Skocz do zawartości
Forum

jola22

Użytkownik
  • Postów

    0
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

    nigdy

Treść opublikowana przez jola22

  1. Daffodiljola22Dziewczyny poradzcie mi coś proszę - Julci z pepka leci krew - np wczoraj miała jej troche zaschniętej, a dziś rano jest jej juz troche więcej. Co robić??? Połozna powiedziała że to normalne - ale jak dla mnie to nie jest ok.Ale dużo tej krwi? Cieknie czy tylko trochę w pępuszku? Bo takie małe ilości są normalne. My podsuszaliśmy to spirytusem i co jakiś czas odpadały kawałki zaschniętej krwi. Im częściej będziesz spirytusem przemywać, tym szybciej się zagoi. Najlepiej przy każdej zmianie pieluszki. Nie nie cieknie tylko jest jej trochę w pępuszku. Muszę kupić spirytus i od dziś z nim walczę.
  2. Dziewczyny poradzcie mi coś proszę - Julci z pepka leci krew - np wczoraj miała jej troche zaschniętej, a dziś rano jest jej juz troche więcej. Co robić??? Połozna powiedziała że to normalne - ale jak dla mnie to nie jest ok.
  3. mama2Prosze trzymajcie kciuki zeby moj synus dzis wyszedł a najpozniej jutro bo nieprzezyje jak bedzie musiał tam zostac do po weekendzie Już są wielgaśne kciukasy dla Maksa - wracaj szkrabie do nas bo tęsknimy.
  4. Witam się wtorkowo. Juleczka spała super - obudziła się tylko raz na jedzenie około 5 więc wyspałam się naprawdę dobrze. Teraz też śpi nasz skarb, tylko pochrząkuje cos czasami i przeciąga się we wszystkie strony. Dziś jeśli pogoda będzie ok jedziemy z Juleczką na zakupy - nasz pierwszy wspólny wypad na miasto.
  5. dzikmajola22Amelcia biedna ty kobietko - przeżyłaś dziś niezły stres i do tego ta alergia. Kurcze my żeśmy się na krowim mleku wychowały a teraz dzieci maja na nie alergię. Ślę buziaki.Mama2 współczuje ci kobietko - na pewno jest Ci bardzo ciężko, a "przemiłe" panie pielęgniarki wcale ci w tym nie pomagają, ale już nie długo i Maksik będzie w domciu. A usteczka to ma takie namiętne że szok. Dzikma a ty biedulką jeszcze 2w1 – ale zobaczysz że już niedługo będziesz tuliła swoje maleństwo. Ja też myślałam że się nie doczekam – a tu z nienacka mnie złapało. mam nadzieję, ze kiedyś złapie, tylko wolałabym w domku, a nie tak na ulicy albo w busie to dziś po południu myślę, że mam wolną chwilę, niech Michaśka się ładuje na świat Gratuluję Jolcia pierwszego spacerku ja póki co, to jeżdżę wózkiem po pokoju w kółko sprawdzam jego zwrotność :P Dzikma wiem że czekanie jest okropne - mnie k***ca brała za przeproszeniem. Bądż spokojna a zobaczysz że to już tuż, tuż - ja trzymam mocno kciuki. Na spacerku było fajnie - dumny tata prowadził wózek i nawet na chwilę mi go nie oddał. Widziałam na twarzy mojego męża taką dumę i stres jednocześnie że szok. Bał się wjechać w jaką kolwiek dziurę na chodniku..............ech powiem wam że facet jak dąb a wymięka przy naszej Julci.
  6. pat-khej kochane, moja coreczka zasnela wczoraj o 22 i spi do teraz i... oczywiscie charczy :( i ja nie umiem spac znalazlam taki artykul Noworodek: Oddychanie, niekiedy trudne zadanie - Noworodek- Rodzice.pl tu jest napisane, ze dlugo utrzymujaca sie sapka wymaga interwencji lekarza, a Tosia ma to od 3 tygodni! a poza tym wylatuja jej czasami z noska takie budyniowate, zolte gilki czyli to jednak katar. 3 pediatrow ja badalo i upieraja sie, ze to nie katar. Przy czwartym gilek wyszedl w trakcie badania i ten kazal zakrapiac sol fizjologiczna i podawac vit C i to wszystko. Cholera, jak sie leczy katar u takich maluchow? Ja wmowilam sobie, ze mala ma jakas bakterie. Mozna wziasc wymaz na posiew u takiego dzieciaczka? wiecie cos o tym? Patka a może ta witamina C pomoże - zacznij jej podawać + sól fizjologiczna i może Tosia przestanie charczeć. Ja też wsłuchuję się w oddech Julci ale ona jak na razie tylko czasami zmienia prędkość oddechu - raz oddycha wolno, a raz przyśpiesza na parę sekund - czy to jest ta sapka????
  7. A my dziś zaliczyliśmy pierwszy spacer - Juleczka byłą szczęśliwa choć trwało to tylko pół godziny. Jutro ruszamy na miasto - koniec siedzenia w domu bo zwariuje, a Julcia się dotleni.
  8. Amelcia biedna ty kobietko - przeżyłaś dziś niezły stres i do tego ta alergia. Kurcze my żeśmy się na krowim mleku wychowały a teraz dzieci maja na nie alergię. Ślę buziaki. Mama2 współczuje ci kobietko - na pewno jest Ci bardzo ciężko, a "przemiłe" panie pielęgniarki wcale ci w tym nie pomagają, ale już nie długo i Maksik będzie w domciu. A usteczka to ma takie namiętne że szok. Dzikma a ty biedulką jeszcze 2w1 – ale zobaczysz że już niedługo będziesz tuliła swoje maleństwo. Ja też myślałam że się nie doczekam – a tu z nienacka mnie złapało.
  9. pat-ka to najnowsze foto Tosiulka :) Patka ale z niej słodziak.
  10. Czy ktoś wie co u Mamay2cor i Dzikmy??? bo coś dawno nie zaglądały.
  11. Witam się kobietki. Juleczka ładnie przespała całą noc - obudziła się 2 razy na karmienie i heja spać. Teraz też śpi, a ja zamiast odpoczywać to już kombinuję co by tu w domu zrobić, Wczoraj po raz kolejny urządziłam mężowi płacz - strasznie mi się za nim tęskni, a jak on biedaczek wraca jest tak zmęczony że szkoda słów. Dużo się ostatnio w naszym małżeństwie zmieniło - ani na gorsze, ani na lepsze tylko jest jakoś inaczej. Może dlatego że musimy się odnaleźć w nowej roli - mamy i taty, sama nie wiem. Mąż stara się mnie wspierać jak może - choć jemu też nie jest łatwo - ma bardzo dużo stresu w pracy. Strasznie się o niego martwię bo wkłada w swoją pracę dużo serca i poświęcenia, a ja się zastanawiam czy warto. W niedzielę wieczorem dorwały go jakieś straszne bóle w klatce piersiowej - oczywiście ściemniał że tylko trochę go boli - bo nie chciał mnie martwić. Ech ci mężczyźni. No ale już nie będę was zanudzać moim życiem rodzinnym. Mam pytanko kobietki - jak radzicie sobie z czkawką bobasków??? - bo Julcie zazwyczaj łapie po jedzeniu i tak nią telepie że szok. Cyc nie zawsze pomaga bo jak ma już pełny bak tonie chce więcej.
  12. mama2Witam sie wczoraj lekarz za wiele nie powiedział , tyle ze infekcja (katar) sie cofa , (sama to zauwazylam) Robili mu wczoraj ekg , tak sie przy tym buntował i wkurzał ze zawołały mnie bo sobie z nim nie radziły , jak tylko weszłam i zaczelam do niego mowic zaraz sie uspokoił(POZNAŁ MNIE!!!!)))) Potem go musiałam do cycka przystawic zeby spokojnie ekg zarejstrowało serduszko. W srode beda wyniki i w srode nastepne badania usg brzuszka i serduszka a wyniki ..PO PONIEDZIAŁKU!!!!!!!!!!!!! i w srode mam zapytac ordynatora czy wyjdzie w srode, czawrtek czy mamy czekac w szpiatlu na wyniki do poniedziałku. Tej drugiej opcji to nie przezyje nawet Wczoraj aniołek przespał cały dzien a jak wychodziłam zaczał popłakiwac a ja miałm go zosawic bo byla juz 19.10 miał takie wielkie oczka i potrzebował mnie a ja go odłozyłam i wyszłam słyszac jak płacze ...zawsze staram sie zeby spał jak wyjde wczoraj sie nie udało i było bardzo ciężko. przedwczoraj miał podobno kolki ..czyli moge sie domyslac ze dał znowu popalic. Powiem wam 2, 3 dni to jest maks moich możliwosci nie wiem jak dalej bez niego wytrzymam ..juz z tesknoty i zmartwienia zaczyna mi sie cos w głowe chyba robic Mama2 biedna ty nasza kobietko - tak strasznie Ci współczuję, gdybym mogła to przytuliła bym cię bardzo mocno. A swoją drogą dlaczego nie możesz z Maksiem zostawać na noc??? Taka mała dzidzia powinna mieć mamę przy sobie - znając życie to w szpitalu nie ma na to warunków. Ja też bym pewnie dostała na głowę gdybym musiała Juleczkę zostawic samą choć by na jedną noc. Mama2 jesteś silną kobietą - dasz radę. Ślę ogromne buziaki, uściski - trzymaj się
  13. isabelaJola30isabelahej dziewczyny Wrzucam biezace fotki. Buziaki kochane!Witaj Isabela Ostatnio cos nie zagladasz do nas Mia jest cudna no naprawde jest sie czym zachwycic Hej Jolu, rzadko bywam, nie mam czasu. Ale nadrabiam co piszecie i nie mam nic nowego do dodania, oprocz fotek malutkiej. Mam te same problemy(?) z Mia co Wy z waszymi maluszkami, ale przyznaje, ze nie odczuwam tego tak intensywnie, moze dlatego, ze to moje trzecie dziecko i wiedzialam co w zwiazku z tym bede przezywac. Niewyspanie, niepokoje zwiazane z ulewaniem, wymiowaniem, sapki (czyli to charczenie jak to nazwalyscie), ogromne kolki, zbyt luzne kupki, bole brzuszka, kilkugodzinne noszenie na rekach - bo placz. Wszystko to przyjmuje dosc spokojnie, choc czasami padam juz na twarz ze zmeczenia. Ciesze sie kazda chwila z moja krolewna i wylapuje te najpiekniejsze z nia momenty. Obecnie malo mam pomocy od corek bo obie maja grype zoladkowa, a to dodatkowa prace, caly czas tylko donosze im miski do wymiotowania i robie papki ryzowe i mietowki... Macierzynstwo daje mi niesamowita sile. Moje akumulatory szczescia sa wciaz doladowywane przez milosc do moich 3 wariatek :) Naprawde pomiomo codziennosci, upierdliwych obowiazkow i zastanawiania sie co jeszcze musze, a co powinnam nie mam wiekszych powodow do narzekan, jestem cholernie SZCZESLIWA! Isabela oby tak dalej - masz świetne podejście do życia. A jeśli chodzi o macierzyństwo to prawda - potrafi dać siłę i niezłego kopa energii - ja też tak czuję.
  14. isabelahej dziewczyny Wrzucam biezace fotki. Buziaki kochane! Isabela ona jest boska - taki śliczny mały aniołek.
  15. Ewciaamamy dziewczynek ponawiam moje pytanie: "jak głęboko myjecie pipke małej ????? Ewcia ja staram się głęboko nie zaglądać, choć jak ostatnio zapchało się kupą to M ją trzymał a ja gmerałam trochę głębiej - nie było wyjścia.
  16. Jola30Wiki20plDaffodilSUPER !!! GRATULUJE !!! Jola22 strasnie duzo w 10 dni gratulacje. A to po co wciskasz jej butle ze sztucznym mlekiem ? Jola30 nie dokarmiam jej sztucznym mlekiem - próbowałam parę razy bo nie byłam pewna czy moim mlekiem się najada - ale ona nie cierpi butli.
  17. A ja właśnie mojego szkraba wystawiłam na balkon - to taki pierwszy spacer na sucho - ciekawe jak to Juleńka zniesie- na razie wygląda na szczęśliwą.
  18. Dziewczyny przed chwilą była u mnie położna. Ważyła Julcię - i ona waży już 4,650 - czy to możliwe żeby w 10 dni tyle przytyła ??? Cieszę się bardzo że zdrowo je i że się najada - ale jak tak dalej pójdzie to przejdziemy na dietę.
  19. Daffodiljola22gunia43 Mala ksiezniczka. I bardzo do Ciebie podobna.Guniu jesteś drugą osoba która twierdzi że Julka jest podobna do mnie - bo wszyscy mówią że do mojego M. Miło usłyszeć że choć trochę jest po "mojej stronie" Jak to??? Julka jak dla mnie to cała mama!! Po zdjęciach od razu można się domyślić, że to Twoja córcia. Pewnie że moja no i męża też. Powiem wam że jesteśmy z moim M 10 lat i jeszcze nie znałam go z tej strony - on oszalał na punkcie małej (pewnie jak każdy tata). To jest takie miłe.
  20. gunia43jola22Witam was kobietki poniedziałakowo.Ja już prawie doszłam do siebie choć dziś w nocy miałam jakieś dziwne bóle brzucha - może to dlatego że spałam na plecach - na szczęście minęło i już jest ok. Dziewczyny po porodzie jak na razie udało mi się stracić - 17 kg, więc zostało jeszcze 7 do wagi z przed ciąży, ale i teraz czuję się jak mega laska bez ogromnego brzuchala i wstrętnej opuchlizny. Nigdy w życiu bym nie podejrzewała że można mieć w sobie tyle wody. Juleńka miała wczoraj wielki dzień a my sporo stresu - było po raz pierwszy obcinanie paznokci, kąpiel (którą moja córcia kocha), walka z pępuszkiem i udało nam się odkleić ten wstrętny plaster z kręgosłupa (spociliśmy się z mężem przy tym jak mopsy) ale już po wszystkim. Ogólnie intensywny dzień. Julcia kocha moje cyce, ale za to nienawidzi butli (mały przewrotowiec). Śmiejemy się z M że ma GPS w buzi bo jak jest głodna i usłyszy mój głos to już buzie otwiera najszerzej jak się da. Śpi nam super - dziś w nocy tylko 2 pobudki na cyca i dalej spanie (oby tak dalej) A i jeszcze Juleńka w niedzielnym stroju. Mala ksiezniczka. I bardzo do Ciebie podobna. Guniu jesteś drugą osoba która twierdzi że Julka jest podobna do mnie - bo wszyscy mówią że do mojego M. Miło usłyszeć że choć trochę jest po "mojej stronie"
  21. No to teraz tradycyjnie parę pytań Kiedy mogę ją zacząć kłaść na brzuszku??? - pępowina już odpadła. I kiedy mogę ją włożyć w bujaczek - bo trochę się boję czy nie za wcześnie.
  22. Witam was kobietki poniedziałakowo. Ja już prawie doszłam do siebie choć dziś w nocy miałam jakieś dziwne bóle brzucha - może to dlatego że spałam na plecach - na szczęście minęło i już jest ok. Dziewczyny po porodzie jak na razie udało mi się stracić - 17 kg, więc zostało jeszcze 7 do wagi z przed ciąży, ale i teraz czuję się jak mega laska bez ogromnego brzuchala i wstrętnej opuchlizny. Nigdy w życiu bym nie podejrzewała że można mieć w sobie tyle wody. Juleńka miała wczoraj wielki dzień a my sporo stresu - było po raz pierwszy obcinanie paznokci, kąpiel (którą moja córcia kocha), walka z pępuszkiem i udało nam się odkleić ten wstrętny plaster z kręgosłupa (spociliśmy się z mężem przy tym jak mopsy) ale już po wszystkim. Ogólnie intensywny dzień. Julcia kocha moje cyce, ale za to nienawidzi butli (mały przewrotowiec). Śmiejemy się z M że ma GPS w buzi bo jak jest głodna i usłyszy mój głos to już buzie otwiera najszerzej jak się da. Śpi nam super - dziś w nocy tylko 2 pobudki na cyca i dalej spanie (oby tak dalej) A i jeszcze Juleńka w niedzielnym stroju.
  23. mama2jola22lutkaWolę nie, jeszcze jakis zboczeniec obejrzy. A tak własciwie to wiadmomo co bylo Juleńce Joli? halo halo, jest tu kto? Lutko Juleńce na szczęście nic nie dolegało poza żółtaczką. Żółtaczkę miała dość mocną ale poziom bilirubiny był za niski żeby ją pod lampy dać. Napiszę wam może wszystko po kolei Wróciliśmy do domu w sobotę o 17 - a Julcia praktycznie od momentu pierwszego karmienia po porodzie nic nie jadła. Pytałam położne w szpitalu czy to normalne ale one oczywiście że tak bo Julcia urodziła się duża i ma zapasy z mojego brzucha (dodam jeszcze że wtedy w Lądku były straszne upały). W domu nadal próbowałam ją karmić cycem ale ona była coraz bardziej zmęczona i coraz mniej zainteresowana. O 22 kiedy po raz kolejny próbowałam ją karmić urządziła nam taki płacz że mój M omal się w drzwiach nie zmieścił pędząc po sztuczne mleko, ale nawet karmienie z butli marnie szło. W niedzielę o 11 przyszła do mnie położna która powiedziała że Julcia ma żółtaczkę i żeby ją wystawić na słońce a jeśli nie będzie chciała nadal jeść to żeby ją budzić i wpychać na siłę. Niestety moje dziecko po kilkunastu godzinach spania nadal nie chciała jeść. Próbowałam ją obudzić ale nie dawało rady więc zadzwoniłam do szpitala i powiedziałam co i jak po czym lekarz kazała mi przyjechać. Kiedy zjawiliśmy się na miejscu lekarz stwierdził że Julcia jest podejrzanie czerwona (a był czerwona jak pomidor – przyczyna to albo za długo obcięta pępowina, albo za późno) Martwiło ją też że mój mąż miał na wargach zimno – co jest bardzo niebezpieczne dla takich maluszków bo może spowodować zapalenie opon mózgowych + żółtaczka – wszystko razem spowodowało że zostaliśmy w szpitalu. Pokłuto mojego króliczka już na izbie przyjęć – pobrano jej krew żeby zbadać bilirubinę i na inne infekcje . Kiedy byliśmy już na oddziale włożono jej sondę do żołądka i podłączono kroplówkę. Kłuto ją jeszcze parę razy. Chcieli jej tez pobrać płyn rdzeniowo-muzgowy z kręgosłupa ale pomimo 3 prób nie udało się. Z badań krwi wyszło że ma wysoki poziom hemoglobiny i gęstą krew, ale inne badania wyszły w normie. Badano jej też mocz i wyszły jej proteiny w moczu – ale lekarz powiedział że dlatego że mogla być to zanieczyszczona próbka to jest ok. Koniec końcem Julcia zaczęła jeść z moich cyców, ale dopiero w środę po południu i powoli zaczęła dochodzić do siebie. Teraz jesteśmy w domciu i chcę już zapomnieć o tym koszmarze który przeżyłam. Jola współczuje tych wstretnych przezyc..ale wiem ze nigdy tego niezapomnicie , tego sie nie da zapomniec...Ja mam zal ze w szpitalu tym pierwszym wszedzie mnie ciagneli i musiałam patrzec na kazde badanie Maksia , jak robili mu przeswietlenie płuc to musiałam go trzymac za łapki zeby miał za głowa a on je wyrywał , i siła trzeba było trzymac takie malutkie łapki , potem tez zmieniali mu co chwila wenflon bo sie zyłki zapychały... Bol jaki sie wtedy czuje patrzac na swoje dziecko jest niedoopisania Mama2 tak strasznie ci współczuję - płacz dziecka któremu ktoś próbuje się po raz kolejny wkłuć do żyły jest okropny. Ja kiedy Juleńce próbowali pobrać płyn z kręgosłupa najpierw chciałam z nią zostać i choć dotykać jej stópki, ale nie dałam rady (a widziałam już coś takiego setki razy ze względu na moją pracę i miejsce gdzie pracuję) - chodziłam po korytarzu i płakałam w głos, aż pielęgniarki z innych oddziałów się zleciały i pytały czy ze mną wszystko ok. A moja Juleńka tak strasznie płakał. Jesteś dzielną kobietką, a ja jestem z Tobą całym sercem.
  24. lutkaWolę nie, jeszcze jakis zboczeniec obejrzy. A tak własciwie to wiadmomo co bylo Juleńce Joli? halo halo, jest tu kto? Lutko Juleńce na szczęście nic nie dolegało poza żółtaczką. Żółtaczkę miała dość mocną ale poziom bilirubiny był za niski żeby ją pod lampy dać. Napiszę wam może wszystko po kolei Wróciliśmy do domu w sobotę o 17 - a Julcia praktycznie od momentu pierwszego karmienia po porodzie nic nie jadła. Pytałam położne w szpitalu czy to normalne ale one oczywiście że tak bo Julcia urodziła się duża i ma zapasy z mojego brzucha (dodam jeszcze że wtedy w Lądku były straszne upały). W domu nadal próbowałam ją karmić cycem ale ona była coraz bardziej zmęczona i coraz mniej zainteresowana. O 22 kiedy po raz kolejny próbowałam ją karmić urządziła nam taki płacz że mój M omal się w drzwiach nie zmieścił pędząc po sztuczne mleko, ale nawet karmienie z butli marnie szło. W niedzielę o 11 przyszła do mnie położna która powiedziała że Julcia ma żółtaczkę i żeby ją wystawić na słońce a jeśli nie będzie chciała nadal jeść to żeby ją budzić i wpychać na siłę. Niestety moje dziecko po kilkunastu godzinach spania nadal nie chciała jeść. Próbowałam ją obudzić ale nie dawało rady więc zadzwoniłam do szpitala i powiedziałam co i jak po czym lekarz kazała mi przyjechać. Kiedy zjawiliśmy się na miejscu lekarz stwierdził że Julcia jest podejrzanie czerwona (a był czerwona jak pomidor – przyczyna to albo za długo obcięta pępowina, albo za późno) Martwiło ją też że mój mąż miał na wargach zimno – co jest bardzo niebezpieczne dla takich maluszków bo może spowodować zapalenie opon mózgowych + żółtaczka – wszystko razem spowodowało że zostaliśmy w szpitalu. Pokłuto mojego króliczka już na izbie przyjęć – pobrano jej krew żeby zbadać bilirubinę i na inne infekcje . Kiedy byliśmy już na oddziale włożono jej sondę do żołądka i podłączono kroplówkę. Kłuto ją jeszcze parę razy. Chcieli jej tez pobrać płyn rdzeniowo-muzgowy z kręgosłupa ale pomimo 3 prób nie udało się. Z badań krwi wyszło że ma wysoki poziom hemoglobiny i gęstą krew, ale inne badania wyszły w normie. Badano jej też mocz i wyszły jej proteiny w moczu – ale lekarz powiedział że dlatego że mogla być to zanieczyszczona próbka to jest ok. Koniec końcem Julcia zaczęła jeść z moich cyców, ale dopiero w środę po południu i powoli zaczęła dochodzić do siebie. Teraz jesteśmy w domciu i chcę już zapomnieć o tym koszmarze który przeżyłam.
  25. Witam was kochane. Mało się ostatnio odzywam a to dlatego że staram się doprowadzić do porządku sprawy które podczas mojego pobytu w szpitalu nawarstwiły się okropnie. Wczoraj cały dzień prasowałam, ale za to dziś mam to już z głowy. Julcia jak na razie jest małym aniołkiem - śpi , je , robi w pampersa i nawet głośno nie płacze. Dzisiejsza noc była ok - obudziła się tylko 2 razy, podydliła cyca i heja spać. Martwi mnie trochę że ona ssie mojego cyca 10 góra 15 minut i już nie chce więcej, ale jak próbuje ją dokarmić butlą to pluje mlekiem na kilometr. Co robić kobietki ????? Pępuszek jej już odpadł więc dziś impreza pępkowa. Mam pytanie czy któraś z was ma dobry sposób na usuwanie plastrów - Julcia ma ogromny plaster na plecach po wkłuciu w kręgosłup i boję się go usunąć. Mam jeszcze jedno pytanie - jak poradzić sobie z deprechą bo chyba taka mnie dopada. Mam trochę problemów i boję się że właśnie mnie coś takiego dopada. Tęsknię za wami wszystkimi. Całuję mocno. Mama2 ciebie najbardziej - i Maksia też oczywiście.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...