Skocz do zawartości
Forum

Daffodil

Użytkownik
  • Postów

    0
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

    nigdy

Treść opublikowana przez Daffodil

  1. no to mnie załatwiłaś :) fiat panda :)
  2. Nie lubię. Lubisz gry komputerowe?
  3. nie używam, ale wybieram gumkę :) pierścionek zaręczynowy na środkowym palcu czy na serdecznym?
  4. Ja też nie. Jeszcze nigdy nie zacięłam się w windzie.
  5. franiaAniu, serdeczne życzenia urodzinowe Aniu ode mnie też wszystkiego naj!!
  6. zeberkawitam Was!! Przepraszam ze sie nie odzywaam, ale przeprowadzka 2 dzieci.... Zeberka fajnie, że jesteś A gdzie się przeprowadzacie??
  7. krolowa_angielskaNo fakt, Dziewczynki lekko ze mną moi rodzice nie mieli oprócz tego rozciętego łebka to zafundowałam im jeszcze: poparzenie całego ramienia od obojczyka do łokcia (blizna widoczna do dzisiaj ale dla mnie to już niemalże 'wojenne trofeum' , wizytę w studni- na szczęście była płytka (!), zjedzenie 11 aspiryn... a no i do I Komunii szłam w ślicznej białej sukience...z nogą, ręką i nosem całymi w strupach po jeździe na rowerze Wszyscy się teraz w rodzinie śmieją, że oby Julcio miał charakterek po tatusiu, bo mnie upilnować raczej trudno... Ania Ula pewnie będzie szalała na śniegu! My jeszcze nie kupiliśmy sanek dla Jula, bo tak już myśleliśmy, że nie będzie okazji ich wypróbować, a tu proszę jak nasypało!:) Ale chyba w tym roku jeszcze i tak Julowi nie robi różnicy czy to wózek czy sanki... He he uśmiałam się z tych Twoich wypadków :) Chociaż podejrzewam, że Twoim rodzicom wcale do śmiechu nie było :) Oby Julo rzeczywiście się do taty podał :)
  8. AniaBNo, dziewczynki niezłe miałyście pomysły / przygody że kończyło się szyciem łebków ;)A ja właśnie wróciłam od dentysty... niestety biorąc pod uwagę dzieciaki chodze wieczorową pora jak mój m. wraca do domu... dziś byłam na 21.00. I 1sza wizyta bez znieczulenia i bez bólu od kiedy pamiętam :) A zaczęło się od tego że rano przy śniadaniu zaczęło mi "coś" chrupać w kanapce, a ty czymś okazała się ułamana plomba :(. Dobrze, że obeszło się bez bólu :)
  9. Cześć dziewuszki poniedziałkowo. Teraz byle do piątku :) A my w weekend wreszcie z zimy korzystaliśmy :) W sobotę i w niedzielę spacerki z saneczkami. Kuba zachwycony oczywiście, w ogóle do domu nie chciał wracać. W piątek zaraz po żłobku pojechaliśmy na plac zabaw, więc się w kulkach wyszałał do bólu. A wczoraj po 14 M. pożegnaliśmy już, bo jechał na szkolenie do Warszawy. I w szoku jestem, jak Kubuś to przeżywa. Dzisiaj rano jak tylko wstał, to z łezkami w oczach pytał czy już tata wrócił. Wczoraj też podczas zabawy co chwilę sobie przypominał i pytał o tatę. A jeszcze biedula w żłobku się rozpłakał i to tak porządnie :/ Ubrania jeszcze chowałam do szafki i cały czas słyszałam jak płacze. Podejrzewam, że to, że M. nie ma jakoś tak źle wpłynęło na niego, bo płaczu w żłobku to już nie pamiętam odkąd nie było. A ja jeszcze do tego uszczelkę wyrwałam z drzwi do samochodu, bo przymarzła i za mocno szarpnęłam
×
×
  • Dodaj nową pozycję...