Dokładnie, nie demonizujmy cesarki. Ja wstalam po ok 13 godzinach i to tylko dlatego, że nie chceli mnie w środku nocy budzić - normalnie po 7-8 się wstaje. zaczynałam sn, ale dziecko było bardzo wysoko i nie wstawiło sie do kanału rodnego. Wiem więc co to skurcze, wiem co to oxy. Za poród naturalny dziękuję. Ale może gdybym uwinęła się w kilka godzin tak jak niektóre dziewczyny to bym wolała sn. Mam też koleżanki, które po kilkunastogodzinnych porodach sn na drugi dzień mdlały i nie były w stanie zajmowac sie dzieckiem. Ja się zajmowałam, chodziłam, cesarka nie jest taka zła.
Co do bólu w trakcie - nic takiego nie czułam, tylko rozciąganie jak brzuch otwierali.