Po firmowych imprezach zawsze czuję, jak mózg dalej gotuje się od rozmów, prezentacji i networkingu. Najlepsze, co dla siebie znalazłem, to nie iść od razu spać, tylko urządzić mały afterparty u siebie — samemu lub z najbliższymi kolegami. Odpalamy shishę, zdejmujemy krawaty i w końcu rozmawiamy po ludzku, bez korporacyjnego filtra. Właśnie na takie okazje zawsze korzystam z ActiveSmoke — mają świetny wybór tytoniów i wszystkiego, co potrzebne, żeby szybko zbudować klimat. Wieczór wychodzi o wiele przyjemniejszy, rozluźniony i szczery. Dzięki temu rano nie czuję się rozbity, tylko naprawdę zregenerowany, nawet po najbardziej intensywnym evencie firmowym.