-
Postów
0 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
nigdy
Treść opublikowana przez mosia
-
dbozutanoo rzeczy związane z fasolką oto mi chodziło :) tzn na razie to czekamy na wizytę 8 czerwca, aż zobaczymy serduszko. a potem zaczniemy może coś planować. choć ja np oglądam już sobie wózki, łóżeczka, rozmyślam nad przemeblowaniem pokoju - wtedy się uspokajam, nie stresuję do nas naprawdę chyba tak na 100% to jeszcze nie dotarło, długo nie mogliśmy uwierzyć. pewnie dlatego, że tyle się staraliśmy ( choć wiem, że nasze dwa lata to nic w porównaniu z tym co inne pary przechodzą, ale zawsze jedna daje to w kość ). ja czasami jak siedzę w domu to sobie tak mówię: no kurde, jestem w ciąży i mówię do fasolki, żeby rosła, że jej kupimy wózek, łóżeczko, że dostanie mnóstwo prezentów i że tu na świecie jest naprawdę fajnie, więc niech rośnie a w styczniu się spotkamy
-
dbozutaMosiu, jak już wam się udało to dalej również się uda wam :-) a Twój mąż już planuje, czy jeszcze nie ? a co planuje?
-
dbozutato na słodkie nie wierz moja siostra ma 3 chłopaków, a jadła same słodycze ja również mam nadzieję u ciebie na dziewczynkę , zobaczysz bedzie wszystko dobrze wiesz, ja też mam taką nadzieję, ale człowiek zawsze dmucha na zimne. po taki czasie się udało i dlatego. a czy chłopak czy dziewczynka to wiesz, ważne, żeby było zdrowe. i żeby było
-
dbozutaja staranek chyba już nie zacznę, już nie mam siły na to....Mosiu ja z całego serca trzymam kciuki, żeby Ci się udało i mam nadzieje, na dziewczynkę uu Ciebie znajdziesz siłę zobaczysz. a co do płci, ja czuję jakoś na dziewczynkę, choć wiem , że to za wcześnie i w ogóle na słodkie mnie nie bierze
-
dbozutaMosiu po dwóch stratach i tylu latach starań wiara odchodzi na dalszy plan, przychodzi niemoc, bezsilność, co dziennie zastanawiam się jak by wyglądał mój pierwszy aniołek. nie wyobrażam sobie co musiałaś i co teraz przechodzisz. mam nadzieję, że nie doświadczę tego. ale jestem z Tobą i mam nadzieję, że o tym wiesz. a teraz tak jak pisałaś musisz się skupić z całych sił na kręgosłupie, że by potem już było dobrze i żebyś mogła zacząć nowe staranka
-
no. pospałam. ciekawe, o której mnie znowu złamie. nie jestem przyzwyczajona do takiej ilości sny, nie sypiałam nigdy w ciągu dnia i tak mi dziwnie z tym, że ho.
-
dbozutawymysliłam, że teraz po aniołku muszę odczekać z ciążą więc zacznę walczyć z kręgosłupem i zobaczymy co powie lekarz na ten temat, boje się tylko że bede musiła na zawsze z ciąży zrezygnować a to bedzie lipa wtedy... ale przecież nie musi tak być. ważne, że będziesz walczyć i wierzyć.
-
to faktycznie był znak. idę spać, wiecie. bo już nie daję rady, i tak przegram tą walkę
-
no weź przestań
-
dbozutaMosiu chyba nie ma takich słow, muszę się strać walczyć z tymi myslami na nowo... ale mi przykro.......
-
dokładnie. dokładnie.
-
dbozutaja nie kupuję, M. kupuje ale wiesz o co mi chodzi. nie wiem naprawdę jak cię pocieszyć, co napisać, żebyś poczuła się lepiej.
-
dbozutachyba powinnam narazie dać sobie spokoj ze wszystkim, moze kupowanie rzeczy pomoze zajść znów a mi się wydaje, że właśnie kupowanie tak cię dołuje. idź, pooglądaj ale nie kupuj
-
wiesz, ja od samego początku miałam problem z @, która mi się zatrzymała. wtedy jako 15-latka trafiłam do szpitala z bólem po prawej stronie. myśleli, że to wyrostek. po tygodniu przenieśli mnie na oddział endo, myśleli, że mam guza mózgu, bo miałam zaburzone hormony - prolaktynę. okazało się, że to hyperprolaktynemia. ale z tabletkami szybko wróciła do normy. i tak brałam leki, nieświadoma, że jest dobrze. potem luteinę na wywołanie @. albo duphaston. i tak do teraz. w listopadzie potwierdzone pco. to tak w wielkim skrócie. ogólnie rzecz biorąc, dopiero teraz jakiś lekarz się mną zajął odpowiednio, po tylu latach. czasami sobie wyrzucałam, że mogłam ja o to bardziej zadbać, ale co ja wiedziałam wtedy. dopiero gdy zaczęliśmy się starać to zrozumiałam cały ten mechanizm. i dlatego też cud, bo ktoś kto nie wiem ile czynników wpływa na poczęcie dziecka, bo no nie musi wiedzieć, to inaczej to pojmuje. a ja zdaję sobie sprawę jaki to jest wielki cud. i mam nadzieję, że będzie trwał
-
nie masz za co przepraszać......
-
prawie 2 lata. ale ja od praktycznie 12 lat się leczę i dlatego było tak trudno. i dlatego cud, że się udało. nadziei miałam już mało a tu
-
dbozutaja dziś miała bym 10 tc :-( di
-
teraz też mnie łamie ale wcinam chrupki serowe więc nie mogę sobie pozwolić na sen
-
madziulkapmwłaśnie do przyjaciółki zadzwoniłam- wczoraj o 14 urodziła synia ach!!! Jak pięknie maluszek "piskunia" :) aż się doczekać nie mogę tego pierwszego głosiku swego maleństwa
-
MadziulkaPMmosiaja i szycie na maszynie to nie jest dobre rozwiązanie. nie lubię. nauczyć pewnie bym się nauczyła, ale jakoś mnie nie ciągnieAaa to nic na siłę:) Szkoda nerwów co racja to racja
-
ja i szycie na maszynie to nie jest dobre rozwiązanie. nie lubię. nauczyć pewnie bym się nauczyła, ale jakoś mnie nie ciągnie
-
ja to jestem negatywnie nastawiona na alkohol w ciąży. ale nie raz widziałam i pijącą i palącą ciężarną. tylko ja wolę być przezorna. tym bardziej, że to nasz pierwszy maluszek. i on tu jest najważniejszy
-
ja piwa to żadnego niet. wolę nie. a co do weekendu to raczej w domu, tzn jutro to jedziemy do kielc, na zakupy weselne i pewnie w odwiedziny. a ile kosztuja u ciebie takie pieluchy wielorazowe?
-
karolajja piłam zbożową ale mnie odrzuciło... ostatnio jak sobie zrobiłam to płakać mi się chciało na samą myśl, że miałabym to wypić ja na razie jeszcze nie wymiotuję, ale nie wiem czemu mam przeczucie, że mnie to nie minie
-
już mi trochę lepiej. ale to chyba wina pogody, ciśnienie pewnie niskie. a jak u was z kawą? bo ja piję zbożówkę, 2 razy dziennie. czasem 3 ale chyba zbożową można, nie? teraz mam w ogóle korki, dzisiaj do 11:15