystko było ok... Masakra jakaś. Chyba się poddam i pozostanę licencjatem :( Z tego wszystkiego zaraz zabieram się za robienie kącika dla małej w naszej sypialni!
-
Melisa działa, ale najmocniej rano!! Wieczorem dalej nie mogę usnąć, no ale najważniejsze, że już się nie budzę nad ranem, bo to chyba najbardziej wykańczało... Dzięki za pomoc dziewczyny!!
-
Jej ja ochotę na słodkie mam nieprzerwanie od 8 miesięcy ;) Codziennie obiecuję sobie, że koniec, ale potem... Tak jak dziś - na śniadanko chlebek z miodziem PYCHA!!! I z jednej strony już mam dość słodkiego, a z drugiej wciąż mam chcicę :) Ja już pranie zrobiłam, teraz czeka aż mąż mi je przeniesie do pokoju (ja nie dźwigam), ale najpierw niech odeśpi zarwaną noc (praca w domu ma ten minus). Byłam właśnie u promotora z mizernym początkiem mojej magisterki - mam nadzieję, że moja widoczna ciąża i wybór imienia (jak jego żony hihihihi) zadziałają na moją korzyść. W każdym razie i tak sporo przede mną dziś do zrobienia, bo praca się sama nie napisze i obiad się sam nie ugotuje. Z tym obiadem też głupio - robiłam wczoraj pizze, żeby wystarczyło jeszcze na dziś, ale po raz pierwszy mi nie wyszła i piździec - trzeba na dziś coś wykombinować. Dzięki laski za rady dot. kosmetyków!!! Ja się tylko wzbraniam przed oliwką Bambino, bo nie znoszę zapachu, a reszta myślę, że wyjdzie w praniu :)
-
No to spróbuję tej melisy - mam nadzieję, że zadziała, bo chodzę jak w jakimś letargu :)
-
U nas była pizza, ale niestety nie wyszła :(
-
Spokojnie, ja w ogóle staram się nie brać leków, tzn. nawet jak nie byłam w ciąży to ich unikałam :) Także rzeczy typu relanium nie wchodzą w grę. A te ziółka to jakie?
-
Słyszałam o tych uczuleniach, więc kupiłam Oilatum do kąpieli, żel Nivea też do mycia, krem do buzi na każdą pogodę Nivea i Sudokrem. Myślę, że wystarczy :) Dobra, nie będę się rozpisywać, bo lecę do fryzjera - ciąża nie zwalnia z pewnych "obowiązków" ;)
-
Dziewczyny, może macie jakieś sprawdzone metody na bezsenność? Mnie dopadła jakieś 2 tygodnie temu. Najpierw nie mogę zasnąć wieczorem, a potem jak już zasnę to nad ranem i tak się budzę i leżę jak kołek 2 godzinki, póki znów nie usnę. Teraz dodatkowo mała tak kopie, że potrafi tym wybudzić, zresztą kopie też w dzień, więc jakiekolwiek drzemki są z wiadomego powodu utrudnione... No i te wieczne wizyty w kibelku uffff Dajcie jakieś rady, które będą dla małej bezpieczne a mi uprzyjemnią te kilka ostatnich tygodni :) Bo już nie daję rady ze zmęczenia...
-
Kupiłam w końcu wózek! Zdecydowaliśmy się na Mikado Boston. Na razie go w necie tylko w 1 sklepie znalazłam (bo to ponoć nowość w asortymencie Mikado), ale kupiłam w hurtowni we Wrocławiu za mniej kaski ( w necie zestaw kosztuje 1499, ja kupiłam za 1158 z fotelikiem). Sprzedawca chwalił wózki Mikado w ogóle, a np. te produkowane przez Polaka czy Baby Smile czy Coneco krytykował, mówiąc, że są w rzeczywistości produkowane w Chinach. Mam nadzieję, że ten nasz się sprawdzi. Łatwo się rozkłada, niezbyt ciężki (całość z gondolą bodajże ok. 14 kg), no i te kolorki... :)
-
EEE no to w sumie dobre wiadomości :) Z tą grzybicą to jest tak w ciąży, że jesteśmy na nią po postu bardziej narażone ze względu na zmianę flory bakteryjnej. Ja np. strasznie się męczylam z upławami a przecież teraz wyjątkowo się dba o higienę (ja mam teraz na tym punkcie fioła normalnie). Okazało się, że np. problemem była tutaj moja dieta, bo w ciąży najbardziej smakują mi słodycze a nadmiar cukru stanowi świetną pożywkę dla wszelkiego paskudztwa :( Hhihihihi widzę, że masz takie samo podejście do poodu jak ja... Jak nie dadzą znieczulenia albo nie zrobią cesarki to nie rodzę ;) Ja mam dziś jakiś kryzys - Zosia uciska w brzuchu, aż boli, jestem niewyspana (normalnie nie mogę spać w nocy mimo zmęczenia), muszę wymęczyć tą moją pracę mgr i już naprawdę mam dość! A co do męża na szkoleniu - zasada ograniczonego zaufania ;) Ale bez kontroli, bo to działa jak płachta na byka ;)
-
Asanna koniecznie daj znać, co powiedział lekarz. Ja właśnie wróciłam z zakupów kosmetyczno-higienicznych. Masakra, znowu na same maluszkowe rzeczy wydałam ponad stówkę, a trzymałam się zasady, że im mniej kosmetyków tym lepiej... Kupiłam emulsję do kąpieli Oilatum, żel do ciałka i włosków Nivea, krem na każdą pogodę Nivea, Sudokrem, waciki i patyczki do uszu, spraj do noska dla dzidzi i tyle. Jeszcze muszę dokupić chusteczki jednorazowe (ale nie było takich jakie chciałam) i spirytus :) No i już naprawdę mam prawie wszystko. Jeszcze mam dostać zestaw ciuszków od kuzynki i dokupić te nieszczęsne braki i to wszystko! Co ja teraz będę robić? :)
-
Jejku czytam i wam zazdroszczę... My wynajmujemy mieszkanie i mamy BOAZERIĘ w łazience!!! Ale będiziemy urabiać właścicieli, żeby się zgodzili na jakiś remoncik, bo przez tą boazerię to mi się nie chce nawet wchodzić do łazienki ;) 2. sprawa - właśnie wróciłam z zakupów kosmetyczno-higienicznych dla malutkiej... Jakie ceny kosmiczne! Niby nic nie kupiłam, bo wiadomo, że im mniej kosmetykó tym lepiej, ale już popłynęłam ponad stówkę! Dobrze, że nam rodzice obiecali sponsoring wózka ;)
-
Racuchy z dżemem malinowym :)
-
Asanna, ale do lekarza wybierz się koniecznie (ja bym już go odwiedziła na twoim miejscu) albo chociaż zadzwoń i podpytaj! Bo to raczej nie jest normalna sytuacja, a z tego co wiem, to wody mogą odejść na raz albo właśnie tak się sączyć. W każdym razie MASZ IŚĆ TO SPRAWDZIĆ DZIEWCZYNO!!! Co do wózka - też się nie mogłam zdecydować, zwłaszcza, że postanowiliśmy nie przekraczać kwoty 1500 :) I znalazłam wózeczek, który obojgu nam się spodobał! O dziwo w sklepie w necie kosztował prawie 1500, a w hurtowni we Wrocławiu znalazłam go za 999zł!!!! Ja nie kupiłam gruszki - kuzynka poleciła mi Fridę - taka nowoczesna wersja gruszki. Niedogie toto, dokupiłam od razu filtry na zapas i już mam to z głowy :) A termometr kupiliśmy BabyOno do czoła - mam nadzieję, że się sprawdzi (też podpatrzyłam go u kuzynki i wiem, że oni sobie go chwalą).
-
Z metod niefarmakologicznych najbardziej do mnie przemawia Coca-Cola, bo lubię :) A tak na poważnie, jak ćmi tak z powodu niskiego ciśnienia, to bierz coś, co je podniesie (choćby Colę właśnie, byle nie za dużo). Ja poza tym mam swoją metodę - jem cytrynę. Nie wiem, w jaki sposób miałaby pomagać, ale ja tak robię i faktycznie czuję się potem lepiej, ale może to na zasadzie placebo :)
-
Już się chwalę :) Ja znalazłam prawdziwki (ale mało) i podgrzybki, Kubek jeszcze kozaka (sztuk 1). Ale to moje zbieranie to teraz pic na wodę - jak już się schylę, to znajduję kolejne ale ciężko podejść, dupka boli, plecki też, górki wolę obejść niż włazić... Także potem to już wyglądało tak, że jak coś znalazłam to wołałam męża i on ciął :) A na grzybkach byliśmy w Boszkowie! Zreszta, ponoć ma być ładnie po niedzieli i jak się prognoza sprawdzi i zdrówko dopisze to pewnie znowu się wyrwiemy :)
-
U nas dziś były ziemniaczki puree, do tego kurczaczek w ostrej panierce i surówka z marchewki :) Myślałam, że kurczaka wystarczy jeszcze na jutro, ale M wciąż łazi do lodówki i wyjada więc marne szanse
-
Asanna, lepiej podjedź gdzieś jednak, bo może ci po prostu wody zaczęły odchodzić! A ten śluz to może być też ten cały czop śluzowy... Wow! Ja właśnie wróciłam z zakupów - kupiliśmy wózek! I fotelik! I termometr! Kurczę, ale zaraz chyba się położę spać, bo przez pół nocy nie mogłam zasnąć. W każdym razie, Asanna, powodzenia!!!!!
-
Hej BB! Chyba już faktycznie pora spakować torbę ;) ja już mam w samochodzie, bo tak sobie pomyślałam, że my tak sobie jeździmy z Kubą i niech coś się zacznie w trasie, to gdzie ja potem będę tego wszytskiego szukać? W każdym razie ja mam 2 koszule nocne, klapki, 2 ciemne ręczniki, gatki jednorazowe, 2 biustonosze do karmienia, wkładki laktacyjne, podpaski wielgachne, lactacyd, żel pod prysznic, szampon, ciepłe skarpetki. To chyba wszystko. Brakuje mi jeszcze szlafroka (jakoś nie mam serca go kupić, nie chce mi się zwyczajnie). No i podtsawowe kosmetyki jak szczoteczka i pasta, jakiś balsam do ciała, krem do twarzy itp. Ja tylko nie wiem co bra dla dzidzi. Ale podjadę do szpitala i się dowiem, co potrzeba. Dobrze też ponoć przygotować w domu jakiś zestaw ciuchów, który potem facet ma przywieźć do szpitala dla ciebie na wyjście :)
-
U mnie jarzynowa. A drugie to będzie raczej jakaś obiadokolacja, bo teraz mi się nie chce :) No i dzięki temu mam czas, żeby coś wymyślić :)
-
Hej jestem! Ja tylko zaliczyłam dwudniowe grzybobranie nad jeziorem stąd nieobecność :) Miało być morze, ale tam ponoć zimno teraz jak nie wiem, więc zdecydowaliśmy się na jeziorko. Jejku, nie piszcie mi nic o jakiś mega chęciach do pracy pod koniec ciąży, bo ja właśnie teraz najchętniej bym spała! Początek taki miałam, że wracałam z pracy, jadłam obiad i w kimę do rana, a teraz chyba powtórka z rozrywki :) Dziś znów wstałam o 10 i teraz znowu ziewam, aż wstyd :) Kamila to faktycznie b. ładne imię! Dobra wracam na moment do tej cholernej magisterki, bo żadnych postępów nie robię :(
-
Ja taka jestem teraz rozdarta - z jednej strony już się nie mogę doczekać, a z drugiej panicznie się boję porodu! Też mam termin na koniec listopada, ale przeczucie mówi mi, że będzie wcześniej :) Mam nadzieję, że nie za wcześnie, ale jakby Zosia się pojawiła powiedzmy w połowie przyszłego miesiąca to byłabym przeszczęśliwa :)
-
Ja kolejne badanie mam w przyszły czwartek - już się nie mogę doczekać, bo z każdym tygodniem mam więcej pytań do gina odnośnie porodu :) Właśnie usiadłam do kompa, bo kurczę muszę tę moją nieszczęsną magisterkę ruszyć, ale jak widać nie zaglądam do notatek tylko na forum ;) A Zosia podkopuje i też nie ułatwia, bo jak czuję, że zaczyna się ruszać to odsłaniam brzuszek i gapię się jak idiotka!