-
Postów
0 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
nigdy
Treść opublikowana przez marciołka
-
Dzięki za radę. Właśnie byłam zrobić badania, czekam na wyniki i zobaczymy co dalej :)
-
Ja tak sobie myślałam, że popiorę to wszystko i chyba pochowam w jakies worki próżniowe, czy coś, żeby się nie kurzyły. Ale powolutku zacznę sobie szykować te rzeczy, żeby nie musieć tego potem na ostatnią chwilę robić (albo co gorsza zostawiać z tym męża, bo bankowo jakaś awaria będzie ;)) U mnie też te używane ciuszki w zasadzie się nie różnią stanem od nowych - takie noworodkowe to są używane naprawdę krótko, bo dzidzia jak wystrzeli ze wzrostem, to zaraz tzreba kupować większe :)
-
Taka w sumie dziwna sprawa. Od kilku dni swędzi mnie skóra. Nie tylko na brzuchu (to wiem - od rozciągania), ale też na udach i biodrach. Myślicie, że to też może być jedna z ciążowych dolegliwości?? Myślałam, że to może uczulenie na oliwkę, bo ostatnio się od dłuższego czasu smaruję Johnsonem, ale jak odstawiłam i wróciłam do balsamów, swędzenie nie ustąpiło. Jeszcze może uczulenie na proszek? Ale w sumie używam tego samego od kilku miesięcy i do tej pory nic. A może jakoś hormony wpływają tak, że skóra się robi jakaś przewrażliwiona? Miała któraś z was coś podobnego?? Jakieś rady?? Bo już mam dość tego drapania ;)
-
Nie no z ciuszkami to spoko. Ja też uważam, że nie ma co stawiać na same nówki, bo to zwyczajnie wyjdzie jakaś niebotyczna suma. Poza tym te ciuszki są tak mało noszone, że są prawie jak nowe. Ale problemem się stają rzeczy typu jakiś stare ręczniki (mój mąż ma 28 lat a te ręczniki służyły jemu jak był niemowlęciem - jak dla mnie to przesada) czy używane foteliki samochodowe (tu akurat nie ma prolemu, bo tu akurat otwarcie upieram się przy nówkach). Takich staroci nie chcę mieć, bo nie będę ich używać, a tylko mi zagracają mieszkanie. Tylko moi teściowie są z tych, którzy chomikują wszystko, bo "zawsze się może przydać" :) A tak a propos ciuszków- właśnie wczoraj dostałam dwie torby ślicznych ubranek! Już sobie posegregowałam i po niedzieli popiorę i poprasuję to wszystko :)
-
No to się porobiło u was wszystkich... Trzymajcie się dziewczyny! Ja właśnie siadam do pisania pracy mgr (zaległej, już chyba ostatni dzwonek, żebym ją napisała, bo jak będzie już niunia na świecie, to raczej nie dam rady). Ale jak widać średnio mi idzie, bo grzebię więcej w necie niż w notatkach :) Też dorzucę coś z nieszczęść - moja siostra wczoraj złamała nogę! Polazła na babski wieczór i nie wiadomo po co się odpicowała jak na bal ;) No i zaplątała jej się stopa w nogawkę, spadła ze schodów i gips na 4 tygodnie!! A w następny weekend idziemy na wesele - nie ma co, fajnie się będziemy prezentować - ciężarówka i kuternoga ;)
-
Ja mam makaron świderki w lodówce, więc chyba po prostu zrobię jakiś sosik i mięcho
-
Jejku a ja jeszcze nie mam prawie nic! Tzn. łóżeczko, materacyk, wanienkę i przewijak mam. Kilka ciuszków też (ale dosłownie kilka). A poza tym nic. Mam za to przeczucie, że Zosia pojawi się szybciej niż wskazuje termin :) Chyba też jakoś muszę zacząć kompletować wyprawkę do szpitala (no i podjechać do samego szpitala popatrzyć, jak to wygląda). Najlepsze przejścia mam z teściami - rozumiem, że chcą jak najlepiej, ale wyciągają jakieś starocie (jeszcze po moim mężu) i nie zmuszają, żeby brać, ale: "może sobie coś wybierzesz"... No i kurka pokaż, że nie chcesz, a jednocześnie zrób to delikatnie, żeby im przykro nie było... Wrrrrr
-
A co tam! Chyba będę robić pierogi :)
-
Ja też się boję. I jestem taka rozdarta - z jednej strony chciałabym, żeby dzidzia była jak największa i jak najsilniejsza, a z drugiej.... ona musi wyjść ze mnie TĄ STRONĄ!!!!! Liczę na te hormony - mam nadzieję, że podziałają jak jakiś narkotyk, bo póki co to na samą myśl o porodzie dostaję stracha ;)
-
Hehehhee ja się boję tego porodu na zaś. Kurczę, tak czytam, że tak krótki czas nam został i aż sobie sprawdziłam na suwaczku.... aaaaaaaa!!!!! Najlepsze jest to, że wg. ostatniego usg jestem jakiś tydzień do przodu, czyli nie 30., ale 31. I bądź tu mądra :) Właśnie wróciliśmy z poprawin (wesele w poniedziełek - nieźle, co?) i już siadam do pracy. Strasznie mi się nie chce, ale muszę zrobić szybkie tłumaczenie na jutro rano :( A tu najchętniej bym odespała wczorajszą imprezę... Boże, dziewczyny, ja jeszcze większości rzeczy nie mam, a jak znam siebie to teraz będę sprawdzać ten brzuch, czy mi się nie obniża ;)
-
Pusto... Ja obiecuję, że od przyszłego tygodnia będę częściej. Teraz muszę walczyć o laptopa z mężem (teraz wciąga mecz w siatkówkę, więc mam chwilę), ale po niedzieli będę mieć swój komputerek :) oooo, już mnie pogania, że czas się położyć... Ileż można leżeć??
-
Pomidorowa!! Może i łatwizna, ale to moje najukochańsze jedzonko :)
-
Asanna!!! Powodzenia! Dasz radę - nie takie bryły... ;) No i STO LAT MŁODEJ PARZE!!!!:36_4_12:
-
Ja te moje skurcze odczuwam jako takie nagłe napięcie macicy. Robi się twarda jak kamień, normalnie można ją wtedy calutką wymacać dokoła. No i niestety, ale o ile wcześniej tylko czułam taki twardy brzuch, o tyle teraz jeszcze jest takie nieprzyjemne uczucie, może nie jest to zbyt silny ból, ale jednak ból... Teraz w poniedziałek, jak byłam u gina, to akurat jak się gramoliłam na fotel to dostałam takiego skurczu i on uznał to właśnie za skurcz. Także SuzzyMummy chyba po prostu najlepiej opisać lekarzowi czy pielęgniarce jak to u ciebie wygląda. Asanna, jak nerwy? Jeszcze na wodzy? Ja bezpośrednio przed ślubem mniej się denerwowałam niż kilka miesięcy wcześniej, właśnie dlatego, że już nosiłam niunię i to ta świadomość rozładowywała całe napięcie :) Fenoterol- okropieństwo.... bleeee
-
Matko, nie wyobrażam sobie, że to w ogóle możliwe, żeby tęsknić za TAKĄ NUDĄ. Na szczęście odwiedziła mnie siostra, posiedziała od wczoraj i dziś pojechała do domu. Ale sobie chociaż czymś dzień wypełniłam :) Teraz idę pomęczyć Kubę, żeby może poszedł ze mną na spacer, choć jak widzę walnął się na chwilę do łóżka, więc raczej ciężko będzie go wyciągnąć :) No ale spróbuję pokombinować - w sumie sprawa łatwa - facet w łóżku, nic do roboty...... ;)
-
Mnie też ten brzuch wkurza... Straszliwie się nudzę, ale tak samo jak ty, jak tylko się za coś wezmę to boli i muszę się kłaść :( Ciuszki super! Ja na razie się wstrzymuję z zakupami, poczekam do początku października, bo wrzesień mamy paskudny finansowo (dwa wesela, imprezy panieńskie i kawalerskie...), a potem zanosi się na jakąś kaskę. Przy okazji obejrzałam twoje fotki - super wyglądasz! W zasadzie brzuszek urósł, ale poza tym szczuplutko! A mnie teraz zważyli i znów na plusie... Bo ja się nie ważę w domu (po co sobie psuć humor :) ) i tylko u lekarza sprawdzam. No i okazało się, że nie 9kg, ale już 11-12!!!!!!!!! Masakra!
-
Ziemniaczki i bigos - ten zestaw będzie się powtarzał dopóki mój mąż nie wyje całego bigosu :)
-
UUUUUUUUU mi się też chce do lasu!!! Byłam w weekend nad jeziorem, ale mój mąż był na kawalerskim przyjaciela i nie było siły, która by go na drugi dzień wyciągnęła na grzyby :) A sama jakoś się nie poczuwam w tym sezonie... Jestem od wczoraj na zwolnieniu. Mam jak najwięcej leżeć i odpoczywać - ale od czego?? Od tej nudy, którą sobie zafundowałam? :)
-
Boże nie zazdroszczę!!! Dobrze, że wszystko ok... Ja od wczoraj na zwolnieniu. Masakra jak się nudzę. Lekarz kazał mi w miarę możliwości jak najwięcej leżeć, ale kurka nudzę się przy tym jak mops. No i dostałam jakieś leki na skurcze. Skutki uboczne są niestety dość nieprzyjemne - kołatanie serca, niepokój i najgorsze - drżenie rąk (jak delirka normalnie :)).
-
Laski, ale wy byłyście przed ciążą chudzielce! Ja ważyłam 55 a teraz 64! Już się boję ważenia za tydzień :) Ja też się boję porodu - mam takie wewnętrze rozdarcie: z jednej strony chciałabym, żeby Zosia była dużą, silną dziewczynką, a z drugiej - ona musi ze mnie wyjść TAMTĘDY! Oj, pewnie boli jak diabli... Ja pohadałam z moim ginem, to dobry kolega mojego ojca i sam zaproponował, żebym rodziła w szpitalu, w którym pracuje to dostanę znieczulenie. Jedyny minus to odległość - z Wrocławia mam jakieś 80 km (chyba), a od rodziców jakieś 50km. No ale w sumie i tak się nastawialiśmy na rodzenie poza Wrockiem :) Tylko trzeba by się wybrać do tego Lubina i obejrzeć ten szpital, no i jakoś tę trasę poznać :)
-
Ja też mam taki właśnie twardniejący. Codziennie, co najmniej po kilkanaście razy... I choć biorę No-Spę to nic to nie daje. Mi lekarz powiedział, że też muszę koniecznie mocno na siebie uważać i jakby coś się działo dzwonić, bo boi się, że pęknie mi pęcherz płodowy (mam skróconą szyjkę). No to uważam... Teraz idę w przyszłym tygodniu, jestem ciekawa, co powie... Ogólnie też czuję jakby mi się Zosia więcej ruszała w brzuchu, ale już nie są to takie kopniaki jak przedtem, tylko takie bardziej przewalanie się dzidzi - śmieszne uczucie i śmiesznie wygląda taki wędrujący brzuch :) Czego na pewno potrzeba to spokoju, choć z doświadczenia ostatnich tygodni wiem, że ten spokój też bywa męczący, zwłaszcza jak ktoś na tyłku nie może usiedzieć :) Co do tycia - ja jestem 9kg na plusie, wczoraj mierzyłam portki sprzed ciąży i nie mówię o zapięciu ich w pasie, bo to od dawna niemożliwe. Ja ich jednak nawet na dupkę nie dałam rady wciągnąć!! Zaklinowały się cholera na udach i klops!!
-
No i jak po wizytach u lekarzy dziewczyny?? Wszystko ok?? Asanna, ty już za niedługo zmieniasz stan cywilny! No no... Ach te dreszcze emocji przed Super czas! Pamiętaj - najważniejsze to nie dać się zwariować i nie zmuszać się do bycia perfekcyjną panną młodą. Poza tym ktoś musi działać kojąco na podenerwowanych rodziców SuzzyMummy jak ja ci zazdroszczę tego zwolnienia! Ja się umówiłam do gina we środę, ale chyba jednak pójdę już w poniedziałek. Trochę z powodu zmęczenia, a trochę ucieczka przed pracą (kurna śrubują nam wyniki i koleżanka, która dotąd była za to odpowiedzialna teraz zwala całą sprzedaż na mnie, a mnie się już zwyczajnie nie chce!)... W każdym razie czuję, że już pora odpocząć! Zakupy... Ja teraz się uspokoiłam, myślę, że na takie mega zakupy ruszymy z Kubą w październiku, bo i kaska powinna się wtedy jakaś większa pojawić, i już nie będzie mógł znaleźć wymówki, że jeszcze za wcześnie
-
My co weekend jeździmy do Boszkowa, ale to aż koło Leszna... My tam jeździmy nad jeziorko, a że wszędzie wokół lasy, które znamy jak własną kieszeń to latamy po nich jak dzikusy :) Ale mój ojciec wczoraj był na grzybach w moich okolicach tj. Góra i też masa kozaków i prawdziwków, za to prawie nie ma podgrzybków. Może u was trzeba chwilę jeszcze poczekać?
-
Hhehehee nie wiem, jak inni robią sos śmietanowy, ale ja idę na łatwiznę i po prostu jak podsmażę mięso, to do tego tłuszczyku i mięsa dodaję śmietankę, doprawiam i tyle. No jak jest za rzadki, to ciut mąki do zagęszczenia :) Ja lubię mieć jeszcze w takim sosiku warzywka (właśnie cukinię, paprykę itp.) wtedy do smażonego mięska wrzucam pokrojone warzywa, chwilę podduszam i dopiero dodaję śmietany! A dziś lenistwo - będą ziemniaki z patelni z kefirem :P
-
Coś chyba się za bardzo opieprzacie Żadnego znaku życia od kilku dni! Ja się ani nie opieprzam, ani nie zapieprzam - tzn. dokładnie tyle, że wciąż chodzę do pracy, ale moja aktywność w biurze jest równa zeru!!! Jeszcze tylko kilka dni i idę na zwolnienie. Hurraraaaa!!! Dziś dodatkowo zajęłam się wymyślaniem jakiejś niespodzianki na panieńskie psiapsiółki. No i na razie stanęło na tym, że przygotuję afisze zapowiadające gwiazdę wieczoru i porozklejam w knajpie i okolicy... A co! No i chcę zrobić jakieś falliczne ciacho, choć nie wiem, czy jej nie zawstydzę, bo ona troszkę świętoszka :Uśmiech: