Skocz do zawartości
Forum

andzia

Użytkownik
  • Postów

    0
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

    nigdy

Treść opublikowana przez andzia

  1. magda_79Ja juz plamie o wiele mniej, mysle, ze to ten krwiak sie oczyszcza. Gdyby to bylo cos innego to by sie nasilalo. Zobaczymy. Wyjatkowo nie jestem zestresowana, co ma byc to bedzie. Nawet jesli cos jest nie tak to i tak nie mam na to wplywu. Madzia jestem pod wrażeniem tego jak jesteś dzielna i opanowana w tym wszystkim!!! Na pewno krwiak się oczyszcza i na następnym USG się okaże, że już śladu po nim nie ma, a tym samym żadnego zagrożenia!!! A Misiek jest niesamowity, sikam z tych kubeczków!!! Ubierab\niem się nie przejmuj, panie pomogą!!! Ja rozmawiałm dzisiaj z kilkoma koleżankami, które mają już starsze dzieci i te dzieci też płakały w p-kolu i nigdy nikt po nie nie zadzwonił. I tym bardziej jestem zła, pani jak mówiłam baaardzo fajna z super podejsciem do dzieci, bardziej mi się podoba niż pani Stasia, ale zbyt miękka. U nas w grupie 28 dzieci i tez myślałam, że może chcą się jak najwięcej dzieci pozbyć, żeby ich mniej zostało...nie wiem...
  2. Vercia zdrowia dla Marcela, oby nic go nie rozłożyło!!! Powiem Ci, że pop 3 dniach zajęć adaptacyjnych i siedzenia w tej sali nie dziwie się, że tyle dzieci choruje w p-kolu. Duchota jak nie wiem, dzieciaki chwile polatają od razu spocone, masakra!!!
  3. Laski już w łóżkach, padnięte po całym dniu wrażeń, a popołudniu jeszcze byliśmy 2 h w parku z rowerami. Po poworcie z p-kola spytały czemu nie mogły założyć swoich nowych piżamek, pogadałyśmy chwile i powiedziały, że jutro zostaną na leżakach, nie będa spać tylko lezeć w piżamkach i sobie śpiewać. Przy obiedzie Zośka coś gadała, a Maryśka do niej: Przy obiedzie się nie gada, tylko trzeba podnieść rękę do góry jak chce się coś powiedzieć. No a przed 15-tą poszłyśmy po Stasia i ich grupa była w piaskownicy-została trójka dzieci-wparowały od razu do nich, nie mogłam ich wyciągnąc. Pogadałam chwilę z paniami i powiedziałam, że jutro zostają na lezaki i nie ma w ogóle dyskusji Zobaczymy...
  4. Mei i dla Filipka brawo, rzeczywiście same chłopaki-przedszkolaki To normalne, że się rozpłakał na widok babci, wtedy emocje biora góre. I super, że sam ładnie jadł, z tego co wiem to u nas prawie nikt dzisiaj nic nie jadł, chociaż patrząc na bluzkę Zois kazdy wiedział, że była pomidorowa na obiad:) Cafe, Anielinka i Kasioleq trzymam kciuki, żeby i z Waszymi przedszkolami wypaliło, to ogromna ulga dla rodzica, a i dziecko sporo przy tym zyskuje!!!
  5. Gosia brawo dla Twojego dzielnego przedszkolaka, super dzielny Kubuś. Zazdroszczę Ci tej lekkości na serduchu!!! A Tobie jak minął pierwszy dzień w pracy? Vercia super, że i Marcel dał rade!!! Wiem, że telefon Pań był pomyłka, jestem na nie wściekła jak jasna cholera, było sporo dzieci naprawde histeryzujących, które już też czekały na mamy, bo Panie zadzwoniły. Pani ponoć kilkanaście lat nie miała maluchów, tylko zerówki i jest trochę świeża, przerażona bardziej niż rodzice, od innych mam słyszałam, że to raczej mamy są przerażone i przeżywają, a Panie twardo zabierają dzieci, powtarzając, że popłacza, popłacza i się przyzwyczają. I tego mi w tej Pani brakuje, bo ja tam jestem twarda i jak dla mnie mogą ryczeć nawet i miesiąc!!! Magda i dla naszego dzielnego Miśka brawo!!! I ja się nie dziwie, że zauroczył Panią. Często takie niepozorne dzieci dają sobie lepiej rade niż takie bohaterki i cwaniary jak moje. A Ty kochana dbaj o siebie, nie zamartwiaj się, nie stresuj, lez i odpoczywaj!!! Będzie dobrze, może dla spokoju podjedz jutro do tego gina?
  6. cafe82andziaPo 11.30 dostałam telefon, że jak moge to mam przyjść, bo laski na widok lezaków dostały histerii. I poszłam, siedziały przy stolikach i jadły obiad, Maryśka waliła łyżką w stół i miała mega radoche, bo inni ją naśladowali, Zośka trochę popłakiwała, ale troszkę. I jestem wkurwiona na maxa, po cholere po mnie dzwonili, chwile by na tych lezakach poryczały i by się przyzwyczaiły, a one mi wrecz zasugerowały, żeby przez pierwsze tygodnie odpuścić lezaki. A teraz bohaterki od siedmiu boleści okładają się pięsciami po łepetynach i robią gimelozekurde jestem w szoku i masz racje niepotrzebnie dzwonili tymbardziej,ze sama mowilas,ze raczej nie dzwonia a jak teraz opuszcza lezaki to pozniej na pewno nie bede chcialy lezec to pewne ehhh no wspolczuje tych przepraw po twoch dziewczynach serio sie takich akcji nie spodziewalam No nikt się nie spodziewał Bohaterki od siedmiu boleści... Jutro moge je jeszcze odebrac przed leżakami, ale od poniedziałku zostawiam na cały dzień i mam wszystko w nosie... Pani bardzo fajna, tuli dzieci, taka spokojna i kochana, ale mam wrażenie, ze jest bardziej miękka od rodziców i tu tkwi problem
  7. Po 11.30 dostałam telefon, że jak moge to mam przyjść, bo laski na widok lezaków dostały histerii. I poszłam, siedziały przy stolikach i jadły obiad, Maryśka waliła łyżką w stół i miała mega radoche, bo inni ją naśladowali, Zośka trochę popłakiwała, ale troszkę. I jestem wkurwiona na maxa, po cholere po mnie dzwonili, chwile by na tych lezakach poryczały i by się przyzwyczaiły, a one mi wrecz zasugerowały, żeby przez pierwsze tygodnie odpuścić lezaki. A teraz bohaterki od siedmiu boleści okładają się pięsciami po łepetynach i robią gimeloze
  8. Magda tulam mocno, ale musimy to przetrwać. Jak bedzie płakał tylko przy rozstaniu, a później się uspokoi to już połowa sukcesu, nie poddawaj si ę tak łatwo, będzie dobrze!!! Mei, Cafe może niekoniecznie Wasze chłopaki dadzą w p-kolu popalić, ja tez się bałam, że zołzy beda robić zadymy, a okazuje się, że jest zupełnie odwrotnie. I jak znam życie to w p-kolu będa grzeczne, a energie beda rozładowywac po powrocie:)
  9. I ja zgalądam) Zaraz po p-kolu pryszła do mnie mama Jagody na kawe i dopiero poszła. I u nas było cieżko. Już wczoraj przed spaniem laski ryczały, że nie chcą same zostać w p-kolu. Miałam plan, żeby zawieźć je już przed 7-mą, jak jeszcze nie bedzie dużo dzieci. Budzika nie nastawiałam, bo przecież u nas pobudki o 5.30-6 to norma. No a dzisiaj budze się, patzre 7.15-szybko obudziłam dziatwe, bez problemu się ubrały, pozwoliły uczesać i K. ich zawiózł. Najpierw odprowadzili Stasia, laski wlazły mu na sale i nie chcaiły wyjść, w szatni chętnie ubrały buty, niestety przy drzwiach od swojej sali zaczał się ryk, tatausiu nie zostawiaj nas itp. Pani powiedziała proszę już tego nie przedłużać i takie ryczące na sił e odrywała od Kuby. Masakra Ok. 9-tej zadzwoniła do mnie koleżanka, która z ciekawości poszła zobaczyć co tam się dzieje i ponoć już jest ok, już się bawiły i nie płakały. Ona jedzie o 12-tej po swojego syna, więc ma mi dac znac jak sytuacja wygląda, jak bedzie ok to zostawie je na leżaki i odbiore popołudniu... W ogóle tak sie cieszyłam na tego 1-go września, a jakoś ogarnąc się nie moge, palcem jeszcze dzisiaj nie ruszyłam...
  10. Hej, u nas tragedia. Zocha płakała już w drodze do p-kola, w szatni odwaliła histerię z nie z tej ziemi i ogólnie jeden wielki dramat. Później z paniami i rodzicami poszliśmy na plac zabaw i tam już było super, wariowały jak zwykle, głupie teksty itp. Apni sugerowała, żeby płaczące dzieci stopniowo przyzwyczajac do p-kola, najpierw zostawic na godzine, później na dwie itd. Nie wiem... Magda masz racje, jak płaczą to wcale nie jest mi ich żal, tylko jestem zła i wręcz mam ochotę im dać w tyłki. Wszędzie takie bohaterki, nieznośne, nie do okiełzania, a tam robią z siebie ofiary nie z tej ziemi... Przepraszam, że więcej nie odpisuje, ale mam kryzys, mam doła, głowa mnie boli i ryczeć mi się chce!!!
  11. Ja jeszcze tylko na chwile. Magda damy rade, nie ma wyjścia. Ja nie jestem az tak miękkie jajo, zostawie i koniec...ale wolałabym ze spokojnym serduchem wracać do domu Gosia super, że Kubie się spodobało, oby tak zostało!!! Mam jeszcze pytanie do Ciebie, Weronika ma tego samego wirusa z fejsa co Ty, ktoś jej przysłał, jest w Anglii, nie ma jej kto tego zrobić. Kojarzysz co to było i jak P. to naprawił?
  12. Wiecie co mnie najbardziej wkurza, że w domu są wredne, złośliwe, nie do wytrzymania, a tam udają takie wrazliwe aniołki. NA placu zabaw czy wśród innych dzieci zawsze rządza, a tam kurde takie akcje. Może tez tak do tego podchodze, bo ze Stasiem nie miałam żadnych problemów, od razu szedł chętnie. No i tez nie ja z nim chodziłam na zajęcia adaptacyjne, nie ja go zaprowadzałam przez pierwsze miesiące, więc kompletnie nie zanim tych ryków i krzyków. Pani jest bardzo fajna, ma bardzo fajne, spokojne podejście do dzieci, rozmawiałam z mamai starszych dziec, które tez na początku płakały i nigdy nikt po nie nie zadzwoniła. Zobaczymy...w czwartek K. jedzie dopiero na 9-tą do pracy, więc to in ich odprowadzi... Vercia ja zostawiam je od razu na cały dzień. O 14-tej jest powieczorek, więc myślę, że ok 14.30 po nie pójde.
  13. Hej, przed chwilą wróciliśmy z Poznania, laski były u mojej mamy-z wielkim rykiem zostały. Mam mega syf, ale na nic siły, K. musoał wyjechac, zołzy zasypiają. A ja ne moge się na niczym skoncentrować, nie mam siły ruszyć palcem, nie mam siły sprzątać, prasować, nic. Cała w środku dygocze-nawet nie wiem dlaczego, wszystko mnie wyprowadza z róznowagi, dre pape o byle co... W p-kolu porażka Zaprowadziłam je na sale, pani je wzięła za rączke, żeby zanieść reczniki do łazienki, a ja w tym czasie uciekłam. Większość mam siedziała juz w szatni, a maluchy zostały same na sali. No i kolejne mamy, które przychodziły zdawały relacje co kto robi, laski siedziały przy stoliku i rysowały. Cały czas było słychać ryki i krzyki z sali, w końcu usłyszałam też Zośkę, ale nie wchodziłam. No ale już tak wyła, że pani po mnie przyszła, wzięłam ja na korytarz, żeby uspokoić, a Maryśka jak zobaczyła, że nie ma Zochy to tez zaczęła wyć i już dupa, musiałam siedzieć w sali do końca, co próbowałam wyjśc pod byle pretekstem to od razu był ryk. Cienko to wszystko widze I tyle...nie mam nawet siły odpisywać, musze tylko uszykowac pościele na jutro i nic już dzisiaj nie rusze. Musze sobie kupić coś na uspokojenie, bo nie ogarniam ostatnio niczego
  14. cafe82andziakuzwa no wspoczuje ci,nooo ale jeszcze kilka dni i odsapniesz tylko tyle moge powiedzieca pozniej beda zolzy chodzic jak w zegarku Oby:) Myślałam, że im starsze tym bedzie lepiej, ale chyba nie jest...wcześniej mogłam zrobić coś przy nich, a wieczorami miałam siły na sprzątanie, gotowanie, prasownie. A teraz kosmos, obiad ledwo ledwo upichce, sprzatam po nim dopiero wieczorem, a jak pójdą spać, to ja już nie mam siły kompletnie na nic. Wszędzie syf, kiła i mogiła, mont everest rośnie, ogólnie kosmos!!!
  15. Vercia to Ci Marcel Mam nadzieje, że bluzki żadne super nowe... Reczniczki i pościele podpisałam-naszyłam grubą nicią Zosia W. i Marysia W. Uwierz, że mam dwie lewe rece do wszelkich prac manualnych, a to nawet w miare mi wyszło:) U nas pani kazała też każdemu dziecku przynieść wiaderko, łopatkę i jakąs foremke, nie bedzie z nimi chodziła na wspólny przedszkolny plac zabaw, bo są za mali, tylko do osobnej piaskownicy z drugiej strony przedszkola. Jak dla mnie super pomysł
  16. Magda tak u nas też zajęcia adaptacyjne do środy. Jutro Pani zapowiedziała, że rodzice wychodza do szatni i dzieci zostają same. Laski nastawione na tak, T6y nas zaprowadzisz i pójdziesz do pracy, a my same zostaniemy. Ale dzisiaj miały podobne nastawienie...Śmiałam się z koleżanką, że większość dzieci rzuciła się na nowe zabawki, a moje zołzy zabawek nie lubią, jakby była konkurencja w okładaniu się, to by pewnie od razu polazły O książkach nic nie wiem, ale wątpie, bo u stasia w maluchach tez nie było, dopiero w 5-latkach. A Ty bedziesz chodziła codziennie z Michałem? Może lepiej jakby ktoś inny poszedł, nawet t., dziecku łatwiej rozstać się z babcią-szczególnie taką niż z mamą. Ja bym chetnie kogoś wysłała, ale nie mam kogo... A ten skurczybyk krwiak niech się jak najszybciej wchlonie Jesteś teraz na zwolnieniu?
  17. Hej, zaglądam na chwile, bo mam dzisiaj taaakiego doła i taaakiego nerwa, jak juz dawno nie miałam. Odliczam godziny do czwartku, może w końcu uda mi się wypić ciepła kawę nie przerywając picia na niekończące się zwracania uwagi. Laski jakiś diabeł chyba opętał, leją się non stop, krzyczą, szarpią, robią rozpierduche, cały czas wyzywają Stasia: jesteś głupi, masz kare, a ten się wkurza i je leje i tak się kółeczko nakręca. Wiem jak to zabrzmi, ale każdy kolejny dzień z nimi wszystkimi w domu to kolejny gwóźdź do mojej trumny NIe daję już rady Łażę i ryczę...
  18. Cafe współczuje ząbkowania!!! Daruj sobie kobito te buraki i wołowiny, Ty wciaż siedzisz w kuchni i coś robisz, kupuj moze chłopakom częściej słoiki, K. też nie musi mieć codziennie super obiadu. Nie masz dzisiaj Olka, więc korzystaj z tego i odpoczywaj ile się da!!!
  19. magda_79Witam! Ostanie 24 h to jakis szal. Wczoraj po drzemce pojechalismy do mojego chrzesniaka. Staesknilam sie za nimi, bo byli teraz 2 tyg w Egipcie i sie juz chyba z m-c nie widzielismy. Niestety Michał dzikus na maxa, ciagle przy mojej nodze :( Za to ja sie naplotkowalam. Brakowalo mi mojej Goski! Dzisiaj u nas tez zaczely sie dni adapacyjne. No i Michał wypada najgorzej :( Boje sie cobedzie w czwartek. Od rana chodzil podekscytowany i juz o 7 rano kazal sie zawozic do p-kola. Do momentu wejscia. Duuuuzo dzieciakow i duzo rodzicow. Mlody przerazony. Dzieciaki wpadly na sale, zabawki w ruch, a Michał takdo metra ode mnie. Pozniej byly wspolne zabawy, bral udzial, ale ja musialam byc blisko. No i w ogole nie slucha co pani mowi. Jakby byl we wlasnym swiecie. Raz go z pania zostawilam to jakos siedzial i sie bawil, a ja wyszlam na moment. Dobrze, ze sa tez 3 dni adaptacji. . Madzia u nas prawe identycznie. Jestem załamana. Oda samego rana chciały do p-kola, migiem zjadły śniadanie, nawet zabawki posprzątały, żeby już tylko iść. I całą drogę mi powtarzały, że ja mam iść do pracy, a one zostaną same i później po nie przyjde. Niestety czar prysł jak weszłyśmy na sale, nie chciały się bawić, cały czas przy mnie, Jagoda i inne kolezanki wołały je do zabawy, a one nic. Pani pokazywała dzieicom szatnie, toalety-tez nie poszły. Po jakiejś pół godzinie w końcu poszły po puzzle i po inne zabawki, ale bawiły się generalnie tylko przy mojej nodze. No i zdążyły się poszarpać o jakieś żelazko Jestem załamana... Za to w chacie nadrabiają, a ja nie mam nerwów...pozabijam kiedy, bez kitu magda_79 No i teraz niemila czesc przezyc. Wczoraj pojawily mi sie malenkie skrzepy, dzisiaj doszedl bol jak na okres. I po zajeciach pojechalam do szpitala. Nawet sie spakowalam, bo to bardzo daleko od nas. Na szczescie maluch zyje i ma sie dobrze. Krwawienie z krwiaka, a na brzuch mam wziac nospe. Stres koszmarny. Babka beznadziejna, niemila. NA zasadzie: a po co tu pani przyszla? Nie ma pani swojego lekarza? Bleee! Za to lekrza glowny zajebisty. Po minucie smialam sie w glos. Super! Na szczescie na strachu sie skonczylo. Jejciu Magda nie wiem co napisać...tak strasznie mi przykro, że musisz przez to przechodzić...na szczęście wszystko dobrze sę skończyło A to normalne, że ten krwiak krwawi?
  20. Zmykam poczytać i nunu. Kuba dzisiaj tak chrapał, że pół nocy spac nie mogłam, przy tym zionął wódą na kilometr, więc nockę miałam nieciekawą
  21. Vercia czytam pierwszą częśc Zmierzch. Wciąga niesamowicie!!!
  22. Cafe no u nas dokładnie to samo, nawet nie wiem od czego te plamy. Przy każdym prasowniu szlag mnie trafia, mimo iż Vanish wciąz w użyciu. A kilka ciuchów zaświnili płynem do baniek-tym oryginalnym, normalnie fioletowe plamiska, nie do odratowania
  23. Hej, my też spędzilismy fajny dzień, znajomi mają wielki ogród, mini plac zabaw, trampoline, więc dzieciaki miały atrakcję. Celem była integracja dziewczyn z Hubertem, który będzie chodził z nimi do p-kola, ale Hubert omijał je szerokim łukiem i nie bardzo wyrażał ochotę do zabawy. Jutro zajęcia adaptacyjne-zobaczymy:) Kasioleq jak tam? Magda biedna jesteś z tymi wrzodami Fajnie, że zakupki udane, ja nic nowego nie kupuje, na razie muszą wynosić co mają, chociaz większość ciuchów poplamiona, usyfiona, nawet nie wiem od czego Cafe no widzisz Fajnie, że t. zabierze Olka, trochę odsapniesz
  24. Veronica widzę, że u Was jak u nas, raz zagrzmi i po prundzie Dzisiaj obyło się bez burzy, ale leje na poptęge i strasznie wieje. K. wrócił pijany jak bela, ale miałam z niego polewkę A ja zaczęłam czytać"Zmierzch", większość z Was pewnie czytała, długo sie przed tym broniłam, bo nie lubię wpamirów, s-f itp, ale tak mnie wciągnęła, że na jedno posiedzenie zaliczyłam 150 stron
  25. cafe82andziaVercia poszło na pw Cafe mój adres też w kuńcuZmykam, musze tez pomalować pazury i ogarnąc trochę Miłej niedziel, Kaska zwłaszcza Tobie a mi to nie łaska? kaska bedzie sie bujac na wodolotach a ja na taborecie Wybacz kochana, gapa ze mnie, jak mogłam o Tobie zapomnieć Jestem pewna, że będziesz się cudnie bawić, tylko nie zapierdź teściowej taboretów
×
×
  • Dodaj nową pozycję...