Skocz do zawartości
Forum

Anulka

Użytkownik
  • Postów

    0
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

    nigdy

Treść opublikowana przez Anulka

  1. MałgosiaYouTube - Telewizyjne wpadki to tez dobre, uśmiałam sie do łez
  2. Małgosiaidzie czerwony kapturek przez las i spotyka wilka - wilku, błagam Cię nie rób mi nic złego! - hmm, no dobra, ale pocałuj się tam gdzie nikt Cię jeszcze nie całował - .....o kur....a to chyba w koszyczek :36_1_19:
  3. póki co kup nie było Justynko, więc ciężko powiedzieć...na ból brzuszka nadal czasem narzeka
  4. nie wiem z czego moga wynikać problemy, natomiast jestem kolejna osoba u której strona działa bez zarzutu (dodam tylko, że mam otwartą przeglądarke w 30 kartach bardzo często) myslę, że to kwestia jakiegos wirusa, albo łącza internetowego
  5. dzień dobry przed chwilą doznałam szoku bo Miki zrobił kupę z świeżą krwią...niewiele jej...dokładnie tak samo miałam przy żylakach...podejrzewam, że od tego bieganie do toalety i ciśnięcia na siłę zrobiły sie mu jakies żylaki i szczeliny...jutro po 19 chirurg...umieram ze strachu kolejna juz była bez krwi
  6. rena_674Anulka ściskam mocno, a jak jest z kupkami u Mikego, wiem że to jest marne porównanie, ale mój 2,5 letni bratanek jak ma problem z kupka to właśnie płacze że boli go dupka i brzuszek temat zaparć zniknął po tym jak Miki miał wlew doodbytczniczy przy wgłobieniu jelita...teraz robił juz normalnie
  7. OlimpijkaAnulka- zdrowka zycze swoja droga ale bardziej zycze zebyscie wreszcie okreslili co meczy Mikiego.... sił mi brakuje Oli...dwa razu usg robione i posiew kału i dzisiaj moczi w ciąż niewiadoma...za 3 dni jeszcze krew zbadamy by mieć szerszy pogląd na to wszystko...aż się boję co z tego wyjdzie
  8. kronkiśanulka czy ty pracujesz w branzy medycznej? zauwazylam,ze masz niesamowita wiedze o zdrowiu dzieci :):36_4_1: nie Kochana choc czasem żałuję, bo wtedy sama mogłabym pomóc moim dzieciom. Skąd mam wiedzę? Z doświadczenia niestety. Dopadło nas tyle róznych chorób że nie sposób nie wiedziec o nich dużo, poza tym sporo czytam, więc pewnie stąd...niestety to wciąż za mało...
  9. dzień dobry o nas zły los sobie znowu przypomniał nocka do dupy, o 2 Miki obudził mnie na kupę (twierdził że boli go brzuch), położył sie przy mnie, ale cos mi nie pasowało...jakiś żar od niego bił...mierzę temp. 38.5 st. i nie dał sie dotknąć do brzucha (twierdził, że go boli). Za 15 minut, po podaniu nurofenu wszystko przeszło jak ręka odjał, obudził Maje i biegali po chałupie do 4 rano rano zapakowałam go w auto i do lekarza lekarka dała skierowanie na mocz na cito (wynik odebrałam przed chwila i jest ok), stwierdziła, że na wyrostek to nie wygląda bo by bolało przy ucisku, na wgłobienie tym bardziej bo to boli okrutnie, może pasożyty (juz pierwsze trucie za nami, dzisiaj druga dawka), do tego doszedł w nocy kaszel i katar nagle ja oszaleję z tej niewiedzy...do tego ten jęczy że swędzi go pupa z bólem na zmianę (mam skierowanie do chirurga)... co za tym idzie, nie jedziemy z dziećmi do mojej mamy no i oczywiście o Kaziemierzu możemy zapomnieć zajebiste Walentynki oby u Was było lepiej
  10. dzień dobry zły los jak zwykle dał o sobie znać...nocka do dupy, o 2 Miki obudził mnie na kupę (twierdził że boli go brzuch), położył sie przy mnie, ale cos mi nie pasowało...jakiś żar od niego bił...mierzę temp. 38.5 st. i nie dał sie dotknąć do brzucha (twierdził, że go boli). Za 15 minut, po podaniu nurofenu wszystko przeszło jak ręka odjał, obudził Maje i biegali po chałupie do 4 rano rano zapakowałam go w auto i do lekarza lekarka dała skierowanie na mocz na cito, stwierdziła, że na wyrostek to nie wygląda bo by bolało przy ucisku, na wgłobienie tym bardziej bo to boli okrutnie, może pasożyty (juz pierwsze trucie za nami, dzisiaj druga dawka), do tego doszedł w nocy kaszel i katar nagle ja oszaleję z tej niewiedzy...do tego jęczy że swędzi go pupa z bólem na zmianę (mam skierowanie do chirurga)...przed chwila odebrałam wyniki moczu i jest ok co za tym idzie, nie jedziemy z dziećmi do mojej mamy no i oczywiście o Kazimierzu możemy zapomnieć zajebiste Walentynki oby u Was było lepiej
  11. życząc zdrówka chorej Gajuni żegnam się bo padam z nóg...czas odpocząć dobranoc
  12. zmęczenie ze mnie wychodzi dzisiaj Wam nie potowarzyszę DOBRANOC
  13. Muszelka ten problem zatem nas nie dotyczy, bo moje dzieci nie jedzą w ogóle innych owoców niż jabłka...ja zjadłam może w zeszłym roku ze 3 sztuki i nic mi nie jest...bóle brzucha ma Miki.
  14. Aby przygotować marchwiankę, należy umyć pół kilograma marchwi, odciąć zielone końce, obrać i pokroić na plasterki. Potem zalać litrem wody i gotować pod przykryciem do miękkości. Po wystudzeniu zmiksować i uzupełnić wodą aż do litra, dodać trochę soli i jeszcze raz zagotować. Podawać butelką ze smoczkiem o szerokim otworze. Marchwiankę można przechowywać w lodówce i zużyć w ciągu doby.
  15. w odpowiedzi na pytanie 17 w wywiadzie z dr Radkiewicz masz informacje dotyczące wysokiego cisnienia w ciąży
  16. monika warszawskamałzonek własnie dzwonil-juz wyjechali...moze kolo 21 bedzie,juuuuuuuupi zatem miłego wieczorku z małżonkiem
  17. Marzycielko znam Cię tylko ze zdjęć, ale mam nadzieję, że jak będę u Reni to wreszcie sie poznamy osobiście :36_3_16:
  18. mahakala2000Mhmmm.... Ja to się nastawiłam, że bobaska urodzi się tak jak powinna, zdrowa (jak tradycja karze - urodzi się później, niż mówią lekarze - tak czuję wszystkie dzieci urodziły się 3 tyg po terminie, po wywołaniu porodów, bez oznak przenoszenia). Wszystkie ciąże - pokazowe, łącznie z porodami, babcia urodziła mamę w 46 roku życia, jako 11 dziecko - tradycja rodzenia po 40 w rodzinie jest - jest ok
  19. i lepiej zmieńmy temat bo ciężarne mamy na naszym wątku ajak sama pamiętam optymizmem mnie takie rozmowy nie napawały
  20. mahakala2000Ja też nie ogrniam 10 tyg bobaska oddanego rodzicom; nawet jakby sie samo urodziło... Ale leżałam przed urodzeniem Asi na patologii ciąży (bo byłam 3 tyg po terminie i nie było miejsc gdzie indziej) i pierwszej nocy kobieta poroniła 4 dziecko w 16 tyg. Urodziła naturalnie, nie pozwolili jej wziąc dziecka, natomiast zostawili je w słoju z formaliną w pokoju gdzie rodziła - a ona chodziła tam je oglądac i opowiadała o tym jak wygląda. Kombinowała jak wykraśc to dziecko. To było starszne. Moja przyjaciólka urodziła martwe dziecko pod koniec 8 miesiąca. Dzidziuś był nieżywy 2 tyg - w niej, groźba zatrucia, wywoływanie porodu - naturalnego!!! Masa śrdoków uspakających dla niej. Następnego dnia, jak się obudziła - dowiedziała się, że mąż z teściową pochowali córeczkę. To tej pory im tego nie wybaczyła i żałuje, że nie mogła jej zobaczyc. Nie wiem co powiedziec. Ale nie wyobrażam sobie 10 tyg bobaska w trumnie.. i lepiej się w to nie zagłębiaj Kochana...masz pod sercem zdrowe dziecko i z tego sie trzeba cieszyć a to co napisałaś o tym dziecku w słoiku w formalinie to jak koszmarna scena z jakiegos horroru
  21. ja swojego 12 tygodniowego maleństwa tez nigdy nie zobaczyłam
  22. Agnieszko ja myślę, że to świetny temat na nowy wątek.
  23. jak to dostanie dzidzię??? przecież oni czyszczą macicę i to wygląda jak zabieg usunięcia ( z ta różnicą że płód jest martwy) a to dopiero 10 tydzień był i dziecko ma około 4cm
×
×
  • Dodaj nową pozycję...