
sel85
Użytkownik-
Postów
0 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
nigdy
Treść opublikowana przez sel85
-
Eszel mam tak samo, już nawet nie mogę chodzić na spacery z synkiem, a bardzo wierzę że świeże powietrze jest dla niego zdrowe. Dlatego prawie codziennie wychodziłam z nim na spacery, w zależności od pogody 1,5-3 godzin. Dziś pierwszy raz wpakowałam go w łóżeczko turystyczne i siedzimy na balkonie, obojgu nam bardzo brakuje powietrza. Biedak jest troszkę zaniedbywany, ale jeszcze trochę i wszystko się uspokoi i wróci do normy. U mnie też mąż przejął masę moich obowiązków, ale tak czasem musi być żebyśmy mogły się pooszczędzać dla naszych dzidziusiów. Maqda, ja też nagle zaczęłam tyć gdy dostałam duphaston, ale pewności nie mam czy to dokładnie od niego. Dobija mnie to trochę, no ale cóż. Asiuxx, trzymać się dzielnie, leż i oszczędzaj się dla maluszka. Ewelineska, może to tylko obtarcie, podrażnienie i nic więcej się nie będzie działo. Dobrze że byłaś u lekarza i Cię uspokoił. Astre, jak powiedziałam lekarzowi o plamieniu to od razu zakazał seksu. Mnie też nawet nie ciągnie, a mąż mnie tylko doprowadza do furii a nie podnieca. Ale wiem że to ciąża i stres a nie tylko on mnie drażni. Renataki, zazdroszczę energii i zapału. Ale tak jest, jak musimy to się sprężamy i zasuwamy. W piątek byłam na usg prywatnie, ale mam też skierowanie na usg na nfz w tą środę, chyba też pójdę bo w sumie cały czas mam plamienia. Na początku myślałam że to od luteiny, ale mam też takie jak wcześniej. Kiedy ja przestanę wymiotować, no masakra, niech mnie ktoś dobije.
-
Dziewczyny biorące luteinę dopochwowo, jak to u Was wygląda? Noszę wkładkę bo po luteinie muszę, przed nie musiałam. Wkładka jest ubrudzona na szarobrązowo, ta luteina po rozpuszczeniu taki kolor powoduje czy tylko ja tak mam? Czuję się falami, raz paskudnie a raz w normie. Wczoraj znowu polegiwałam na kanapie zamiast żyć normalnie. Tak naprawdę to mój lekarz nie kazał mi kategorycznie leżeć, kazał prowadzić oszczędny tryb życia i nie chodzić z wózkiem na spacery (bo ostatnio żywa krew była po spacerku). U mnie nie ma objawów odklejania kosmówki tak jak u Olci, pewnie dlatego nie muszę leżeć.
-
Patrycja, teraz wg om jest 11t2d, wg usg lekarz stwierdził że maksymalny pomiar to 10t1d. Wygadałam się i jakoś mi lepiej. W sumie synek też rósł na początku wolno, ale wtedy lekarz słowem się nie zająknął że może być coś nie tak. Miałam termin poroduz usg w 12tc ustalony na późniejszy niż z om o 11 dni. A wtedy miałam idealnie równe cykle 28 dni, a teraz mam od 31 do 36 dni. No pocieszam się jak tylko mogę.
-
Miałam dziś wizytę z usg, a miałam iść tylko odebrać wyniki nawet bez badania na fotelu. Nie pisałam Wam bo się martwiłam znowu. Od wtorku nie miałam mdłości, odzyskałam siły, bałam się zaniku objawów ciążowych. W środę zabolał mnie brzuch i nagle wypłynęło trochę krwi, jasnej czerwonej, wzięłam prysznic, a potem nie miałam nawet plamień. Dlatego nie poszłam do lekarza od razu, krwi było tak mniej więcej jak łyżka od zupy. Dziś gin powiedział że powinnam jak najszybciej zrobić usg żeby sprawdzić czy ciąża jest żywa. Dostałam skierowanie na niz., najbliższy termin na środę. Zaproponował usg prywatnie u niego w gabinecie od poniedziałku do środy, albo dziś o 10,00 skończy pracę i specjalnie dla mnie otworzy gabinet i zrobi mi usg. No więc załatwiłam opiekę dziecku i lekarz zawiózł mnie swoim samochodem do siebie do gabinetu. Na początku sprawdzał, nie wiem jak to opisać, czy krew przepływa. Pokazały się czerwone plamki w obrębie macicy, ale żadna plamka na zarodku. Już mi zdążył wytłumaczyć że takie coś oznaczy że ciąża nie jest żywa, no i ruszył głowicą inaczej. Na płodzie pojawiła się niebieska plamka i okazało się że jest bijące serduszko, tętno 168, lekarz zwątpił, sprawdzał czy to nie moje tętno złapał, ale moje było jakieś 120 i inaczej się rysowało na wykresie. Ciąża nadal wygląda mu na dużo młodszą, właściwie to stwierdził że kiepsko wygląda, niby stwierdził że od ostatniego usg ciąża urosła, ale tak naprawdę nie daje mi pewności że będzie dobrze. Maluszki na tym etapie ciąży są lepiej wykształcone, no trudno mi to opisać, lepiej wyglądają. Sama to widziałam, nawet nie musiał mi tłumaczyć o co mu chodzi. Dokładnie pamiętam każde usg z poprzedniej ciąży. Umówiliśmy się na usg genetyczne 30,31 maja lub 1 czerwca. Dodatkowo mam podwyższone CRP, stwierdził że mam infekcję w organizmie, dostałam antybiotyk i potem mam powtórzyć CRP. No i dostałam luteinę 3x 2 tabletki dopochwowo. A no i lekarz stwierdził że na usg widzi krwistek, nie wygojony jeszcze, to on krwawi i będzie jeszcze krwawił/plamił nadal. Czy tylko ja nie mogę wreszcie dostać jakichś dobrych, budujących wieści. Tak bym chciała móc spokojnie się cieszyć tą ciążą tak jak to było z synkiem a tu ciągle tylko stres. Millusia, bardzo mi przykro, okropna wiadomość. Ja jeszcze żyję nadzieją, jak mi się nie uda to będę próbowała dalej.
-
Maqda, coś w tym musi być, nie zwróciłam uwagi ale rzeczywiście mi się apetyt poprawił. Tak się cieszyłam że nie mam napadów głodu jak w pierwszej ciąży a tu znowu mi się zaczyna. No i w sumie pokrywa mi się z czasem zażywania duphastonu. Ja mam takie zapasy że naprawdę nie powinnam tyć, szczególnie teraz. Mogłabym schudnąć w ciąży i lekarz by mi nawet nie zwrócił uwagi. Patrycja, ja znam przypadki w których lekarz na usg genetycznym podał płeć i się sprawdziło, no ale miał 50% szansy na to że mu się uda. Ja ostatnio o płci dowiedziałam się w 24tc, wcześniej lekarz nawet nie próbował zgadywać. Mi został po poprzedniej ciąży odstający brzuch, taki miałam w 5 miesiącu ciąży, dlatego nikt się nie odważy (mam nadzieję) zapytać mnie o ciążę. Podziwiam odwagę ludzi którzy pytają na początku o ciążę, można się czasem pomylić co do brzucha. Rzenka, wahania wagi są normalne nawet bez ciąży, jak waga nie rośnie to tylko trzeba się cieszyć, jeszcze ma czas urosnąć. Ja mam wizytę w piątek o 8.15 ale tylko idę po wyniki, nawet lekarz nie planuje badania na fotelu. Już nawet nie mówię o usg. Szkoda że ta akcja w galerii nie jest za tydzień albo za dwa chociaż bo mogłabym iść, byłoby widać tyle co na genetycznym.
-
Biorę cały czas ten duphaston, a mimo to dziś znowu mam brązowy śluz, troszeczkę, ale miałam nadzieję że nie będzie wcale plamienia. Muliło mnie tyle czasu, a dziś jestem rześka i radosna jak skowronek. Nie czuję się jak kobieta w ciąży, poza tym że dopadłam słoik ogórków kiszonych i bez litości wykończyłam cały. No teraz oczywiście zdycham bo mi okropnie ogórki w każdej postaci szkodzą na żołądek.
-
ang81, u mnie w 8t2d nie było jeszcze widać serduszka i lekarz podejrzewał puste jajo dlatego w 5t bym się jeszcze nie martwiła pustym jajem.
-
Olcia, piękne zdjęcie, rzeczywiście już widać że to mały człowieczek jest. U mnie w galerii jest dzień dla ciężarnych, w zeszłym roku był w kwietniu. Można było zrobić za darmo usg 2d lub 4d. W zeszłym roku byłam tam i zrobiłam sobie usg, byłam bardzo zadowolona, co prawda załapałam się na to 2d ale zawsze coś. Wtedy byłam w jakimś 24tc to było co badać, w życiu nie miałam usg na takim super sprzęcie. Teraz nie wiem czy warto iść, taka wczesna ciąża że nic się nie zobaczy za bardzo. W zeszłym roku kolejki były straszne, nie wyobrażam sobie pchać się w tłumie z wózkiem.
-
Millusia, mi w 8 tygodniu też lekarz nie założył karty, dopiero jak poszłam na drugą wizytę czyli 10t2d to założył mi kartę. A nie wiedział że mam plamienia, stwierdził po badaniu ginekologicznym że wygląda mu to na 2 miesiąc ciąży. Nie wiem, może czekał na potwierdzenie z usg. "Umowa o pracę zawarta na czas określony lub na czas wykonania określonej pracy albo na okres próbny przekraczający jeden miesiąc, która uległaby rozwiązaniu po upływie trzeciego miesiąca ciąży, ulega przedłużeniu do dnia porodu." "Pracownica jest obowiązana udokumentować stan ciąży zaświadczeniem lekarskim (art. 185 § 1 K.p.) określającym stopień zaawansowania ciąży" - czyli nie ma znaczenia czy masz kartę ciąży czy nie, musisz prosić o zaświadczenie. "termin upływu trzeciego miesiąca ciąży oblicza się w równej miary miesiącach księżycowych (28 dni), a za okres trwania ciąży przyjmuje się 10 takich miesięcy, tj. 280 dni kalendarzowych. Ważne: Przedłużenie umowy z pracownicą w ciąży następuje automatycznie z mocy prawa, jeśli z zaświadczenia lekarskiego wynika, że w chwili rozwiązania umowy o pracę ciąża pracownicy trwałaby ponad 12 tygodni."
-
Patrycja, ja w poprzedniej ciąży przytyłam 25 kg, co prawda w 10 dni po porodzie 20 kg znikło samo bez żadnego wysiłku, ale brzuch pozostał okropnie wyciągnięty. Tylko ja sobie sama zapracowałam na każdy kilogram, byłam jak głodzilla, nic mnie nie zniechęcało. Mam nadwagę więc też mam zalecenie od lekarza żeby się ograniczać, nie wiem czy mi się uda, ale chcę spróbować. Przy czym ograniczać to mam oczywiście na myśli ograniczyć słodycze, słone przekąsy, słodkie napoje i fast foody. Eszel, w poprzedniej ciąży cały tydzień nałogowo jadłam zupę pomidorową, nawet w pracy zamiast herbaty piłam gorący kubek zupy pomidorowej. Nic mnie nie zdziwi, żaden smak w ciąży nie jest zaskoczeniem. No i też muszę koniecznie zjeść mizerię. Monia, uwielbiam połączenie pomidory+kiszone ogórki+śmietana. Wolałabym wenę na słodkie bo w ciąży z synkiem wcinałam kwaśne i ostre, a teraz po cichutku marzę o córci. Doris, mnie jak najdą myśli o maleństwie to tulę i całuję synusia, nadal jest wystarczający malutki żeby udawać niemowlaczka. Maqda, rozumiem Twój stres, tyle z nas męczy się z plamieniami i mimo wszystko jest dobrze. Nie wiem czy to Cię pocieszy. Rzenka, mi lekarz przepisał duphaston od razu 3 opakowania, czyli tak mniej więcej do końca 13 m-ca mi wystarczy. Tsh, spokojnie, nie martw się teraz lataniem, najwyżej następnym razem znajdź inny transport. Idź na spokojnie do lekarza, zobacz co Ci powie, może dostaniesz jakieś tabletki, a na pewno się dowiesz co u fasolki. Ja mam wizytę w piątek, ale tylko idę dowiedzieć się jak tam moje wyniki, nie będzie badania o ile nie zacznę znowu plamić, ani na 100 proc. nie będzie usg. Na usg genetyczne pójdę około 30 maja.
-
Gosia, moja koleżanka w ciąży na opryszczkę stosowała miód z ucha. Poważnie, nie żartuję, twierdziła że to pomaga. Wyciągnęłam swoją starą kartę ciąży i w 12 tc miałam już 7 kg na plus, a w tej ciąży na razie waga się utrzymuje. Ale poprzednio byłam okropnie głodna i mogłam jeść nieustannie i niczym się nie mogłam najeść. Teraz dużo częściej wymiotuję i nie mam takich apetytów. Eszel, ja w poprzedniej ciąży jadłam cukierki, takie galaretki bez czekolady, najlepiej z biedronki bo miały trochę soczku w środku, no i wybierałam cytrynowe bo były najbardziej kwaśne. Kochałam je przez cały 3 trymestr, normalnie nie znoszę cukierków z galaretką, nigdy ich nie jadam.
-
Monnowot, mój lekarz też nie kazał robić bety, wszystko opiera na badaniu usg. Nie przejmowałabym się tym tak bardzo, w poprzedniej ciąży nawet nie miałam pojęcia że robi się takie badanie i o co w nim chodzi.
-
Millusia, moje cykle były zazwyczaj 31-32 dni, ale zdarzały się i do 36 dni. Usg w 8t2d nie wykazało serduszka, lekarz uznał że skoro mam plamienia i nie widać serduszka to pewnie już nie z tego nie będzie i kazał przyjść na usg za 2-3 tygodni, na usg było widać tylko pęcherzyk 18 mm. Poszłam na kolejne usg w 10t1d i jest serduszko a sama dłogość ciemieniowo siedzeniowa to 22,3mm. Wg usg to 9t1d czyli niby o tydzień młodsza ciąża niż wg usg. Nie martw się na zapas, poczekaj z tydzień czy 2, zobaczysz, może coś się zmieni. Ja szłam w czwartek na usg trochę już pogodzona z myślą że pewnie się okaże że jest źle. Po wyjściu od lekarza czułam się jakbym pierwszy raz dowiedziała się że jestem w ciąży.
-
Millusia, nie martw się na zapas, ja w 8tc+3d też nie miałam serduszka, poszłam za 2 tygodnie i serduszko było. Zawsze jeszcze może być dobrze. Byłam dziś zanieść wynik usg, lekarz powiedział że gdyby nie to że wczoraj miałam usg to wysłałby mnie z tym plamieniem do szpitala. No ale skoro na usg lekarz stwierdził że nie ma oznak odklejania się kosmówki to nie muszę iść do szpitala. Dostałam receptę na duphaston, 3 opakowania, mam brać 3x1, a na pierwszy raz dawkę 4 na raz. Rozmawialiśmy o usg genetycznym, mam przyjść najwcześniej po 23 maja, a ja wolę po 30 dla pewności, tak żeby dziecko nie było za małe. Mogę zabrać pendriva żeby dostać nagranie z badania.
-
Wróciłam z usg, mam wynik od razu. Jest serduszko, crl 22,3, czyli wg usg to 9 tc +1 d. Nic nie widziałam, ale jestem szczęśliwa. Lekarz nawet nie rozmawiał ze mną tylko dyktował położnej dane do wpisania w kartę. Mam tę kartę i dlatego wiem jak to było dokładnie.
-
Rzenka, słyszałam same dobre opinie o Twoim lekarzu, koleżance w zeszłym roku prowadził ciążę. Jak chcesz rodzić w Pleszewie to bardzo dobrze wybrałaś. On się przyjaźni z Wenerskim, jak np Wenerski jest na urlopie to wysyła pacjentki do B-ka, no i na odwrót. Ja osobiście jestem za używaniem nazwisk lekarzy, sama szukałam opinii o lekarzach i bardzo mi ich brakowało. Człowiek idzie na wizytę i nie wie do kogo, a tak można przeczytać co inni sądzą, jakie mieli doświadczenia.
-
Doris, w poprzedniej ciąży okropnie bolało mnie pod żebrami, szczególnie z tyłu, pracowałam całe dnie przy komputerze i nie mogłam wytrzymać. Mniej bolało jak dociskałam łokcie do tułowia. Nie mam pojęcia od czego to było, nie pytałam lekarza. Przeszło praktycznie jak poszłam na zwolnienie (tj po 7 miesiącu)
-
A no, i ja się bardziej piszę na kiełbasę niż na lody. Apetyt mam kiepski, ale bardziej mnie ciągnie do mięska i kwaśnego. Ostatnio namiętnie wcinam bigos mamusi, normalnie nie cierpię bigosu, ale taki był kwaśny że nie mogłam się nadziwić jaki jest pyszny. Rzenka, a normalnie to rejon masz Kalisz czy Pleszew?
-
Rzenka, a kto jest Twoim lekarzem? Ja w poprzedniej ciąży chodziłam do Wenerskiego, ale on rzadko jest w szpitalu, no i ordynator go nie lubi i nie szanuje. Tak więc nie polecam. Teraz byłam na wizycie, tej z usg u Michalaka, on na nfz podejściem do pacjenta nie urzeka, ale na wizytach prywatnych kochany człowiek.
-
Gosia, pomyślę o nim jako o dodatkowym lekarzu. Anula, szpital w Pleszewie ma fantastyczne opinie. No i położne rzeczywiście są miłe i sympatyczne o ile nic się od nich nie chce, nic nie wymaga i nie stwarza problemów. Ja niestety należałam do problemowych pacjentek. Byłam po cc, całą noc ktoś musiał ze mną siedzieć, ciągle wymiotowałam, musiały mi kilka razy pościel przebierać. Pierwszy raz urodziłam dziecko więc niezbyt sobie radziłam, dziecko płakało mi cały czas a ja nie umiałam go uspokoić. Nie miałam smoczka, mąż mógł przyjechać dopiero w godzinach wizyt. Nie miałam pokarmu a dziecko ważyło 4460g jak się urodziło i normalnie płakało z głodu. Kazały przstawiać ciągle do piersi to się naje i nie będzie płakało. Pod koniec pierwszego dnia miałam pogryzione, krwawiące sutki i głodne dziecko. Jak poprosiłam o mm to patrzyły na mnie jakbym chciała zrobić dziecku krzywdę, dostałam pełny wykład o tym jak mm szkodzi laktacji. Po mm dziecko spało jak aniołek. Położne nie miały maści na gojenie brodawek. Skrytykowały mnie za używanie kapturków do karmienia (marnuje mleko), co za różnica skoro dziecko z krwią i tak mleka nie chciało pić. No i tak nam się nie udało dogadać. Inne pacjentki może były bardziej zadowolone, ja się rozczarowałam. Tym razem już wiem jak sobie poradzić sama i kicham na ich pomoc.
-
Gosia, wiem gdzie jest Ortomedica, słyszałam bardzo dobre opinie o Nawrockim, już nie pamiętam która koleżanka mi go zachwalała. Mam tyle ciężarnych znajomych. Nawrocki bierze 120 zł za usg a Olczak mi powiedział 130 zł, no i gabinet ma na ul. Podgórze, mąż się śmiał że strach tam iść taka ciekawa okolica, nie to co Braci Niemojowskich. Byłabym zainteresowana Nawrockim, napisz kiedy przyjmuje, bo właśnie przeglądam stronę Ortomedica i mają zakres usług ginekologicznych i cennik, a nie widzę kiedy który lekarz przyjmuje.
-
Millusia, mój poprzedni lekarz podczas wizyt na nfz nie zgadzał się na wizyty razem z mężem, na prywatnych wizytach nawet zachęcał.
-
Gosia, chodzę do Olczaka, tzn byłam dopiero pierwszy raz ale zrobił na mnie całkiem dobre wrażenie. Poza tym słyszałam o nim bardzo dobre opinie. No i koleżanka rodziła w Kaliszu w zeszłym roku i była bardzo zadowolona, najpierw leżała na patologii ciąży i narzekała, a porodówkę bardzo miło wspomina. Ja w zeszłym roku chodziłam do szkoły rodzenia przy kaliskim szpitalu i w ramach spotkań zwiedzałyśmy porodówkę. W Pleszewie nie podobało mi się że wizyty były od 15,00-18,00, wchodził tylko ojciec dziecka, a w Kaliszu podobno są lepsze godziny odwiedzin i nie tylko ojciec dziecka wchodzi. Chodzisz do Nawrockiego prywatnie czy na nfz?
-
Jak byłam w ostatniej ciąży to chodziłam na prywatne wizyty. Poprzednio rodziłam w szpitalu w Pleszewie (25 km ode mnie), ale byłam rozczarowana opieką. Ma zdecydowanie lepsze opinie niż ja to zaobserwowałam leżąc tam. Wybrałam sobie lekarza prowadzącego który pracował w tym szpitalu i chodziłam do niego najpierw na nfz a potem prywatnie. Nawet w gabinecie na nfz lekarz od razu robił usg, a wszystkie badania były robione nieodpłatnie. Tym razem stwierdziłam że chcę rodzić w Kaliszu bo mieszkam w Kaliszu, szpital ma gorsze opinie niż ten w Pleszewie. Wybrałam lekarza który pracuje w szpitalu i ma gabinet w przychodni obok mojego bloku, wystarczy że przejdę przez parking i jestem u lekarza. Myślałam że nie będę musiała znowu jeździć do centrum specjalnie do lekarza, szczególnie z wózkiem. No a tu zonk, usg i tak jest robione tylko w centrum. Ludzie patrzą krzywo jak pakuje się z wózkiem do autobusu. Nie chcę chodzić teraz prywatnie, zostawiam sobie prywatne wizyty na np usg genetyczne, połówkowe no i na koniec ciąży. Elka, super że jest wszystko dobrze, fajnie sobie wyobrazić takie prawie 8 mm szczęścia.
-
Jeszcze miałam napisać że na okropne zmęczenie, bóle głowy i ogólne zamulenie pomaga mi przebywanie na świeżym powietrzu. Choć zanim zniosę wózek po schodach, a potem zniosę niemowlaka to mam ochotę umrzeć to potem jest już lepiej. No i druga metoda to zwymiotować, koniecznie i jak najszybciej, od razu czuć ulgę na resztę dnia. Nie muszę się nawet zmuszać specjalnie, wystarczy umyć zęby. A wymiotuję już nawet przy zmianie pieluchy z kupką, wszystkie zapachy mnie dobijają, a produkty młodego to już zupełnie.