-
Postów
0 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
nigdy
Treść opublikowana przez _Alfa_
-
Ja dziś też miałam usg ale przez brzuch pierwszy raz! nie widziałam niestety nic a nic :/ O pardon, stopę. Zastanawiam się czy nie iść jeszcze raz, tym razem prywatnie. Bo nawet nie wiem co i jak :/
-
Coś tam poczytałam o tych wynagrodzeniach. Ja miałam tak, że umowa kończyła mi się za kilka miesięcy jak zaszłam w ciążę. Została przedłużona do dnia porodu, potem urlop, tfu zasiłek (bo z zusu) macierzyński a po nim normalnie rodzicielski, czyli łącznie rok po porodzie dostawałam pieniądze.
-
Ja od ostatniej wizyty nie przytyłam ni grama. Oj marzy mi się już ładna pogoda, teraz to nawet nie chce się z domu wychodzić :/ Ciągle wiatr, zimno i deszcz... Włosy bez zmian u mnie, popatrzę za jakiś czas, pazury rosną, ale po porodzie nie pocieszę - kłaki wypadają GARŚCIAMI. Nie nadążałam zbierać, tragedia.
-
Julka moja 2,5 we wrześniu kończy ale już się załapała :) Blancia póki co dobrze mi tu gdzie jestem więc nie myślę o wyjazdach, tym bardziej że go rzucają w różne miejsca. Zobaczymy jak to potem będzie. Poza tym wszystko da się ogarnąć, no tak to sobie tłumaczę :)
-
Wiecie faceci też różnie reagują, może się chłopak ogarnie niedługo... oby! :) Ja się boję tej krzywej, bleeee! Żeby można było zapić czymś ;)
-
Hej dziewczyny :) Przykre rzeczy tu czytam. U nas to druga nieplanowana ciąża, ktoś mi zasuegrował - usuń, ale ja bym nie umiała mimo że długo nie cieszyłąm się no i do dziś jakoś się nie cieszę tak jak przy starszej. No ale co będzie to będzie, ludzie mają gorsze problemy, ja też żyję w wynajmowanym mieszkaniu, od września starsza do przedszkola a ja z młodszym dzieckiem w domu. W dodatku z psem będę jeszcze musiała się bawić w wychodzenie na dwór, wszystko sama - od poniedziałku do piątku M jest za granicą. Więc będzie mi ciężko ale cóż zrobić? Jakoś żyć trzeba :) Jedni ciężko pracują w firmach, my będziemy w domu ;)
-
Już krzywa?
-
Póki co nic nie używam... Jakoś nie mam weny do smarowania. Ale na dniach oliwkę zakupię, będę lała do kąpieli :)
-
Wydaje mi się też, że ta kasa obejmować będzie od rodzących w 2016 dopiero. Szkoda, bo ratuje niejedną... Z tymi butelkami to ja kupiłam w poprzedniej ciąży, jedna czy dwie nie zaszkodzą a mogą się przydać. Smoczek tak samo, mi już się przydał w szpitalu :) Poza tym dostałam cynk, że dobrze też zakupić mleko modyfikowane, bo nie wiadomo co to będzie. Mi też się szybko przydało, czasem młoda się nie najadała i musiałam np dokarmić jakimś małym łykiem... Lepiej mieć i wywalić niż którejś nocy mieć przesrane ;) Pogoda nam się dziś udała, chociaż ja nie mam mocy. Z tą pracą to widzę lipa, ja mam 12h stania i też często nie daję rady... Z jednej strony nie chcę iść na L4 ale z drugiej zwyczajnie nie wiem ile tak pociągnę.
-
Jeśli chcesz wrócić po macierzyńskim to niestety musisz dać radę :/ A jak Ci nie zależy to śmigaj już na L4 ;) U Was też taka okropna pogoda? Niby słoneczko wychodzi ale zimno brrr
-
Też jestem wiecznie podziębiona, kupiłam sobie kropelki chyba Prenalen i czasem psikam jak już nie mogę się wysmarkać.
-
Z Laurą mi przypasowły butelki Avent i teraz też takie kupię, do tego ich smoczki, laktator też Aventowy miałam i taki kupię... Co jeszcze... No niby najmniejszą butelkę ale bzdura dla mnie, bo za chwilę trzeba było dzieku dawać np 150 co się w małej nie mieściło, smoczki te same więc butelkę można spokojnie większą kupić od razu :)
-
Doczytałam o bezsenności - nie pocieszę, ja w poprzedniej ciąży od jakiegoś 25tc nie spałam, książki po nocach czytałam, mogłam sprzątać, gotować... ale na pewno nie spać :/ Nic nie pomagało, po prostu mi się spać nie chciało. Za to w dzień to i do południa gniłam w łóżku. Teraz się tego boję, bo już tak nie pośpię :P Póki co przesypiam nocki, nawet jestem bardzo zmęczona.
-
Oj ja bym nic nie podpisywała, w konia zrobił... Masz prawo wrócić do pracy, iść na płatne L4, jedynie słownie mogłaś się umówić... Nie wiesz co on teraz wpisał w ten dokument... Ale pamiętaj - jakby Ci np rozwiązał teraz umowę to masz prawo ubiegać się o powrót.
-
Azsa pogadajcie na spokojnie. U mnie też w poprzedniej ciąży wiecznie sama, jak miałam na coś ochotę (czyt. myślałam że zdechnę jak czegoś nie zjem) to się dziwił. Córką się zajmuje, spędza z nią czas. Teraz też jest jakby z boku ale już mi to nie przeszkadza. Taki jest i tyle.
-
Najlepiej to spytać lekarza. Ja bym nie jechała, cykor ze mnie :)
-
Aaaa Burcia już wiem! Wrzuć sobie tą listę w stopkę, pod suwaczkiem! Będzie zawsze pod ręką :)
-
Coś chciałam i zapomniałam...
-
Taka Pani Zosia to dobra sprawa Frytek domowych nie zjem, bo odrzuca mnie zapach smażenia ale arbuza to ciągle mi się chce... mimo że póki co mi nie posmakował jeszcze. Czereśni mi się chce <3
-
A po cc to już w ogóle - najpierw kleik, potem suchary w szpitalu... W domu herbatka lura, klopsiki w sosie koperkowym to była codzienność, kanapki z chudą szyneczką i ten stres zjeść nie zjeść :P Masakra, na szczęście im szybciej zaczynamy szaleć tym lepiej, liczę na to że do świąt się ogarniemy. No i ja bym chciała troszkę dłużej karmić, bo Laurę tylko 3 miesiące karmiłam.
-
Burcia to tak jak u mnie, tętno płodu cały czas spadało. Wiolinka normalnie śmietana tylko płynna och i ach!
-
Wiolinka ja to bym mleka prosto od krowy, mleka chciała!
-
Spytaj czy winka się możesz napić :P No kawa złaaaa, złaaaa, moja ginka nic na kawkę nie mówiła a wiedziała, że po wizycie z koleżanką zawsze na kawę chodziłyśmy. Kapustka złaaa, bo możesz za przeproszeniem sraczki dostać ;) Nie no żartuję, nie dajmy się zwariować :)
-
Gorszych bzdur jak tekst mojej babci, że jak dziecko pierwszy raz kopnęło po lewej stronie to będzie chłopak a jak po prawej to dziewczynka to ja nie słyszałam :P Nawet korale na szyi czy oglądanie osobników za drzwiami przez wizjer tego nie przebiją :P Albo że wygląda się na chłopaka/dziewczynę :P
-
Raz pojechałam, bo plamiłam ale taka brudna stara krew, okazało się że nic złego. Tak przypuszczałam ale wolałam żeby mnie zadali.