-
Postów
0 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
nigdy
Treść opublikowana przez Otka
-
Dzień dobry Mosiu jak ci święta mineły ?? Mi niestety kiepsko :-( całą noc mnie jajniki bolały myślałam, że oszaleję
-
witam i ja poświątecznie Angela zanudzaj nas :) Całą noc bolały mnie jajniki, aż spać nie mogłam dziś muszę jechać po wypis, i z rodzinną walczyć o skierowanie do poradni genetycznej. Wczoraj teść po nas przyjechał ( dzwonili do M. w sobote czy bedziemy i M. powiedział co się stało), żebyśmy jechali do nich, zajerzdzamy, z teściową się popłakałam, a mój pier........... teść rozgadał wszystkim w rodzinie ( nawet tym których na oczy nigdy nie widziałam, że poroniłąm) i ci dzwonili na stacjonarny teściówi mi kondolencje składali, ja się poplakałam, M. się wk...., teściowa odłączyłą tel.. A co u was ?
-
Nie mam masz czerwone kabaretki
-
a jak Tobie mineły święta ?? Mosiu jak po świętach ?? Żaneta hallo ??
-
Żuczku nie wiem co chciał osiągnąć, ale mu się nie udało
-
Do M. w sobotę dzwoniła teściowa czy bedziemy w poniedziałek, więc M. jej powiedzial co się stało, z racji tego że wczoraj mnie wypuścili, i teściowie nas zaprosili na dzisiaj, teść przyjechal siedzimy popłakałam z teściową ico telefon dzwoni jakaś rodzina od teścia strony której nigdy na oczy nie widzieiśmy i skladają mi kondolencje a ja się poplakałam, M. się wk.....ił a teściowa telefon stacjonarny odłączyła...
-
kiedyś, kiedyś...chyba w maju? na ulicy...? lub w tramwaju...? moją mamę spotkał tata. Los obojgu figla spłatał bo choć inne mieli plany, czuli, że są...zakochani! "Nie do wiary", myślał tata, "Ja i miłość?!" Koniec świata!". "Och, och, och..." szeptała mama, chyba kocham tego pana...". Tak zaczęło się to wszystko. Wkrótce było weselisko, pokój z kuchnią (na początku), sto usmiechów w każdym kątku, w dzień tysiące chwil uroczych, gwiazdy spadające w nocy (potem piasek w oczach z rana) i...czekanie na bociana. Ale bocian - sami wiecie - woli włóczyć się po świecie, szukać żab na całym globie, zamiast dzieci dźwigać w dziobie. Zresztą może ja się mylę? Wszędzie jest niemowląt tyle... Może to nie boćka wina? Może inna jest przyczyna...? Tak czy owak, mama z tatą, choć od lat czekali na to, choć szukali w krąg pomocy, choć robili, co w ich mocy, żeby zostać rodzicami, ciągle byli sami. Sami! Innym mamom, w wielkich brzuszkach, słodko biły już serduszka synków małych jak landrynki i córeczek jak malinki. A u mojej mamy - cisza... Tylko tata czasem słyszał, jak po domu nocą drepce i cichutko (do mnie...?) szepcze: - tak bym cię przytulić chciała, okruszynko moja mała... Wreszcie tata rzekł: - kochanie... Jest też inne rozwiązanie. Nie mogliśmy sprawić sami, by maluszek był tu z nami, ale go kochamy przecież! Może on jest już na świecie? Tak jak w bajkach - hen, daleko, za górami i za rzeką...? Trzeba tylko go odnaleźć. Nie wahali się więc wcale! Spakowali ciepłe ciuszki, stertę pieluch, trzy poduszki, odrzutowy samolocik (prezent od szalonej cioci), lalkę, mleko, bukiet bratków, kaftaników sto (od dziadków), kocyk w kratkę, kocyk z kotkiem, tuzin smoczków i grzechotkę, boćka z pluszu, czapkę w kwiatki, niespodziankę od sąsiadki, szampon, mydła, tran, mazidła i...pognali jak na skrzydłach! Przyjechali w samą porę, bo różowy, smieszny stworek (cztery kilo i pięć deka) już się nie mógł ich doczekać. Kiedy mnie przywieźli z dala, tata mało nie oszalał, dziadek po chusteczki latał i tłumaczył, że ma katar, wujek szeptał: "Moja klucho!", babcia całowała w ucho, piesek mi przynosił piłkę, a mamusia, przez pomyłkę, kaszką częstowała gości i wciąż śmiała się z radości. A co dalej? Dalej było już zwyczajnie - raz ciekawie, raz banalnie - przytulanki i swawole, rower, wrotki i przedszkole, bajki, rosół, śnieg i narty, bałwankowy nochal z marchwi, czasem mina nadąsana, bo znów stłukły się kolana, czasem żarty i chichotki, figle z tatą, z mamą plotki... Nic w tym nie ma niezwykłego! Moźe tylko prócz jednego - kiedy widzę gdzieś bociany, to przytulam się do mamy... I z uśmiechem myślę o tym, że choć przez bocianie psoty nigdy mnie nie miała w brzuszku, wciąż nosiła mnie w serduszku.
-
kiedyś, kiedyś...chyba w maju? na ulicy...? lub w tramwaju...? moją mamę spotkał tata. Los obojgu figla spłatał bo choć inne mieli plany, czuli, że są...zakochani! "Nie do wiary", myślał tata, "Ja i miłość?!" Koniec świata!". "Och, och, och..." szeptała mama, chyba kocham tego pana...". Tak zaczęło się to wszystko. Wkrótce było weselisko, pokój z kuchnią (na początku), sto usmiechów w każdym kątku, w dzień tysiące chwil uroczych, gwiazdy spadające w nocy (potem piasek w oczach z rana) i...czekanie na bociana. Ale bocian - sami wiecie - woli włóczyć się po świecie, szukać żab na całym globie, zamiast dzieci dźwigać w dziobie. Zresztą może ja się mylę? Wszędzie jest niemowląt tyle... Może to nie boćka wina? Może inna jest przyczyna...? Tak czy owak, mama z tatą, choć od lat czekali na to, choć szukali w krąg pomocy, choć robili, co w ich mocy, żeby zostać rodzicami, ciągle byli sami. Sami! Innym mamom, w wielkich brzuszkach, słodko biły już serduszka synków małych jak landrynki i córeczek jak malinki. A u mojej mamy - cisza... Tylko tata czasem słyszał, jak po domu nocą drepce i cichutko (do mnie...?) szepcze: - tak bym cię przytulić chciała, okruszynko moja mała... Wreszcie tata rzekł: - kochanie... Jest też inne rozwiązanie. Nie mogliśmy sprawić sami, by maluszek był tu z nami, ale go kochamy przecież! Może on jest już na świecie? Tak jak w bajkach - hen, daleko, za górami i za rzeką...? Trzeba tylko go odnaleźć. Nie wahali się więc wcale! Spakowali ciepłe ciuszki, stertę pieluch, trzy poduszki, odrzutowy samolocik (prezent od szalonej cioci), lalkę, mleko, bukiet bratków, kaftaników sto (od dziadków), kocyk w kratkę, kocyk z kotkiem, tuzin smoczków i grzechotkę, boćka z pluszu, czapkę w kwiatki, niespodziankę od sąsiadki, szampon, mydła, tran, mazidła i...pognali jak na skrzydłach! Przyjechali w samą porę, bo różowy, smieszny stworek (cztery kilo i pięć deka) już się nie mógł ich doczekać. Kiedy mnie przywieźli z dala, tata mało nie oszalał, dziadek po chusteczki latał i tłumaczył, że ma katar, wujek szeptał: "Moja klucho!", babcia całowała w ucho, piesek mi przynosił piłkę, a mamusia, przez pomyłkę, kaszką częstowała gości i wciąż śmiała się z radości. A co dalej? Dalej było już zwyczajnie - raz ciekawie, raz banalnie - przytulanki i swawole, rower, wrotki i przedszkole, bajki, rosół, śnieg i narty, bałwankowy nochal z marchwi, czasem mina nadąsana, bo znów stłukły się kolana, czasem żarty i chichotki, figle z tatą, z mamą plotki... Nic w tym nie ma niezwykłego! Moźe tylko prócz jednego - kiedy widzę gdzieś bociany, to przytulam się do mamy... I z uśmiechem myślę o tym, że choć przez bocianie psoty nigdy mnie nie miała w brzuszku, wciąż nosiła mnie w serduszku.
-
mam masz zielone rolety ?
-
poproszę o krasnala
-
u nas dziś 26 stopni i słoneczko
-
Dziękuję Kamila Ja hormony mam w normach :-) teraz planujemy z mężem badania genetyczne z racji tego że w rodzinie mamy już takie przypadki że organizm nie tolerował chromosomow męskich :)
-
Dokończ tak jak chcesz... :)
Otka odpowiedział(a) na ania2012 temat w Humor i hobby oraz gry i zabawy
sekret nie -
Na przyszłość polecam jakąś antykoncepcję prezerwatywa + pigułka anty, bądź są pigułki po stosunku zawsze mozna się jakoś zabezpieczyć... Polecam bardziej profesjonalne fora :)
-
właśnie :)
-
masz dziwne źródlo informacji plemniki nie przezyją na odzież nawet w śluzie to podstawa na lekcjach biologii... wpis z forum medycznego : Preejakulat jest to płyn produkowany przez prostatę mężczyzny i wydzielający się z członka, gdy mężczyzna jest podniecony, np. w czasie stosunku, jeszcze przed wytryskiem. Płyn ten niejako przygotowuje cewkę moczową na wytrysk nasienia (oczyszcza ją z bakterii, zapewnia większą ruchliwość plemników).Płyn ten sam w sobie nie zawiera plemników, ale mogą się z nim mieszać plemniki pozostałe po poprzednim wytrysku. Badacze nie są zgodni, czy jeśli nawet w tym płynie znajdują się plemniki, to czy są one zdolne do zapłodnienia komórki jajowej, ale 100% pewności nie ma. W związku z tym istnieje ryzyko zajścia w ciążę podczas stosunku, który nie zakończył się wytryskiem (tzw. stosunek przerywany) lub w innym przypadku, jeśli preejakulat dostał się do pochwy kobiety. Ryzyko jest wprawdzie mniejsze niż przy prawdziwym wytrysku, ale istnieje. Ponadto, w preejakulacie może znajdować się wirus HIV, dlatego należy stosować prezerwatywy zawsze gdy dochodzi do stosunku z penetracją. Preejakulat może się wydzielać także w wyniku pocałunków czy pieszczot, jego ilość jest zróżnicowana, zazwyczaj jest to kilka kropli, taka wilgotność członka na czubku żołędzi. Absolutnie wydzielanie się prejakulatu nie jest chorobą, to normalna sprawa, chyba że ten płyn brzydko pachnie, ma dziwny kolor lub swędzi cię lub piecze członek czy cewka moczowa - wtedy należy iść do lekarza.
-
na logikę weź pomyśl czy przez bieliznę wogole mozna zajść w ciąże ?
-
Tak można zajść w ciąże nawet z Czworaczkami :) Ciekawe gdzie są rodzice, chcą bawić się dorosłych a nie wiedzą o co w tym chodzi
-
Witam Agnieszka pisz do nas jak najczęściej
-
K@lendarzyk program dla Kobiet !!! :: Program Kalendarzyk !!! Możesz powierzyć nam Swoje sekrety !!! dziewczynki to jest darmowy kalendarzyk na kompa może i wam się przyda stronka wymaga zarejstrowania i logowania ale jest za free
-
Ja miamłam ankiety o operatorach komorkowych
-
Witam Dziewczynki Ja już w domku, w duszy żałoba, po raz kolejny cząsta mnie odeszła :-( wertuję badania jakie musze wykonać lekarze powiedzieli że, u mnie to juz poronienia nawracające są i powinnam porobić badania, niestety nie powiedzieli jakie. Dla mnie święta jak nie święta kolejne do DUPY Przeszukując internet za listami badan natknełam się na ten cytat: "Dzieci cicho wymykają się do Boga. Ich imiona zacierają krople tęsknoty, One biegają po kałużach łez boso. Już są beztroskie(...)" ks. Lucjan Szczepaniak
-
Witam dziewczynki Ja już w domku Ja mam dól, poraz kolejny cząsta mnie umarla :(, lekarze nie wiele mi powiedzieli procz tego, że mam już poronienia nawracające, moja ciąża była biochemiczna i mam rozwarzyć liste badań po poronieniach nawracjających teraz tylko z M. musimy wysepic skierowania tych badań jest masa, w Gdańsku Prywatna Klinika wykonuje je na NFZ we wtorek zadzwonię i się dowiem
-
to że jeszcze nie doszło do podziału. ja znikam spać Dobranoc
-
lekarz stwierdził że to było poronienie biochemiczne