marzen@Otóż to. Moim zdaniem jeśli podążymy za potrzebami dziecka (oczywiście w ramach zdrowego rozsądku, rodzicom też należy się odpoczynek) to zdecydowanie mniej my się stresujemy i dziecko też. Dzieci są różne. To, że dziecko koleżanki przesypia całą noc w wieku 3 m-cy nie znaczy, że moje tez musi. Bo nie musi. Jedne dzieci będą leżeć w bujaczku i obserwować jak mama obiera ziemniaki, inne nie dadzą się odłożyć na dłużej niż 2 minuty.
Ja nie walczyłam z dzieckiem. Jest jaka jest, ma takie a nie inne potrzeby. Luzik, no stress Wszystko i tak zmienia się na tyle szybko, że czasem nie nadążam :) I ja się z Wami zgadzam dziewczyny. Warto po prostu poznać swoje dziecko, jego osobowość i potrzeby i zdecydować, czy lepsze będzie noszenie go czy nienoszenie. Ja staram się podchodzić do dzieci indywidualnie. Julka nie potrzebowała tyle noszenia co Szymek. Na początku też trudno mi było zaakceptować wymagający charakterek Szymusia, ale przecież ma prawo być zupełnie inny od siostry. Teraz staram się robić tak, żeby nam obojgu było jak najlepiej, biorąc przy tym pod uwagę potrzeby córki i męża. Wolę np. Szymka ponosić, niż słuchać jak marudzi czy płacze w łóżeczku. Oboje czujemy się wtedy lepiej i tak jest ok.