Skocz do zawartości
Forum
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Aniołkowa Mamusia

Użytkownik
  • Zawartość

    129
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    1

Ostatnia wygrana Aniołkowa Mamusia w dniu 20 Sierpień

Użytkownicy przyznają Aniołkowa Mamusia punkty reputacji!

Reputacja

1 Neutralna

Personal Information

  • Płeć
    Kobieta
  • Miasto
    Poznań

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. Nurkowanie cieszę się że dzidzia rośnie. Oby tak dalej. Fizycznie u mnie dobrze. Skurcze się wyciszyły więc za pozwoleniem lekarza pozwalam sobie na aktywność w granicach rozsądku i jak tylko mnie zaboli to leżę grzecznie. Przepraszam że zniknęłam ale psychicznie się posypałam. Za tydzień we wtorek miną 3 lata kiedy dowiedziałam się że moje wyczekane dziecko nie ma szans by żyć a 4 dni później Jego urodziny i śmierć zarazem. Na dodatek międzyczasie mam połówkowe i podobny okres ciąży. Jest ciężko. Z mężem się nie dogadujemy, mogę liczyć tylko na siebie. Dziś byłam u psychologa. Fajna babeczka i będę chodzić do niej co tydzień w ramach nfz.
  2. Przy tak dużych wartościach beta już tak szybko nie przyrasta. Najbardziej miarodajne na tym etapie ciąży będzie usg. Wg ostatniej miesiączki powinno już być widać zarodek i serduszko.
  3. Wczoraj bóle się wyciszyły więc grzecznie leżałam i już nigdzie nie jechałam. Za to dzisiaj byłam w szpitalu zrobić posiew z szyjki czy nie mam stanu zapalnego i zrobić usg. Oczywiście odpłatnie. Wymaz zrobili, usg odmówili, nawet odpłatne. Bo nie robią. No to mówię że boli mnie podbrzusze od kilku dni itd. a Pan mi na to, że to nie jest sprawa pilna na badanie w ramach dyżuru i mam iść do lekarza prowadzącego. Mówię, że ten kazał przyjść za 3 tygodnie a ja się boję. Odesłał mnie do poradni przyszpitalnej. Tam ze łzami w oczach w skrócie opowiadam Pani w okienku swoją historię. Szybki telefon i 5 minut później już mnie bada lekarka w ramach NFZ. Zrobiła wywiad, stwierdziła że takie bóle mają prawo być, zwłaszcza po cesarce. Zbadała szyjke, zrobiła usg (szyjka twarda i długa), dzidza ma się dobrze, łożysko ok. Nie widać nic niepokojącego. Leki mam dobre, brać, nie denerwować się, oszczędny tryb życia ale broń boże leżeć cały czas. Bo zakrzepica może wystąpić, na psychikę źle wpływa. Malutki spacerek, coś lekkiego w domu, z dzieckiem na plac zabaw. Oszczędzać się ale nie rezygnować całkowicie. Jak bóle się pojawią mam wziąć paracetamol i poleżeć. Doraźnie no spa. Od słowa do słowa i mówię jej że się boję bo się zbliża czas kiedy dowiedzieliśmy się że stracimy synka i w poprzedniej ta szyjka się skracała. A ona mnie pyta czy bym nie chciała skorzystać z pomocy psychologa. Bo medycznie nie dzieje się nic a być może moja psychika znów zaczyna przeżywać ten trudny czas i może rozmowa z psychologiem pomoże. No i chyba faktycznie zadzwonię do mojej psycholog ze szpitala i poproszę o pomoc. Pomogła mi po śmierci Kacperka i w ciąży z Marcelkiem to może i teraz pomoże. Skoro medycznie faktycznie jest wszystko ok to może psychika podświadomie szukuje się na zło którego nie będzie bo było 3 lata temu? Odwiozłam młodego do żłobka i na razie jest ok. Lekkie pobolewanie ale po odpoczynku mija. A po rozmowie z tą lekarką czuję się spokojniejsza. Wiadomo mam pilnować szyjki i sprawdzać długość na wizytach i się oszczędzać ale nie popadać w skrajność. Dziękuję Wam za wsparcie, bo przez ostatnie dni myślałam że zwariuje. Mąż wczoraj też złagodniał i przemówił "ludzkim" głosem.
  4. Mario1 super że masz takiego męża. Mój kiedyś był inny. Oboje byliśmy inni. Po śmierci Kacperka po moim załamaniu coś się zmieniło między nami. Przestaliśmy się rozumieć. W maju poronienie i też dalej nam do siebie niż bliżej. Owszem są dni że jest super,mąż dba o mnie ale wystarczy że pojawia się jakiś problem w życiu nagle zostaję z tym sama. Może kiedyś uda nam się to poskładać lepiej niż tymczasowo. Póki co to leżę i liczę na cud. Wczoraj wieczorem brzuch bolał już tak że musiałam wziąć awaryjny lek. Po nim w mig skurcze ustały i było ok do południa. Niestety znowu zaczynają się pojawiać i stopniowo nasilają. Jak nie miną to popołudniu pojadę na izbę przyjęć żeby mnie zbadali. Nurkowanie ja też w każdej ciąży miałam zawroty głowy i byłam bardzo słaba. Z czasem zawroty przeszły to przyszły mdłości i niestrawność. Ale każdy organizm inaczej.
  5. Eve dziękuję. Wiesz ja myślę że on bardziej się wkurza całą sytuacją a zawsze się obrywa tym którzy są pod ręką. Co nie zmienia faktu że działa mi na nerwy 🙂 Wiesz ja wiem jak postępować z młodym bo spędzam z nim więcej czasu więc mi łatwiej. Poza tym młody ma bunt 2 latka i czasami naprawdę jest ciężko go ogarnąć. Ja odpuszczam bo wiem że mu zaraz minie a mąż się wkurza bo tego nie rozumie.
  6. Nurkowanie życie mnie nie rozpieszczało i z czasem nauczyłam się patrzeć na całość a nie na fragment. Mąż jest dobrym człowiekiem ale ostatnio jest nam bardzo nie po drodze. Myślę że my po prostu nie poradziliśmy sobie ze śmiercią Kacperka, poczucie winy, żal... Potem kolejna strata... Mąż w trudnych sytuacjach zaczyna się wycofywać i wkurza ale czasami mam wrażenie że dlatego że nie wie jak mi pomóc. Trudne to wszystko. Wiem że potrzebujemy pomocy specjalisty ale przez tego koronaświrusa jest trudniej... Śmierć Kacperka bardzo nas zmieniła... Mąż działa mi na nerwy ale nie mam wyjścia i jestem na niego skazana. Nie mam kogo poprosić o pomoc. Na moją mamę nie mogę liczyć, mieszka ponad 600 km ode mnie. Zresztą jak z Marcelkiem musiałam leżeć 2 miesiące to też nie przyjechała. Przykre ale prawdziwe. Jak nie będzie poprawy to spróbuję poprosić o pomoc koleżankę która mieszka nad morzem. Może chociaż na kilka dni by przyjechała pomóc zaprowadzić młodego do żłobka i mi w przygotowaniu posiłków. Bo przy cukrzycy co chwilę muszę coś jeść. Najważniejsze żeby młody w tym wszystkim najmniej ucierpiał. A Ty jak się czujesz? Te kłócia to normalne, ale rozumiem że na razie z dystansem do tego wszystkiego podchodzisz. Ja w każdej ciąży bałam się cieszyć. Ale czuję, że będzie dobrze.
  7. Nurkowanie na mojego męża to nie działa. Trudny przypadek. Szkoda gadać. Aga88 komfort męża mam głęboko w poważaniu ale komfort dziecka mnie obchodzi. Nie chcę by cierpiało tylko dlatego że tatuś woli pracę od rodziny i z tego powodu się na nas wyżywa. Co do szwu czy też pessara sama sobie go nie założę. Mój lekarz nie obgadywał profesora tylko poddał w wątpliwość okoliczności zdobycia tytułu. Jak emocje opadły poszukałam info i niestety ale dużo opinii dotyczyło tego że pomaga ale za kasę. Nie ukrywam że bałam się jechać do lekarza którego nie znam i nic nie wiem o nim. Bardzo chciałam ten szew ale rano czułam niepokój i dlatego skonsultowalam z jeszcze jedym lekarzem. Znam go. Każdy z tych 3 lekarzy mówił że żaden szew czy pessar nie sprawi cudu i nie zatrzyma skurczów macicy. Podjęłam decyzję i trzymam się wytycznych mojego prowadzącego. Z tą różnicą że w poniedziałek idę zrobić wymaz z szyjki a jak bóle do jutra się nie wyciszą to jadę do szpitala na izbę żeby sprawdzić co się dzieje. Po podjęciu tej decyzji czuję spokój a to znaczy że to dobra decyzja. Do południa brzuch był ok ale mąż mnie wkurza i znowu mam bóle. Wzięłam leki i leżę. Niewiele mogę zrobić. I jeśli nie dane mi jest urodzić w terminie to choćbym na głowie stawała to nic nie zrobię... Szkoda mi tylko małego bo bardzo się cieszy na dzidzie...
  8. Odezwał się mój doktorek... Powiedział że profesor który mnie konsultował i nalegał na szew zdobył tytuł w niejasnych okolicznościach i poza tytułem to niewiele posiada. Wytłumaczył mi że nawet duże dawki luteiny czy duphastonu nie mają sensu bo organizm nie przyjmie więcej niż 2x100. A mój wywiad nie jest wskazaniem do szwu wg żadnych nawet światowych rekomendacji. Mam się uspokoić, wprowadzić maksymalnie oszczędny tryb życia żeby nie prowokować skurczów macicy. I żaden szew czy pessar nie powstrzyma tych skurczów. Mam leżeć i brać luteine,magnez, doraźnie diclofenac i zrobić posiew z szyjki macicy jeśli bóle nie będą ustępowały. Przede wszystkim spokój i odpoczynek. A pessar to na bieżąco będziemy monitorować czy zakładać czy nie. Mam dość... Jak myślałam że za 2 lata może jeszcze jedno dziecko tak dziś stwierdzam że mam dość tego stresu w ciąży i braku wsparcia ze strony męża... Normalnie mi się płakać chce z tego wszystkiego.
  9. Nurkowanie dobrze że trafiłaś na takiego lekarza. Jesteś pod dobrą opieką. Ja mam już dość tego wszystkiego. W mężu oparcia nie mam, wściekły że musiał brać wolne na sobotę i poniedziałek. Poddaję wątpliwość decyzję prof. z Kalisza uznając że chce mi szew założyć tylko dla kasy tak jak chirurg chciał coś robić przy siusiaku synka mimo że ma jeszcze rok by się stulejka całkiem odkleiła. Na dadatek mąż zły bo musi wszystko robić przy dziecku i co chwilę krzyczy i się złości na Marcelka. A wiadomo że zbuntowany 2 latek wybucha co chwilę z byle powodu... Kolejny problem że musiałby zostać sam z młodym na conajmniej 2 dni i czy na pewno muszę tak daleko jechać. Nic go nie obchodzi że się boję... Po lekach od tego profesora faktycznie skurcze się wyciszyly a ja od rana znów mam mętlik w głowie. Napisałam więc do lekarza od szyjki, stwierdził że konsultacje on line nie są do końca takie dobre a założenie szwu niesie ryzyko uszkodzenia pęcherza. Stwierdził że mój prowadzący jest na prawdę dobrym specjalistą i mam do niego napisać żeby zwiększył leki bo te co przepisał nie działają. Czekam więc na to co powie mój ginekolog. Nie wiem już co o tym wszystkim myśleć i kogo słuchać. Boję się, najzwyczajniej w świecie się boję a wsparcia w domu brak...
  10. Mam nadzieję. Naszpikowana lekami leżę, bóle powoli się wyciszają. Oby tak dalej. Wstaję żeby szybko zrobić sobie coś do jedzenia bo mam cukrzycę i co chwilę muszę jeść a mąż ledwo młodego ogarnia. Nie wiem jak oni sobie poradzą jak sami zostaną... Do zabawy tatuś super ale jak trzeba coś zrobić i jednocześnie zająć się młodym to już nie ogarnia...
  11. Nadzieja mój synek też ulewał i to dość sporo. Z czasem było coraz lepiej zwłaszcza jak zaczął jeść więcej stałych posiłków a nie tylko cycuś. Do 12 miesięcy zdarzało się że ulał. 4 miesiące już za Wami. Będzie coraz lepiej.
  12. No właśnie intuicja... Po raz kolejny się sprawdziła... Czułam że coś nie tak z tymi bólami a po rozmowie z kuzynka tylko się utwierdzilam że lepiej skonsultować. Fakt że będę musiała pojechać ok 150 km ale przynajmniej będę zaopiekowana. Mój ginekolog mi właśnie napisał że skoro lek na chwilę pomógł to znaczy że to skurcze macicy i mam leżeć. Nawet młodego do żłobka nie mogę wozić. Nie wiem jak wybrne z tej sutuacji ale teraz obmyslam plan działania. Mąż już wziął wolne do wtorku, właśnie odebrał młodego ze żłobka. A co dalej to będziemy się martwić na bieżąco.
  13. Konsultowałam się on line z profesorem z Kalisza. Po wysłuchaniu mojej historii stwierdził, że w moim przypadku nie wolno lekceważyć żadnego bólu i nie ma że to pewno zrosty bolą bo to mogą być skurcze zagrażające poronieniem. Kazał leżeć i wstawać tylko do wc, obstawil lekami i jutro mam dzwonić do niego czy pomogło. Jak wyciszyło to weźmie mnie do siebie na oddział, zbada i mówił że na pewno szew albo pessar. Na miejscu ustalimy co. Na pewno nie mogę być tak pozostawiona bo tu trzeba działać od razu. I dziwił się że clexane nie mam zalecone. Jestem w szoku.
  14. Zrobiłam dziś eksperyment i wychodzi na to że faktycznie bolą mnie zrosty po cesarce. Mimo tabletki po krótkim spacerze brzuch zaczął boleć jak zawsze. Włączam tryb oszczędny. Ale mam inny problem. Ufam mojemu lekarzowi ale w jednej kwestii mam inne zdanie. Chodzi o pessar albo nawet o szew. Jak byłam na początku ciąży u lekarza który zajmuje się typowo szyjkami i przypomniałam mu że w ciąży z synkiem nagle szyjka mi się skróciła to powiedział że na pewno będziemy zakładać profilaktycznie. Ale mój ginekolog coś nie jest chętny. A ja się po prostu boję i zdecydowanie pewniej bym się czuła mając szew czy pessar. Moja kuzynka dziś mi powiedziała żebym się nie dała zbyć i coś muszą założyć. Ona straciła pierwszego synka bo szyjka nie dała rady w 6 miesiącu ciąży i w drugiej ciąży miała szew założony już profilaktycznie. No i nie wiem co robić. Ten lekarz od szyjki jest kolegą mojego ginekologa. Czy będzie obiektywny?
  15. Fiolka przepraszam za wprowadzenie w błąd. Ustawa ciąża plus obejmuje tylko 15 dni po terminie porodu. Pomyliło mi się z ustawą za życiem gdzie świadczenia obejmują okres połogu. Czytałam ostatnio obie i mi się pomieszały. Przepraszam.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...