Skocz do zawartości
Forum
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

eRa

Użytkownik
  • Zawartość

    0
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

    nigdy

Zawartość dodana przez eRa

  1. eRa

    Sierpień 2008

    patrycja`81 czytałam to o kupkach. Właśnie takie informacje można znaleźć w internecie. Po tym doszłam do wniosku, że w takim razie wszystko jest ok. Jednak gdy pytasz lekarza i powie coś innego do komu uwierzysz? Powiem tak, gdybym miała z tym problem to pewnie bym się radziła i innych, ale póki jest wszystko ok to nie mam czym się przejmować. Dla mnie więc jak na razie nie jest istotne kto ma rację. Wiem co mam robić, żeby mała dobrze się czuła i robiła prawidłowe kupki, a to jest najważniejsze. villanelle z dziadkami to tak jest :) Oni są przede wszystkim od rozpieszczania :) Moja mała ciągle o coś się upomina krzykiem, moja mama się dziwi, bo ja nie krzyczałam :) ale nieważne. U mnie na szczęście nie ma kto nosić małej na rękach i rozpieszczać jej tak żeby potem były problemy. Moja mama przyjęła do wiadomości, że Zosia nie za bardzo lubi noszenie na rękach, mój tata również. Zdaża się tak, że jak ją noszą to mała się wydrze i muszą ją odłożyć, żeby się nie rozpłakała. Teściowa jak ją ponosi 5 minut przy wizycie to jest wszystko, a teść miał ją wogóle tylko raz na rękach. Ma niedowład jednej ręki, więc boi się że ją upuści. Z tego wszystkiego najwięcej noszę ją i tak ja :) Czyli wszystko pod kontrolą. Czasem strasznie mnie korci, żeby ją wziąść i ponosić, żeby się poprzytulać, ale się powstrzymuję, dla dobra swojego i jej. W końcu dziewczyna trochę już waży :) jak będzie chciała być cały czas na rękach to nie wytrzymam :) Lepiej jest położyć ją na łóżku i się pobawić i poprzytulać :) Jest jeden główny problem. Jeśli chcę wyjść z domu i coś załatwić, to Zosia może zostać tylko ze swoim tatą. Jeśli zostawię ją z kimś innym to zaraz jest płacz, który trudno opanować. Dlatego powoli uczę się zabierania małej wszędzie gdzie idę.
  2. eRa

    Sierpień 2008

    Prosiaczek... to ja już nie wiem... u mnie to się sprawdzało i było mleko :) Mleko produkuje się w zależności od przystawiania dziecka, no ale jak Twoja Zosia jest cały czas na cycku, a Ty nieźle stosujesz sie do instrukcji picia, to może pozostaje jeszcze odżywianie? Podobno pokarm matki jest najbardziej wartościowy rano. Czytałam, że dobrze jest ten poranny pokarm ściągnąć i dać dziecku wieczorem, wtedy bardziej się najada i lepiej śpi. Sama tego nigdy nie stosowałam, bo odciąganie pokarmu... to nie dla mnie było :) A co do kup :) wydaje mi się to normalne, że Twoja mała robi je w każdą pieluchę. Mleko matki trawi się szybciej, a przewód pokarmowy jeszcze nie dojrzał. No i duża ta Twoja Zosieńka :) Moja teraz nosii w rozmiar 68 :) ale fakt, że najlepiej przybierała na wadze gdy karmiłam ją piersią. Na sztucznym to już nie to samo. Agarybka22 nie wiem czy nie powinnaś poradzić sie jeszcze innego lekarza w sprawie kup. Jakiś czas temu moja Zosia robiła kupę raz na dwa dni. Lekarz powiedział, że raz na dwa dni to jeszcze może być, ale nie powinno być rzadziej... bo to już jest źle. Z tym dojrzewaniem układu pokarmowego to bym się zastanowiła. Raczej nie czułabym się dobrze robiąc kupy raz na tydzień, a przecież układ pokarmowy mam już dojrzały. No ale to tylko moja opinia, należy słuchać się lekarza, a jeśli mu nie ufamy lub wydaje nam się coś nie tak w tym co powiedział to szukajmy porady u innego lekarza. villanelle ja pomiętam, że też miałam takie sytuacje, że mała ssała cycka 1-2 minuty, a potem nie chciała i płacz. Potem (prawdopodobnie nie każdy to pochwali) przestałam ją karmić na każde żądanie. Przyzwyczaiłam ją jeść co godzinę, resztę czasu zostępował smoczek. Dzieci mają potrzebę ssania i często wykorzystują to przy piersi. Teraz piersi nie dostaje, jest na butelce i czasem jest podobnie. Wieczorem nie chce za bardzo jeść i "odpycha" butlę, więc niosę ją do łóżeczka, zaczyna płakać, wciskam jej smoczka i zasypia. Nie wiem czy to o to chodzi, bo Zosia mało noszona jest na rękach. Nie ma w domu osób, które tak non stop by ją rozpieszczały. Dzieci przyzwyczajają się do tzw rytuałów. Lubią gdy codziennie dzieje się tak samo, gdy wiedzą co po czym nastąpi. Ja codziennie wieczorem robię wszystko tak samo, w tej samej kolejności i uważam, że to była odpowiednia droga do sukcesu. Dzięki temu małą mogę pocałować i pogłaskać na dobranoc, a ona sama usypia i nie muszę jej lulać. Może być tak, że Twoja córcia przyzwyczaiła się do tego wieczornego noszenia i czeka na to. Może dlatego się denerwuje? Myslę, że jeśli odpycha cycka to nie chce jeść, no ale ja jestem tylko specjalistką od swojego dziecka :) a przecież każde jest inne. Pamiętam jednak, że i u mnie był problem z noszeniem. Zosia nie potrafiła sama leżeć i dużo chciała być na rękach. Mnie "uratowała" moja choroba. Wtedy przeniosłam się do pokoju obok, do małej zakładałam na twarz maseczkę i nie mogłam się zbytnio do niej zbliżać. Wtedy przez cały tydzień musiała sama leżeć w łóżeczku i tego się nauczyła. W sumie to było pewnego rodzaju zbawienie, żeby nie było bo bardzo kocham swoje dziecko, ale ona nie chciała spać nigdzie indziej niż z nami w łóżku. Na początku to wszystko ok, ale przecież ona rośnie i w końcu też przeprowadzi się do swojego pokoju... a wtedy jak sama będzie spać? Od tamtej pory lubi tez sama sobie poleżeć i częściej się zdarza, że płacze gdy jest na rękach niż odwrotnie :) karina właśnie dziś czuję, że nadszedł kres moich możliwości :) sześć kaw w ciągu dnia i nic... cały czas oczy na zapałki :) Dlatego zaraz się kładę, a i tak jutro na 8 rano mamy szczepienie więc i tak nie odeśpię.
  3. eRa

    Sierpień 2008

    karina ja bym zbytnio nie przesadzała z tymi przespanymi nocami :) bo to Zosia śpi, a nie ja :) Z tym, że chociaż mam taką możliwość :) jednak mam za dużo innej pracy, śpię więc trzy do pięciu godzin dziennie :( czyli podobnie do czasu gdy karmiłam małą piersią :)
  4. eRa

    Sierpień 2008

    Prosiaczek ja na początku karmienia miałam problemy z pokarmem i gdy po raz pierwszy się to zdażyło to od razu wysłałam m. po sztuczne mleko do apteki. Bałam się właśnie kolejnej takiej sytuacji, że mała będzie głodna, a ja nie będę miała pokarmu. Potem pobudzałam laktację i pokarmu miałam bardzo dużo. Przede wszystkim trzeba dużo pić, ja dodatkowo piłam herbatkę dla kobiet karmiących Hippa, pomagało. Jeśli to robisz lub nawet coś więcej to nie mam pojęcia jak pobudzić laktację jeszcze skuteczniej. Proponowałabym kupić sztuczne mleko na wypadek gdyby Tobie zabrakło, a mała jeszcze chciała jeść. Będziesz spokojniejsza. Do tego stres skutecznie eliminuje mleko z naszych piersi i denerwując się napewno nie będziesz go miała. Pewnie i tak już to wszystko wiesz, więc idź kup mleko, żeby się nie stresować :)
  5. eRa

    Sierpień 2008

    Allayiala? Dobrze zrozumiałam? Odstawiasz małą od cyca? Ja się nie do końca znam na tych wszystkich mlekach modyfikowanych, ale... Ja już od dłuższego czasu nie mam mleka, więc Zosia jest na Bebiku. Stosowałam się do rozpiski na opakowaniu, czyli ile razy dziennie po ile powinna zjeść. Z doświadczenia wiem, że każde dziecko potrzebuje inne ilości, trzeba patrzeć jak przybiera na wadze. Zosia na początku jadła więcej, teraz mniej, ale przybiera dobrze... po prostu jak jest dziecko głodne to trzeba nakarmić i tyle. Nawet jeśli będzie chciała zjeść więcej, bo ma taki apetyt to przecież dziecka głodzić nie będziesz. Może piszę nie na temat... jeśli tak to przepraszam, bo może źle zrozumiałam... późno już. Kurcze połowa tekstu mi się skasowała! Już nie dam rady odtworzyć... W każdym razie Zosia zjada 6 razy dziennie po niecałe 150 ml. Wychodzi mniej więcej co trzy godziny. Ja juz zapomniałam co to nocne wstawanie do dziecka. Około 20 po ostatniej butli kładę ją spać i dziecka nie ma. Wstaje koło 7-9 zależy od dnia. Ja też ciężko przechodziłam odstawienie jej od cycka. Czułam się jej zbędna, przykro mi było.
  6. eRa

    Sierpień 2008

    Cześć Dziewczyny :) Po tak długiej nieobecności nawet nie jestem w stanie wszystkiego przeczytać... U Nas jakoś leci. Raczej nie ma na co narzekać. Zosia bardzo rzadko płacze, nie choruje i wogóle dziecko Anioł mi się trafił, a do tego ciągle rechocze :) gada, no i próbuje siadać, albo siada... Czasu mi brak z zupełnie innych powodów. Zaraz gwiazdka więc szalałam z prezentami :) O właśnie mój (już nie taki mały) okruszek się obudził :) Daszka przeczytałam o tych Twoich ćwiczeniach i muszę wzbogacić swoje :) Zaraz idziemy walnąć się na łóżko :) Będzie radość nieskończona :) Zosia też nie chce leżeć na brzuszku. Wytrzymuje zazwyczaj sekundę, czasem pięć minut gdy ma dobry dzień... Lekarze tylko tłumaczą, żeby kłaść bo dobre i parę minut, a dziecko może się przyzwyczai i polubi... Zobaczymy, na razie efekt żaden. Allayiala mam nadzieję, że kolki ustąpiły, bo płacz dziecka to coś strasznego... A tak do tematu babć :) mają swoje plusy i minusy i myślę, że najczęściej mieszkanie z nimi jest uciążliwe. Sama widzę, że gdy za dużo czasu spędzam u swojej mamy to zaczyna mnie poprawiać i pouczać :) Gdybym z nią mieszkała to ciągle byśmy prowadziły wojny o wychowanie małej, jestem tego pewna :) Teściowa prawie nic nie mówi, czasem coś radzi, ale gdy wyrażam swoje zdanie na ten temat to ustępuje i nie narzuca się.
  7. eRa

    Sierpień 2008

    manenka71 Gratuluję Amelki :) przepraszam przeoczyłam :) No i jeszcze jedno dziewczynki :) dodałam zdjęcia małej :) Bardzo dziękuję wszystkim za gratulacje :) jest czego :)
  8. eRa

    Sierpień 2008

    Hej dziewczynki :) Daszka masz rację kurcze zapomniałam o Twojej szybkiej koleżance :) Ja nie znam aż tak dokładnego czasu, bo raczej na zegarek nie patrzyłam... :) No to mam chwilkę na zdanie relacji :) Przed porodem nie miałam żadnych bóli krzyżowych, choć przy przepowiadających miałam zawsze i byłam pewna że właśnie to mnie czeka. Zaczęło się od zwykłego bólu brzucha, takiego jak przy okresie, a potem skórcze- trudne do opisania. Ponieważ po proszkach ból brzucha mi nie minął to szykowałam się do szpitala. Jednak od razu po tych bólach przeszło na mocne skurcze, poprzedzone fontanną wód płodowych. W tym momencie już wiedziałam, że nie dam rady jechać do szpitala. Rozwarcie czułam z minuty na minutę coraz większe. Mój m. dzwonił po karetkę, która przyjechała po pół godzinie (nawet dwie). Dzwonił kilka razy i za każdym razem dodzwaniał się gdzieś indziej. Ja leżałam na łóżku i płakałam, bo bałam się o małą. Po jakichś 10 min. po odejściu wód płodowych widziałam już główkę. Widziałam, bo leżałam w sypialni naprzeciw szafy z lustrem. M. biegał z telefonem od okna do okna więc jak byłam sama to musiałam się zorientować co się dzieje. Miałam silne skurcze i wrażenie, że nie dam rady bez nacięcia. Potem przyjechała pierwsza karetka. Faceci stanęli jak wryci i tyle. Na szczęście druga była przygotowana :) Kilka stęknięć i mała leżała mi na brzuchu :) Potem zawinęli nas w koce i do szpitala. Niestety nie urodziłam od razu łożyska i do tej pory biorę leki, ale malutka ma wzorowe wyniki :) przecież to jest najważniejsze :) Nie wiem ile rodziłam, ale godziny to nie było. Strachu się najadłam, ale jestem szczęśliwa. Widocznie tak miało być i na szczęście małej nic nie było.
  9. eRa

    Sierpień 2008

    Cześć dziewczyny :) Ja już nie ciężaróweczka :) W niedzielę urodziłam, poszło strasznie szybko, chyba rekordzistką jestem, bo nawet do szpitala nie zdążyłam dojechać :) Mała grzeczna jak aniołek teraz śpi i daje nawet spokojnie przespać noc bez karmienia :) Zdrowa jak rybka :) i śliczna jak nic na świecie :)) Jak zgram zdjęcia to wrzucę :) Trzymajcie się dzielnie :)
  10. eRa

    Sierpień 2008

    Hej, zostało mi jeszcze kilka dni, a już mam wrażenie, że przenoszę tą ciążę. Skurcze budzą mnie każdej nocy. Wydaje mi się, że jak leżę to jest tylko gorzej, więc jak tylko mogę i jest widno to wstaję i już się nie kładę. Biorę proszki i skurcze przechodzą. Czemu ta moja córcia nie chce już wyjść? Mój m. ma do mnie pretensje, że nie zdecydowałam się na cesarkę, bo już byśmy mieli małą w domku... Cóż, zdecydowałam się na naturalny poród i tu nic nie jest pewne, co do terminu. Allayiala z tym łóżeczkiem to rzeczywiście jest nieciekawie. Jak nikt nie odpowiada to chyba na Twoim miejscu kupiłabym gdzieś indziej. A sprzedającemu należy się niezła wiącha. Daszka jak moja koleżanka rodziła 1,5 roku temu to lekarze wiedzieli, że dziecko jest duże, a mimo to nie zrobili cesarki. Mówiła, że poród był koszmarem ze względu na komplikacje. Mieli poród rodzinny i gdy zaczęło się źle dziać, bo mały nie mógł się urodzić jej mąż schował się z drugiej części sali, podobno przerażony i blady jak śmierć. W efekcie małego wyciągali kleszczami, był niedotleniony i jeszcze do niedawna bujała się z lekarzami bo mały miał krwiaka. Z tego co wiem to teraz jest już ok, ale narwów się najedli.
  11. eRa

    Sierpień 2008

    No dziewczynki, która już urodziła? :) tolusiowa ma dziś duże szanse :) trzymam kciuki :) Daszka ja wczoraj byłam w szpitalu i rozmawiałam z położną. Okazuje się, że tam nie przejmują się wielkością dziecka. Zbyt duży nacisk kładą na naturalny poród. Opowiadała mi jak przyjmowała poród dziecka, które ważyło prawie 5 kg. Mówiła, że było ogromne, ale matka urodziła naturalnie... bez cesarki. kingolandia jak widać są plusy i minusy... kiedyś przecież nie było możliwości poznania płci dziecka przed porodem. U mnie lekarz też stwierdził, że nie ma potrzeby usg, więc też nie wiem ile mała waży. Ciesz się na perspektywę łatwego porodu, u Nas może być z tym różnie... No i samo to, że nie musisz połowy domu do szpitala wynosić :) to jest dużo :) Ja dziś mam gorączkę. Dzwoniłam do lekarza i powiedział, że może to sprowokować poród. Chciałabym, ale wzięłam APAP więc temperatura powinna spadać. Ogólnie słabo się czuję. Kurcze w swoim życiu tak żadko mam temperaturę, że nie wiem dlaczego musiało się to zdażyć akurat teraz?
  12. eRa

    Sierpień 2008

    tolusiowa mówią, że pierwsze dziecko łatwo przenosić... nie wiem jak się do tego ustosunkować? Zobaczymy jak wyjdzie w praniu, ale moim zdaniem to nie ma na to reguły. Każda z nas chciałaby mieć to już za sobą, a nie żyć jak na szpilkach... Twoja mała się nie spieszy bo jej tam dobrze :) Widocznie nie chce iść w niepewne ;) Z drugiej strony naczekałaś się, a teraz będzie już z górki skoro lekarze w poniedziałek chcą Cię widzieć w szpitalu :)
  13. eRa

    Sierpień 2008

    DaszkaeRa, Allayiala nie chcę was dziewczyny straszyć ale z ta wielkością brzuszka jest naprawdę różnie. Ja mojemu lekarzowi powiedziałam, ze u nas w rodzinie rodza się duże dzieci i zeby mi Liliankę zważył a on popatrzył na mnie i śmiejąc się powiedział " Eee po wielkosci brzucha nie wyglada na to, by dziecko było duże" No to hop na USG. Leże a ten mi jeździ maszynką USG z kondomem i nic nie mówi. A potem "3900 " tyle powiedział. Reeetyyy! Mały brzuch a dziecko duze. I to w 38tc było. Jak mi córcia do porodu rozbuja się wadze do 4500 to powiedział, że mam się zdecydowac na cesarke dla jej dobra. Nic nie da ograniczenie jedzenia, dziecko i tak sobie weźmie tyle ile chce- choćby z naszych kości hihiihi- a to mali egoiści! dokładnie o to mi chodziło... śmieszy mnie ocenianie wielkości dziecka po wielkości brzucha, ale jak widać nie tylko mój lekarz tak ma. Ten Twój musiał być nieźle zaskoczony :) Ja mam tylko nadzieję, że mała mnie nie zaskoczy, bo na usg się nie wybieram. Gdyby się okazało, że jest duża to mam problem...
  14. eRa

    Sierpień 2008

    MłodaMamusiu to widzę, że w tych nocnych bólach nie jestem osamotniona... ale boli jak cholera! Te bóle krzyżowe są okropne. Mi lekarz zlecił w takiej sytuacji brać dwie nospy i jeden paracetamol (nospę forte chyba kazał brać jedną, ale ja mam tą zwykłą). Powiedział, że jeśli zacznie się poród to i tak bóle nie przejdą, a mi to teraz bardzo pomaga w tych przepowiadających... A co do tego, że będziesz pierwsza :) to chodziło mi o to że byłabyś pierwsza zaraz po Tuśce ;) Ciekawa jestem jak tam jej śliczny Karolek? Przez to wszystko jestem coraz bardziej pewna, że czekają mnie bóle krzyżowe i jestem już zdecydowana na 100% na ZZO. Przez jakiś czas można to wytrzymać, ale nie wyobrażam sobie dłużej... Dziś kiepsko się czuję i co chwilkę boli mnie brzuch i krzyż. Wczoraj nieźle się czułam i posprzątałam całe mieszkanie, więc nie wiem czy to nie dlatego? Głupio zrobiłam, bo m. wraca dopiero dziś wieczorem, a gdybym zaczęła rodzić to minęłaby go ta przyjemność patrzenia na moje męki... tolusiowa jeśli urodzisz w poniedziałek to razem z Twoim dzieciątkiem będę obchodziła urodziny :) Na kiedy miałaś termin? Allayiala rzeczywiście masz tą cierpliwość na naszej służby zdrowia... Nie martw się o te skurcze, może urodzisz tak jak ta koleżanka Daszki? Co do wielkości dziecka, to sugerując się opinią mojego lekarza... jak brzuch jest mały to i dziecko duże nie będzie... a brzuch masz mniejszy ode mnie... hmm... nie podoba mi się ta opinia bo mam poczucie, że moje dziecko jest zagłodzone i przez to małe... a przecież bez usg nie można tego stwierdzić... babeczqa to jak wyglądał Twój poród, że tak wyjątkowo się o nim wyrażasz? Pierwszy raz spotykam się z taką opinią kobiety, która już rodziła. Pozazdrościć.
  15. eRa

    Sierpień 2008

    No a ja zostałam na dwa dni sama na posterunku. Mój m. wyjechał i siedzę sama... Bateria w laptopie mi padnie i tyle będzie :( Zosia ma nakazane wytrzymać w brzuchu do jego powrotu :) mało prawdopodobne żeby m. zdążył na poród, za dużo kilomertów. Ja nie zamierzam się tak długo męczyć ;) Sąsiedzi powiadomieni, że gdyby się coś działo to mają mnie wieźć do szpitala, ale myślę, że malutka poczeka. Co do tych skurczy to chyba każda z nas może je przeżywać inaczej. Opisy są przecież naprawdę różne. Daszka piękny czas porodu tej Twojej koleżanki :) pozazdrościć. Niedłogo same się przekonamy ile to będzie u nas. W szpitalu niestety nie byłam. Sprawa wydaje się być spalona, bo w połowie sierpnia zaczynają tam remont. Może jednak Zosia nie będzie chciała czekać do końca i uda mi się urodzić do 12.08? Taką mam nadzieję. Jak nie to uderzę na Bródno albo na Inflancką, Madalińskiego jest za daleko, ale przemyślę, bo może mi się uda trafić tam razem z Allayialą? ;) MlodaMamusia nie przemęczaj się! Nie musisz być pierwsza ;)
  16. eRa

    Sierpień 2008

    Allaiyala ten ból jest inny jak przy miesiączce. Przynajmniej u mnie. Rzeczywiście czasem łapie mnie ból w dole brzucha, który przypomina ten sprzed okresu, ale przy nim ma się raczej uczucie dyskomfortu niż jakiegoś bólu, wiadomo przyjemne nie jest. Te skurcze u mnie przypominały mi bóle głowy gdy czuć jakby ktoś zaciskał Ci na niej opaskę i nawet oczu mnie możesz otworzyć, bo same Ci się zamykają. Bolał mnie dół brzucha i kręgosłup, więc miałam wrażenie właśnie tej opaski. Nie wiedziałam czy leżeć, czy siedzieć, czy chodzić, próbowałam więc wszystkiego. Jak przechodziło to na kilka minut udawało mi się usnąć i potem znowu pobudka... Coś mi się wydaje, że przy porodzie mój kręgosłup będzie się dawał we znaki. Ja właśnie dziś jak pojadę do szpitala to o to KTG dodatkowo się dowiem. Z tym ZZO to ja się obawiam, że będzie za późno. Ono zanim zacznie działać to mija trochę czasu. Podobno jest tak, że zanim lek dotrze do dziecka to kobieta zdąży je już urodzić, ale nie wiem czy w to wierzyć?
  17. No to widzę, że zmieniamy wątek :) Ja już mam dość! Mogłabym urodzić nawet teraz... a malutka ani myśli wyjść... Gratuluję wszystkim mamom :) pophon88 fajniutki bobas :) Gratulacje :)
  18. eRa

    Sierpień 2008

    Cześć dziewczyny :) Wogóle nie mam czasu na siedzenie przed komputerem :( a chętnie bym tak poleniuchowała... Wczoraj byłam na wizycie u lekarza. Wszystko jest ok. Nie wiem tylko ile mała teraz waży :( Lekarz mi powiedział, że brzuch mam mały to i dziecko duże nie jest! :( Jestem troszkę rozczarowana :/ Powiedzcie mi jak to jest z tym KTG? Lekarz powiedział, że nie ma sensu żebym po to jeździła do szpitala. Podobno KTG zlecane jest gdy coś jest nie za dobrze, a w moim przypadku to nie ma sensu. To była moja ostatnia wizyta przed porodem, powiedział mi że gdy będę dwa dni po terminie to mam się do szpitala zgłosić. W niedzielę w nocy miałam bolesne skurcze co pół godziny po jakieś 30 sek. i tylko czekałam aż będą częstsze. Niestety przeszły i od tamtej pory cisza... Umówiłam się do szpitala z tą swoją znajomą i ma mnie oprowadzić i przedstawić. Tylko coś nie dzwoni, a podobno ma dziś dyżur... No i nie wiem? Jesteście zdecydowane na ZZO? Ja o tym nie myślałam, ale od tych skurczy niedzielnich zaczęłam się zastanawiać. Naprawdę bolało. Myślałam, że jestem wytrzymała na ból, a to były tylko skurcze przepowiadające, co będzie dalej? Te właściwe będą napewno dużo gorsze.
  19. eRa

    Sierpień 2008

    Hej moje kochane :) Ja już drugi dzień umieram :( Tak strasznie jest mi niedobrze i jestem osłabiona, że z łóżka mogę nie wstawać :( Witamin nie biorę więc nie wiem co może być przyczyną? W poniedziałek idę do lekarza i ciekawa jestem co mi powie... Skórcze mam, bóle brzucha mam i kręgosłup też mnie boli. Gdybym miała teraz rodzić to bym nie dała rady a z tym stawianiem się brzucha to nie wiem czy nie myli mi się z wypinaniem się małej? Nic już nie wiem! Do tego muszę przygotowania kończyć...
  20. eRa

    Sierpień 2008

    tolusiowa to normalny objaw... Wszystkie przez to przechodzimy :)
  21. eRa

    Sierpień 2008

    karolinaper strasznie szybko ucieka u Ciebie ten suwaczek :)
  22. eRa

    Sierpień 2008

    Tusia :) Gratulacje!!!!!!! MlodaMamusia jak zwykle będę trzymać kciuki :)
  23. eRa

    Sierpień 2008

    Allayiala :) jako, że nam wszystkim podobają się inne pościele to liczymy na to, że kupisz wszystkie trzy ;) i zdjęcia Tosi będziesz nam wrzucać za każdym razem w innej :) MlodaMamusiu nie wiem tylko jak ten pałąk pod baldachim jest przyczepiany do łóżeczka, bo nie wiem czy będzie go można to tego mojego zamontować? Prodykty z Ikei są dziwne i czasem nic do nich nie pasuje. Ikea by chciała żeby wszystko było u nich kupowane... manenka71 nie ględzisz :) mam nadzieję, że teściowa się przyzwyczai. Znamy się juz trochę, bo mieszkałam z nią jakiś czas. Może to dlatego taka jest. W sumie to i tak wtrąca się do wszystkiego... O mało mebli do kuchni nam nie wybrała! U faceta u którego mieliśmy ją zamawiać wogóle nie dała mi dojść do głosu, bo wszystko wiedziała najlepiej... Moja mama też się wtrąca, ale z nią potrafię rozmawiać i jak coś to powiem jej co myślę na ten temat, a z teściową tak nie mogę. Chyba będzie padać? Bateria mi się kończy... zaraz jadę do rodziców :) mają urlop więc trochę na głowie im muszę posiedzieć :) Nie wiem tylko czy jak przyjadę to będzie miło w domu, bo mój m. wraca i pewnie chciałby zjeść obiad, więc może być zły :( A ja nie wróce za szybko bo będą korki :( a ja korków nie lubię :( No cóż, nie mogę się powstrzymać więc pojadę :)
  24. eRa

    Sierpień 2008

    Kurcze niedawno Karolina miała 28 dni do porodu, a teraz mam ja... W poniedziałek wystawiłam cztery kartony m. na przedpokój z myślą, że jak będzie się o nie potykał to szybciej je przejrzy. A ten gagatek wczoraj przyszedł i powiedział, że wstawi je do sypialni, bo w przedpokoju mu przeszkadzają! Oczywiście się nie zgodziłam, po czym stwierdził, że jak urodzę to będzie miał kilka dni wolnego to wtedy się nimi zajmie!!! Po mojej minie się zreflektował i powiedział, że może nawet zrobi to w ten weekend... Kurcze faceci :) Do tego wszystkiego wybuchła bomba w rodzinie! I to wszystko przeze mnie! Na ubiegły weekend moi teściowie szykowali się na przyjazd do nas. Ja jednak powiedziałam m. żeby przełożyli to sobie na następny, bo po kuchni pewnie nie zdążę sprzątnąć, a i inne rzeczy będą walały się po całym mieszkaniu, chcę więc żeby przyjechali jak już będzie posprzątane. Do tego wiedziałam, że być może będę chciała sobie odpocząć i nie będę mogła mając w domu gości. I gdy powiedział o tym swojej mamie to się porobiło! Teściowa stwierdziła, że jej nie lubię, że gdy przyjeżdża do nas to podobno patrzę się jej na ręce, a ona czuje się tu źle. Ona chciałaby czynnie uczestniczyć w naszy życiu, a ja jej tego zabraniam! Kurcze! Jeśli kobieta myśli sobie, że przyjedzie tak jak do swojej córki i zacznie mi przesadzać kwiatki to się grubo myli! U mnie goście są gośćmi, a nie pomocą domową, nawet jeśli są to moi rodzice. W poniedziałek była moja mama i strasznie nie mogłam znieść myśli, że coś musi u mnie robić. Wolałabym z nią usiąść i napić się kawy czy herbaty, a nie patrzeć jak sprząta. U siebie się nasprząta! Skończyło się na tym, że nie wytrzymałam i zawiozłam ją do domu, przepraszając, że zmarnowałam jej czas. Ale mama to mama, a teściowa to teściowa. Mam chyba przechlapane :) A już miałam takie miłe plany dla teściowej co by się cieszyła. Teraz mi się odechciało! Stanęło na tym, że nie wiadomo kiedy przyjadą. Boję się jednak tego, że jak tylko po porodzie wrócę do domu to teściowa mi się zwali od razu na głowę z myślą o wielkiej pomocy przy dziecku... I będzie kolejna afera... Musiałam się troszkę pożalić :)
  25. eRa

    Sierpień 2008

    Cześć Dziewczyny :) Od kilku dni nie miałam doładowanego komputera i nie miałam jak zajrzeć... Wczoraj w końcu sama złożyłam łóżeczko i komodę, bo chcę już dokończyć przygotowania :) Nie było lekko, ale nie urodziłam przy tym dźwiganiu :) Kurcze skurczy nie mam :/ fatalnie się czuję, bo kręgosłup mi nawala i ledwo chodzę (szczególnie przez jeszcze jedną dawną dolegliwość, która wyszła teraz :( leczyć ją mogę dopiero po porodzie, a nie wiem jak z tym urodzę? To będzie koszmar!). Rzeczywiście wszystkie zaczęłyśmy narzekania :) MlodaMamusia ładna to Twoja pościel, ja też bym chciała baldachim... Może jeszcze kupię? Allayiala do przewijaka kup jeszcze pokrowiec :) tak w ramach przypomnienia :) Na facetów nie ma co liczyć, więc dobrze że zamówiłaś to łóżeczko :) Mój kupił, ale nie wiem kiedy by to złożył? :) Z moją pamięcią też jest coraz gorzej. Chodzę strasznie zakręcona i zastanawiam się co to ja chciałam :) Podobno ciężarne tak już mają :) Z tym sprzątaniem to chyba przejściowe, ale gdybyś miała w domu taki burdel jak ja to też byś nabrała chęci, żeby się go szybko pozbyć :) Mi jeszcze trochę zostało. W poniedziałek pomyłam okna, do dywanu jeszcze się nie dokopałam ;) Pościel nr 3 w krateczkę jest prześliczna. Ja mam ostatnio bzika na punkcie zielonego :) wszystko mi się podoba :) Co do laktatora, to moja mama mi mówiła, że gdy rodził mojego brata to elektryczne były po prostu na sali do ogólnego korzystania. Dobre to widać były czasy. Ja wczoraj obejrzałam w końcu swój i nawet gdyby mi zabronili ze względu na prąd, to widzę, że można mu tez wsadzić baterie. Naładuję sobie akumulatorki i zabiorę :) Co do jazdy samochodem to tak lubię niezależność, że nikt nie jest w stanie mnie z niego wysadzić. Najgorzej jest wsiąść, ale potem już z górki :) Mój m. już na mnie krzyczy i stanowczo zabrania jeździć, a jak i tak robię jak chcę. Boi się, że jak będę jechać to zacznę rodzić :) mój tata też :) a ja najwyżej od razu do szpitala podjadę ;) Gdybym miała czekać na szofera to najbliższy wyjazd miałabym do porodu :/ a mi już sie nie chce siedzieć w domu... Nadal jest mi niedobrze, ale to jednak od witamin :( biorę je co drugi dzień i co drugi dzień zbiera mi się na wymioty, a wtedy nie mogę przełknąć nic prócz suchego chleba :/ chyba zacznę łykać je przed snem?
×
×
  • Dodaj nową pozycję...