Właśnie, nawet jak się mieszka w domku to nie ma gwarancji, że ktoś obok tłuc się nie będzie. A wczoraj nam zalało łazienkę - sąsiad z góry oczywiście. Woda lała się lampą i kontaktem (!). Szczęście, że wróciłam ze spacerku, bo woda już wychodziła z łazienki na parkiet. Eh, same "przygody" ostatnio. Dobrze, że Nadia miała tylko jednorazowy wyskok z tym spaniem - wyśpisz się chociaż. U nas też coraz lepiej już dwie nocki śpi od północy do 5-6 bez przerwy na jedzonko (zwykle koło 3-4). No to jak mam 5-6 godzin nieprzerwanego snu to jest duża różnica Też w końcu muszę się za ten gluten wziąć - do końca szóstego miesiąca powinnam jej podać. Raz dałam jej piętkę chleba do pociumkania, ale jak zobaczyła, że ja jem jabłko to rzuciła chlebem o ziemię i wyciągnęła rączkę po lepsze. Spryciulka mała. Pozdrawiamy weekendowo