-
Postów
0 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
nigdy
Treść opublikowana przez Anulka
-
patusia23Wczoraj dotarł Smok Walter Zuza jest nim zachwycona Jeszcze raz dziękujemy Patusia wskakuj na Lilliputiens WALTER cudowny milusi smok - zabawka i pisz recenzję, może kogos zachęcisz do zakupu :36_3_16:
-
Jula witaj
-
Dzień dobry Wczoraj zasnęłam nad notesem i oczywiście nikt mnie nie obudził a tyle miałam pracy...więc siadłam i teraz nadrabiam Monika współczuję doswiadczeń z babcią. Otarłam sie kiedyś o ta chorobę, bo mojej przyjaciółki babcia chorowała. Koszmar jakiś...Sił zyczę i cierpliwości. A co rodzinki to brak słów. Każdy się mądrzy, ale jak trzeba cos zrobić to wszyscy z boku. Ehh życie... Monika38 pogadałabym wczoraj z Tobą, ale sama widzisz...na kanapie mi się zasnęło. wyszły ostatnie 4 nocki niedospane. Lehrein moja Maja po miesiącu chorowania kilka dni temu zaczęła znowu miec katar i kaszel i o dziwo po homeopatii jej przeszło. Ostatnio jak byłam lekarka podała mi terapię, która powinna rozgonic katar i kaszel. Efekty są, kaszel zanika po 3 dn iach brania. A może ona ma alergię jak moje dzieci?
-
radość sercaNo miłego :36_2_34:
-
monika warszawskaWiec milego dnia :) dzień dobry, miłego dnia!
-
podejrzewam, że tu tkwi problem...ostatnio często dochodzą mnie słuchy że Explorer w dziwny sposób wyświetla pewne informacje czy nawet całe strony...zgłosimy problem Marcinowi, może on ma pomysł co z tym zrobić.
-
Wirus cytomegalii (CMV) jest wirusem należącym do grupy Herpes. Jest jednym z wirusów najczęściej stwierdzanych u ludzi. Wrodzone zakażenie wirusem cytomegalii (CMV) jest najczęstszym wrodzonym zakażeniem wirusowym u noworodków i niemowląt. Zakażenie grozi dziecku, gdy kobieta ciężarna ulega zakażeniu wirusem CMV. Wirus krążąc we krwi przechodzi także przez łożysko i zakaża płód w łonie matki. Ocenia się, że zakażonych CMV jest 1% wszystkich żywo urodzonych noworodków. 90-95% z nich nie ma żadnych objawów, a zakażenie nie pozostawia żadnych trwałych następstw. Nasilone objawy kliniczne ma 5-10% zakażonych dzieci i w tej grupie możliwe są liczne powikłania a nawet zgony (śmiertelność 10-30%). Przy potwierdzonym zakażeniu CMV, lub podejrzeniu takiego zakażenia, dziecko powinno trafić pod opiekę specjalistycznego ośrodka (szpital wojewódzki lub klinika AM). Przy nasilonych objawach jest możliwe leczenie przeciwwirusowe preparatem zawierającym gancyklowir, które jednak jest prowadzone tylko w niektórych ośrodkach (np. Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie). Objawami mogącymi sugerować wrodzoną cytomegalię są: przedłużająca się żółtaczka lub uszkodzenie wątroby, zapalenie płuc, zapalenie siatkówki, uszkodzenie słuchu, małogłowie, wybroczyny na skórze, zwapnienia śródmózgowe (w badaniu USG), niedokrwistość z obniżeniem poziomu płytek krwi. Zakażenie można wykryć badaniami przeciwciał przeciwko CMV w klasie IgM oraz badaniem PCR wykrywającym we krwi dziecka materiał genetyczny wirusa CMV. Nie jest możliwa żadna profilaktyka pod postacią podawania ciężarnej leków przeciwwirusowych. Z tego powodu nie ma sensu rutynowe badanie ciężarnych w kierunku zakażenia CMV. Będąc w ciąży należy unikać osób z objawami infekcji dróg oddechowych lub powiększeniem węzłów chłonnych, mogą bowiem być wśród nich ludzie zakażeni CMV. Bardzo ważne jest przestrzeganie higieny osobistej, a zwłaszcza mycia rąk, bowiem wirus przenosi się drogą kropelkową oraz przez bezpośredni kontakt.
-
Monia a z jakiej przeglądarki korzystasz?
-
Agnieszka witam i na tym wątku. Ja robię dokładnie to samo co Ty. Dla mnie swoboda a dla męża krótki łańcuch i niby ufam, ale wolę nie kusić losu
-
muszelka Jesli chcecie cos o duchach to ja doloze swoj trzy grosze. Kiedy umarl moj tesc Misia miala 1,5 roku. Juz wtedy gadala jak najeta. Ale jeszcze wtedy nie miala niewidzialnych przyjaciol (teraz jest ich gromadka). Tesc zmarl w szpitalu i do ostatniego dnia zabieralismy Misie do niego. W sumie byl prawie nie przytomny i nie kontaktowy przez ostatni tydzien. Mial 89 lat i po amputacji obu nog poprostu poddal sie i sam podjal decyzje, ze chce odejsc. Odmowil jedzenia itd. Ostatniego dnia byl juz calkiem "nieprzytomny". Kiedy poprawialam mu poduszke i wycieralam usta a zarazem trzymalam za reke spojrzal na mnie, uscisnal lekko i wyszeptal "Dziekuje, ze jestescie tacy dobrzy...). Gdzies tam czulam, ze to porzegnanie. Na drugi dzien zmarl. Zaraz potem Misia zaczelo rozmawiac z nim. Zadzierala wysoko glowe (tesc byl wysokim mezczyzna)i "rozmawiala". Smiala sie i gestykulowala jakby w odpowiedzi. Kiedy sie pytalam do kogo mowi, odpowiadala jakby nigdy nic "Z dziadkiem". Ciary po mnie chodzily, ale tesc bardzo ja kochal i wiedzialam, ze jesli to on to tylko w dobrej wierze. To trwalo kilka miesiecy. I samo przeszlo. Ale od tego czasu Misia jest bardzo "religijna". Nikt u nas w domu nie jest specjalnie wierzacy. M calkiem to nie obchodzi, ja mam za soba dlugi okres poszukiwan i wypracowana wlasna wiare. Misie jak na razie wychowujemy w wierze w Bozie bez szczegolnego wnikania w szczegoly. Chcemy aby, zanim wybierze swoja religie, m.in. wiedziala, ze nigdy nie jest sama. W rezultacie Misia codziennie mowi paciorek z M i nie przejdzie obok kosciola aby do niego nie wejsc. Gdziekolwiek jestesmy zaliczamy wszelkie koscioly i zapalamy swieczki. Czasem nawet w domu Misia mowi, ze chcialaby pojechac do kosciola i porozmawiac z Bozia lub dziadkiem. I co dziwne odkad pamietam zawsze kosciol ja wyciszal i ladnie sie w nim zachowywala. Nawet na dlugiej mszy. A ostatnio czesto pyta o Bozie, przeglada Biblie dla dzieci, zadaje rozne trudne pytania (czasem smieszne: "Dlaczego Jezus nie poszedl do fryzjera i chodzil z takimi dlugimi wlosami?""Dlaczego chodzil w sukience?"). I powiem Wam, ze roznie mi z tym...... coś w tym jest...opowiem Wam kiedyś podobna historię...ale jak sie spotkamy w większym gronie i bliżej północy muszelka Gdzies poruszyluscie temat jak dzieci ciesza sie widzac szczesliwych rodzicow razem. Wbrew pozorom to bardzo powazne zagadnienie. To dowod, ze nawet male dzieci maja taka potrzebe. W swojej "pracy" (zreszta i w moim wlasnym zyciu tez!!!) spotkalam sie wiele razy z problemem "bycia razem ze wzgledy na dzieci" i konsekwencjami z tego wynikajacymi. Bardzo malo rodzicow tak naprawde wie jak szybko dzieci odbieraja i biora sobie do serca relacje miedzy rodzicami. I jak bardzo na ich zycie wplywa fakt, ze nie widza milosci miedzy nimi. Nic nie jest w stanie zrekompensowac im tego. Ja z takiej rodziny pochodze. W sumie wszyscy nas uwazali za szczesliwa rodzine. Niemal idealna. Do tego stopnia, ze kiedy moja mama wystapila o rozwod wszyscy odwrocili sie od niej mowiac, ze jej sie we lbie poprzewracalo. A ja pamietam jaki kamien spadl mi z piersi, kiedy dowiedzialam sie, ze juz sie rozwiedli (dowiedzialm sie po fakcie). Mialam wtedy 16 lat. Potem, po jakism czasie, kiedy mama spotkala obecnego meza i pytala mnie co bym powiedziala, gdyby za niego wyszla - wspieralam ja. Chcialam aby byla szczesliwa. Tak naprawde. Bo malzenstwo moich rodzicow to byl teatr dla dzieci i otoczenia. Grali nawet dobrze - ale to byl tylko teatr. Zmarnowali wiele lat - "bo dzieci". A my zazdroscilismy kolegom widzac ich rodzicow szczesliwych razem. Mimo wszelkich rodzicow staran ani ja, ani moj brat (6 lat mlodszy) nie widzielismy tego w naszej rodzinie. I to odbilo sie na nas pozniej. Dlatego ja ciagle walcze z tym "byciem razem ze wzgledu na dzieci"....... Szczesliwi rodzice to szczesliwe dzieci. Kiedys gdzies przeczytalam, ze najcenniejszym darem ktory rodzice moga dac dziecku to milosc do niego i do siebie nawzajem Warto o tym pamietac..... Troche moze przesadzilam z tym madrzeniem sie, ale tak czesto sie z tym spotykalam w "pracy", ze ciagle ten temat magluje, bo widze, ze jest taka potrzeba. Naszczescie, czytajac Wasze posty, nie Wam! I tak trzymac!!! moje dzieci reagują śmiesznie jak się przytulamy z S, albo dajemy sobie buziaka...w ułamku sekundy stoją przy nas, wyciagając rączki i prosząc byśmy wzieli ich i przytulili widok jest komiczny...ale warto sie przytulac chociazby dla takich chwil a udawanie i bycie ze sobą dla idei to koszmar...dzieci to inteligentne bestie i wyczuwają jak nikt inny to co się wokół nich dzieje.... Gabi zatem zdrówka dla WAS :36_3_16:
-
Idealny związek albo bliski ideału. Co to znaczy według Was?
Anulka odpowiedział(a) na Anulka temat w Kącik dla mam
Agnieszka, na pewno łączy nas jedno. Zamiłowanie do tych samych piosenek, umiejetnośc wsłuchania się w słowa i odnalezienia w swoim zyciu część z prawd w nich zawartych i przede wszystkim swój własny świat i skorupa...może to i masochistyczne ale czasem to pomaga -
dzień dobry zapraszam na kawę Starletka łączę się w bólu, Maja też kaszle zdrówka potrzebującym
-
DorekAnulka nie wiem tak naprawde czemu antybiotyk. Maly mial wysoka leukocytoze. Nieciekawy rozmaz( bylo sporo mlodych form we krwi) Bali sie ze rozwinie sie zapalenie kosci. Generalnie Tymek dostal dwa tygodnie antybiotykoterapi w tym tydzien byl na dozylnym antybiotyku u nas jedynym zaleceniem na zapalenie biodra było odbarczenie, ale morfologia nie była tragiczna i pewnie dlatego dzień dobry na kawkę zapraszam
-
kawyyyyyyy bry
-
NO I POSZŁY dobranoc
-
lehrerinMonia38monika4jeszcze proszę o duchach!!!! mało mi!!!!!!!! Mało czego??? Duchów czy nalewki Ty weż całą flaszkę żebyś nie musiała po schodach lataći dla koleżanek też weź.
-
Monia38Był kiedyś taki horror. W tym filmie wózek inwalidzki (bez zawartości) zjeżdżał po takich stromych schodach w dół. Ja mam takie schody zaraz jak wyjdę na klatkę i do dzisiaj zaglądam czy nic mi z gory na łeb nie poleci, z wózkiem inwalidzkim włącznie. Dzieciaki się ze mnie śmieją, no ale cóż, nie lubię horrorów i ten fragment utknął mi w glowie na długie lata. ciary mam i teraz to już na pewno nie zasnę (z pożytkiem dla P i MNZ )
-
Monia38Wodą święconą.............może trafisz. Z rozpylacza. A tak poważnie nie stesuj się kochana. Ja śpię w pokoju w ktorym umarła i potem w trumnie (jak to na wsi) była moja babcia i jakoś żyję, ale..........hmm już wiem czemu nigdy nie idę przez pokój prosto tylko jakoś tak łuczkiem Monia jak jadę do moich rodziców to zawsze śpimy w pokoju gdzie kiedyś leżał mój dziadek (jak to na wsi). Nigdy nie wejde od razu. Zawsze wsadzam rękę i zapalam swiatło. Taka odważna jestem
-
mahakala2000Gratuluję, szanuję i doceniam starania i wysiłki organizacyjne położniczo, pediatryczne Pragnę tylko dodać, że to sukces nie tylko mój ale Gosi i Ann w równym stopniu
-
kurcze nakręciłas sie nieźle...dokładnie jak ja czasem
-
Witam kolejnego tatusia na forum. Mam nadzieje, że zagościsz na dłużej na naszym forum
-
monika4AnulkaMonia teraz juz moge zdradzić tajemnicę dotyczącą spotkania Oto jej efekty http://parenting.pl/komunikaty/5625-nowi-eksperci-na-forum-pediatra-i-polozna.html#post413794 cuć mnie teraz szalona
-
Monia u mnie to samo. Miki długo na piersi a ciągle chorował. Maja krócej i zdrowsza. A poza tym Maja je wszystko a Miki cedzi przez zęby i wybiera :36_2_42:
-
Monia ale myslisz, że "coś" zobaczył czy babcine zachowanie go wyprowadziło tak z równowagi? Ciary mam normalnie, tym bardziej że wierze w takie "niejasne", "dziwne" zdarzenia.
-
Monia teraz juz moge zdradzić tajemnicę dotyczącą spotkania Oto jej efekty http://parenting.pl/komunikaty/5625-nowi-eksperci-na-forum-pediatra-i-polozna.html#post413794