Skocz do zawartości
Forum

ronia

Użytkownik
  • Postów

    0
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

    nigdy

Treść opublikowana przez ronia

  1. Najlepsze życzonka zdrówka i szczęścia w życiu :)))
  2. Wszystkiego co najlepsze dla Stasia :)))
  3. ronia

    Sierpień 2009

    Witajcie aganiecha graty to już 37tc zaczęty anika lecisz z 34tc super Mama mnie chyba tradycyjnie Zosia (wcześniej Ole chcieliśmy nazwać Basia więc jak dla mnie zbliżone) abarka GBS mam mieć pobieranego w poniedziałek więc jak skończe 35tc Nikula oj ja mam chęć na murzynka ... Tosia dziex za zapro Laski przypominam jeśli możecie podać namiarki do siebie na naszym forum priv zróbcie to W nocy kiepsko spałam duchota jak diabli/. O 4 rano otworzyłam balkon i spaliśmy przy otwartym. Wstałam pojechałam z juniorem na targ. I powiem Wam jaki numer. Idę alejką idzie jakaś babina z psem. Wyglądała raczej kiepawo a szczególnie jej żółte od potu "siwe" włosy. Mija mnie i mówi: Teraz będzie córeczka. A ja takie oczy i mówie tak tak wiem. Zaskok totalny i po co mi usg za 200zł lepiej iść na targ Nakupiłam nektarynek, morelek, czereśni itd. Podjechałam wracajać do sklepu. I znowu wstawiłam serniczek na zimno Tym razem z czereśniami nektarynkami i malinami. Chłodzi się. Wstawiłam też małżowi młodą kapuchę. Obrałam ziemniaczki i przygotowałam fasolkę. Teraz chwila odpoczynku bo padam na pysk. Wieczorem mamy zamiar wybrać się na basen. Ciekawam czy w jaki kostium się zmieszczę
  4. ronia

    Sierpień 2009

    AgathaNarazie mi się wyniki sondy nie podobają, myślałam, że wszyscy jedzą ze skórą! ja to co kupiłam to zamroziłam jakoś nie mam na niego ochoty w obecnej ciąży
  5. ronia

    Sierpień 2009

    bób bez skórki nigdy nie próbowałam nawet inaczej :) ba ! nawet nie wiedziałam że ktoś tak je :)
  6. ronia

    Sierpień 2009

    A Ty jak abarko w taką pogodę ? Zostawiłaś nam kontakta do siebie ?
  7. ronia

    Sierpień 2009

    mpearlSpadam coś wszamac:) smacznego i wróc do mnie :)
  8. ronia

    Sierpień 2009

    aa nic nie mów ta 5 jak się okazało była już leczona kanałowo więc dupa do wyrwania po porodzie porażka zrobiłam innnego zębulka. Patrze na zdjęcia z Gdańska
  9. ronia

    Sierpień 2009

    kaja extra ciuszki dobrze że doczytałam bo już myślałam że to Twoje do karmienia Tosia to ile już na plusie ? Dziękuje za kciuki Mama Monika gratuluje obrony super jesteś wielka Jest ktoś online?
  10. ronia

    Sierpień 2009

    No nic zbieram się do sadysty dentysty
  11. ronia

    Sierpień 2009

    kaja09...a mi było tak duszno a teraz mam gęsią skórkę przez Was!!!!! brrrrrr! ale historie! ja to cykor jestem,a do tego wierzę!!!! jak mój dziadzia miał raka i chyba już wiedział,że umrze, to poszedł ze mną do ogródka, posiedzieć na ławeczce i opowiedział mi prawie całe swoje życie a na koniec spytał,półżartem, czy jak umrze to chcę by mnie odwiedził!!!! (ja 15 lat miałam)..pow mu,że NIE UMRZE, a jak już koniecznie będzie musiał kiedyś umrzeć to niech mi nie przyłazi i mnie nie straszy...i się zaśmiał i pow, "dobrze, to będę ci się tylko śnił"...i tamtej nocy zmarł...śnił mi się przed maturą, że "będzie dobrze", przed ślubem, przed ciążą...ja wiem,że on jest tu blisko..."odwiedził" babcię, moją mamę, jej brata, siostrę...moją kuzynkę...mi się śni...zawsze jak siedzimy w tym ogródku :) jego się nie boję....ale ogólnie to bym zawału dostała!!!! ...a ja też miałam ciekawą nockę...pojechaliśmy wcz po te cholerne "cytryny"..wszystko cacy cacy buzi buzi, zajechaliśmy pod market (już byłam rozdrażniona bo tak zarzucał tym autem,że się za brzuch trzymałam, jakby worek kartofli wiózł normalnie,ale że humor miał dobry to już mu nic nie powiedziałam...nie chciałam się czepiać....)...wysiedliśmy i chciliśmy przejść przez ulicę (ja chodę 2 km na godz...dreptam...on ma wielkie giry i pociska) i łąpie mnie za rękę (nie świadomie) i mnie ciągnie "chodź! teraz!"...no już się kurna rzucam i przelatuję w luce między samochodami!!!!!stanęłam i zaruciłam focha! JESTEM W CIĄŻY!!!!WOZI SIE MNIE JAK JAJKO I TAK SIĘ TEŻ PRZECHODZI ZE MNA PRZEZ ULICE!!!!...stwierdził,że nie wie o co mi chodzi i że miałam odpoczyw w domu i że będzie robił sam zakupy itp...i to blublanie mnie tak wpieniło,że mi się napiął brzuch i do sklepu nie weszłam tylko usiadłam na murku..poszedł sam, za chwile dzoni, "ile chciałam tych brzoskwiń"...no kurna!!!! nie martwi się,że ja sama siedzię gdzieś na płocie tylko "ile brzoskwiń"...zjeb go ...wyszedła ze sklepu, zadzw,że czeka w aucie i "ostatni raz dzw do mnie"...polazłam do auta, wsiadłam a tem mi dalej blubla, że ma dość, że mam mu robić listę, no słowotoku dostał, ja żeby się zamknął bo mi ciśnienie się podnosi i czuję jak mi się brzuch napina i się drę..a on dalej jadaczka mu się nie zamyka!!! na środku ulicy kaz mu się zatrzym i wysiadłam i jeb drzwiami! (ale jazda!!!) i zaryczana idę...ten pojechal, wrócił i "wsiadasz czy nie"...no kurna! a co ja jestem? "NIE!" pojechał znowu runda na rądzie "wsadasz???!!!!!!"...po co? dalej się żreć w aucie? wolę iść!!!!(ledwo szłam!!!) pojechał...jakiś facet mi się zatrzymał po jakiś 10 min "iścia" i się pyta czy wszystko ok (była 23.00) a ja bebzol mam jak do porodu...10 razy się koleś pytał czy na bank ok i czy mnie nie podwieźć..podziękowałam i mi się jeszcze bardzije zachciało wyć, bo obcy facet bardziej się przejął niż mąż...potem idę ....patrzę jedzie B...zatrzymał się...kontem oka widzę,że tamten krąży na rondzie i obserwuje, czy wsz ok u mnie....B " wsiądź..."...tym razem spokojniej..."chce już mieć spokój a nie żebyś po nocy po ulicy łaziła"...no to mu pow, "że mam więcej spokoju na tej ulicy niż przy nim"...wsiadłam kurna bo mi głupio było bo tamten koleś się zatrzymał i widziałam,że patrzy...pojech w milczeniu do domu,pod chatą dalej zaczę liśmy się kłócić w aucie, ten,że "co ja robię temu dziecku"...ja,że "mam dośćobarczania mnie winą i odpowiedzialnością za zdrowie małej, bo on tak samo się do tego przyczynia,a to że jest w moim brzuchu to nie znaczy,że mam kontrolę nad wszystkim!!!!!i że miał nie palić bo mnie też ciągnie a on jak się pokłócimy to piwko/drineczek, fajeczka...a ja muszę kurna na melisie jechać i że nie wyrabiam fizycznie i psychicznie i blablabla"......w domu tak się poryczałam,że jak szłam sobie nalać soku to brzuch mi się tak napiął(mimo,że nie byłam aż tak zdenerwowana),że cały bolał, i po tych jego tekstach, typu "co ty robisz temu dziecku i jak coś będzie nie tak to twoja wina bedzie" dostałam takiego szlochu że usiadłam na podłodze i wyłam!!!!!! w głos!!!! a potem to aż normalnie spazmy jakieś i nie mogłam wziąć wdechu, B wstał laskawie z sofy i się pyta "co ma zrobić"...ja ryczę dalej...to ten zamiast w końcu mnie przytulić, to ZADZWONIŁ PO KARETKĘ by mi coś na uspokojenie dali "bo się o dziecko bał"....kobieta myślała,że rodzę i mu instrukcje czyta z kartki, jak ma odbierać poród!!!! wk się jeszcze barsziej i rzucił słuchawką, oddzw,ale im odbił (debil) i za 3 mmin była karetka!!!!!mi szloch minął ...pochlipywałam tylko, koleś mi ciśnienie zmierzył...puls 110, ciśnienie 140/ileś tam...i pow,że on nie podlega pod ten szpital co ja chodzę,ale był najbliżej i dlatego go wysłali,ale zadzw po karetkę z mojego szpit...za 4 min były dwie karetki pod moją chatą, 3 W MŁODYCH RATOWNIKÓW mierzyło mi sieśnienie i krew mi pobierali (nic dziwnego,że było wysokie) i mó B stał i patrzył...postanowili,że muszę do szpitala...pojechałam karetką,B autem za nami...z karetki na wózku mnie chcieli posadzić (no cyrk jak diabli, myslałam,że go utłukę!!!!)...na odziale siara,bo juz mnie znają!!!!...pdłączyli nie od ktg..na 20 min...brzuch mi się już rozluxnił...mała spała w najlepsze...nawet nie drgnęła!!! B się scykał,że się nie rusza wcale...dali mi lodowatej wody z lodem i kazali pić by ją obudzić...kolejne 30 in na ktg...wstała....zimno jej się zrobiło w pupsko bo wypięła...po ok 1,5 godz i załatw formalności,zbadaniu brzucha przez ginekologa zaproponowali mi bym została w szpitalu "co bym się nie musiała w domu z mężem stresować" ....(pow,że się pokłóciliśmy bo zapłakana byłam...a nie chciałam ściemniać,zę mi rybka zdechła itp bo wściekła na B byłam o tą karetkę)...ale miałam już dość i tych atrakcji i nawet szczoteczki do zębów i pow,że chce do domu...B myślę,że było głupio, bo jakoś jak wszycsy wyszli i nas zost w tym pokoju samych to się na siebie sojrzeliśmy i śmiać nam się chciało obojgu,ale zła jestem coągle...spaliśmy kuprami do siebie.... Nawet nie wiem czym skomentować
  12. ronia

    Sierpień 2009

    ide położe się troszke nie do życia jestem dzisiaj może przytne komara a później do sadysty jade
  13. ronia

    Sierpień 2009

    duchota straszna potwierdzam myślałam że na wieczór porządnie popada a tu nic...
  14. ronia

    Sierpień 2009

    ja tam się boje i bez daru
  15. ronia

    Sierpień 2009

    justyna to źeś mnie pocieszyła eh.. ja to boje się wielu rzeczy ....
  16. ronia

    Sierpień 2009

    Obrazek sprzed chwili. Mój Maciek jest na dworzu przed blokiem. Wyglądam patrze a on klęczy przed chłopczykiem 1,5-2l i się z nim bawi i rozmawia. Wygląda ja starszy brat kurna .. mega dół mnie łapie
  17. ronia

    Sierpień 2009

    nie chce żeby było ciekawie wole żeby było nieciekawie dzisiaj jakoś wcale mi nie do śmiechy kurka jeszcze dentyste mam o 15.00 to już całkiem kurna
  18. ronia

    Sierpień 2009

    mpearl zdygana to mało powiedziane. Musze sobie zacząć wmawiać że miał haluny to może jakoś zasnę wieczorem bo inaczej kiepsko to widze. I eskorta do kibelka od dzisiaj nie ma przebacz
  19. ronia

    Sierpień 2009

    wyszedł z założenia że się odkurzy ;/ a ja sie wkurzyłam bo młody uwielbia bez kapci chodzić a ja nie wstane o 9 odkurzać nie. wiesz trzasnęłam focha i poszłam spać on też. Ale jak sobie przypomne jego spojrzenie w nocy, i mówi Kasia ... i cisza ... pytam co co ? (i źle że zapytałam chyba) i się dowiedziałm że widział ducha w lustrze no to mówie noc mam z głowy. Do kibelka kazałam się odprowadzić. i pozapalać wszędzie światła. Na przeciwko tego lustra jest wieszak z kurtkami i mogłabym jeszcze sądzić że mu się wydawało tak ? bo widział postać czy coś a to kurtka on zaspany. Ale on mówi że to białe było i że w pierwszym momencie myślał że to moja biała kurtka się odbija. A moja kurtka owszem wisiała ale jej nie było widac bo pod czarnymi była więc ta teoria odpada Zjawa podobno miała na sobie strój ala z ku klux klanu więc juz całkowity odwał. Jak sobie to wszystko wyjaśnić? Nie wspomnę że część rodziny obdzwoniliśmy o 1:30 z wrażenia
  20. ronia

    Sierpień 2009

    tyle że mój chłop ogólnie sprawia wrażenie takiego co nic go nie rusza. No nic to może źle powiedziane. Ale nie jest taki strachliwy jak ja. Zdecydowanie psyche ma lepszą. Na stresy też wydaje mi się jest bardziej odporny. Jak zmarł nasz syn zapłakał dopiero jak przy trumience poprosiłam by zostawili nas na chwile samych. Później to ja płakałam przy każdej okazji i każdym wspomnieniu o nim a J był raczej oparciem i czasami mnie to denerwuje że on jakoś tego nie uzewnętrza. Rok później po śmierci małego rozkleił się w Boże Narodzenie kiedy składaliśmy sobie życzenia bardzo nam go brakowało i jemu pierwszemu poleciała łza, ja ją widziałam. A tak wydaje mi się że mało rzeczy go rusza. Ja jestem inna i wszystko bardzo przeżywam biorę do siebie. Dlatego dziwi mnie że wczoraj aż tak przejąby się tym że go opierdzieliłam za to że zatłukł komara a truposza zostawił mi na dywanie. Wiem jak to jest mieć koszmary senne miałam nie raz po śmierci małego budziłam się zapłakana roztrzesiona ale to był sen. jak później doczytałam miałam taką reakcje organizmu na to co się dzieje. W dzień dawałam sobie radę z emocjami ale w nocy wszystko wracało ze zdwojoną mocą i męczyło mnie strasznie. Napewno to jakieś takie niesamowite. On już nie spał zobaczył. Pozatym próbowałam wypytać jak wyglądało bo czasem jest tak że widzimy coś w życiu nawet jakiś mały szczególik tak zapada nam w pamięć że nam się śni. Ale akurat o czymś podobnym nie myślał ani nie widział.
  21. ronia

    Sierpień 2009

    ja nie widziałam ale jak z chłopem jestem 8 lat i wiem ciężko pracuje czasem nie dosypia nigdy takiej akcji nie miał. Wiem że śniło mu się że się kłóciliśmy że poźniej wyszłam dzownił do mnie nie odebierałam póżniej błagał o przebaczenie. I wtedy się obudził. Ja w sumie też się obudziłam bo jak wiesz dupsko co godzine przekładam z lewego boku na prawy. Tak sobie myślę że ten sen to pewnie przez to że wieczorem faktycznie mieliśmy małą wymianę zdań niby nic wielkiego ale ofuczona poszłam spać. Chyba troche ja przegięłam. Ale żeby aż tak się przejął ? Że obudził się o zobaczył stojącą i falującą zjawę w kapturze. Cholera nie wiem ... niby gorąco jest to też chyba się przekłada na jakieś haluny
  22. ronia

    Sierpień 2009

    Czemu zaraz okropna.. fajnie że tak masz. mój małżonek dzisiaj mnie zestresował w nocy. Może pomyślicie ze ześwirowałam ale obudził mnie i powiedział że widział coś, zjawe w odbiciu w lustrze u nas na przedpokoju. Śniło mu się coś a później otworzy oczy prosto w to lustro. Jak mi o tym mówił miał gęsią skórkę przez chyba 20 min a on nie miewa sensacji. A mnie aż brzuch rozbolał jestem strasznie wrażliwa na takie akcje. Kurcze chciałabym żeby to było coś jakby miedzy jawą a snem ale on był tak cholernie pewny. Zmówiłam zdrowaśkę i ledwo zasnęłam przy świetle na przedpokoju i małej lampce w pokoju. Dzisiaj łeb mam jak sklep.
  23. ronia

    Sierpień 2009

    Witam się i ja po niezaciekawej dusznej nocy Mam głupie pytanie: Wierzycie w duchy ? agatha 33 tydzien ciąży rozpoczety gratulacje
  24. lutka dostaje noce w całości przespane do końca roku Ronia wrzuca monetę
×
×
  • Dodaj nową pozycję...